Umysł na emigracji

 

Historyk IPN kwestionuje polskie granice
Niemcy powinni mieć pretensję nie do nas, ale do Stalina, ponieważ Wrocław i Szczecin zabrali im nie Polacy, lecz Rosjanie, a prawdziwi przywódcy narodu przebywający w Londynie nigdy nie chcieli odebrania ziem zachodnich i północnych – przekonuje we wtorkowej ,,Polsce” dr Bogdan Musiał z Instytutu Pamięci Narodowej. To, że rewizjonistów można spotkać w Niemczech, nie dziwi, ale żeby w Polsce? I jeszcze w instytucji finansowanej z budżetu państwa?

Od lektury wywiadu Musiała może się włos zjeżyć na głowie. Jego zdaniem, prawowite, to znaczy przedwojenne, władze Polski nigdy nie chciały odebrania Niemcom terenów określanych w Polsce Ziemiami Odzyskanymi. Także rząd gen. Władysława Sikorskiego w Londynie wprawdzie chciał likwidacji tzw. korytarza i Prus Wschodnich, ale nigdy nie żądał Wrocławia i Szczecina. ,,Obawiano się, że tak radykalne przesunięcie granic uczyni Niemców wrogami Polski na całe pokolenia. Ponadto Londyn przewidywał, że w dłuższej perspektywie Niemcy odrodzą się i będą silniejsze od Polski, co przy ich pretensjach do utraconych ziem spychać będzie Polaków w uzależnienie od Związku Sowieckiego, w poszukiwanie oparcia na wschodzie” – tłumaczy historyk IPN.

W jego przekonaniu, żadne wpływowe kręgi polskie nie chciały też wysiedlenia Niemców, co oni nazywają dziś ,,wypędzeniami”. Wszystkie te ,,nieszczęścia” bowiem – tzn. przyłączenie do Polski ziem zachodnich i północnych oraz przesiedlenia – zgotowali Niemcom nie Polacy, ale Stalin. ,,Po 1944 r. w Polsce nie rządzili żadni polscy nacjonaliści ani tym bardziej patrioci! Ci byli przecież bezlitośnie prześladowani przez NKWD, UB i PPR” – rzuca dr Musiał.

Co więcej – Musiał staje w obronie Niemców, którzy w burzliwych latach powojennych stracili w Polsce życie. ,,Z rąk polskich zginęło, czyli zostało zabitych przez komunistyczną milicję, czy ubecję kilkanaście tysięcy Niemców. To były zbrodnie reżimu komunistycznego, za które Polacy jako naród nie mogą ponosić odpowiedzialności” – podkreśla historyk IPN. Przypomnijmy, wśród tych ,,ofiar zbrodniarzy komunistycznych” byli zwykli bandyci, maruderzy hitlerowskiej armii, esesmani, zbrodniarze wojenni i członkowie Wehrwolfu mordujący polskich osadników. Dla Musiała to jednak niewiniątka prześladowane przez straszliwych komunistów i ,,sowietów”.

Na koniec najlepsze: ,,Błędem był (…) brak przypomnienia roli Stalina w tamtych wydarzeniach. To przecież Stalin osobiście wyznaczył granice Polski. A gdyby poprzestano tylko na tym, co w Poczdamie zdecydowali alianci, to także Szczecin należałby teraz do Niemiec” – żali się dr Musiał.

Tak się składa, że dla historyka IPN od stron ojczystych ważniejsza jest wolność. Kiedyś poruszył ten temat z Eriką Steinbach, która wychowywała się w Rumii w rodzinie niemieckiej będącej częścią hitlerowskich sił okupacyjnych. Musiał jednak rozumieć jej ból. ,,Kiedyś Erika Steinbach żaliła mi się, że jako dziecko musiała uciekać z rodzinnej Rumii i wychowywała się w barakach w Szlezwiku-Holsztynie. Ale ona mimo to żyła w wolnym kraju! Chociaż ja urodziłem się po wojnie, to wychowywałem się i pracowałem w zniewolonym komunistycznym państwie, z którego w końcu uciekłem”.

*  *  *

Historycy IPN wygadywali do tej pory różne bzdury, ale nikt nie poważył się publicznie zakwestionować polskich granic! Które teraz okazują się zwykłą ,,zbrodnią komunistyczną” Stalina i polskich komunistów na Niemcach. IPN stał się dziś nie tylko wielkim manipulatorem najnowszej historii Polski, ale także schroniskiem dla politycznego ekstremizmu, siedliskiem nienawiści, bezmyślnej zapiekłości ideologicznej i antykomunistycznego fundamentalizmu. Czy pan Musiał zastanawiał się, do czego prowadzi kwestionowanie istnienia polskiego państwa po 1944 r.? Czy pomyślał, jakie konsekwencje niesie za sobą opowiadanie bzdur, że polskie Wrocław i Szczecin są elementem ,,zbrodni komunistycznej”?

Teorie historyków IPN mają konstrukcję cepa: wszystko, czego dotknęli komuniści, jest zadżumione, złe, bezprawne. Skoro więc komuniści wytyczyli nowe granice i przyłączyli do kraju jakieś ziemie – to też musi być elementem diabelskiej układanki. Dobry komunista to bowiem martwy komunista.

Martwy jak zdrowy rozsądek pod czaszką dr. Musiała.

Trybuna z 18-03-2009

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, PUBLICYSTYKA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.