Ideologia Ziuganowa

 

„Idea rosyjska” według lidera komunistów

W ścisłym związku z koncepcją odrębnej rosyjskiej cywilizacji i rosyjskiego patriotyzmu państwowego pozostaje ziuganowowska koncepcja własnego losu i specyficznych wartości narodu rosyjskiego. Już od okresu dyskusji między słowianofilami a zapadnikami orientacji prozachodniej, która rozpoczęła się mniej więcej 150 lat temu, w kręgach rosyjskiej inteligencji nie milkły spory wokół „kwestii rosyjskiej” lub „idei rosyjskiej”. Ta dyskusja nabrała niespotykanej wcześniej ostrości i intensywności po rozpadzie Związku Radzieckiego i powstaniu nowego suwerennego państwa — Federacji Rosyjskiej. Swoje pojmowanie „idei rosyjskiej” musiał, oczywiście, wyłożyć również Giennadij Ziuganow. Jego przemyślenia na ten temat nie są zbyt oryginalne i mają głównie kompilacyjny charakter. Odnosi się wrażenie, że Ziuganowowi brakuje słownictwa, żeby scharakteryzować na tyle wysokie wartości, co odrębność narodu rosyjskiego i jego świadomości narodowej. Rosjanie bowiem, nie są po prostu wielkim narodem, ale to naród-idealista, który „w swojej praktycznej działalności kieruje się najczęściej nie rozsądkiem, pojęciem korzyści lub chłodną, kalkulacją, ale serdecznymi porywami nieprawdopodobnej siły. One właśnie wiodą Rosję na szczyty niemal nieosiągalnego poświęcenia, ofiarności, heroizmu i świętości”[1]. Rosjanie mają „niebiańskie dusze[2]. ,,Naród rosyjski powstał nie tylko w oparciu o wspólnotę etniczną starożytnych plemion słowiańskich, ale jako wspólnota wyższego duchowego rzędu. Naród rosyjski to unikalna wspólnota etniczno-polityczna i duchowo-ideologiczna. Stąd głównie bierze się nasza «ogólnoludzkość», narodowa tolerancja,. brak tendencji etnokratycznych w systemie państwa, wspaniałe cechy do dzisiaj nie zrozumiałej przez Zachód «russkoj duszy»: miłosierdzie, współczucie, tolerancja w połączeniu z zadziwiającą wytrwałością, męstwem i ofiarnością. Przez wiele wieków człowiek rosyjski dążył do zaszczepienia we wszystkich częściach swojego istnienia ideałów świętości i serdecznej czystości, uniwersalnych zasad etycznych[3]. Wszystko to oczywiście przyjemnie się czyta Rosjaninowi, ale jakoś nie uchodzi wobec innych narodów Federacji Rosyjskiej, całej poradzieckiej przestrzeni, a i pozostałych narodów Europy i Azji. Czy mówiąc o unikalnej duchowości Rosjan nic twierdzimy przypadkiem, że wszystkie pozostałe narody są tuzinkowymi tworami etnicznymi? Czy mówiąc o „świętości” narodu rosyjskiego, nie uważamy przypadkiem, że Bóg mniejszą łaskawością darzy inne narody? Co znaczą słowa Ziuganowa o „złym duchu” Zachodu? Czy mówiąc o tym, że naród rosyjski nie jest opętany przez demona konsumpcji i że nie jest zepsuty „sytym rajem”, uważa może, że bieda dzisiejszej Rosji jest wielkim szczęściem; a głosząc, że Rosjanie nie mogą żyć bez ideałów, sądzi, że wszystkie pozostałe narody mogą się obejść bez ideałów i świątyń? Oczywiście, Ziuganow nie obraża bezpośrednio ani Anglików, ani Francuzów, ani Niemców. Wystawia jedynie oceny jakiemuś abstrakcyjnemu „zachodniemu człowiekowi”, który całkowicie pozbawiony jest rosyjskiej duchowości, natomiast troszcząc się wyłącznie o własne poczucie zadowolenia, niezdolny jest do samoograniczenia na podstawie kryteriów moralnych.

Według wielu radykalnych nacjonalistów być Rosjaninem oznacza — być nim z pochodzenia, z krwi, przy czym od wielu pokoleń. Dla Rosji, z jej skomplikowaną historią i wielonarodowością, jest to niebezpieczny i niedorzeczny pogląd, i Giennadij Ziuganow, jako polityk, odrzuca go: „Być dzisiaj Rosjaninem, to znaczy sercem czuć swoje uczestniczenie w głębokiej kulturze Ojczyzny, w tej nieprzepartej woli prawości, gotowości do każdej ofiary, co przez długie stulecia pozwalało Rosji przetrwać, zadziwiając świat swoją potęgą, heroizmem i wielką tolerancją. Taka droga stoi otworem przed każdym, niezależnie od «paszportowej» narodowości. U jej podstaw leży nie wspólnota krwi, a wielkie duchowe braterstwo[4]. Z takim podejściem trudno się nie zgodzić. Jednakże poszczególne wypowiedzi Ziuganowa dają powód do przekonania, że Rosjanie z pochodzenia i z krwi, są dla niego „bardziej rosyjscy, niż inni”. W przeciwnym razie, jak wyjaśnić to, że w 1996 r. Komitet Wyborczy kandydata na prezydenta FR, G.A. Ziuganowa wydał jedną z jego broszur, pod rzucającym się w oczy tytułem „Jestem Rosjaninem z krwi i ducha. Rozmowa w drodze do świątyni” (Ja russkij po krowi i duchu. Biesieda na puli k Swiatynie).

W kształtowaniu narodu rosyjskiego i „rosyjskiej idei” główną rolę odegrała, zdaniem Ziuganowa, Cerkiew prawosławna. To właśnie przyjęcie chrześcijaństwa dało początek zjednoczeniu wschodnich Słowian w jednolity naród rosyjski, w którego skład wchodzili także obecni Ukraińcy i Białorusini. Nawet idea socjalizmu w Rosji okazała się bardzo bliska prawosławnym chrześcijańskim wartościom. „Czyż bowiem pojęcie sprawiedliwości społecznej — głosi Ziuganow — nie jest jedynie ziemskim odbiciem niebiańskiej prawdy, głoszącej, że wobec Boga wszyscy są równi? Pora przyznać, że właśnie Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest historycznym fundamentem i wyrazicielem «idei rosyjskiej» w tej formie, która szlifowana była przez dziesięć wieków naszej państwowości. Przeciwstawienie nauki i religii, któremu towarzyszyła przemoc, nikomu nie przyniosło pożytku. Już czas, by nawet najbardziej wojujący ateiści zrozumieli, ze istnieją różne formy poznania świata. Każda z nich ma własne niepowtarzalne wartości i cechy. Sztuczne odcięcie którejkolwiek z nich stanowi niepowetowane zubożenie narodowej duchowości[5].

 „Bez najwyższego morale prawosławia niemożliwe byłoby przeżycie licznych uciążliwości, jakie przypadły w udziale naszemu narodowi. Nie można nie uznać oczywistości: mimo aktywnej walki z religią w czasach radzieckich, nie udało się jej «wywiać» z narodowej świadomości. Po cóż negować i walczyć z tym, co tak troskliwie pielęgnuje naród. Czyż nie lepiej z szacunkiem i zrozumieniem odnosić się do wiary ludzi?”[6].

Nowe stanowisko KPFR wobec Cerkwi jest zrozumiałe, chociaż Ziuganowa w wielu przypadkach prowadziło to do idealizowania zarówno rosyjskiej historii, jak i roli, jaką odegrała w niej Cerkiew. Na przykład, lider komunistów twierdził. że ogromne obszary rosyjskiej cywilizacji „opanowywano zupełnie nie tak, jak to było w Nowym Świecie. Szli naprzód nie z mieczem, a z krzyżem[7]. Takie twierdzenie jest nieprawdziwe. Posuwając się na wschód i na południe, Rusini nie likwidowali żyjących tam narodowości, a włączali je w skład swojego imperium i kroczyli naprzód i z mieczem, i z krzyżem. A często tylko z mieczem.

W rozmyślaniach o „idei rosyjskiej” i o koncepcji „rosyjskiej cywilizacji”, która została stworzona przede wszystkim dzięki wysiłkowi narodu rosyjskiego, Giennadij Ziuganow zalicza do niego (z reguły) również Białorusinów i Ukraińców. Z grubsza, jest to jedna trójsłowiańska narodowość o wspólnej kulturze i cywilizacji, historii i gospodarce. Lider KPFR surowo osądza rozpad Związku Radzieckiego, który był spadkobiercą Imperium Rosyjskiego, ale podkreśla, że wspólnota narodów zostanie odbudowana na poradzieckim terytorium; zamiast obecnej Federacji Rosyjskiej, znowu powstanie „Wielka Rosja”. „Co mamy na myśli mówiąc «Wielka Rosja»? Ja rozumiem pod tym pojęciem państwo rosyjskie bezwarunkowo obejmujące wszystkie terytoria, na których mieszkają Rosjanie lub ludność rosyjskojęzyczna, państwo zbudowane na nierozerwalnym braterskim związku Wielkorusów, Małorusów i Białorusów oraz wszystkich plemion i narodowości, które dobrowolnie zechcą przyłączyć się do takiego związku. Nie sądzę, by granice tego państwa w istotny sposób różniły się od granic ZSRR[8].

Nieuchronność stworzenia kolejnej formy państwowości w tysiącletniej cywilizacji rosyjskiej nie budzi wątpliwości — pisał Ziuganow w swojej nowej książce, która ukazała się jesienią 2001 r. — Mało tego. już obecnie z dużym stopniem prawdopodobieństwa można określić niektóre z jej kluczowych cech. Jądro nowego związku stanowić będzie silna, dwustumilionowa wspólnota trzech gałęzi wielkiego narodu rosyjskiego, do której będą mogły dołączyć wszyscy gotowi związać z los z losami Rosji. Ileż to żółci i sarkazmu wylali swego czasu nienawistnicy narodu rosyjskiego, wyśmiewając i szkalując jego rolę «starszego brata» we wspólnej rodzinie naszych narodów! I co? Minęło dziesięć lat i nie ma wątpliwości: «starszy brat wraca». Bez rosyjskiego odrodzenia narodowego niemożliwe jest bowiem ani ekonomiczne, ani polityczne, ani duchowe odrodzenie większości «poradzieckich państw», ani ich harmonijne wchodzenie w globalny świat nowego wieku[9]. Integracja na obszarze dawnego Związku Radzieckiego rzeczywiście się dokonuje, przybierając coraz większe rozmiary. W tej części świata Rosjanie stanowią największy naród, dlatego też dysponuje największymi możliwościami. Trzeba jednak pamiętać, że „największy” i „starszy” — nie są pojęciami tożsamymi.

 

Stosunek do Stalina i stalinizmu

Prasa KPFR, w tym również gazety, w których kolegiach zasiadał lub nadal zasiada Ziuganow, przez ostatnie 10 lat pełne były artykułów i publicystyki wychwalającej i sławiącej Stalina. Nierzadko zdarzały się też zwykłe fałszerstwa. Ziuganow nie protestował przeciwko temu, mimo iż w swoich własnych artykułach i książkach wypowiadał się na temat Stalina bardziej wstrzemięźliwie i ostrożnie. Również w tym przypadku kontynuuje bowiem swoją zasadę — nie należy komplikować stosunków między patriotami z powodu różnic w ocenach przeszłości. Prawdopodobnie również dlatego, nic nie mówi o Chruszczowie i Breżniewie. Sam zresztą, urodzony w 1944 roku w jednej z wiosek obwodu orłowskiego, nie miał osobistych przeżyć związanych z czasami stalinizmu. „Rosłem po wojnie i w moich czasach represji nie było” — mówił. Oczywiście masowe represje były również po wojnie. Wystarczy przypomnieć los jeńców wojennych, którzy wrócili do ZSRR oraz deportowanych. Po prostu, wszystkie te tragedie ominęły rodzinę Ziuganowa. Lider KPFR dobrze jednak zna przestępstwa reżimu stalinowskiego lat 20. i 30. i ma do nich negatywny stosunek. „Partia — pisał — osądziła te represje już w 1956 roku. Było u nas wszystko. Duszono przedsiębiorców, burzono świątynie i dwory, przepędzono inteligencję, wykopywano relikwie święte, ogłaszano wrogami całe narody. Teraz oto rehabilitujemy się, kajamy, ale jednocześnie tworzymy nowych wrogów. (…) Sięgnijcie do gazet z lat 30. Czyż zawarte w nich argumenty, ton, nietolerancja, nuty podżegania nie współbrzmią z prasą lat 90.? (…) Dzisiejsza sytuacja przypomina tę z początku roku 1937, kiedy do współzawodnictwa ugrupowań bonapartystycznych wciągnięty został cały naród, a krew najlepszych i najbardziej utalentowanych synów Rosji lała się rzeką. (…) Przeszliśmy w 20. wieku przez ogień wojny domowej i represji, duszących dogmatów i duchowej zagłady”.

Tak mówił i pisał Ziuganow w ostatnich latach, ale woli w ogóle nie wymieniać nazwiska Stalina. Kiedy zaś o nim mówi, stara się dokonać ostrego rozróżnienia między Stalinem z lat 1920-1930, kiedy był przede wszystkim bolszewikiem i internacjonalistą, a Stalinem lat 40., kiedy zaczął działać jako patriota i państwowiec, kiedy pogodził się z Cerkwią i podkreślał wielkość narodu rosyjskiego, „pierwszego wśród równych”. Według Ziuganowa, Stalinowi zabrakło jakichś pięciu-siedmiu lat życia, żeby uczynić swoją „ideologiczną pieriestrojkę” nieodwracalną i zapewnić odbudowę bezpodstawnie przerwanej rosyjskiej państwowości i tradycji duchowej. Trudno się z tym jednak zgodzić, jeśli uważnie ocenia się główne kierunki polityki stalinowskiej lat 1945-1953. Stalin nie stawiał przed sobą, przed partią i przed krajem zadań i celów, które przypisuje mu dzisiaj Ziuganow.

Powołując się na historię KPZR i ZSRR, Giennadij Ziugan nie może nie widzieć w naszej przeszłości niezliczonej ilości czarnych stron, i to już z lat wojny domowej i kolektywizacji. Nie może też ignorować dokumentów i niepodważalnych faktów, które są już powszechnie znane od 10-15 lat, a które w żaden sposób nie upiększają wizerunku Związku Radzieckiego, ani KZPR, za których ideowych i politycznych spadkobierców uważa się Ziuganow i jego zwolennicy.

Z tej trudnej dla lidera KPFR sytuacji próbuje on wybrnąć w niezbyt przekonujący spos6b. Jeszcze w swoim obszernym przemówieniu przed Trybunałem Konstytucyjnym (1992 r.) próbował odrzucić krytykę pod adresem KPZR przy pomocy bardzo dziwnej koncepcji, jakoby istniały w niej dwie różne partie. Później niejednokrotnie powtarzał te koncepcje, chociaż w różnych wariantach. „Przez cały radziecki okres historii — głosił — w ZSRR była nie jedna, a dwie partie i między nimi trwała ani na moment nie przerwana walka. To, że formalnie były one zjednoczone w ramach jednej organizacji, nie zmienia sedna sprawy, ponieważ miały one różne ideologie, różne cele, różne polityczne i narodowościowe priorytety. Do pierwszej partii należeli Szołochow i Korolow, Żukow i Gagarin, Kurczatow i Stachanow. Tam też była większość kierowników niższego szczebla i pracowników aparatu partyjnego, którzy w tych trudnych dla kraju dniach sprawnie «chodzili w kieracie». I, co najważniejsze, właśnie do tej partii wstępowały całe tysiące walczących na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej żołnierzy, właśnie do niej należały miliony ludzi pracy — patriotów, którzy swoją pracą przekształcili kraj ze zgliszcz w wielkie światowe mocarstwo. Dla nich wszystkich ZSRR, jako historyczny następca Rosji, był Ojczyzną, ukochaną i bliską, jednym słowem — naszym krajem. I właśnie za spadkobierców takiej partii się uznajemy. Była jednak w ZSRR druga partia. Pod względem liczebności nie mogła się równać z pierwszą, ale jej waga polityczna i wpływy na wyższych szczeblach władzy były nieproporcjonalnie ogromne, często decydujące. Należeli do niej ci, dla których «ten kraj» i «ci ludzie» byli jedynie areną dla realizacji swoich niepomiernych, wyniosłych ambicji i żądzy władzy, poligonem dla awanturniczych eksperymentów socjalnych. To partia Trockiego i Kaganowicza, Berii i Mechlisa, Gorbaczowa i Jelcyna, Jakowlewa i Szewardnadzego. Z tą partią nie mamy i nie chcemy mieć nic wspólnego[10]. Nieprzekonujący charakter takiej koncepcji jest oczywisty.

Wiadomo, ze jeszcze przed rewolucja w partii bolszewików istniała wąska organizacja zawodowych rewolucjonistów, która stała ponad masą szeregowych członków partii. Taką strukturę Lenin uważał za część swojej koncepcji „partii nowego typu”. Jednak podział ten utrzymał się także po dojściu bolszewików do władzy. W KPZR wykształcił się aparat zawodowych partyjnych kierowników (nomenklatura), który stał ponad szeregowymi członkami partii. Ale Ziuganow, w swojej teorii „dwóch partii w KPZR” mówił nie o podziale partii na aparat i masy partyjne. Wszak większość dzisiejszych liderów KPFR wywodzi się właśnie z aparatu partyjnego i z byłej nomenklatury KPZR. Ziuganow przeprowadza swój podział inaczej: dobrzy i uczciwi komuniści — to jedna KPZR, a źli i splamieni przestępstwami — to druga KPZR. Przy czym lider KPFR nie chce precyzować, do której części partii należy zaliczyć jej twórców — Lenina i Stalina, nie wymienia też nazwisk Chruszczowa i Breżniewa. Według Ziuganowa, nowa KPFR jest spadkobierczynią tylko „dobrej” KPZR, natomiast „,zła” KPZR zasiliła większością swoich członków najbliższe otoczenie Borysa Jelcyna i nowe struktury państwowe poradzieckiej Rosji. Ziuganowowska koncepcja dwóch partii w KPZR — „dobrej” i „złej” — znalazła się w Programie KPFR. W dokumencie tym można przeczytać, że w latach 1992-1994 nastąpiło ostateczne rozgraniczenie między dwiema częściami byłej KPZR, i do nowej komunistycznej partii Federacji Rosyjskiej weszły tylko „zdrowe” siły. Jest to bardzo wygodna koncepcja, ułatwiająca unikanie krytyki za wszystkie przeszłe błędy i przestępstwa przywódców ZSRR i KPZR. Jest to jednak koncepcja prymitywna i nieprzekonująca. W ostatnim czasie Giennadij Ziuganow zaczął przeciwstawiać Stalina nie tylko Jelcynowi i Gorbaczowowi, ale również prezydentowi Putinowi. 21 grudnia 2001 r. po tradycyjnym złożeniu wieńców na mogile Stalina przy ścianie kremlowskiej, Ziuganow wydał specjalne oświadczenie: „Szczególnie po nowemu wygląda postać i spuścizna Stalina w dzisiejszych warunkach, kiedy w USA doszła do władzy partia wojny George’a W. Busha. Ta jego partia dąży do ustawienia świata w szeregu i wydania rozkazu «na prawo!», żeby wszystkie kraje świata obsługiwały «złoty miliard» i transnarodowe korporacje. Rosyjscy przywódcy dają się prowadzić na pasku. Dlatego na tle szarzyzny i pospolitości, które zalały nasz kraj, na tle miernot, które dzisiaj rozkradają i niszczą nasze tysiącletnie państwo, historyczna postać J.W. Stalina nabiera jeszcze większego znaczenia[11]. Mimo apeli i wezwań, tego dnia przyszło uczcić pamięć Stalina zaledwie kilkuset mieszkańców Moskwy i innych miast. W pamięci większości rosyjskich obywateli Stalin przedstawia się inaczej, niż w pamięci Giennadija Ziuganowa.

 

Koncepcja socjalizmu według Ziuganowa

Giennadij Ziuganow nie zaniedbuje żadnej okazji, by powiedzieć o swoim przywiązaniu do idei socjalizmu. Jeszcze w 1994 r. oświadczył: „Jestem zwolennikiem jasnych pojęć. Jądrem narodowych celów Rosji będą idee braterstwa, sprawiedliwości, humanizmu, rosyjskiej duchowości i państwowości. To w pełni odpowiada ideom socjalistycznym[12]. Mówiąc o socjalizmie, Ziuganow z zasady nie odwołuje się ani do Marksa, ani do Lenina. Nie próbuje analizować rozwoju myśli socjalistycznej w minionych dwóch-trzech wiekach, a jedynie niekiedy stwierdza mimochodem, że w KPFR konieczne jest „uwolnienie się od pojęć stu lub dwustuletniej przeszłości i oderwanie się od tej bezwzględnej komunistycznej ortodoksji, dzięki której zakonserwowane zostały przestarzałe dogmaty, blokujące rozwój twórczych możliwości i potencjału naukowego socjalizmu[13]. Ziuganow słusznie zakłada, że bez idei socjalistycznych, bez prymatu interesu społecznego, niemożliwe będzie wyjście z trudnej sytuacji zarówno w Rosji, jak i na całym świecie. Bez tego kraj i planeta skazane są na zgubę[14]. Podkreśla przy tym, że daleki jest od apologii tego modelu socjalizmu, jaki rozwijał się w niedawnej przeszłości w Związku Radzieckim. W Rosji konieczne jest stworzenie nowej koncepcji socjalizmu, która będzie wkładem w rozwój teorii socjalizmu. „Musimy — oświadczył — zarysować nowe ekonomiczne i socjalne oblicze socjalizmu 21. wieku, opartego na postindustrialnych technologiach informatycznych i na nowych wzorcach produkcji i spożycia”. Swoje życzenia w tym zakresie wyraził w formie krótkiego hasła: „My nie cofamy się do socjalizmu, my idziemy do socjalizmu[15].

Za część nowego socjalizmu Ziuganow uważa tę koncepcję stałego rozwoju społeczeństwa ludzkiego, nad którą przez ostatnie 10-15 lat pracują grupy zachodnich uczonych, a która gorąco dyskutowana była jeszcze w 1992 r. na Światowej Konferencji w Rio de Janeiro. Koncepcja ta wychodzi z założenia, że zasoby naturalne i związane z nimi możliwości są ograniczone i w większości znalazły zastosowanie w gospodarce. Dlatego ludzkość zaczyna już niszczyć ekologiczną bazę swojego istnienia. Dlatego konieczna jest zmiana charakteru rozwoju społeczeństwa i wprowadzenie kontroli wykorzystania światowych zasobów naturalnych. Koncepcja stałego rozwoju nie stawia pytania: kapitalizm czy socjalizm? Łączy ona stosunkowo nowe dyscypliny, takie jak ekologia, demografia, futurologia i inne. Jednak wielu naukowców o poglądach lewicowych dąży do wykorzystania tej koncepcji dla uzasadnienia swoich socjalistycznych przekonań, bowiem — według nich — tylko socjalizm może rozsądnie połączyć interesy poszczególnych jednostek, krajów i całej ludzkości.

W Rosji największym popularyzatorem powyższej koncepcji był zmarły niedawno prof. Walentin Koptiug, chemik, wiceprezes Rosyjskiej Akademii Nauk, przewodniczący Syberyjskiego Oddziału RAN, a jednocześnie członek KC KPFR. Niektórzy sojusznicy Giennadija Ziuganowa z grona radykalnych rosyjskich nacjonalistów występowali zdecydowanie przeciwko poglądom Koptiuga i krytykowali „globalistów” z Nowosybirska. Dla realizacji idei Koptiuga konieczne jest zwiększenie i wzmocnienie organów światowego zarządzania i kontroli, a to jest krok w kierunku utworzenia światowego rządu, w którym dominować będą bogate kraje. „Stały rozwój — to pułapka dla Rosji[16]. Ziuganow ma jednak inny pogląd: „Rozwiązanie całego kompleksu problemów, stojących dzisiaj przed ludzkością, jest niemożliwe przy przekształceniu zachodniego społeczeństwa konsumpcyjnego w globalny model rozwoju. Kapitalistyczna forma postępu osiągnęła granice swoich możliwości. Niezbędna jest zmiana modelu produkcji i spożycia i reorientacja ogólnego kierunku postępu naukowego i technologicznego. Całokształt idei i opracowań zmierzających do osiągnięcia tych celów a prowadzony w wielu krajach świata, otrzymał powszechnie przyjętą nazwę koncepcji «stałego rozwoju». 1 jakie by nie były jej konkretne techniczne i organizacyjne szczegóły, jej treści społeczne i światowo-historyczne, misję jej realizacji wiążemy z socjalizmem i komunizmem w ich współczesnym, wynikającym z obiektywnych konieczności rozwoju światowego, rozumieniu[17].

W pewnej sprzeczności do tego stwierdzenia Ziuganowa pozostaje jego własna koncepcja „ruskiego socjalizmu”. Kiedy w Chinach mówią o „chińskim modelu socjalizmu”, a we Francji o „modelu francuskim”, tym pojęciom nie nadaje się żadnego etnicznego charakteru; mowa jest nie o narodach, a o krajach — Chinach, Francji. Ziuganow z jakiegoś względu zawsze mówi nie o „rosyjskim” a właśnie o „ruskim socjalizmie”. „Co możemy przeciwstawić — pisał — współczesnemu neofaszyzmowi, jego pseudowartościom i ideologicznym mitom? Społeczeństwo rosyjskie może i powinno przeciwstawić kosmopolityzmowi — płomienny patriotyzm, bezosobowej unifikacji «ogólnoludzkości» — wielowiekową rosyjską niezależność, egoistycznemu indywidualizmowi — nasz kolektywizm i soborowość, rusofobii — silną przyjaźń narodów, antykomunizmowi — wcieloną w życie sprawiedliwość społeczną, konsumpcjonizmowi — wysoką duchowość. Wszystkie te ideały harmonijnie skupia w sobie koncepcja ruskiego socjalizmu, łącząca tradycyjne, tysiącletnie, ojczyste świątynie z najlepszymi osiągnięciami epoki radzieckiej[18]. Półtora roku później Ziuganow oznajmił: „Chcemy, by nowy system, który próbują utworzyć i wprowadzić w Rosji, przyjął formułę interesów narodowych. Rosja przepojona jest ideałami społecznymi. Rosja to odwieczne socjalistyczne państwo. Budowanie nowej formy rosyjskiego wielosystemowego socjalizmu jest przedmiotem naszych nieustających trosk[19]. Aby uzasadnić swoją koncepcję socjalizmu, Ziuganow odwoływał się nie do analizy sprzeczności klasowych współczesnego rosyjskiego lub zachodniego społeczeństwa, a do najstarszych, z czasów Rusi, tradycji i wartości prawosławia.

Nie jest to najlepsze uzasadnienie idei socjalistycznych. Ziuganow nie neguje oczywiście ani istnienia klas, ani walki klasowej, ale zdecydowanie odrzuca poprzedni dogmat marksizmu — rozpatrywanie wszystkich problemów życia społecznego z punktu widzenia interesów klasowych i walki klas. Ziuganow nie aprobuje marksizmu, na sztandarze którego napisano, że „proletariusze nie mają ojczyzny”. Przy czym nie podejmuje dyskusji z ortodoksami, ale po prostu odcina się od nich: „Obrona Rosji, ocalenie narodu przed zagładą jest o wiele ważniejsze, niż zachowanie swojej ideologicznej niewinności[20]. Lider KPFR nie zauważa, że zastępuje jedną ortodoksję drugą; czasami nie mniej błędną.

 

Koncepcje socjaldemokratyczne

Ziuganowowi często zarzucano, że w swoich wystąpieniach przed zachodnimi audytoriami najczęściej zachowuje się jak prawowierny socjaldemokrata, ufny w światowe parlamentarne metody walki politycznej, gdy tymczasem przed słuchaczami rosyjskimi występuje jak radykalny nacjonalista. Zarzuty te nie zawsze są uzasadnione, ponieważ w ideologii Ziuganowa znaleźć można obok nacjonalistycznych, również socjaldemokratyczne koncepcje. Jego socjaldemokratyzm wyraża się przede wszystkim w wyrzeczeniu się zasady stosowania przemocy rewolucyjnej, dyktatury proletariatu i wszelkiej innej oraz rewolucji, w rozumieniu marksistowskim. Wielokrotnie oświadczał, że „Rosja wykorzystała swój limit na rewolucje”, że „żadna dyktatura — proletariacka, szlachecka, burżuazyjna — nie ma przyszłości”. „Pierwsze, z czego rezygnujemy, to rewolucyjna metoda rozwiązywania problemów. Sytuacja w kraju, reżimy technologiczne, obfitość szczególnie niebezpiecznych produkcji i materiałów wybuchowych uniemożliwiają każdej z partii umacnianie swojego panowania metodami rewolucyjnymi. Byłoby to awanturnictwem, które skończyłoby się nieszczęściem[21]. Takie oświadczenia wywołały sprzeciw ze strony wielu dogmatyków i komunistycznych teoretyków, którzy twierdzą, że rewolucje mogą być też pokojowe. Ziuganow nie podjął dyskusji, zaczął jednak zmieniać terminologię, zastępując słowo „rewolucja” określeniem „wojna domowa”.

W wystąpieniach programowych broni zasad gospodarki wielosektorowej i pluralizmu politycznego: „Uważamy, że panowanie tylko jednej formy własności w ZSRR doprowadziło do zastoju, ekonomicznego paraliżu i w poprzedniej formie jest nie do przyjęcia. Uznając autorytet i prymat własności państwowej i kolektywnej, uważamy jednak, że gospodarka wielosektorowa jest rzeczywistością. I na tym się opieramy. KPZR, w istocie nie była w przeszłości partią, a państwowotwórczą, zarządzającą strukturą, która jedynie w zakładach pracy, wśród załóg, przypominała partię. Była przeżarta monopolem na władzę i na prawdę. My natomiast uznajemy konieczność pluralistycznego systemu politycznego i swoje priorytety udowodnimy poprzez działalność intelektuaIno-organizatorską[22]. Swoje główne „światopoglądowe konstrukcje” przedstawił następująco: „Podstawą owocnej dyskusji nad odnowieniem podstaw światopoglądowych są: umocnienie pluralizmu w sferze społeczno-filozoficznej; równoprawność różnych ideowo-politycznych teorii i doktryn, z wyjątkiem tych, które głoszą nienawiść wobec ludzi i antyhumanitarne cele; przewaga tolerancji nad konfrontacją przy różnych, często całkowicie sprzecznych punktów widzenia; otwartość na najcenniejsze — pod względem głębi i zasadności analiz perspektyw rozwoju społecznego — filozoficzno-polityczne innowacje[23].

Chociaż w Statucie KPFR nie ma punktu o działalności w łonie partii różnych nurtów i frakcji, faktycznie one istnieją, a polemika między nimi jest dosyć spokojna i otwarta. Mamy tu „lewicę” i „prawicę”. Wielu krytycznie ocenia koncepcję Ziuganowa, on jednak rzadko wdaje się w polemikę ze swoimi oponentami w partii, ale też nie prowadzi z nimi „bezlitosnej” walki, co było przyjęte wśród bolszewików. Jest prawie wzorcowym parlamentarzystą, gotowym na rozsądne kompromisy. Najbardziej radykalnymi metodami walki, o których mówił w roku 1996 i 1998 były wezwania do strajku powszechnego w celu wywarcia nacisku na reżim Jelcyna. Nie było jednak odzewu ze strony załóg pracowniczych. Tak więc widzimy, że główną przyczyną socjaldemokratyzmu KPFR i jej lidera nie jest obecność wśród ludzi pracy tzw. „pracującej arystokracji”, ale ciężkie zmęczenie społeczeństwa radykalnymi metodami stosowanymi w minionych dziesięcioleciach, które przyniosły narodowi same udręki i rozczarowania. Charakterystyczne, że sam Ziuganow konsekwentnie nie nazywa siebie socjaldemokratą i zdecydowanie oświadczył, że „ideologia i praktyka socjaldemokracji nie ma w Rosji racji bytu teraz i w przyszłości[24].

 

Geopolityka

Sporo miejsca w ideologii Ziuganowa zajmują rozważania na temat tzw. geopolityki: o szczególnym geograficznym położeniu Rosji; jej miejscu na obszarze Eurazji; dwóch nieprzerwanie konkurujących ze sobą podejściach do oswojenia przestrzeni ziemskiej („morskiego i kontynentalnego”); geograficznych rytmach, którymi żyje każdy organizm państwowy kształtujący swoje terytorium itp. W jednym z artykułów Ziuganow nazywa Eurazję „sercem świata”, a Rosję główną częścią tej eurazjatyckiej przestrzeni[25].

Jak wiadomo, marksizm traktował geopolitykę jako pseudonaukę. W ostatnim wydaniu Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej czytamy: „Geopolityka — burżuazyjna reakcyjna koncepcja, wykorzystująca wypaczone zestawienie danych geografii fizycznej i gospodarczej dla uzasadnienia i propagandy agresywnej polityki państw imperialistycznych[26]. Szczególne oburzenie w radzieckich wydaniach wywoływały prace założyciela niemieckiej geopolityki, gen. A. Haushofera, ściśle związanego z czołówką hitlerowskiej partii (a jednak, w swoich geopolitycznych poszukiwaniach Ziuganow odwołuje się do niego). Z nie mniejszym oburzeniem w rosyjskich publikacjach spotykają się prace amerykańskiego polityka i geopolityka Zbigniewa Brzezińskiego. W każdym razie, geopolityka to dyscyplina stosowana, w której znacznie więcej polityki niż geografii. W dzisiejszej Rosji, w lewicowych i nacjonaIistycznych kręgach, za najbardziej autorytatywnego geopolityka uważa się Aleksandra Dugina, z którego poglądami i koncepcjami Ziuganow zgadza sie prawie całkowicie. Główną ideą tej duginowo-ziuganowowskiej geopolityki jest koncepcja Zachodu jako wroga Rosji: „Z punktu widzenia geopolityki — oświadczył Dugin -sprzeczność dwóch typów cywilizacji jest nie do przezwyciężenia. Pierwszy typ eurazjatycki, drugi — atlantycki. I między nimi trwa nieprzerwany konflikt. Ośrodkiem cywilizacji eurazjatyckiej jest obecnie Rosja, a atlantyckiej USA. W ten sposób, walka Wschodu i Zachodu jest nieuchronna i obiektywna, niezależnie od tego, jakie reżimy będą w nich panować — demokratyczne, komunistyczne, nacjonalistyczne czy monarchistyczne[27]. Ziuganow nigdzie i nigdy nie mówił też o podobieństwie i pokrewieństwie kultur Europy i Rosji, o ich wspólnych chrześcijańskich korzeniach i wartościach. W ogóle — kraje zachodnie nie są dla Rosji przykładem, nawet jeśli osiągnęły znaczne sukcesy w dziedzinie gospodarki i postępu naukowo-technicznego, w rozwiązywaniu problemów socjalnych, w kształceniu i ochronie zdrowia, w kontroli funkcjonowania monopoli. Oczywiście należy przejmować i wykorzystywać wszystko, co korzystne, a co powstało w ramach cywilizacji zachodniej. Nie wolno jednak zapominać, że bogate kraje Zachodu to — w większości — wróg Rosji, przeciwnik ideologiczny, ekonomiczny i geopolityczny, a więc — wieczny.

Współpraca z Zachodem jest możliwa, ale tylko na określonych warunkach i w określonych granicach. Rosyjscy politycy powinni dobrze orientować się w tych ukrytych sprężynach i dźwigniach, przy pomocy których steruje się głównymi krajami Zachodu. Według Ziuganowa, zachodnia demokracja to w wielu przypadkach tylko parawan, który zasłania prawdziwe ośrodki wpływu i władzy, a główni politycy Zachodu kierują się nie narodowymi interesami Francji, Anglii, Niemiec czy USA, a jakimiś innymi: „Na światopogląd, kulturę i ideologię świata zachodniego w coraz bardziej namacalny sposób zaczyna oddziaływać diaspora judejska, której wpływ coraz bardziej rośnie. Poprzez tradycyjne kontrolowanie życia finansowego kontynentu, w miarę rozwoju swojego «rynku», staje się swego rodzaju właścicielem «pakietu kontrolnego akcji» całego gospodarczo-finansowego systemu zachodniej cywilizacji. Motywy narodu wybranego, «wyższego przeznaczenia» do kierowania światem, wyjątkowości — tak charakterystyczne dla religijnych wierzeń wyznawców judaizmu — zaczynają mieć istotny wpływ na zachodnią samoświadomość. W tych warunkach, cywilizacja słowiańska nabiera szczególnego znaczenia”[28]. Te wypowiedzi lidera KPFR są często cytowane przez rosyjską prasę demokratyczną, zwłaszcza podczas różnego rodzaju kampanii wyborczych.

Nie ma potrzeby dowodzenia siły i wpływów żydowskiej diaspory i kapitału żydowskiego w zachodnich krajach. Ale diaspora ta jest bardzo daleka od tego, by zostać „posiadaczem pakietu kontrolnego akcji” w USA i innych krajach Zachodu. Taki cel jest dla niej nieosiągalny i w ogóle wątpliwe, czy stawiany jest w kręgach samej diaspory.

 

Światowa tajna zmowa

Najdziwniejszą i najmniej zrozumiałą częścią ideologii Ziuganowa jest koncepcja „mondializmu” i „światowej zmowy” — szczególnie głęboko zakonspirowanych tajnych struktur, które kierują zachodnią ekspansją na Wschód, przeciwko Rosji i Chinom. Tu niczego nie trzeba uzasadniać i można puścić wodze swojej politycznej i nacjonalistycznej fantazji. Na przykład, mówiąc o przyczynach rozpadu ZSRR i upadku KPZR, Ziuganow prawie nic nie mówi o głębokich wewnętrznych sprzecznościach w społeczeństwie radzieckim i wielonarodowościowym państwie, które stopniowo narastając, doprowadziły kraj do rozpadu. Nie. Związek Radziecki był planowo i systematycznie niszczony przez światowe siły, które zastosowały tajną broń, łączącą najnowsze osiągnięcia informatyki, psychologii i innych technologii. Właśnie „ta niewidzialna broń w niegodziwy sposób organizowała naszą świadomość, zdławiła naszą wolę i skierowała nasze społeczeństwo na fałszywą drogę. Wykorzystując wiedzę o tęsknotach, oczekiwaniach i wyobrażeniach narodu, żerując na jego bólu i cierpieniach, zagranicznym inżynierom socjotechnicznym udało się wywołać na Wschodzie ostre kryzysy[29]. Oczywiście, również dzisiaj Ziuganow zdecydowanie krytykuje działalność Michaiła Gorbaczowa, który wprowadził „szkodliwe czy wręcz przestępcze metody kierowania krajem i partią”, ale był on „zwykłą marionetką sił światowych”, ich „agentem wpływu”. Zapoczątkowane przez Gorbaczowa burzenie Rosji kontynuował ze swoją kliką Jelcyn — „bezczelny, pozbawiony zasad zdradziecki reżim politykierów i kombinatorów, który zadomowił się na resztkach radzieckiego imperium”. Główną przyczyną klęski Rosji jest jednak istnienie światowej zmowy i jej działalność jako swego rodzaju „światowego dyrygenta”, wobec którego nawet komuniści „i na progu swego istnienia” i w latach 80. „byli wiernymi sojusznikami[30].

Światowa zmowa przystąpiła dzisiaj do zdecydowanych działań, zmierzających do formowania okrutnego, scentralizowanego systemu przymusowego kierowania rozwojem cywilizacji ludzkiej. Plan ten jest kompleksowy i wszechstronny. Szukając historycznych analogii, nie można nie przyznać, że w istocie jest to ogólnoświatowy mesjanistyczny, eschatologiczny projekt religijny, swoją skalą, stopniem przemyślenia i przygotowania daleko przewyższający znane z historii formy utopii światowych, czy to rzymskiego imperializmu Tyberiusza i Dioklecjana, czy kalifatu Abbasydów, czy ruchu protestantów-fundamentalistów w Europie czy też trockistowskich rojeń o rewolucji światowej. Sami ideolodzy mondialtzmu są przekonani, że mowa jest o szybkim nadejściu Mesjasza, która zaprowadzi na Ziemi prawa prawdziwej religii i da początek «złotemu wiekowi» ludzkości, który będzie przebiegać pod kierunkiem Światowego Superrządu[31].

Jak można dyskutować z tego rodzaju twierdzeniami, które wykorzystując niemałą liczbę faktów i tendencji — hiperbolizują je i doprowadzają do absurdu? Dokładnie w ten sam sposób amerykańscy ortodoksi i fundamentaliści mogliby pisać o „radzieckiej zmowie”, „spisku Kominternu” i „tajnych planach komunistycznego Politbiura” zlikwidowania Ameryki. Czyż bowiem nie mówił Nikita Chruszczow podczas swej pierwszej wizyty w Stanach Zjednoczonych że „socjalizm pogrzebie kapitalizm”, a nawet „zakopie Amerykę”? Czyż ten sam Chruszczow nie wprowadził na Kubę rakiet z głowicami jądrowymi? Owszem, trudno spierać się z Ziuganowem, gdy pisze, że to właśnie w Stanach Zjednoczonych opracowywana była strategia i taktyka zimnej wojny przeciwko ZSRR i innym krajom socjalizmu. Właśnie tam planowano militarne przeciwstawienie Związkowi Radzieckiemu i prowadzony był wyniszczający nas wyścig zbrojeń. Również tu przygotowywano różnego rodzaju akcje ideologicznej i psychologicznej wojny z Rosją i ZSRR, do czego zaangażowane były niemałe siły i środki zarówno materialne, jak i intelektualne. Ziuganow niezbyt odbiegał od prawdy, gdy pisał, że na Zachodzie „nie tylko zostały sformułowane podstawowe konceptualne wytyczne dotyczące zniszczenia ZSRR”, ale że wytyczne te „znalazłyby zastosowanie w setkach instytutów badawczych, w ramach odpowiednich programów[32].

W czasach swojej pracy w Wydziale Ideologicznym KC KPZR Ziuganow mógł się zapoznać z wieloma dokumentami i faktami na ten temat. To przecież amerykański prezydent, Ronald Reagan nazwał ZSRR „imperium zła” i oświadczył, jakby odpowiadając Chruszczowowi, że świat zachodni nie tylko będzie powstrzymywał komunizm, ale go przeżyje. Zachód nie tylko postawi radziecki komunizm pod pręgierzem, ale pozbędzie się go.

W tamtych latach walka była obustronna i radziecka propaganda rysowała przed nami te same obrazy, chociaż z odwrotnym znakiem. Odpowiedzialność za zimną wojnę, za wyścig zbrojeń, za napięcia w stosunkach międzynarodowych spoczywała nie tylko na polityce Zachodu, ale również Wschodu. Dzisiaj można by zaprzestać tej retoryki z lat 50.-60. Jednakże do obrazu świata, jaki przez dziesięciolecia prezentowano nam jako walkę sił postępu i socjalizmu przeciwko siłom zgniłego imperializmu, Giennadij Ziuganow próbuje wnieść nowe, odstraszające elementy. [...]

 

Słowo i czyn

Podsumowując swoje ideologiczne poszukiwania, Giennadij Ziuganow niezbyt wysoko ocenia swoją koncepcję: „problem naszego ruchu polega na tym, że stając się bardziej ogólnonarodowym zjawiskiem, nie jesteśmy na razie w stanie wypracować tej jednej ideologicznej formuły, która zawierałaby wszystkie ideologiczne odcienie patriotyzmu i byłaby do przyjęcia zarówno przez mieszkańców zamarzających osad Przymorza i Północy, jak i w kręgach stołecznych biznesmenów, wspomagających nasz ruch. Taką ideologiczną formułę znalazły wszystkie aktywne ruchy oporu w wielu krajach świata. Znajdziemy i my. Oczywiście, związana jest ona z ponadstanowym, ponadklasowym, ogólnonarodowym symbolem. Nie można jednak pozwolić, by zagubiły się w niej cenne dla nas socjalistyczne znaki i tendencje. Wszystkie pokolenia, cały naród Rosji dochodzi do jednego wniosku: takie życie, jakie obecnie jest w kraju, jest niemożliwe. (…) Naród chce wiedzieć, co go czeka. Chce usłyszeć proste, szczere słowa, które uskrzydliłyby go do pracy, miłości, twórczości w imię Ojczyzny. (…) To oczekiwanie skierowane jest do nowej władzy na Kremlu. Ale w nie mniejszym, a — być może — w większym stopniu skierowane jest ono do nas, do patriotycznych sił, które w tych strasznych latach zawsze były z narodem[33].

Tu Ziuganow jest w błędzie. Naród oczekuje dzisiaj — i od władzy i od opozycji nie słowa, a czynu. I właśnie według czynów będzie je oceniał. W społeczeństwie totalitarnym, w którym żyliśmy przez wiele dziesięcioleci, szczególną cenę miało szczere słowo. Natomiast w warunkach prawie totalnej demokracji, wszyscy jesteśmy już zmęczeni nadprodukcją słów i przemówień. O losach kraju decydują czyny. Nowa narodowa idea i nowa socjalistyczna ideologia mogą powstać jedynie w wyniku konkretnej działalności.

 

Roy A. Miedwiediew

(politolog, współprzewodniczący rosyjskiej Socjalistycznej Partii Pracujących)

 

Przełożyła Danuta Władkowa

 

 „Dziś” 2002 r., nr 12

 



[1] Giennadij Ziuganow, „ Wieriu w Rossiju”. Woroneż 1995, s. 43-44

[2] Ziuganow, „ Uroki żini”. Moskwa 1997. S.35.

[3] Ziuganow, „ Dzierżawa ”. Moskwa 1994, s. 34.

[4] Ziuganow, „Rossija – Rodina moja”. Moskwa 1996,s. 231.

[5] G. Ziuganow, tamże.

[6] G. Ziuganow, „Dierżawa” Moskwa 1994, s. 32.

[7] G. Ziuganow, „Rossija…”, s. 279.

[8] G. Ziuganow, „Dierżawa”, s. 43.

[9] „Sowietskaja Rossija”, 24.11.2001 r.

[10] „Prawda”, 10.09.1993 r.

[11] „Sowietskaja Rossija”, 22 grudnia 2001 r.

[12] „Komsomolskaja prawda”, 20 września 1994 r.

[13] „Sowietskaja Rossija”, 26 kwietnia 1994 r.

[14] „Sowietskaja Rossija”, 11 lutego 1993 r.

[15] „Sowietskaja Rossija”, 17 marca 1994 r.

[16] „Zawtra”, 1996 nr 10.

[17] G. Ziuganow, „Rossija — rodina moja”, s. 160-161.

[18] „Sowietskaja Rossija”, 6 kwietnia 1999 r.

[19] „Sowietskaja Rossija”, 28 listopada 2000 r.

[20] „Sowietskaja Rossija”, 11 lutego 1993 r.

[21] „Prawda”, 10 sierpnia 1994 r.

[22] Tamże

[23] G. Ziuganow , „Idiełogija gosudarstwiennogo patriotizma”, Moskwa 1996, s. 43.

[24] „Argumety i fakty” 1996 nr 15, s. 9.

[25] „Sowietskaja Rossija”, 24 listopada 2001 r.

[26] „Bolszaja Sowietskaja Encyklopedija” . T. 6., Moskwa 1971, s. 316.

[27] „Trybuna”, 7 lipca 1999 r.

[28] G. Ziuganow „Za gorizontom”, Moskwa 1995, s. 18.

[29] „Zawtra”, 2000 nr 2.

[30] G. Ziuganow, „Dierżawa” s. 53.

[31] „Prawda Rossii”, 13 kwietnia 1995 r.

[32] G. Ziuganow, „Drama własti” . Moskwa 1993, s. 76

[33] „Sowietskaja Rossija”, 28 listopada 2000 r.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.