Balcerek: Strategia Polski suwerennej (1994)

1.   ISTOTA   ZAGROŻENIA.

Oficjalna propaganda upowszechnia tezę, iż sytuacja gospodarcza kraju ulega coraz wyraźniejszej poprawie i że, z tej racji, Polska cieszy się w świecie coraz większym autorytetem. Rzekomo dzięki temu, Polska jako liczący się partner zostanie, na początku następnego stulecia przyjęta doUnii Europejskiej (UE), a wcześniej, być może do NATO. Stowarzyszenie z Unią Europejską byłoby – w tym kontekście – jedynie etapem na drodze do członkostwa w Unii Europejskiej, a „partnerstwo dla pokoju” – przedsionkiem NATO. Roztopienie Polski w Unii Europejskiej i NATOjest szczytem marzeń kolejnych rządów post-solidarnościowych. Również lewicowy rząd Waldemara Pawlaka zdradza skłonność do uznania tego dą­żenia za nadrzędny cel swojej strategii. Strategia ta nie tylko maskuje proces likwidacji państwa polskiego, zapoczątkowanego w latach 70-tych, lecz proces ten tak gwałtownie przyspiesza, że już w połowie lat 90-tych suwerenność narodowa i państwowa może się okazać fikcją. Europejska i atlantycka filozofia elit intelektualnych i politycznych ma w tej kwestii tylko jedną odpowiedź: Współcześnie, pojęcie państwa narodowego jest przeżytkiem a odwoływanie się do interesu Narodu – ostrym przejawem ksenofobii.

W okresie stalinizmu elity te zwalczały państwo narodowe w imię internacjonalizmu proletariackiego, przezwyciężając w 1948r. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne Władysława Gomułki. Następnie, na przełomie lat 60-tych i 70-tych, zwalczały „doktrynę Breżniewa” o ograniczonej su­werenności państwowej. Nie dostrzegły jednak, że w latach 70-tych i 80-tych, na podstawie porozumienia radziecko-niemieckiego z 1970r. suwerenność gospodarcza, a w konsekwencji także polityczna Polski ulegała, zgodnie z doktryną Breżniewa erozji na korzyść Niemiec a nie ZSRR. Co więcej, w latach 1960-1970, ostatecznie przezwyciężyły odchylenie już tylko nacjonalistyczne Władysława Gomułki, jako główną przeszkodę na drodze do urzeczywistnienia w Polsce wspomnianej jużdoktryny Breżniewa

Mimo fiaska porozumienia radziecko-niemieckiego oraz wizji niemieckiej hegemonii w światowym systemie kapitalistycznym (SSK), dwa pierwsze rządy post-solidarnościowe (Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego) nadal oczekiwały pokojowego wchłonięcia Polski przez Niemcy: Pierwszy z nich budował polsko-niemiecką wspólnotę interesów („Interessen-gemeinschaf), a drugi dowodził, że droga do Europy prowadzi przez Niemcy, Kiedy jednak okazało się, że Niemcy chwilowo nie są w stanie wchłonąć Polski, z uwagi na sprzeciw USA, W. Brytanii i Francji oraz trudności z gospodarczą integracją b. NRD, następne rządy Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej, opowiedziały się za bezpośrednim wtłoczeniem Polski do Unii Europejskiej i NATO. Wiele wskazuje na to, że również rząd Waldemara Pawlaka zamierza pójść już utartym szlakiem.

Destrukcja państwa polskiego jest już tak dalece zaawansowana, że elity intelektualne i polityczne, które strategię tę naukowo uzasadniają i realizują są żywotnie zainteresowane w szybkim dobiciu Polski, tzn. w doprowadzeniu do takiego stopnia anarchizacji życia gospodarczego i politycznego, który zmusi Unię Europejską i NATO do okupacji Polski i uratuje wspomniane elity od gniewu Narodu.

Elity intelektualne i polityczne – z prawicy, centrum i lewicy – anarchizują życie polityczne i gospodarcze, każda na swój sposób. Skutki anarchizacji są widoczne w wojnie, jaką między sobą prowadzą na­czelne organy władzy – Sejm, Prezydent i Rząd.

2.   MIĘDZYNARODOWY   UKŁAD   SIŁ.

Strategia wspomnianych elit jest zbudowana nie na rozumnej i rzetelnej analizie międzynarodowego układu sil, lecz na baśniowym i dychotomicznym podziale ludzkości na wolny świat i imperium zła. Wprawdzie, imperium zła się rozpadło, lecz nasze elity wciąż szermują groźbą jego odrodzenia, gotowe wystąpić na pierwszej linii frontu w obronie wolnego świata i poświęcić dla swojego ideału życie Narodu polskiego.

W rzeczywistości, o międzynarodowym układzie sił wciąż jeszcze de­cydują stosunki między państwami narodowymi. Powstały one i rozwinęły się w ramach SSK, którego początki sięgają XVI wieku. Te, które ukształtowały się najwcześniej, przekształciły się w wysoko rozwinięte kraje kapitalistyczne (WRKK), w ramach międzynarodowego kapitalistycznego podziału pracy (MKPP), narzucając światu swoją do dziś istniejącą dominację. We wzajemnych stosunkach państwa te kierują się nie altruizmem, lecz interesem własnym (i wyrachowaniem), a interesy te, z reguły rozbieżne, a nader często sprzeczne, determinują niezwykle złożony i, co ważniejsze, płynny międzynarodowy układ sił politycznych.

Początek państwu narodowemu dała monarchia absolutna, której mo­delem stała się Francja Ludwika XIV. Troska o umocnienie władzy dynastycznej zmuszała króla, jako najwyższego suwerena, do łamania samowoli rodów magnackich. Nie mógł on tego uczynić, nie odwołując się do bogatego mieszczaństwa, zainteresowanego osłabieniem możnowładztwa i umocnieniem władzy królewskiej, zwłaszcza militarnej. Dzięki temu możliwe było opanowanie szlaków handlowych i ustanowienie, po odkryciu Ameryki, interkontynentalnego kapitalistycznego podziału pracy. Takie były główne przesłanki rozwoju kapitalizmu merkantylistycznego. Bogate mieszczaństwo Anglii, Holandii i Francji mogło rozpocząć rabunkową eksploatację bogactw naturalnych Ameryki dzięki handlowi niewolnikami (od XVI do XIX wieku), zapewniającemu niezbędną podaż taniej siły roboczej. Interkontynentalny podział pracy, integrujący Europę północno-zachodnią z Ameryką i Afryką Czarną, przekształcił się stopniowo w MKPP, obejmujący całą kulę ziemską. Wcześniej umożliwił on burzliwy rozwój manufaktur w Anglii, Holandii i Francji, rozkwit miast, wzrost ludności i nieubłagany rozpad feudalizmu.

MKPP doprowadził do strukturalnego podziału świata na WRKK oraz na kraje kolonialne, półkolonialne i zależne. Rewolucja Październikowa 1917r. w Rosji wzbudziła nadzieję na powstanie systemu społeczno-ekonomicznego, nie opartego na wyzysku pracy i kładącego kres podziałowi krajów świata na dominujące (centrum) i zdominowane (peryferia). Na­dzieja ta okazała się rychło złudzeniem, bowiem w krajach kapitalizmu biurokratyczno-zależnego (KB-Z), zwanych potocznie socjalistycznymi czy komunistycznymi, wyzysk pracy zachował się, przybierając często drastyczne formy, a dominację gospodarczą zastąpiła dominacja polityczna starszego brata. Jednakże, kraje te, eliminując obcy kapitał, uwolniły się, choć nie do końca, od MKPP.  W konsekwencji dwuczłonowy do 1917r. podział świata zamienił się w okresie 1917-1990  w trójczłonowy: na WRKK, kraje kapitalizmu zależnego (KZ) i kraje KB-Z. Po 1990r., w wyniku bezwarunkowej kapitulacji biurokracji totalitarnej, panującej w kra­jach KB-Z, obserwujemy powrót do dwuczłonowego podziału.

Na tym syntetycznym historycznym tle rozpatrzmy zwięźle dzieje Polski. Pod koniec XVI wieku, po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów, zaczyna się okres królów elekcyjnych (1573-1795), których wybór zależał od układu sił magnackich, przy czym każdy możnowładca szukał wsparcia, by narzucić własnego kandydata na tron królewski, u obcych mocarstw. W rezultacie pogłębia się anarchia, tym bardziej, że każdy ród magnacki zmie­rza do rozszerzenia swoich latyfundiów na wschodzie i południowym wschodzie. Poczynając od XVI wieku, obserwujemy nie rozszerzanie za­kresu oczynszowania chłopstwa, lecz recydywę pańszczyzny, prowadzącą do buntów chłopskich, a na Ukrainie – do powstań kozackich. Ten stan rzeczy prowadził do osłabienia mieszczaństwa oraz do upadku manufaktur i miast. Ekspansja na wschód i południowy wschód osłabiła Polskę na północy i zachodzie, na najbardziej rdzennych ziemiach polskich, odrywając kraj od morza. Rody magnackie były zainteresowane we wzroście eksportu zboża, bydła i drewna do rozwijających swoje manufaktury krajów północno-zachodniej Europy. W ramach MKPP Polska staje się krajem KZ. Mieszczaństwo, jako pośrednik w handlu surowcami rolnymi i leśnymi, wyradza się, w ekonomicznym sojuszu z magnaterią, w burżuazję kompradorską. W okresie międzywojennym (1918-1939) Polska odzyskuje niezawisłość polityczną, lecz gospodarczo pozostaje krajem KZ. W 1937r. w posiadaniu zagranicy znajdowało się 43,3% kapitału spółek akcyjnych działających w Polsce. W wielu gałęziach przemysłu udział ten był jeszcze wyższy:52,1% kapitału zakładowego w górnictwie i hutnictwie, 87% w górnictwie naftowym, 60% w przemyśle chemicznym i 81,3% w energetyce. Kapitał zagraniczny, który wprowadził do Polski w latach 1924-1937 (dla innych lat brak jest wiarygodnych danych)  3.195 mln zł, wywoził z niej przecięt­nie rocznie około 470 min zł (kwota 500 mln zł stanowiła  w latach 1924-1935 równowartość przeciętnych rocznych rządowych nakładów inwestycyjnych). Można więc sądzić, że w ciągu 14 lat (1924-1937) kapitał zagraniczny wywiózł z Polski około 6.580 mln zł, tzn. ponad dwa razy tyle ile do Polski wprowadził, ówczesne postępowe elity zmierzały do ogranicze­nia wpływów obcego kapitału i umocnienia, dzięki państwu, suwerennej gospodarki narodowej (budowa Gdyni i magistrali węglowej, lecz  w szczególności Centralnego Okręgu Przemysłowego). Na szczególne wyróżnienie zasługuje postawa i działalność gospodarcza Eugeniusza Kwiatkowskiego i Władysława Grabskiego.

2.1.     Międzynarodowy  układ  sił  po  II  wojnie  światowej.

W wyniku II wojny światowej następują w Polsce przemiany, które muszą być rzetelnie przeanalizowane. Naszą analizę podejmujemy przyj­mując jako układ odniesienia obiektywnie rozumiany interes Narodu i państwa polskiego.

2.1.1.  Interes  Narodu  i  państwa  polskiego.

     W dotychczasowych dziejach ludzkości, państwo okazało się najwyż­szą i najskuteczniejszą formą organizacji najpotężniejszych tworów terytorialno-politycznych (imperia). Państwo narodowe, którego początki się­gają XVI wieku; stanowi odtąd najwyższą i najskuteczniejszą formę terytorialno-politycznej organizacji Narodu.

Odrzucając, czy wręcz ośmieszając, ideę państwa narodowego (i Na­rodu), elity intelektualne i polityczne stawiają ponad interes Narodu i państwa polskiego interes zarówno szerszy Europy i Wspólnoty Atlantyckiej, jak i węższy, mniejszości narodowych i małych ojczyzn. Należy więc sądzić, że własny (grupowy i partykularny) interes utożsamiają z wymienionymi zarówno szerszymi, jak i węższymi interesami.

2.1.2.  Interes   Narodu   polskiego   czy   interes   „Europy” ?

Nasze elity przekładają ponad interes Narodu polskiego nie interes Europy, lecz interes Unii Europejskiej, degradując Naród polski do roli petenta, skazanego na przyjęcie każdego dyktatu. Formalnie Naród polski jest przekształcany przez elity i ich państwo (naczelne organy władzy państwowej: Sejm, Prezydent i Rząd) w przedmiot rządzony przez ponadnarodowe i ponadpaństwowe biurokratyczne organy władzy Unii Europejskiej.

Zjednoczona Europa nie jest ideą ani nową ani oryginalną. Już Napoleon usiłował zjednoczyć Europę kontynentalną przeciwko Anglii, sięgającej po hegemonię w SSK, w złotym wieku kapitalizmu wolno-konkurencyjnego. Hitler wzywał do krucjaty przeciwko „bolszewizmowi i anglosaskiej plutokracji”, maskując rzeczywiste dążenie do zdobycia w walce i 30-letniej wojnie ze Stanami Zjednoczonymi o sukcesję brytyjską (1914-1945) totalnej hegemonii w SSK. Ostrze tej koncepcji było skierowane przeciwko Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej. Miał więc rację Włodzimierz Lenin twierdząc, że w XX wieku idea „Stanów Zjednoczonych Europy” może być skierowana wyłącznie przeciwko USA. Świadczą  o tym obie koncepcje zjednoczonej Europy, wysunięte po II wojnie światowej – francuska i niemiecka.

Koncepcja francuska (de Gaulle’a) dostrzegała Europę zjednoczoną do Uralu, pod egidą Francji, jako Europę narodów. Maskowała ona program kolonizacji gospodarczej bloku radzieckiego do Uralu, bazujący na osi Paryż-Moskwa, ze wsparciem w Warszawie i Pradze. De Gaulle – jako realista, uświadamiał sobie, że ekspansja gospodarcza poza Ural nie jest dla Francji realna. W ten sposób pragnął on jednak utrzymać w ryzach Niemcy.

Koncepcja niemiecka (Willi Brandta) stanowiła jądro „polityki wschodniej (Ostpolitik) już w latach 60-tych i dotyczyła „Stanów Zjednoczo­nych Europy od Atlantyku do Pacyfiku” dokąd, po II wojnie światowej, przemieściło się gospodarcze (a w dalszej perspektywie również polityczne) centrum świata. Ekonomicznym fundamentem tego programu była wizja gospodarczej kolonizacji bloku radzieckiego przez Europę zachodnią, pod przewodnictwem Niemiec, aż do Pacyfiku. Zjednoczone Niemcy mogły się podjąć tak gigantycznego zadania z uwagi na swoją dynamicznie rozwijającą się potęgę przemysłową i tradycje ekspansji na Wschód (Drang nach Osten). Realizacja tego zamysłu stwarzała realną szansę przejęcia przez Niemcy sukcesji amerykańskiej i ustanowienia ich totalnej hegemonii w SSK. Koncepcja ta, inspirowana przez światową oligarchię finansową i popierana przez Międzynarodówkę Socjalistyczną, oznaczała V rozbiór Polski.

Z tego syntetycznego zestawienia koncepcji zjednoczonej Europy wynika jasno, że wyrażają one różne często sprzeczne czy wręcz antagonistyczne interesy. Fiasko niemieckiej koncepcji Stanów Zjednoczonych Europy od Atlantyku do Pacyfiku oznacza, że Europa zachodnia nie wyjdzie na Pacyfik i ulegnie peryferyzacji. W tych okolicznościach, tylko teoretyczny i polityczny bankrut może sugerować Narodowi polskiemu, że wtłoczenie państwa polskiego w ramy Unii Europejskiej zapewni mu odrodzenie gospodarcze i polityczne.

2.1.3.  Interes  Narodu  polskiego  czy  interes  „Wspólnoty  Atlantyckiej” ?

Nasze elity utożsamiają interesy NATO jako zbrojnego ramienia wolnego świata z interesami Wspólnoty Atlantyckiej, a nawet świata i ludzkości. Nie chcą one dostrzec tego prostego faktu, że obie części składowe Wspólnoty Atlantyckiej ulegają rozpadowi, że prowadzą między sobą zaciekłą wojnę ekonomiczną i że wznoszą przeciwko sobie coraz po­tężniejsze bariery protekcjonistyczne. Odpowiedzią USA na strategię Unii Europejskiej, rozszerzającej swój obszar o kraje Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (Norwegia, Szwecja, Finlandia i Austria), jest utworzenie Pólnocno-Amerykańskiej Strefy Wolnego Handlu (NAFTA). W tych warunkach wtłaczanie Polski w ramy NATO jest wyrazem jeszcze bardziej oczywistego bankructwa teoretycznego i politycznego.

W chwili obecnej, hasła o wolnym świecie, reprezentującym rzeko­mo interes całej ludzkości, maskują interes światowej oligarchii finansowej, która konsekwentnie dąży do ustanowienia światowego rządu gospodarczego. Trzy największe międzynarodowe instytucje finansowe – MFW, Bank Światowy i Bank Rozrachunków Międzynarodowych – przekształcają się na naszych oczach w Centralny Bank Światowy, już dzisiaj narzucający swoją wizję nowego, globalnego ładu finansowego nie tylko krajom KZ i  KB-Z, lecz także WRKK 1

„Dolaryzacja” gospodarki światowej maskuje dominującą pozycję światowej oligarchii finansowej, stwarzając złudzenie, że jest ona kontynuacją dolaryzacji z okresu 1945-1971, zapewniającej USA ekonomiczny fundament ich totalnej hegemonii w SSK. 2 Tymczasem, już w latach 70-tych zarysował się zmierzch hegemonii Stanów Zjednoczonych w SSK, który prowadzi stopniowo, choć konsekwentnie do dezintegracji gospodar­czej, etnicznej, społecznej, politycznej i kulturowej USA. W latach 70-tych i 80-tych światowa oligarchia finansowa liczyła na to, że Niemcy przejmą sukcesję amerykańską i ustanowią własną totalną hegemonię w SSK, za­pewniając kolejną stabilizację tego systemu. Jednakże, pod koniec lat 80-tych, uświadomiła ona sobie ostatecznie, że wraz z rozpadem defini­tywnym bloku radzieckiego, jest to nierealne.W tej sytuacji postanowi­ła ona przejąć odpowiedzialność za losy SSK bezpośrednio w swoje ręce.

2.1.4.  Nieuchronność  nowego  światowego  systemu  społeczno-ekonomicznego.

II Millenium naszej ery było Millenium kapitalizmu, którego zalążki sięgają XI wieku. Jego burzliwy rozwój przypada na XX wiek, a zmierzch – na przełom II i III Millenium naszej ery. 3

Elity intelektualne i polityczne, zwłaszcza te, które jeszcze tak niedawno zaciekle broniły reformowalności socjalizmu, dzisiaj są najbardziej fanatycznymi wyznawcami kapitalizmu, poza którym nie widzą zbawienia. Nieuchronność przejścia do nowego systemu społeczno-ekonomicznego uświadamia sobie Jan Paweł II, kiedy, wbrew postawie apologetów kapitalizmu, stwierdza:

Przekonaliśmy się, że nie do przyjęcia jest twierdzenie, jakoby po klęsce socjalizmu realnego kapitalizm pozostał jedynym modelem organizacji gospodarczej.4

Nie jest więc przypadkiem, że elity intelektualne i polityczne, które do niedawna, często po doznaniu cudownego religijnego nawrócenia, zaklinały się na naukę społeczną Kościoła, dzisiaj w tymże Kościele upatrują największego wroga.

W tych okolicznościach światowa oligarchia finansowa przejmuje kierownictwo walki o przetrwanie SSK w swoje ręce. Nowa strategia obrony SSK zakłada utworzenie dwóch światowych rządów – gospodarczego i politycznego. O światowym rządzie gospodarczym już wspominaliśmy. Światowy rząd polityczny powstaje już za parawanem ONZ, w szczególności jej Rady Bezpieczeństwa, w której pięciu stałych członków faktycznie de­cyduje o kierunkach działania całej Organizacji. Sekretarz generalny ONZ staję się stopniowo premierem światowego rządu politycznego, dysponującym własnymi siłami zbrojnymi, za parawanem których stoją wojska NATO. Dzięki temu światowy rząd polityczny ma pełnić rolę żandarma wobec państw nie podporządkowujących się ekonomicznemu dyktatowi światowego rządu gospodarczego. Taki był ukryty sens tzw. Inicjatywy Sztokholmskiej w sprawie globalnego bezpieczeństwa i ładu światowego w 1991 r. 5

Rzecznicy intelektualni i polityczni światowego rządu gospodarczego dowodzą, że głównym problemem gospodarczym i politycznym świata jest eksplozja demograficzna, która prowadzi do szybkiego wyczerpania nie­odnawialnych zasobów energetycznych i surowcowych oraz do zniszcze­nia naturalnego środowiska człowieka. Powołują się oni na ograniczoną wydolność środowiska, które może zapewnić ludzkie warunki bytowania co najwyżej 2 mld ludzi. Stąd wynika, że już obecnie 3,5-miliardowy nadmiar ludności zagraża samemu istnieniu planety. Ta maltuzjańska filozofia była firmowana przez rzeczników światowej oligarchii finansowej na światowych konferencjach ludnościowych w Bukareszcie (1974 r.), Meksyku (1984r.). Z pewnością będzie ona forsowana na Światowej Konferen­cji Ludnościowej w Kairze.

Niemieckie Stowarzyszenie Producentów Agro-Chemicznych (NSPA-Ch.) stwierdziło, że dostępne na świecie grunty orne są w dużym stopniu niewykorzystane. Obecnie, wykorzystuje się 1,4 mld ha ziemi, choć do wykorzystania nadaje się ponad 3,6 mld ha. Grunty orne dzieli się na 6 kategorii bonitacyjnych, przy czym 45% przypada na trzy pierwsze kategorie, z potencjałem produkcyjnym przekraczającym 15 ton, w przeliczeniu na ziarno, na ha ziemi rocznie. Większość tych gruntów znajduje się w krajach rozwijających się. Afryka, Azja i Ameryka. Południowa dysponują 83% tych wysoko wydajnych gruntów i tylko 17.% znajduje się w krajach uprzemysłowionych. Skromny szacunek wskazuje na możliwość wyżywienia 50 mld ludności na obecnym europejskim poziomie. Przeciwstawiając się maltuzjańskim koncepcjom zredukowania ludności NSPA-Ch. stwierdza, że szacowana na XXI wiek liczba 11,5 mld ludności mogłaby się wyżywić przy 1/4 produkcji rolnej możliwej do osiągnięcia już dzisiaj. Stąd wynika, że czysto polityczne przyczyny powodują głód i nędzę.6

W rzeczywistości idzie o to, że wzrost ludności w krajach rozwijają­cych się (KR) zmusza rządy tych krajów do ich coraz intensywniejszego uprzemysłowienia, tzn. do opanowywania coraz wyższych faz przetwarzania własnych surowców energetycznych, mineralnych, rolnych i leśnych, i tym samym do szybkiego ograniczania ich eksportu do WRKK. Oznacza (o kurczenie się bazy energetycznej i surowcowej WRKK i coraz ostrzejszą wojnę miedzy trzema najpotężniejszymi światowymi ośrodkami gospodarczymi – Unią Europejską, USA i Japonią o wspomnianą bazę energetyczno-surowcową.

Program wyżywienia ludzkości wchodzi w kolizję z interesami USA, a w szczególności z interesami kilku amerykańskich karteli, monopolizujących światowy handel zbożem. Co więcej, zaostrza się również w sferze produkcji i eksportu rolnego, antagonizm między USA a Unią Europej­ską. Antagonizm ten stał się jedną z głównych przyczyń przedłużania się Urugwajskiej Rundy GATT (1986-1994). Powołanie, z dniem 01.01.1955r., Światowej Organizacji Handlu (SOH), na miejsce GATT, umocni pozycję WRKK, kosztem KR, choć nie złagodzi, a wręcz przeciwnie zaostrzy, wspomniany antagonizm.

Zredukowanie ludności świata do 2 mld, a tym samym ludności zawodowo czynnej do l mld, nie wpłynie, zwłaszcza przy tak burzliwym jak obecnie rozwoju nauki i techniki, na osiągnięty poziom dóbr i usług. W chwili obecnej neomaltuzjanizm racjonalizuje, zgodnie z mentalno­ścią światowej oligarchii finansowej i jej interesem, program ludobójstwa, wobec którego bledną programy eksterminacyjne Hitlera i Stalina.

W subiektywnym interesie światowej oligarchii finansowej leży rea­lizacja programu ludobójstwa, bowiem obiektywnie oznacza ona zagładę ludzkości, a więc i jej samej. Nie jest ona jednak w stanie przezwyciężyć własnej intelektualnej ograniczoności. Zbytnio przyzwyczaiła się do przedmiotowego traktowania ludzkości, by dopuścić myśl o jej upodmiotowie­niu, zwłaszcza ekonomicznym. Tak więc; ludzkość, o ile chce przetrwać, musi zapragnąć upodmiotowienia, czyli odzyskania swojej osobowości.

Metody eksterminacji, zastosowane przez Hitlera i Stalina, nie pozwalają na sprostanie wyzwaniu, jakim jest zredukowanie ludności świata do 2 mld. Jedynym rozwiązaniem jest totalna anarchizacja życia, w pierwszej kolejności w krajach KZ i KB-Z (z uwagi na pogłębiającą się w tych krajach katastrofę gospodarczą można łatwo wyzwolić absolutny chaos i anarchię), a następnie w WRKK.

Nie jest więc przypadkiem; że główne ostrze anarchii jest skierowane przeciwko państwu w krajach KZ i państwu narodowemu w krajach KB-Z. W większości krajów KZ, w pierwszym rzędzie w krajach kolonialnych, a zwłaszcza w Afryce Czarnej, granice państw kształtowały się zgodnie z granicami, jakie dyktował rezultat walk między metropoliami, bez względu na granice obszarów etnicznych i narodowościowych (mogących się z czasem przekształcić w obszary narodowe). Można więc w krajach KZ, bez większego trudu wyzwalać wojny plemienne, rasowe i religijne (w Afryce ekspansja arabska rozszerzyła sferę Islamu, a metropolie – sferę katolicyzmu i protestantyzmu, kosztem wierzeń animistycznych czy innych religii). Państwa sztucznie powstałe są więc łatwe do zdezorgani­zowania i zdestabilizowania. W konsekwencji wojny, a w szczególności wojny domowe, głód i epidemie mogą w stosunkowo krótkim czasie zahamować eksplozję demograficzną i zredukować ludność.

Anarchizacja krajów KB-Z jest zadaniem znacznie trudniejszym, z uwagi na ukształtowanie się państw narodowych. Tym niemniej jest to zada­nie wykonalne, o czym najwymowniej świadczy rozpad Jugosławii.

Anarchizacja jest zadaniem najtrudniejszym w WRKK, gdyż państwa narodowe mają tutaj najdłuższą tradycję. Jednakże i tutaj zadanie to okazało się wykonalne, na co wskazuje przykład Włoch, gdzie Liga Północna, z powodzeniem zmierza do rozbicia kraju na trzy luźno skonfederowane państwa. Najcięższym orzechem do zgryzienia jest Unia Europejska. Jej rozpad jest jednak warunkiem powstania dwóch rządów światowych, obejmuje ona bowiem większość WRKK, a w szczególności Niemcy, W.Bry­tanię, Francję i Włochy.

Nie jest możliwe przede wszystkim stworzenie światowego rządu gospodarczego, zwłaszcza gdyby integracja gospodarcza Unii Europejskiej miała doprowadzić do ustanowienia wspólnej waluty europejskiej, która przekreśliłaby, szansę dolaryzacji gospodarki światowej. W tym celu, zgodnie z wolą światowej oligarchii finansowej, Georg Soros podjął już w 1992r. skuteczną-walkę przeciwko lirowi włoskiemu i funtowi brytyjskiemu, w wyniku której obie waluty wycofały się z europejskiego mechanizmu walutowego. W 1993r. podjął on spekulacyjne działania przeciwko frankowi francuskiemu i marce niemieckiej, co prawda z niepełnym powodzeniem. W każdym razie, rozszerzenie marży wahań wzajemnych kur­sów wymiennych walut zachodnio-europejskich z  2,25% do 15,0% świadczy o załamaniu się europejskiego mechanizmu walutowego.

Światowa oligarchia finansowa zmierza przede wszystkim do pozbawienia państw, zwłaszcza narodowych, suwerenności finansowej, prze­kształcając narodowe banki centralne w agendy Centralnego Banku Światowego, który w konsekwencji będzie dyktował światu główne kierunki jego rozwoju gospodarczego i politycznego.

2.2.    Interes  Narodu  polskiego  czy  interes  mniejszości  narodowych ?

Naród polski ma obowiązek poszanowania prawa mniejszości narodo­wych do ich własnej kultury i sposobu bycia. Ze swej strony mniejszości narodowe mają obowiązek zachowania lojalności i poszanowania interesów Narodu i państwa polskiego. Nie do przyjęcia jest zatem instytucja podwójnego obywatelstwa. Zmienność opartego na interesie międzypańst­wowego układu sił powoduje, że tylko w wyjątkowych przypadkach można być lojalnym równocześnie wobec dwóch państw narodowych. Insty­tucja podwójnego obywatelstwa oznacza, że nawet przedstawiciel pią­tej kolumny (np. w Polsce we wrześniu 1939r.) mógłby prawnie uzasadnić (i usprawiedliwić) nielojalność wobec państwa polskiego koniecznością zachowania lojalności wobec wrogiego Polsce państwa.

2.3.    Interes  Narodu  polskiego  czy  interes  „małych  ojczyzn”. ?

Nagłaśnianie idei małych ojczyzn, w atmosferze filozoficznego, politycznego i kulturowego degradowania idei narodu i państwa, wskazuje wyraźnie na dążenie do rozczłonkowania państwa polskiego. Naród jest wspólnotą historycznie ukształtowaną na określonym obszarze, hołdującą własnym wartościom kulturowym. Najnowsza historia Polski dowodzi, że silą jej wspólnotowej solidarności okazała się, w okresie wojny i okupacji, głównym orężem walki przeciwko-programowi systematycznej eksterminacji Narodu polskiego, a odwoływanie się hitlerowskiej Rzeszy do ma­łych ojczyzn stanowiło istotny element tego programu.

Zagrożenie jest dzisiaj większe niż kiedykolwiek, a próby przeciwsta­wiania małych ojczyzn Ojczyźnie zwiększa to zagrożenie ze strony tych sił, które w ludobójstwie naukowo zorganizowanym widzą jedyne wyjście z impasu, w jakim znalazła się Polska.

To co spotyka dzisiaj Jugosławię może nas spotkać jutro. Już w 1975r. jeden z ekspertów Komitetu Rzymskiego, D.L.Meadows, dowodził w sposób naukowy, że mamy „…zbyt  duży  przyrost  ludności…” i że „…15 mln  gwarantowałoby  równowagę„.7

3.   W   OBRONIE   NARODU   I   PAŃSTWA   POLSKIEGO.

 Z naszej oceny aktualnego międzynarodowego układu sił wynika, że Naród polski potrzebuje dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek w swoich dzie­jach własnego narodowego państwa. Idzie oczywiście o państwo nie wy­obcowane z Narodu i nie wysługujące się światowej oligarchii finansowej. Idzie o państwo – sługę Narodu. Dlatego też fundamentalną zasadą pań­stwa narodowego jest prawo wyborców do powoływania i odwoływania wszystkich przedstawicieli organów władzy państwowej i urzędników.

3.1.  Państwo  a  gospodarka.

W obecnym momencie historycznym groźba zagłady Narodu i państwa polskiego wynika głównie z nabierającej coraz większego przyspieszenia destrukcji gospodarki narodowej, a przede wszystkim przemysłu i rolnictwa – dwóch filarów każdej dynamicznie rozwijającej się współcześnie gospodarki. Np. Stany Zjednoczone są nie tylko największą potęgą przemysłową, lecz również największym producentem i eksporterem produktów rolnych. Europa zachodnia jednoczy nie tylko potęgi przemysłowe, lecz również znaczących producentów i eksporterów żywności. Japonia, która wygrywa z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi przede wszystkim na odcinku przemysłowym, mimo to rozwija i broni własnego rolnictwa przed swoimi najgroźniejszymi konkurentami.

Państwo polskie może się skutecznie przeciwstawić destrukcji gospo­darki narodowej, której siła i dynamika stanowi ekonomiczny (materialny) fundament jego suwerenności, jedynie odrzucając „pomoc” (tzn. dyktat) światowej oligarchii finansowej i jej Centralnego Banku Światowego. Możemy się tutaj odwołać do artykułu l, ustęp 8 Konstytucji Stanów Zjednoczonych, który stwierdza, że Kongres jest jedynym prawnym twórcą pieniądza i kredytu. Abraham Lincoln przekonał się, co znaczy podporządkowanie się, w tragicznej sytuacji kraju nawet własnej (nie mówiąc więc o obcej) finansjerze: „Mam dwóch wielkich wrogów, armię Południa przede mną i insty­tucje finansowe na tyłach. Z nich najgroźniejszy jest ten za plecami”.8

Stąd wyciągnął on wniosek, iż Przywilej tworzenia i emitowania pieniądza stanowi nie tylko najwyższe uprawnienie rządu, lecz jest tego rządu największą sposobnością twórczą.9

Jest oczywiście tak, kiedy państwo i jego organy działają na rzecz, a nie na szkodę Narodu.

Ażeby sobie uświadomić, na czym polega potęga światowej oligarchii finansowej należy w sposób właściwy określić rolę banku. Błędna jest teza, iż bank jest tylko pośrednikiem między pożyczkobiorcą a pożyczkodawcą. Zgodnie z tą tezą, bank od jednych pożycza, wypożyczając innym, a różnica między opłatami za te dwa akty stanowi jego dochód.

W rzeczywistości, „…banki stwarzają – samym tylko pociągnięciem pióra, …księgując liczby w bankowych rejestrach – kredyt finansowy, zasadzający się na kredycie realnym, stwarzanym łącznym działaniem producentów i konsumentów”.10

Z tych rozważań wynika wniosek, iż jedynym prawnym twórcą pie­niądza i kredytu w Polsce może być Sejm, powoływany i odwoływany przez Naród. Należy położyć kres sytuacji, w której Narodowy Bank Polski jest przekształcany w agendę Światowego Banku Centralnego. Skutki tego procesu, zapoczątkowanego w latach  70-tych, za sprawą łatwych kredytów, udzielanych nam głównie przez Niemcy i Austrię, są nader widoczne. Łatwe kredyty miały umożliwić tworzenie się samospłacających się inwestycji. Po upłynnieniu olbrzymiej masy „euro-” i „petro-dolarów”, gorączkowo szukających jakiejkolwiek lokaty (właśnie za sprawą łatwych kredytów), światowa oligarchia finansowa przeszła już pod koniec lat 70-tych do strategii trudnych kredytów. W konsekwencji samospłacające się inwestycje zamieniły się w chybione inwestycje, przekreślając możliwość spłaty nie tylko rat kapitałowych, ale i odsetek. Wobec niewypłacalności dłużnika, przy restrukturyzacji długu, światowa oligarchia finan­sowa narzuciła płynną stopę procentową, w oparciu o stopę oprocento­wania pożyczek krótkoterminowych, ustalaną przez największe banki brytyjskie (LIBOR). W 1979r. stopy i procentowe w Londynie i Nowym Jorku wzrosły nagle o ponad 300%.; W ten sposób światowa oligarchia finansowa zarzuciła na szyję polskiej gospodarki narodowej pętlę zadłużenia.

W konsekwencji, zadłużenie zagraniczne Polski w walutach-wymienialnych wzrosło pod koniec 1980r. do 23,4 mld USD. W okresie 1981-1989, Polska spłaciła 5.896 mln USD rat kredytowych i 12.308 mln USD odsetek, czyli łącznie 18.204 mln USD, a mimo to dług zagraniczny Polski wzrósł, pod koniec 1989r., do 43.324 mln USD.

Suwerenność finansowa stanowi fundament suwerenności gospodar­czej i tym samym materialny fundament niezawisłości politycznej Narodu i państwa polskiego. Elity intelektualne i polityczne wysługujące się, od samego początku, biurokracji totalitarnej uzasadniają i realizują dzisiaj strategię podporządkowania Polski światowej oligarchii finansowej. Zgodnie z tą strategią, której istota sprowadza się do utworzenia dwóch światowych rządów, państwo, w szczególności państwo narodowe, stanowi główną przeszkodę. Tak więc, również, a może tym bardziej w Polsce, państwo narodowe musi ulec likwidacji, za sprawą biurokracji totalitarnej i jej elit intelektualnych i politycznych.

Biurokracja totalitarna, która zwalczała nurt narodowy Władysława Gomułki, kontynuowała najgorsze tradycje Targowicy. W okresie stalinizmu (1948-1955) podporządkowywała politycznie Polskę rosyjskiej biurokracji totalitarnej.  W okresie 1956-1970, wbrew Władysławowi Gomułce, po cichu wspierała dojrzewające, już w latach 60-tych, porozumienie radziecko-niemieckie o V rozbiorze Polski, i w tym celu wysługiwała się obu mocodawcom – biurokracji SPD (nurt socjaldemokratyczny) i biurokracji KPZR (nurt stalinowski), eliminując definitywnie, w latach 1968-1970, Władysława Gomułkę.

W latach 70-tych i 80-tych, każdy z tych odłamów, na modłę określoną przez jego mocodawcę, likwidował suwerenność gospodarczą i polityczną Polski. Stan wojny miał sprowokować wojnę domową i usprawiedliwić interwencję zbrojną wojsk Paktu Warszawskiego. Od momentu, kiedy świa­towa oligarchia finansowa przyspiesza proces tworzenia dwóch rządów światowych, biurokracja totalitarna podporządkowuje swoją politykę tej nowej strategii, coraz gorzej maskowanej frazesami o Stanach Zjednoczonych Europy czy Wspólnocie Atlantyckiej.

Pod hasłem tworzenia nowej klasy średniej biurokracja totalitarna wyradza się w burżuazję kompradorską, której rządy prowadzą do likwidacji państwa polskiego.

W tych warunkach, najważniejszym zadaniem w walce o byt Narodu i państwa polskiego jest obrona gospodarki upaństwowionej, która pod hasłami prywatyzacji, demonopolizacji i restrukturyzacji jest przekazywana w ręce obcych narodowych korporacji wielonarodowych (NKW), a pośrednio w ręce światowej oligarchii finansowej, która ma zadecydować o dalszych jej losach. Gospodarka upaństwowiona obejmuje kluczowe działy gospodarki narodowej. Realizacja Programu Powszechnej Prywatyzacji (PPP) oznacza dążenie do dobicia gospodarki upaństwowionej, zgodnie z oczekiwaniami obcych NKW.

Najlepsze przedsiębiorstwa państwowe są przekazywane obcym NKW, które przekształcają je w swoje filie, linie montażowe  i  jednostki  podwykonawcze. Oznacza to dostosowanie ich struktury produkcyjnej i zatrudnienia do potrzeb obcej, a nie polskiej gospodarki narodowej. Istniejące ośrodki i instytuty naukowo-badawcze oraz laboratoria ulegają likwidacji, zmniejszając gwałtownie zapotrzebowanie na polskich pracowników naukowo-badawczych, inżynierów, techników, specjalistów. oraz wysoko kwalifikowanych robotników. Obce NKW wprowadzają również swoich menedżerów i nadzorców-poganiaczy.

Oficjalna, propaganda zamazuje tę smutną prawdę, powołując się, w 1993 i 1994 roku, na wzrost produkcji przemysłowej, jako dowód rosnącego ożywienia gospodarczego. Przemilcza ona fakt, że idzie przede wszystkim o wzrost obcej, a nie polskiej produkcji. Przejmowanie najlepszych polskich przedsiębiorstw przez obce NKW oznacza, że ich produkcja jest tylko geograficznie, a nie ekonomicznie polska. Jest to obca produkcja, jedynie w Polsce zlokalizowana, korzystająca ze szczególnej opieki ze strony biurokracji totalitarnej, zarówno tej, która pozostała u władzy, jak i tej, która przeszła do opozycji. Wyrazem owej, szczególnej opieki jest dopłacanie obcym NKW, m.in. w formie wakacji podatkowych, udzielanych na 3 lata, czy nawet na sześć, za to, że zechciały, za symboliczną złotówkę, przejąć najlepsze polskie przedsiębiorstwa. Również eksport obcych NKW jest geograficznie, a nie ekonomicznie eksportem polskim. O obcym charakterze tych przedsiębiorstw najwymowniej świad­czy jawny, bądź zamaskowany, transfer zysków.

Transformacja gospodarki upaństwowionej decyduje o dalszych lo­sach całej gospodarki narodowej. Jest to kwestia zbyt poważna i złożona, by móc ją rozwiązać, jak zamierzano, w ciągu 4-5 lat. W takim pośpiechu można ją tylko zniszczyć. Transformacja gospodarki upaństwowionej jest kwestią tak doniosłą ponieważ decyduje ona nie tylko o transformacji całej gospodarki narodowej, lecz również o przeobrażeniach społecznych w skali całego narodu i społeczeństwa. Ci, którzy działają w takim pośpie­chu dowodzą, że jedynym ich celem jest destrukcja gospodarki narodowej i państwa polskiego.

3.1.1.  Gospodarka  upaństwowiona.

Istnieją działy gospodarki narodowej, które, zgodnie z interesem Narodu i państwa polskiego, winny pozostać upaństwowionymi. Mamy namyśli przede wszystkim monopole: spirytusowy, tytoniowy, gier hazardo­wych, paliw płynnych, zapałczany, solny, energetyczny, gdzie zyski nie mają większego związku ani z nakładem pracy, ani z geniuszem menedżera. Co więcej, jedynie państwo może (i musi) być zainteresowane w ograniczaniu (z nadzieją nawet na likwidację) alkoholizmu, nikotynizmu, hazardu z uwagi na zdrowie obywatela i jego predyspozycje psycho-fizyczne, tak istotne w procesie pracy i produkcji. Monopol energetyczny państwa jest gwarancją, że wszyscy użytkownicy energii będą traktowani na równi.

Infrastruktura techniczna (komunikacja, łączność) i socjalna (szkoły, szpitale, mieszkania) o zasięgu ogólnokrajowym i międzynarodowym może (i musi) być synchronizowana przez państwo, tak by wszystkie podmioty gospodarcze i wszyscy obywatele mieli do niej równy dostęp.

Przemysł zbrojeniowy musi pozostać troską (i własnością) państwa, odpowiedzialnego przed Narodem za obronność kraju.

Organizacja gospodarki upaństwowionej, będącej własnością Skarbu Państwa, musi kojarzyć dwa procesy upodmiotowienia gospodarczego: upodmiotowienie wszystkich obywateli oraz upodmiotowienie pracowni­ków gospodarki upaństwowionej. Upodmiotowienie ekonomiczne obywateli mogłoby się urzeczywistnić w postaci rad obywatelskich na szczeblach zarządzania gospodarką upaństwowioną poza przedsiębiorstwem, a upodmiotowienie ekonomiczne pracowników poprzez rady pracownicze przedsiębiorstw, które opiniowałyby wybór dyrektora, powoływanego  w drodze konkursu przez kierownika nadrzędnego szczebla zarządzania. Dyrektorzy kolejnych szczebli zarządzania byliby powoływani, w drodze konkursu, przez rady obywatelskie odpowiedniego szczebla.

3.1.2.  Gospodarka  uspołeczniona.

Pozostałe przedsiębiorstwa, dotychczas upaństwowione, zostałyby uspołecznione. Zachowałyby one samodzielność, a gospodarzami byłyby rady pracownicze. Do nich należałoby powoływanie – w drodze konkur­su – i odwoływanie dyrektora przedsiębiorstwa. Ażeby jednak przed­siębiorstwa nie przekształcały się w grupową własność załóg, istnieje ko­nieczność zinstytucjonalizowania współdziałania załóg i ich rad pracowniczych w oparciu o więzi kooperacyjne. W ten sposób powstałby ogólnonarodowy, rozbudowany pionowo i poziomo, system rad pracowniczych. Jedynie wówczas będzie możliwe stworzenie ogólnonarodowego systemu banków gospodarki uspołecznionej, na szczeblu lokalnym, regionalnym i centralnym. Na fundusze banków gospodarki uspołecznionej złożyłyby się wolne środki przedsiębiorstw, fundusze ubezpieczeń społecznych (w szczególności fundusz emerytalny o wyjątkowej elastyczności) oraz oszczędności pracowników gospodarki uspołecznionej.

Podporządkowany produkcji system finansowo-kredytowy gospodar­ki uspołecznionej pozwoliłby na szybką likwidację zatorów płatniczych, spowodowanych polityką świadomego przeciwstawiania systemu finansowo-kredytowego przedsiębiorstwom państwowym. Realna stałaby się wówczas restrukturyzacja gospodarki uspołecznionej, a zwłaszcza przemysłu, która zapewniłaby szybkie przechodzenie od ekstensywnych do intensywnych metod gospodarowania.

Idea gospodarki uspołecznionej była i jest odrzucana przez ideologów biurokracji totalitarnej pod pozorem, że mieliśmy już z nią do czynienia w systemie komunistycznym. W ten sposób usiłuje się skompromitować samą ideę uspołecznienia. Celowe będzie więc, w tym miejscu, przypo­mnienie słów Jana Pawła II, który przestrzega przed utożsamianiem gospodarki upaństwowionej i gospodarki uspołecznionej:

„…samo przejęcie środków produkcji na własność przez państwo o ustroju kolektywistycznym nie jest jeszcze równoznaczne z uspołecznieniem tejże własności „.11

3.1.3. Gospodarka rodzinna.

Prywatyzacja prowadzi do likwidacji gospodarki (i własności) ro­dzinnej zarówno na wsi, jak i w mieście. Na wsi jest to przede wszystkim gospodarka chłopska, której rozkwit głównie (PGR spełniają rolę ważną, lecz. wtórną w stosunku do gospodarki chłopskiej) przesądza o przekształceniu rolnictwa w drugi, obok przemysłu, filar gospodarki narodowej. Jednakże, rozkwit chłopskiej gospodarki rodzinnej nie jest możliwy bez ścisłego współdziałania przede wszystkim z gospodarką upaństwowioną i uspołecznioną, które stanowią dlań główny rynek zaopatrzenia i zbytu.

Restrukturyzacja rolnictwa i wsi jest koniecznością. Proces ten wymaga jednak dla swojej realizacji okresu 15-20 lat. Przy podniesieniu przeciętnego areału gospodarstwa chłopskiego do 10-15 ha można zapewnić rodzinie chłopskiej dostatnie warunki bytu. Udział zatrudnionych w rolnictwie spadnie wówczas do 10-12% ludności zawodowo czynnej, umożliwiając racjonalizację i intensyfikację produkcji. Oznacza to jednak odpływ ze wsi do miast około 4-5 min osób, rekrutujących się głównie z grupy robotników-działkowiczów, robotników-chłopów i chłopów-robotników, szacowanej do niedawna na 2,2 mln. Przy obecnej strategii jest to wykluczone: katastrofa mieszkaniowa przekreśla dalszą niezbędną urbanizację kraju, pogłębiając na wsi jawne, a w wyższym jeszcze stopniu utajone bezrobocie.

Jedynie intensyfikując rozwój przede wszystkim gospodarki uspo­łecznionej i upaństwowionej można zapewnić likwidację bezrobocia, za­równo jawnego, jak i utajonego, a ponadto wchłonąć wysoki przyrost ludności zawodowo czynnej i ludności w ogóle, zwłaszcza na wsi.

W mieście, gospodarka rodzinna obejmuje przede wszystkim warsztaty rzemieślnicze oraz drobne przedsiębiorstwa usługowe, handlowe i wytwórcze. W chwili obecnej jest ona likwidowana w wyniku działania spółek nomenklaturowych i mieszanych oraz przedsiębiorstw zagranicz­nych drobnej wytwórczości. Jednym z najskuteczniejszych sposobów jej likwidacji jest denacjonalizacja ziemi w miastach i przejmowanie jej przez spółki zagraniczne, nomenklaturowe i mieszane. W konsekwencji wzrost ceny ziemi i lokali, czynszów i opłat towarzyszących (c.o., gaz, elektrycz­ność, woda itd.) prowadzi rosnący odsetek warsztatów i przedsiębiorstw rodzinnych do upadłości.

Również dla gospodarki rodzinnej w mieście gospodarka uspołecz­niona i upaństwowiona stanowią największą szansę, jako jej główny rynek zaopatrzenia i zbytu.

3.1.4.  Gospodarka  spółdzielcza.

Spółdzielczość stanowi dla gospodarki rodzinnej, zarówno na wsi jak i w mieście, największą szansę suwerennego rozwoju.  Idzie o to, by gospo­darka rodzinna uwolniła się od wyzysku pośredników, spekulantów i lich­wiarzy, na niej pasożytujących. Gospodarka rodzinna nie jest w stanie tego osiągnąć jeżeli nie stworzy ogólnonarodowego systemu spółdzielczego, który zapewni jej bezpośredni wpływ na rynek zaopatrzenia i zbytu, w skali lokalnej, regionalnej, krajowej i światowej oraz na stworzenie własnego spółdzielczego systemu banków w skali lokalnej, regionalnej i krajowej. Obecne próby podporządkowania spółdzielczych banków lokalnych centralnemu bankowi (Bank Gospodarki Żywnościowej) i jego regionalnym filiom, przekształcanym w spółki akcyjne, oznacza likwidację finansowo-kredytowej spółdzielczości chłopskiej i oddanie losów chłopstwa, za pośrednictwem BGŻ i jego filii, w ręce światowej oligarchii finansowej.

Uwagi dotyczące chłopskiej gospodarki rodzinnej odnoszą się również do gospodarki rodzinnej w mieście, która winna również, poprzez spółdzielczość, bronić swojej suwerenności.

3.1.5.  Gospodarka  komunalna.

Tak, jak w skali kraju, strategia gospodarcza kolejnych rządów, lik­widując przemysł i rolnictwo, pozbawiła budżet państwa głównych źródeł dochodów, tak również prywatyzacja własności komunalnej pozbawia społeczności lokalne i ich samorządy głównych źródeł zasilania ich budżetu. Zapaść budżetu państwa skłaniała rządy postsolidarnościowe do uwalniania się od odpowiedzialności za ochronę zdrowia i oświatę. Pod pozorem decentralizacji i umacniania samorządu terytorialnego, rządy te przekazywały placówki zdrowia i oświaty w ręce rad gminnych, by na nie przerzucić odpowiedzialność za ich likwidację.

Własność komunalna, jako własność społeczności lokalnych, winna być podwójnie zabezpieczona:

a)      poprzez upodmiotowienie ekonomiczne społeczności lokalnych, które za pośrednictwem rad gminnych winny po­woływać i odwoływać dyrektorów przedsiębiorstw

b)      poprzez upodmio­towienie załóg przedsiębiorstw komunalnych, które winny powoływać rady pracownicze i za ich pośrednictwem kontrolować zgodność działań dyrektora z programem przyjętym przez radę gminną.

Na obszarze swoich działań gospodarka komunalna winna współdzia­łać ze wszystkimi pozostałymi gospodarkami, a na wsi w szczególności z chłopską gospodarką rodzinną.

3.1.6.  Gospodarka  prywatna.

Nie jesteśmy przeciw krajowej gospodarce prywatno-kapitalistycznej, pod warunkiem jednak, że będzie się rozwijała na własną odpowie­dzialność i ryzyko, a nie, jak dotąd, kosztem pozostałych form własności.

Jesteśmy natomiast przeciwni przejmowaniu gospodarki narodowej przez obcy kapitał, który w warunkach niekończącej się światowej wojny ekonomicznej, może w najlepszym przypadku drenować zyski i transfero­wać je za granicę, a w najgorszym i najczęstszym, przejmuje najlepsze polskie przedsiębiorstwa, by po ich wyeksploatowaniu, doprowadzić do upadłości i destrukcji.

4.   NOWY   SYSTEM   EKONOMICZNY.

  Nowy system społeczno-ekonomiczny zakłada istnienie układu sześciu podstawowych form własności – państwowej, społecznej, rodzinnej, spółdzielczej, komunalnej i prywatno-kapitalistycznej. Poza własnością prywatno-kapitalistyczną, wszystkie formy własności zakładają „prymat pracy nad kapitałem”. Możemy zatem mówić o kształtowaniu się nowego, alternatywnego wobec kapitalizmu, systemu społeczno-ekonomicznego.

Układ 6 podstawowych form własności stanowi fundament, na którym powinna powstać Krajowa Izba Gospodarcza, która opracowywałaby strategię gospodarczą dla Polski. Byłaby to druga, obok Sejmu, izba przedstawicielska. Nie do przyjęcia jest postawa rządów i sejmów, które nie widzą w ogóle potrzeby opracowywania strategii społeczno-gospodarczego rozwoju kraju. Przez strategię rozumiemy 15 do 20 – letnie plany perspektywicznego społeczno-gospodarczego rozwoju kraju, nieustannie doskonalone i wydłużane w miarę upływu lat, jako plany perspektywicz­ne ciągłe. Sejm byłby izbą przede wszystkim .polityczną. Wspólne sesje obu izb byłyby poświęcone rozwojowi i umacnianiu państwowości polskiej, a w szczególności uchwalaniu konstytucji i wprowadzaniu do niej zmian.

 

 5.   POLITYKA   GOSPODARCZA   A   POLITYKA   SPOŁECZNA.

 Należy wreszcie położyć kres odrywaniu, a tym bardziej przeciwsta­wianiu polityki gospodarczej polityce społecznej. Ta destrukcyjna tendencja znajduje swój wyraz w drastycznych cięciach w społecznych fundu­szach spożycia (SFS), stanowiących materialną bazę polityki społecznej. Dotyczy to w szczególności ochrony zdrowia, oświaty, budownictwa mieszkaniowego i zabezpieczenia społecznego. Pod hasłem prywatyzacja tych działów kryje się dążenie do ich likwidacji, tak by można było przyspie­szyć proces redukcji ludności Polski do 15 mln.

To co jest najbardziej potrzebne Polsce, to konsekwentne zwiększa­nie SFS w celu nie tylko coraz lepszego zaspokojenia elementarnych po­trzeb Narodu, lecz także w celu zapewnienia coraz szybszego procesu odrodzenia gospodarczego kraju. Ta konieczność występuje najsilniej w przypadku gospodarki upaństwowionej i uspołecznionej, które łącznie obejmują kluczowe działy gospodarki narodowej.

Gospodarce upaństwowionej i uspołecznionej jest najbardziej potrzebny ogólnonarodowy rynek pracy. Warunkuje on bowiem racjonalną po­litykę zatrudnienia i płac w tych gospodarkach, w których system moty­wacji pracy (poprzez zróżnicowanie plac, jakie dyktuje prawo podaży i po­pytu na rynku pracy), który skłoni każdego zatrudnionego do coraz bar­dziej twórczej, efektywnej i wydajnej pracy. Pełny rozwój publicznej ochrony zdrowia i oświaty warunkuje optymalną podaż pracy, a rozwiązanie kwestii mieszkaniowej zapewni niezbędny poziom ruchliwości zawodowej przestrzennej, bez której nie do pomyślenia jest pełna ruchliwość zawodowa pozioma i pionowa. Nie należy obawiać się nadmiaru kwalifikowanych kadr. Uczy nas tego praktyka WRKK. Mimo najwyższego w świecie nasycenia kadrami, WRKK organizują drenaż mózgów nie tylko w krajach KZ i KB-Z, lecz także wzajemnie u siebie. WRKK nie obawiają się również niedoboru niewykwalifikowanej siły roboczej, której w rosnącym nadmiarze i za grosze dostarczają kraje KZ i KB-Z, w drodze eksportu zewnętrznego i wewnętrznego. Nadmiar kadr jest zaw­sze względny w tym sensie, że wyzwala współzawodnictwo i olbrzymi na­cisk na intensyfikację produkcji, która w coraz szybszym tempie wchłania wysoko kwalifikowane kadry.

Minimum zabezpieczenia społecznego całego Narodu stwarza poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w świadomości jednostki, rodziny, społecz­ności lokalnych i społeczeństwa. Jest to najmniej kosztowna metoda skutecznego przeciwdziałania wszelkim przejawom patologii społecznej.

6.   „ZAMKNIĘCIE”   CZY   „OTWARCIE”   NA   ŚWIAT.

 Europejczycy czy światowcy interpretują każdy sprzeciw wobec roztopienia Polski w „Stanach Zjednoczonych Europy” czy we „Wspólnocie Atlantyckiej”, jako dowód dążenia do autarkii. W rzeczywistości, to oni przekreślają szansę naszego suwerennego wyjścia na świat, skazując nas na zachodnio-europejskie czy atlantyckie prokrustowe łoże. Organizacja najbardziej rozwiniętych krajów świata (OECD) liczy 25 państw. Na te państwa w zasadzie skazują nas Europejczycy i światowcy. Tymczasem, społeczność światowa liczy prawie 200 państw. Co więcej, poza 25 państwami OECD znajdziemy kraje, z którymi nasze stosunki gospodarcze i polityczne mogą być oparte na zasadzie partnerskiej. Są to przede wszystkim kraje b. ZSRR  oraz  KR,  a  w  szczególności  kraje  arabskie.

Warszawa,  kwiecień 1994 roku.

Przypisy:

1 Patrz: A New Global Financial Order. Eine Welt Texte der Stiftung Entwicklung und Frieden. Bonn 1990.

2 Patrz: P. Salama: Dolaryzacja. Oficyna Literacka, Kraków 1990.

3 Patrz: H. Pirenne: Stages in the Social History of CapitaJism. In: Class, Status and Pover. Edited by R. Bendix and  S. M. Lipset. Routledge and Kegan Paul Ltd, London 1967, s.  97-107.

4 Encyklika Centesimus Annus. Libreria Editrice Vaticana. Watykan, l  Maja 1991,s. 70.

5 The Stocholm Initiative on Global Security and Governance. Eine Welt. Texte der Stiftung Entwicklung und Frieden. Bonn, 1991.

6 World  Agriculture Capacity Enormous. EIR Strategie Alert. Weekly. Newsletter, 14.IV.1994,  s. 3.

7 Granice prognozy. „Kultura”, 12.01.1975,  s.  2.

8 Colin Barclay-Smith: Dlaczego wciąż brak nam pieniędzy? Fundacja w Służbie Życia, Warszawa, s. 50.

9 Tamże, s, 82.

10 Tamże, s. 16-17.

11 Encyklika „Laborem Exercens”. Dokumenty Nauki Społecznej Kościoła. Redakcja Wydawnictw KUL. Rzym-Lublin, 1987. Tom 2, s. 225.

http://www.kns.gower.pl/knp/strategia.htm



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Lewicowy nacjonalizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.