List otwarty Legionistów i Peowiaków (1937)

List otwarty

do Pana Marszałka Generała Śmigłego Rydza

 Mijają już dwa lata, jak podobno z woli wielkiego Marszałka objąłeś Jego Stanowisko w Polsce. O tym, jaką prawdziwie była wola Marszałka Piłsudskiego różne wieści krążą wśród braci legionowej i peowiackiej, a także w szerszych kołach społeczeństwa Polskiego. Jeżeli widział on w Tobie tylko swojego następcę, to dziwne, że w tak wiernym dokumencie Jego zwierzeń, jakim są „Strzępy Meldunków” gen. Składkowskiego, nie ma żadnego na to dowodu. Przecież gen. Składkowski nazwiska tego, którego Marszałek wskazał nie wymienia. Dlaczego?

 Mamy wątpliwości, że my żołnierze zmarłego Marszałka, czy kiedykolwiek dowiemy się pełnej prawdy o tym, jak to naprawdę było z jego następcą. Jedno zdaje się nie ulegać wątpliwości. Były widocznie przemożne wpływy, którym zależało, by właśnie „Obywatel Śmigły” objął spuściznę po Marszałku. Może znając Twoją apolityczność, widziały w Tobie wygodniejszy parawan, bardziej powolne narzędzie, którym posługując się, mogą pewniej swoje zamiary przeprowadzić.

 W każdym razie i my wierni żołnierze Marszałka i duży odłam społeczeństwa przyjęliśmy byłego komendanta pierwszego pułku legionowego jako następcę Marszałka Piłsudskiego. Z niepokojem i troską śledziliśmy pierwsze Twoje kroki oczekując co przedsiębierzesz, by istotną spuściznę Marszałka utrzymać, a te niedomagania i błędy, które na jego rachunek popełniono u schyłku Jego życia, kiedy złożony śmiertelną chorobą nie był już w stanie wielu rzeczom przeszkodzić usuniesz, i na żywy kapitał przekujesz te obawy, które tak wzruszyły nas w pierwszych dniach po śmierci Marszałka, gdy za Jego trumną szła dosłownie cała Polska.

 Dziś po dwu latach z goryczą wielką stwierdzić musimy, żeś nadziei tych Obywatelu Śmigły nie spełnił. Okazałeś się niestety indywidualnością zbyt małą i słabą, by móc zapanować na środowiskiem, które mistrzowsko przyswoiło sobie sztukę intryg rządzenia. Nie Ty, ale ono Ciebie opanowało i Tobą kieruje. Puszczono w ruch zręcznie wszystkie sprężyny, w których wyniku stwarza się Twoją legendę. Uległeś sferze lokai i podskakiewiczów, którymi Cię otoczono. Dałeś się oswoić buławie marszałkowskiej, którą Cię ochoczo obdarowano. Między Tobą a szarym człowiekiem legionowym i peowiackim, czy tym z ulicy, ulokowano, jak za życia Marszałka legion służalczych pośredników i pochlebiaczy. Mogłeś się stać zbawcą Polski, ratując ją od nieszczęścia wojny domowej, a zgodziłeś się zostać zakładnikiem skompromitowanej i znienawidzonej przez społeczeństwo kliki rządzącej, tarczą w cieniu, której Pan Mościcki i jego rodzinka czynią z Polski dojny folwark.

 Wykorzystując Twoją odrazę do polityki, od której i Marszałek rozmyślnie zresztą trzymał Cię z daleka, rządząca klika wmawia Ci, że zadaniem Twoim jest utrzymanie nienaruszonej i niezmienionej spuścizny po Nim. Ale, jeśli już nie co innego, to Twoje sumienie żołnierza i obywatela powinno Cię pouczyć, że spuścizną po Wielkim Marszałku nie są i być, na miły Bóg, nie mogą, rzeczy trzeciorzędne, choćby w swoim czasie w ogniu bezwzględnej walki politycznej, jaką Marszałek prowadził, urastały one przejściowo do roli ważnych pociągnięć. Przecież za taką spuściznę nie może uchodzić bolesne wspomnienie Brześcia, będącego przykrym epizodem w wewnętrznej walce politycznej. Nie wahamy się twierdzić, że gdyby Marszałek jeszcze żył, smutna ta karta byłaby dziś już zlikwidowana. Cenił On bowiem i szanował poczucie godności[,] honoru, gardził pochlebcami bez charakteru choć jako realny polityk nieraz musiał w działaniu praktycznym nim[i] się posługiwać.

 Nikt w Polsce[,] tym bardziej legionista i peowiak, zrozumieć i pojąć nie jest w stanie, że za jedno i to samo „przestępstwo” (Kongres Centrolewu w Krakowie), jednych „przestępców” wynagradza się zaszczytami, jak mandaty senatorskie (Róg i Malinowski) dlatego, że się spodlili, a drugich skazuje się na banicję.

 Była piękna chwila w Twym urzędowaniu, gdyś jeszcze jako nie-marszałek, ale w każdym razie przyszły wódz naczelny znalazł się wśród kwiatu chłopstwa polskiego w Nowosielcach. Przyjęto Cię tam z uszanowaniem, ale i z godnością jak chłopu polskiemu, prawdziwemu gospodarzowi tej ziemi przystało. Uciekłeś jednak stamtąd i pozwoliłeś, że jako odpowiedź na Nowosielce otrzymali chłopi w parę dni później masakrę w Krzeszowicach, dzieło policyjnej prowokacji a w kilka tygodni później krwawą „pacyfikację” południowych powiatów Lubelskiego, którą osobiście kierował sam Składkowski. Czy wymagał tego prawdziwy interes obrony Państwa czy też źle pojęta, krótkowzroczna prośba [sic!] ratowania rozkładającego się reżimu? Zdaje się, że na to dręczące nas pytanie ostatnie Twe posunięcia dają nam całkiem wyraźną odpowiedź. Zleciłeś pułkownikowi Kocowi organizowanie nowych kadr sanacyjnych, łudząc się, że naród da się znowu zwieść, zapomni o jedenastoletnich doświadczeniach i zgodzi się, by winni odpowiedzialności za jego rozbicie, upadek i nędzę, w dalszym ciągu nim rządzili. Tolerujesz, że szarą eminencją Koca jest osobnik tej wartości co Miedziński, którego obecność w środowisku legionowo-peowiackim po sprawie Ruszczewskiego i tych sprawkach, które już ujawniono, jest hańbą i wyzwaniem rzuconym czystej pamięci naszych poległych ideowców. Nie mogąc zdecydować się na formę rządzenia, a nie chcąc w interesie skompromitowanej kliki dopuścić do głosu szerokich mas narodu i zapoczątkować w ten sposób dzieło prawdziwej konsolidacji, tolerujesz szaleńcze przygotowania w wojsku grupy ambitnych generałów z Dąbem Biernackim, Karaszewicz Tokarzewskim, Scovola Wieczorkiewiczem na czele, skupionych koło osławionego „Zaczynu”, którym się marzy narzucenie Narodowi Polskiemu totalistycznego systemu rządzenia. Chyba zdajesz sobie sprawę, czym może to grozić naszemu państwu nawet mimo przejściowej bierności jego obywateli.

 Nie chcesz iść po linii Nowosielec, które tak żywy oddźwięk wywołały w najszerszych kołach braci legionowej i peowiackiej? Jakże jednak można się łudzić już po tych tygodniach, które od ogłoszenia deklaracji Koca upłynęły, że uda się mu w tym OZN, które my leguny i peowiacy tłumaczymy jako… „oni nas nabierają” zjednoczyć naród? Czy nie widzisz, że garną się poza tym co muszą tylko karierowicze i kandydaci do koryta? Czy może Ci być, jako przyszłemu wodzowi naczelnemu obojętne, że zezwalając łączyć sprawę Obrony Państwa z tak nieudałą imprezą partyjną, pozwalasz na kompromitowanie w masach szczerze pojętej idei obronności? Odrzuciłeś rękę ludowców, czy ci uczciwie zaraportowano, jakiego rodzaju chłopów od parady zwieźli do Warszawy na 14 marca Koc i Galica? Każ sobie przedłożyć między innymi wykaz rzeczy skradzionych w Belwederze tego dnia podczas zwiedzania pamiątek po Marszałku, przez tych osobliwego gatunku „przedstawicieli wsi”.

 Ciężką odpowiedzialność wziąłeś na siebie Obywatelu Śmigły, dziś już Panie Marszałku, do dawnego komendanta pierwszego pułku legionowego, jakże niepodobny. Nie tylko przed Bogiem i historią, ale przede wszystkim przed żywym interesem Narodu żyrujesz zdradziecką wobec Polski politykę ministra Becka i co nas najwięcej boli, to czelność, z jaką Pan Mościcki ośmiela się w chwili, gdy tracimy Gdańsk, dla poparcia swego pupila, wobec którego ma osobisto-rodzinne zobowiązania, powołać się na rzekome świadectwo Marszałka Piłsudskiego. Jest Twoim obowiązkiem Panie Marszałku, skoroś się podjął grać roli następcy wielkiego Marszałka, wyprosić sobie to zniesławienie Jego pamięci i stwierdzeń, że to, co dla Marszałka było grą polityczną, gdy mu szło o wywarcie nacisku na Francję, to jest chwilowe, praktyczne zbliżenie do Niemiec, nie może być tłumaczone jako [a]probata dla oddania Gdańska Hitlerowi.

 Twój autorytet przyszłego wodza naczelnego wymaga, byś się odciął zarówno od kompromitującego Cię protegowania akcji Koca, jak i od nadużywania Twego nazwiska do takich upokarzających imprez Strzelca jak reklamowanie obok Twej fotografii przez Jego organ dorobku niemieckiego w Polsce zachodniej. I pamiętaj o jednym. Nie wystarczy dać żołnierzowi megalomańską i w gruncie rzeczy demoralizującą piosenkę o wodzu, który zawsze zwycięża, trzeba mu przede wszystkim dać silne oparcie moralne w żywej z nim łączności całego Narodu. W naszych warunkach głównie chłopów i robotników. Dlatego trzeba w Polsce domagać się z prawdziwymi chłopami, jak to radzono niedawno w obecnym Sejmie, dlatego trzeba pójść na rękę masie robotniczej i pracowniczej. I trzeba poza tym dać całemu wojsku wiarę, że wszystko się robi jak najlepiej dla jego siły, trzeba dowieść, że się ze względów małostkowych nie marnuje bezużytecznie ani jednego wartościowego oficera czy dowódcy, których wartości nie umniejsza bynajmniej niełaska chwilowo rządzących. W związku zresztą z dotychczasową polityką personalną, warto byś się Panie Marszałku bliżej nieco zainteresował tajemnicami śmierci, względnie samobójstw oficerów drugiego oddziału, jak w ostatnich czasach pułk. Jakubowskiego z Poznania__ i por. Niżyńskiego z Gdańska. Skoro już mowa o drugim oddziale, to chcemy Ci zwrócić uwagę na ostatni jego wyczyn z fabrykowaniem prowokacyjnych ulotek rozrzuconych na terenie powiatów małopolskich, co ma prowadzić do utopienia w morzu krwi ruchu ludowego, jak to cynicznie sami ci ludzie przyznają. Tego rodzaju postępek bezkarnym pozostać nie może. Masz dyktatorską władzę w wojsku i opinia publiczna słusznie tylko Ciebie za to wszystko czyni odpowiedzialnym.

 Długo wahaliśmy się czy nasze uwagi mamy podać do twojej wiadomości w formie listu otwartego. Przeważył wzgląd, że inne drogi dotarcia do Ciebie zostaną nam uniemożliwione. Dokumentujemy poza tym, że nie wszyscy legioniści i peowiacy podzielają działalność tych, którzy na ich barkach doszli do władzy i zaszczytów, o dawnych ideałach zapominając. Pozostała nas jeszcze w Polsce spora gromada legionistów i peowiaków wiernym wskazaniom 6 sierpnia 1914 r. w wypadkach, które niechybnie w Polsce przyjść muszą wszyscy znajdziemy się po stronie Narodu i jego prawa do wolności. O tym chcieliśmy Ci dawny „Obywatelu Śmigły” złożyć nasz ostatni Legionowy meldunek.

 

Grupa Legionistów i Peowiaków

wiernych wskazaniom 6 sierpnia 1914

 

List ten kolportowany był na terenie Krakowa 26 kwietnia 1937 r. Kopia zachowana w zbiorach Archiwum Państwowego w Krakowie pod sygnaturą
StGKr 653.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Lewicowy nacjonalizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.