Czerwoni z Brunatnymi

 

Kolejny przykład zbliżenia między prawicą i lewicą w bitwie przeciwko kapitalizmowi.

Na geopolitycznej scenie roi się od małych „zmian” i pozornie „dramatycznych zwrotów”, podobnych do tych, które oglądaliśmy w byłej Jugosławii. Właśnie wtedy gdy, wszystko wskazywało na to, że ultimatum ONZ i NATO stawiane Serbii ma wepchnąć nas do nowej powszechnej rzeźni, jedno proste słowo z ust rosyjskiego despoty Borysa Jelcyna do jego serbskich pachołków wystarczyło, aby przekonać ich do wycofania swych wojsk z Sarajewa.

My się nie damy na to nabrać. Nie przedstawiajcie Jelcyna jako człowieka pokoju i dobrej woli!!!

Siła Jelcyna bardzo osłabła z powodu niezadowolenia Rosjan z jego nikczemnej akcji. Tak więc próbował on uchronić swój prestiż przed kompletnym upadkiem poprzez popieranie przez krótki czas serbskich neokomunistów, starając się tym samym podlizać części rosyjskiej opinii publicznej. Nie było to niczym innym, jak tylko małym, politycznym szwindlem pomocnym w zjednoczeniu kruchych podstaw jego gównokratycznej dyktatury. Ale jako, że był on zależny od finansowego poparcia swoich zachodnich wspólników, a nie chciał narazić na szwank swych planów dotyczących posłuszeństwa Rosji wobec Wielkiej Finansjery, Jelcyn ostatecznie stanął po stronie Zachodu, prowadząc swą grę i kończąc mordercze ekscesy serbskiej armii.

Anarchiści i świadomi indywidualiści nie dadzą się na to nabrać!!! Jelcyn i jego gówniany reżim właśnie wyłożył swą ostatnia kartę na stół i tylko pozostaje nam czekać na następny bunt „czerwono-brunatnych” (przedstawionych przez media jako banda neofaszystów i stalinistów), aby definitywnie wypędzić te świnię z Kremla!!!

„Czerwono-brunatni” nie są tacy, jakimi przedstawiają ich media. W Rosji nacjonaliści w końcu zrozumieli powagę realnej społecznej walki, a „czerwoni” w końcu pojęli ważność europejskiej narodowej tożsamości w obliczu licznych konfliktów w Związku Radzieckim. Podział na prawicę i lewicę jest już w Rosji nieaktualny, co przeraża burżuazyjne media skowyczące o „faszyzmie”, ponieważ „Bóg pieniędzy” czuje się obrażony.

Oczywiście ruch „czerwono-brunatnych” nie jest doskonały, a radykalizm, który cechuje ich ideologię, nie kwestionuje istnienia państwa, ani armii, ani jakichkolwiek innych form władzy. Niemniej jednak musimy zauważyć, że jest to istotny postęp w tolerancji, wymianie poglądów i porozumieniu przeciwko wspólnemu wrogowi – Systemowi!!!

Anarchiści nie czują się zobowiązani, ponieważ stali po stronie „czerwono-brunatnych” w październiku 1993 r. tak jak tysiące młodych mężczyzn i kobiet z ludu, rozwścieczonych piekielnymi warunkami narzuconymi im przez liberalną transformację gospodarki. Bądźmy cierpliwi. Moskiewski Mitterand już niedługo porządzi.

Wynoś się Jelcyn, ty społeczny tyranie i ciemiężycielu Rosjan!

Wynoś się ty pachołku międzynarodowego kapitalizmu!!

Wynocha, marionetko NOWEGO ŚWIATOWEGO PORZĄDKU!!!

Hans Cany.

Kontestation Anarchiste, 1993

[za: Inny Świat nr 10]

 

 

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy anarchizm i syndykalizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.