U źródeł zacofania

Wedle poglądów lansowanych w największych mediach za niedorozwój polskiej gospodarki odpowiadają ekscesy real­nego socjalizmu. Kraj nasz miał się wedle owych poglądów rozwijać świetnie aż do fatalnego roku 1945, po którym za­padł w gospodarczy letarg centralnego planowania.

Popularność tej całkowicie fałszywej wi­zji można wytłumaczyć tylko tym, że brak wypowiedzi i analiz podejmujących kwestię naszego niedorozwoju sprzyja panu­jącej w III RP ideologii doganiania Zacho­du i bezkrytycznego kopiowania neoliberal­nych tendencji w jego gospodarce. Już choć­by z tego powodu „Zrozumieć zacofanie” An­ny Sosnowskiej zasługuje na miano jednej z najciekawszych książek, jakie ukazały się ostatnio w księgarniach. „Zrozumieć zaco­fanie” stanowi próbę znalezienia klucza po­zwalającego zrozumieć wydarzenia, jakich świadkami byliśmy w naszym kraju w cią­gu ostatnich 15 lat.

W tej bardzo interesującej i potrzebnej książce Sosnowska relacjonuje spór na temat źródeł zacofania Europy Wschodniej wzglę­dem reszty starego kontynentu. Zainicjowa­ny przez historyków w latach 50. stał się on jednym ważniejszych wątków w XX-wiecznych dziejach tej nauki, a ponadto przyczy­nił się do wykształcenia nowej dyscypliny zwanej socjologią historyczną. Przede wszy­stkim jednak debata ta przyczyniła się do oba­lenia większości stereotypów i mitów na te­mat specyfiki wschodnioeuropejskiej ewolu­cji historycznej oraz możliwości przezwycię­żenia dziedzictwa tytułowego zacofania. Po­zwoliła mianowicie zrozumieć, że upośledze­nie Wschodu nie wynikało z jakiegoś zapóźnienia na wspólnej z Zachodem drodze rozwoju, że zatem nie wzięło się ono z jakiejś specyfiki kulturowej, religijnej czy politycznej. W świetle badań socjologów historycz­nych prawdziwym powodem zacofania kra­jów takich jak Polska, Węgry, Rumunia czy Ukraina okazał się nierówny charakter ich in­tegracji z gospodarką .Zachodu.

Sosnowska rekonstruuje poglądy mistrzów powojennej historiografii polskiej Witolda Kuli, Mariana Małowista, Andrzeja Wyczańskiego i Jerzego Topolskiego, a także du­żej grupy ich uczniów i kontynuatorów. Au­torów tych łączyło nie tylko to, że w swej działalności skupili się na kwestiach związa­nych z wschodnioeuropejskim zacofaniem, ale też to, że pozostawali pod wpływem dwóch wielkich tradycji myślenia o historii: marksizmu i strukturalnej historiografii fran­cuskiej szkoły Annales.

Obie te tradycje sprzeciwiały się reduko­waniu obrazu historii do dziejów politycz­nych i opisywaniu wydarzeń w oderwaniu od towarzyszącego im społecznego tła. Kładły nacisk na ponadnarodowy charakter mecha­nizmów gospodarczych tworzących ramy dla dziejów społeczeństw ludzkich. Spotka­nie marksizmu i szkoły Annales zaowocowa­ło prawdziwą rewolucją w światowej historio­grafii i trwale odmieniło oblicze tej nauki. Od tego momentu historycy (czy też socjologo­wie historyczni) nie ograniczają się już wy­łącznie do odtwarzania przebiegu faktów z przeszłości, ale poświęcają tyle samo uwa­gi problematyce przyczyn, takiej a nie innej, ewolucji procesów społeczno-polityczno-kulturowo-gospodarczych.

Jak podkreśla Sosnowska poszukiwanie źródeł nierównomiernego rozwoju Europy po­łączyło wysiłki uczonych z obu stron żelaznej kurtyny (i de facto obaliło ją przynajmniej w sferze ich aktywności). W debacie obok wymienionych autorów polskich uczestniczy­li też Węgrzy (Ivan Berend i Gyorgy Ranki, Jeno Szucs), Francuzi (Fernand Braudel), Amerykanie (Immanuel Wallerstein, Robert Brenner), Anglicy (Perry Anderson, Eric Hobsbawm).

Niezależnie od, czasem dość zasadni­czych, różnic między poszczególnymi stano­wiskami wyniki wschodnioeuropejskiej deba­ty da się podsumować w kilku punktach. Przede wszystkim okazuje się, że nasz niedo­rozwój jest całkiem świeżej daty. Jeszcze w późnym średniowieczu obie części Euro­py rozwijały się dość równomiernie, a poziom handlu, produkcji i konsumpcji nie różnił się zasadniczo (w niektórych dziedzinach Wschód nawet przodował). Dopiero transfor­macje społeczne, które zaowocowały pojawie­niem się na zachód od Łaby nowej ekono­micznej formacji społeczeństwa zwanej ka­pitalizmem przyniosły diametralną zmianę.

Mniej więcej od progu nowożytności (XV-XVI wiek) wschodnia część kontynentu zaczęła pogrążać się w zacofaniu. Nie było to jednak wynikiem obrania przez Wschód ja­kiejś innej drogi rozwoju. Nie wzięło się też z pozostawania poza kapitalistycznym syste­mem światowym. Wręcz przeciwnie! Zaco­fanie było tym większe im intensywniejsze były związki z tworzącymi się wówczas cen­trami kapitalizmu. Stanowiło ono wynik po­laryzacji dokonującej się wewnątrz systemu kapitalistycznego. Wschód Europy stał się za­cofany właśnie dlatego, że stał się kapitali­styczny, a nie dlatego, że trzymał się feudalizmu. Jego niedorozwój okazał się specyficz­nym elementem nowego, kapitalistycznego porządku, a nie pozostałością po stosunkach średniowiecznych.

W ten sposób omawiani przez Sosnowska historycy otworzyli drogę przed nowymi sposobami konceptualizacji problematyki za­cofania gospodarczego na całym świecie. Naj­nowsze badania nad historią społeczno-gospodarczą Indii, Chin i Ameryki Południowej po­kazują, że właściwie cały tzw. Trzeci Świat znalazł się w swej opłakanej sytuacji z podob­nych przyczyn, co Europa Wschodnia. To po­kazuje nie tylko uniwersalny wymiar doko­nań Kuli, Małowista i Wyczańskiego, ale też zmusza nas do zmiany punktu widzenia, z którego powinniśmy podejmować problema­tykę zacofania.

Dokonania socjologów historycznych wy­kazały dość jasno, że przyczyn zacofania nie należy szukać wyłącznie w jakiejś odrębności społeczeństw zacofanych. Właściwym przedmiotem studiów powinna być raczej spe­cyfika samego kapitalizmu rozumianego ja­ko system-świat ( termin ten wynaleziony przez Wallersteina oznacza pewną całość gospodarczo-polityczną przekraczającą bariery państwa narodowego). To mechanizmy inte­gracji w ramach nowoczesnego kapitali­stycznego systemu-świata odpowiadają za spychanie jednych narodów w regres i eks­pansywny rozwój innych (w dużej mierze ko­sztem tych pierwszych).

Konkluzje te pokazują dobrze dlaczego ba­dania naszych największych historyków, Ku­li i Małowista, są dziś w Polsce niemal zapo­mniane. Tyleż ostry, co nie podbudowany żad­ną poważną debatą kurs na integrację ze strukturami Unii Europejskiej potrzebuje ideologii wręcz przeciwnej do tego, co gło­szą socjologowie historyczni. Rzeczywisto­ści nie da się jednak oszukać. Polska integra­cja jest tak kulawa, że już dziś można powie­dzieć, że wpisuje się w mechanizmy rozpo­znane i opisane podczas debaty wschodnio­europejskiej. W tym sensie praca Sosnowskiej, a i rzecz jasna, omawiane przez nią teksty Ku­li, Wyczańskiego, Małowista i Topolskiego nie tylko udzielają odpowiedzi o przyczyny go­spodarczej zapaści, której skutki doświadcza­my, ale i stanowią dobry punkt wyjścia dla po­ważnej debaty, którą czas najwyższy zacząć – jak przezwyciężyć reprodukcję wschodnio­europejskiego zacofania będącą częścią repro­dukcji światowego kapitalizmu.

Przemysław Wielgosz

Anna Sosnowska „Zrozumieć zacofanie”, wyd. Trio 2004, s. 386.

[źródło http://www.lewica.pl/?id=10091]

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Antyimperializm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.