Rosyjski nacjonalizm w ujęciu historycznym

 

Każdą dyskusję o rosyjskim nacjonalizmie jako zjawisko historyczne należy rozpocząć od pewnych wyjaśnień koncepcji nacjonalizmu i narodu. W ogóle słowo nacjonalizm nie powinno służyć, jak to się często zdarza, jedynie określaniu samolubnych czy zaborczych zachowań rządów czy państw. Trzeba je ograniczyć do dwóch znaczeń: doktryny dotyczącej takiego ustroju politycznego, który daje absolutne pierwszeństwo interesom narodowym, oraz ruchu (najczęściej jednej już kilku partii politycznych) stawiającego sobie za cel rozwijanie i popieranie interesów narodowych.

Historia narodów wiąże się nieodłącznie z historią państw, jakkolwiek naród nie jest tożsamy z państwem, choć często z nim mylony w języku środków masowego przekaz i politycznej retoryki. Państwo stanowi organizację prawą opartą na hierarchii urzędniczej, naród zaś to wspólnota ludzi świadomych jednego dziedzictwa kulturowego. Dziedzictwo to obejmuje zazwyczaj wspólny język, literaturę, religię, folklor; zespół wzajemnych ekonomicznych powiązań oraz zbiór historycznych przekazów i mitów. Państwo natomiast może być zamieszkałe przez liczne przyjaźnie współżyjące grupy językowe i religijne czy regionalne. Naród jednakże powstaje wtedy, gdy znacząca liczba osób spośród którejś z takich grup primo: dochodzi do przekonania, że jej grupa jest narodem, secundo: stawia żądania politycznego uznania i własnych instytucji politycznych, tercio: inni członkowie wspólnoty w większości zgadzają się przynajmniej biernie na przywództwo tych ludzi.

W ciągu dwóch ostatnich stuleci zjawisko to, najprzejrzyściej rozumiane jako formowanie się i rozprzestrzenianie się świadomości narodowej, zachodziło wielokrotnie w większości krajów Europy oraz na muzułmańskich terenach śródziemnomorskich.

W każdym przypadku proces ten przebiegał inaczej, zestawiając pewne stałe zjawiska w różnych kombinacjach. Określały go czynniki takie, jak państwo, religia, język, struktura społeczna i ekonomiczna, W przebiegu historii rozróżniamy trzy główne typy rozwojowe, kształtowane przez relacje między powstającym narodem a państwem, w którego obrębie się on znajdował. W niektórych przypadkach, w ciągu długich wieków, państwo powstawało jednocześnie z narodem, który formował się bez świadomego wysiłku. Średniowieczna Francja i Anglia ilustrują to znakomicie. W innych przypadkach najpierw powstało niezależne państwo, by potem podjąć świadomy trud kształtowania narodu. Jednym z wcześniejszych tego przykładów jest siedemnastowieczna Holandia, a całkiem niedawno sytuacja ta powtórzyła się w nowych państwach Ameryki i Afryki. Inaczej jeszcze tworzyły się narody w państwach pozostających pod rządami innych nacji. Elita o narodowej świadomości dążyła do rozszerzenia poczucia narodowego na całą wspólnotę, co prowadziło do wyodrębnienia się tej wspólnoty z wielonarodowego państwa i ustanowienie niezależnego, suwerennego organizmu państwowego. Można się tu powołać na przypadek licznych krajów środkowoeuropejskich, bałkańskich i muzułmańskich po 1815 roku.

Historię powstania narodu rosyjskiego komplikuje niepewność – trudno odpowiedzieć na pytanie, kim byli Rosjanie. Nie ma wątpliwości w odniesieniu do najwcześniejszego okresu: był to słowiańskojęzyczny lud z doliny Dniepru, który w dziesiątym wieku utworzył księstwo Rusi Kijowskiej, a potem rozszerzył panowanie na północ i wschód, chrystianizując i slawizując pogańskie ludy z ugro-fińskiej grupy językowej. Państwo to zniszczył w trzynastym wieku najazd mongolski i większa jego część znalazła się w zależności lennej od chanów tatarskich, a południowo-zachodnia część księstwa wraz z Kijowem stała się częścią Litwy, potem zaś Polski. Od tego czasu zaczynają się kontrowersje historyczne.

Zgodnie z klasyczną doktryną rosyjską państwa centralnej i północnej Rusi stopniowo oswobadzały się z tatarskiego jarzma, pod przywództwem Moskwy i połączyły się następnie w potężne państwo moskiewskie. Moskwa była więc także dziedzicem Rusi Kijowskiej i z biegiem lat oswobodziła południowo-zachodnią część ziem ruskich spod władzy polskiej. Według klasycznego poglądu rosyjskiego południowo-zachodnie ludy, znane jako Białorusini i Małorusini, tworzyły po prostu część narodu rosyjskiego, którego ojczyznę stanowiła Moskwa. Wcielanie ich do państwa moskiewskiego w wieku siedemnastym i osiemnastym nazywa się oswobodzeniem i zjednoczeniem. Ruski i małoruski język traktowano jako dwa dialekty rosyjskiego, który stanowił wielkoruską mowę imperium moskiewskiego.

Istnienie jednak inna koncepcja, wysuwana przez współczesnych nacjonalistów ukraińskich i popierana przez niektórych historyków polskich. Z jej punktu widzenia Moskwa była tworem obcy, który odziedziczył jedynie szczątki wcześniej bizantyjsko- słowiańskiej kultury, zatracając je pośród dużo silniejszych tatarskich lub azjatyckich despotycznych tradycji. Moskwa dziedziczyła spuściznę Rusi Kijowskiej tylko o tyle, o ile jej mieszkańcy przyjęli język słowiański, który z biegiem czasu rozwinął się w mowę odmienną od kijowskiej. Jej lud nie był czysto słowiański, lecz powstał z pomieszania krwi ugro-fińsko-tatarskiej. Zgodnie z optyką Ukraińców ugoda perejasławska (1654), na mocy której ziemie na wschód od Dniepru (lewobrzeżna Ukraina rozumiana przez Ukraińców jako „ziemia pograniczna”, „kresy”) znalazła się pod rządami carów moskiewskich, nie była jednostronnym aktem wyzwolenia, czy przyłączenia – stanowiła raczej traktat między dwoma państwami, pogwałcony następnie przez centralistyczną politykę carów. Późniejsza zaś aneksja terenów na zachód od Dniepru (Ukrainy prawobrzeżnej) podczas osiemnastowiecznych rozbiorów Polski nie przypomina znów wyzwolenia czy zjednoczenia, lecz stanowi kolejny akt moskiewskiej imperialnej ekspansji.

Z pewnością na tych południowo-zachodnich terenach, a jeszcze bardziej we wschodniej Galicji (należącej przed rokiem 1772 do Polski, potem zajętej przez Austrię i odzyskanej przez Polskę w roku 1918), wzrosła w ciągu dziewiętnastego i dwudziestego wieku wiara w istnienie odrębnego narodu, posiadającego oddzielny rozwinięty język, własną niepowtarzalną tradycję kulturalną i inną niż państwo moskiewskie strukturę społeczną. Ta świadomość narodowa pojawiła się najpierw w elitarnej grupie ludzi wykształconych, potem dopiero objęła szersze warstwy. Członkowie elity ziem południowo- zachodnich opisowe określenie Ukraina, powiązali ściśle ze sferą emocji patriotycznych. Myśleli i mówili o sobie jako o narodzie ukraińskim. Ich roszczenia wzmocniły się dzięki rozwojowi pisanego języka ukraińskiego i pełnej żywotności nowej literatury, mającej przynajmniej jednego pisarza genialnego – Tarasa Szewczenkę (1814-1861). Ruch ukraiński otrzymał silne wsparcie moralne, kiedy Akademia Nauk w St. Petersburgu uznała w 1905 roku, że mowa Ukraińców nie jest tylko dialektem, ale odrębnym językiem.

Rewolucja bolszewicka dodała nacjonalizmowi ukraińskiemu więcej otuchy w teorii niż w praktyce. Lenin uznał Ukraińców za odrębny naród w Ukraińska Socjalistyczny Republika Sowiecka stała się członkiem Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. Pojawiła się wtedy oficjalna sowiecka interpretacja historii poprzednich stuleci różna od klasycznej wersji moskiewskiej i nacjonalistycznej ukraińskiej. Według poglądów sowieckich Ukraińcy to naród inny niż Wielkorusi, ale zjednoczony z Rosją dobrowolnie w wyniku aktu z 1654r. Chociaż następne zdobycze carów na ziemiach ukraińskich zostały osiągnięte na skutek imperialnej ekspansji, to jednak miały one tę wartość, że większa liczba Ukraińców mogła wejść w obręb wspólnego państwa. Wraz z triumfem bolszewizmu nastał kres wszelkiego rosyjskiego panowania imperialnego. Zagarniecie przez Sowietów Wschodniej Galicji wskutek paktu Ribbentrop- Mołotow i rezygnacji Beneša z Rusi Zakarpackiej na rzecz ZSRS w 1945r. (wielowiekowej części Węgier, od 1919 do 1939r. w granicach Czechosłowacji) nie oznaczało dalszej ekspansji, lecz zakończenie wyzwolenia i scalenia ziem ukraińskich.

Żadne z tych trzech stanowisk: tradycyjne – rosyjskie, nacjonalistyczne – ukraińskie i oficjalne – sowieckie nie jest całkowicie przekonywujące, choć każde z nich może korzystać z argumentów opartych na faktach historycznych. Powstały dwa narody, które mogą pretendować do miana Rosjan. Jest przy tym rzeczą sporną, czy istnienie trzeci naród białoruski, który zamieszkuje północną część polsko-rosyjskich terenów granicznych i w toku historii mieszał się i zlewał, to z Litwinami, to z Polakami. Jednakże jego świadomość narodowa była i współcześnie jest dużo mniej rozwinięta niż ukraińska.

Ten krótki zarys powinien wystarczyć, by ukazać, że problem: „Kim są Rosjanie?” nie pozwala w historycznym ujęciu- n żadne proste odpowiedzi. Trzeba wszakże uznać, iż obecną Rosję zrównuje się, bardziej lub mniej powszechnie, z państwem, które rozrosło się z małego księstwa Moskwy w rozległe imperium rosyjskie, język zaś znany jako rosyjski utożsamiany jest z językiem wielkoruskim. Teraz zatem musimy zadać sobie pytanie: „Kiedy Rosjanie stali się narodem?” oraz „Czym był i jest nacjonalizm rosyjski?”.

Bez wątpienia formowanie się, centralizacja i ekspansja państwa moskiewskiego stały się potężnym czynnikiem kształtowania się rosyjskiej świadomości narodowej. Można dowodzić, że te dwa procesy rozwijały się równolegle, lecz jeśli porównamy przypadek rosyjski z francuskim czy angielskim, musimy dojść do przekonania, iż rozwój państwa następował znacznie szybciej i bardziej dynamicznie niż narodu. Do obydwu tych procesów przyczyniło się zagrożenie ze strony Szwedów i Polaków w początku siedemnastego wieku, ale mówienie o istnieniu już wtedy narodu rosyjskiego wydaje się problematyczne. Lud Rosji utrzymywany był w posłuszeństwie wobec cerkwi i monarchy. Rosjanie należeli do prawosławia i do cara jako „cara niewolnicy”, czując głęboką miłość dla ziemi rosyjskiej i Świętej Rusi. Dotyczyło to również wyższych klas, bojarów i szlachty dworskiej, którzy bez wahania akceptowali zasady autokracji, wprowadzone z pojęć zarówno bizantyjskich, jak i tatarskich. Chociaż wśród elit następowały czasem odział wskutek konkurencyjnych pretensji od tronu w następstwie osiemnastowiecznych kryzysów, szlachta, która mogła uzyskać najwięcej z ustanowienia czegoś w rodzaju ustroju konstytucyjnego, obstawała jednak przy zachowaniu nieograniczonej autokracji. Garstka myśląca przeciwnie, została odrzucona. Klasy niższe nadal uważały siebie za prawosławnych i poddanych cara: zależności hierarchiczne wyglądały tak samo w imperium zreformowanym przez Piotra Wielkiego, jak w zamierzchłej Moskwie i tylko niewiele znaków świadczyło o istnieniu więzi poziomych, opartych o poczucie wspólnej przynależności wszystkich klas do jednego narodu.

Wzrost takiego poczucia opóźniony został w istocie przez politykę europeizacji wyższej warstwy społeczeństwa rosyjskiego, rozpoczętą przez Piotra I i kontynuowaną przez Katarzynę II. Szlachtę rosyjską zachęcano na wszelkie sposoby, by przyjmowała europejskie zwyczaje i mówiła po francusku, co separowało ją jeszcze bardziej od i tak już odległej olbrzymiej większości chłopskiej, złożonej z rodaków- czy to dusz pańszczyźnianych, czy poddanych w dobrach państwowych. A jednak europeizacja przyczyniła się także do wzrostu świadomości narodowej. Dobra znajomość języków i literatury europejskiej sprawiła, iż niektórzy wykształceni Rosjanie zaczęli interesować się swym językiem, wprowadziła ich także w krąg pojęć politycznych popularnych w Europie wieku Oświecenia. W końcu owego stulecia pojawił się wielki reformator języka, wybitny pisarz- historyk, N. M. Karamzin. Wzrastające zagrożenie ze strony Napoleona zarówno przez jak i po pokoju w Tylży (1807) doprowadziło do przekonania, nawet u tych Rosjan, którzy, zapatrzeni w modele francuskie, chcieli kraj reformować, iż należy bronić Rosji takiej, jaką jest. Co więcej niektórzy nawet poczęli idealizować ponurą rzeczywistość imperium.

Punkt zwrotny w formowaniu się rosyjskiej świadomości narodowej stanowiła wojna 1812- 1815r. Szlachta dostrzegła w armii napoleońskiej oręż współczesnej wielkiej potęgi europejskiej pod kontrolą człowieka o przerażającej ambicji, wieśniacy zaś i popi dostrzegali w niej piekielną czeredę, wiedzioną przez samego Antychrysta. To wspólne zagrożenie zbliżyło do siebie szlachtę i chłopów bardziej niż kiedykolwiek dotąd. Wkrótce po wygraniu wojny chłopi powrócili z armii do poddaństwa- coś jednak pozostało z narodowej solidarności czasu wojny. W latach powojennych rozwój języka literatury rosyjskiej, przyspieszony już przez Karmazina, doprowadził do wspaniałego rozkwitu poetyckiego geniusza Puszkina. I zwycięstwo nad Napoleonem, i wielkie dokonania literackie wywołały wśród Rosjan poczucie dumy. Tę epokę rosyjskiej historii można by nie całkiem przesadnie porównać do angielskiej epoki elżbietańskiej. Obie naznaczone były śmiertelnym strachem, gwałtownym rozwojem i wzbogaceniem języka oraz twórczym fermentem. Od tego czasu poświęcenie dla prawosławia i dla cara zrosło się z oddaniem rosyjskiemu narodowi. Zaznaczyło się to zdecydowanie wyraźniej wśród szlachty, średnich szeregów urzędniczych, wśród najbogatszych warstw kupieckich, w znacznie mniejszym stopniu uwidoczniło się wśród rzesz chłopskich, lecz nawet ich zjawisko to nie ominęło.

Wzrost rosyjskiej świadomości narodowej można zaobserwować śledząc losy trzech wybitnych postaci o bardzo różniących się poglądach politycznych.

Paweł Pestel, dekabrysta, był jakobinem w poglądach i w metodach, zwolennikiem rewolucji społecznej, który planował nie tylko zwolnić chłopów pańszczyźnianych, ale także obdarzyć ich własnością ziemską i uczynić ich równoprawnymi członkami rosyjskiego narodu. Naród rosyjski jak wyraźnie widać, oznaczał dla Pestela tych, którzy posługują się językiem rosyjskim. Tenże Pestel był pierwszym politycznym myślicielem domagającym się dominacji Rosjan nad wszystkimi ludami imperium. Muszą one „całkowicie zlać swe narodowości z narodowością ludu dominującego”. Polacy byli jedynymi nierosyjskimi mieszkańcami imperium, którym Pestel, w swym dziele teoretycznym, „Russkaja Prawda” przyznawał prawo do niezależności narodowej. Niezależność przyszłego państwa polskiego ograniczył jednak trzema ważnymi warunkami: granica polsko-rosyjska miała przebiegać dogodnie dla Rosji, między państwami winno istnieć przymierze militarne, polski system polityczny miałby opierać się na tych samych zasadach, co rosyjski.

Jurij Samarin, pisarz-słowianofil, był posiadaczem ziemskim. Jako młody człowiek służył w administracji cywilnej, by potem, w 1861 r., odegrać wydatną rolę podczas znoszenia pańszczyzny, jak również w dwa lata później przy wprowadzaniu reform agrarnych w Polsce, po stłumieniu powstania 1863 roku. W myśli Samarina, podobnie jak u Pestela, patriotyzm rosyjski i reformy społeczne ściśle się ze sobą wiązały: z nich to wynikała konieczność podporządkowania Rosjanom innych narodów imperium. Kiedy Samarin służył w prowincjach nadbałtyckich, do wściekłości doprowadzało go przekonanie Niemców—właścicieli ziemskich o wyższości ich kultury nad rosyjską. Rozjuszał go także fakt, iż bałtyccy Niemcy zachowali pod carskimi rządami system prawny, administracyjny i szkolny zupełnie odmienny od rosyjskiego. Myśl Samarina łączyła w sobie naturalne skłonności biurokraty do narzucania wszystkiemu jednakowej struktury administracyjnej z namiętnym zadufaniem kulturze rosyjskiej, opartej na rosyjskim języku i rosyjskim prawosławiu. Czuł się więc Samarin zobligowany do uwolnienia łotewskich i estońskich wieśniaków spod niemieckiej dominacji ekonomicznej i kulturalnej, która wszakże miała być zastąpiona nie rozwojem ich własnej kultury, lecz zaszczytem włączenia w wyżej stojącą kulturę rosyjską.

Hrabia S.S. Uwarow pełnił funkcję ministra oświaty za Mikołaja, od 1833 do 1849 r. ten wysoce inteligentny i kulturalny człowiek był zdeklarowanym konserwatystą. Sympatyzował jednak z tymi, którzy obstawali przy wyższości kultury rosyjskiej i dominacji Rosjan nad innymi ludami imperium. Uwarow w swym słynnym raporcie dla cara z roku 1832, zalecał jako podstawę wszelkiej edukacji „prawdziwe rosyjskie, zbawienne zasady samowładztwa, prawosławia i narodowości bądź „ludowości” /ta trzecia cecha nastręcza duże trudności w interpretacji, zwłaszcza w języku polskim; termin rosyjski narodnost’ oznacza bowiem zarówno „ludowość” jak i „narodowość” – przypis tłumacza /.Ta potrójna formuła stała się hasłem rosyjskiego konserwatyzmu i przez następne trzy ćwierci wieku stanowili podstawę legitymizacji rządów carskich.

A jednak formuła ta nie uniknęła sprzeczności wewnętrznej – Uwarow dodał trzeci element do dwóch tradycyjnych zasad legitymizacji. Naród rosyjski został umieszczony na tym samym poziomie co car i cerkiew, zyskując tym samym prawo wymagania posłuszeństwa nie mniejszego niż wobec nich. Wprowadzenie trzeciej zasady niosło ze sobą możliwość demokratycznych następstw i jako takie wywołało zastrzeżenia Mikołaja I. Imperator zadowolony był ze stanu rzeczy, kiedy poddani zobowiązani są służyć mu lojalnie, niezależnie od roli przypisanej im w hierarchii społecznej. To czy ich językiem ojczystym jest akurat rosyjski, nie miało dlań wielkiego znaczenia. Mikołaj I nie cierpiał Polaków i stosował przeciw nim represje nie w zamiarze przekształcenia ich w Rosjan, lecz dlatego, że buntowali się przeciwko jego władzy. Zdecydowanie odmówił mieszania się do systemu instytucji bałtyckich Niemców i czy też mieszkańców Finlandii /Finów czy Szwedów/, jak też ingerowania w sprawy kościoła armeńskiego, ponieważ wszystkie te ludy okazały się jego lojalnymi i przywiązanymi poddanymi. Mikołaj osobiście zganił Samarina za jego antyniemiecką działalność w prowincjach bałtyckich. Jego następca Aleksander II zachował ten sam stosunek do Niemców i nie dał się przekonać Samarinowi do zmiany stanowiska Aż do czasu panowania Aleksandra III /1881 – 1894/ rosyjski nacjonalizm nie otrzymywał żadnego poparcia od tronu, za jego jednak rządów stał się już częścią polityki oficjalnej.

Na nową politykę, znaną jako rusyfikacyjna, złożyło się kilka różnych elementów. Jednym z nich był niepokój przywódców wojskowych o zamieszkałe przez nierosyjskie ludy tereny przygraniczne, w szczególności wybrzeże Bałtyku i Kaukaz.

Następny to gorliwość hierarchii prawosławnej, pragnącej rozszerzyć swoje wpływy na nowe tereny lub, w niektórych przypadkach, zahamować rozprzestrzenianie się innych wyznań, zwłaszcza islamu w środkowej części doliny Wołgi. Trzeci element stanowiła nieprzeparta chęć biurokracji do ujednolicenia administracji, prawa i szkolnictwa we wszystkich częściach imperium. Ze szczególną zawiścią biurokraci odnosili się do starych rozwiniętych systemów europejskich w prowincjach bałtyckich i Finlandii. Czwarty element polityki rusyfikacji, trudniejszy do rozpoznania, lecz coraz bardziej rosnący w siłę to ideologia rosyjskiego nacjonalizmu, podkreślająca wyższość kultury rosyjskiej nad wszystkimi innymi,’ jak również prawo i obowiązek rządu rosyjskiego do narzucania jej wszystkim poddanym imperium.

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku imperializm europejski osiągnął swój szczyt i w teorii, i w praktyce. Nacjonalizm rosyjski, rozwinięty w tych latach do postaci dogmatu, można zestawić z takimi prądami jak: nationalisme intégral Charlesa Maurras, czy społeczny darwinizm, który stał się modny w Anglii i Stanach Zjednoczonych. Rosyjski imperializm na Dalekim Wschodzie kierował się nie mniejszymi ambicjami niż imperializm angielski czy francuski w Afryce i cieszył się podobnym poparciem emocjonalnym. Jakkolwiek niewielu poważniejszych intelektualistów rosyjskich podzielało takie poglądy – Danilewski i częściowo Pobiedonoscew stanowią wyjątki – i chociaż późniejsze wydarzenia wzmocniły przewagę – nastawień socjalistycznych oraz antyimperialistycznych wśród inteligencji, siew agresywnego nacjonalizmu nie może być przez nas pominięty. Przyciągał on znaczna liczbę inteligentnych, i dobrze wykształconych Rosjan, zarówno pozostających w służbie rządowej, jak i z wolnych zawodów, a ze sporym potencjałem demagogii zwracał się ku niższym warstwom społecznym.

Słowo rusyfikacja zostało nadużyte do tego stopnia, że skierowało i nacjonalistów nierosyjskich i Rosjan o poglądach liberalnych bądź socjalistycznych przeciwko polityce oficjalnej. Rząd wszakże świadomie nie przyjmował żadnej jednolitej polityki w tej kwestii. Niechęć do bezczelnego nacjonalizmu rosyjskiego stawała się coraz powszechniejsza, lecz różnił się on w swoich sposobach działania w zależności od rejonu imperium. Rusyfikacja w sensie dosłownym, oznaczającym zmuszanie innych narodowości do stania się Rosjanami, rozwijała się przede wszystkim na Ukrainie, której odrębność narodową biurokracja St. Petersburga całkowicie odrzucała, oraz w Polsce. Po drugim polskim powstaniu w roku 1863 wielu Rosjan doszło do przekonania, że Polacy to ludzie o niedającej się wykorzenić skłonności do buntu, i że Rosja nie będzie bezpieczna, póki nie usunie się polskiej kultury z korzeniami.

W prowincjach nadbałtyckich rusyfikacja stawiała sobie za cel wprowadzenie rosyjskiej praktyki administracyjnej oraz języka rosyjskiego jako urzędowego. Nie podejmowano jednak poważnych prób zmuszenia Niemców by porzucili swa kulturę i język. Nawet naciski na Estończyków i Łotyszy by przyjęli język rosyjski i przeszli z luteranizmu na prawosławie podejmowane były bez przekonania. Wystarczająco wiele uczyniono, by skłócić Estończyków z Łotyszami, którzy przez mądrzejszą politykę mogliby być pozyskani dla Rosji, ale wysiłki te nie zapobiegły wzrostowi świadomości narodowej wśród obu narodów, skierowanej tak przeciwko Niemcom, jak i Rosjanom.

W Finlandii podobna walka dotyczyła bardziej konstytucji niż kultury. Biurokracja rosyjska była zdecydowana sprowadzić Finlandię do roli prowincji rosyjskiej, zastosować tam rosyjskie prawodawstwo imperialne i uczynić z fińskiego parlamentu najzwyklejsze zgromadzenie lokalnej z prawem głosu jedynie w czysto regionalnych sprawach. Polityce tej zależało na wprowadzeniu obowiązku nauki języka rosyjskiego dla Finów w fińskich szkołach, zrównania języka rosyjskiego w urzędach z fińskim i szwedzkim, tego samego statusu dla obywateli rosyjskich w Finlandii, który przysługiwał Finom. Przesadą było jednak twierdzić, że rząd planował zamienić Finów w Rosjan. Tak czy inaczej walka konstytucyjna wywołała olbrzymią zaciętość, zupełnie tak, jak w przypadku, polityki bałtyckiej. W efekcie tego nowego nacjonalizmu cztery narody, które chętnie podporządkowały się carowi, przekształciły się w jego wrogów.

U Armenii wrogość duchowieństwa prawosławnego i zaciekłość biurokratów we wprowadzaniu uniformizacji przyspieszyły gwałtowny atak na kościół ormiański, którego demokratyczna struktura, włącznie z własnym szkolnictwem i systemem, podatkowym, musiała budzić zastrzeżenia St. Petersburga.

Wywołało to ogromne rozgoryczenie i powszechny bierny opór wśród najszczerzej prorosyjskiego narodu imperium. Niewielkim też sukcesem zakończyły się sporadyczne próby nawracania Tatarów z doliny Wołgi z islamu na prawosławie. Co więcej, Rosjanie i Tatarzy rywalizowali ze sobą silnie o pozyskanie dla swych religii pomniejszych plemion pogańskich, żyjących pomiędzy Wołgą a Uralem. Tatarscy misjonarze muzułmańscy utrzymywali co prawda stan posiadania, ale misjonarze prawosławni osiągnęli pewien sukces dzięki zastosowaniu taktyki biskupa N. J. Ilumińskiego /1882 – 1891/, bliskiego przyjaciela Pobiednoscewa. Ilumiński był za chrystianizacją za pośrednictwem pisma i mowy ludów tubylczych. Małe narody, w jego przekonaniu, po przyjęciu prawosławia z czasem zostaną wchłonięte przez kulturę rosyjską. Można więc uznać Ilumińskiego za rusyfikatora na długi dystans. Zmarnował on jednak swoją karierę w walkach z urzędnikami, którzy w sposób brutalny zamierzali zrusyfikować ludy nadwołżańskie. Zdaniem Ilumińskiego otwierało je to jedynie na wpływy obozu tatarsko – muzułmańskiego. Sami Tatarzy opierali się wszelkim próbom nawrócenia czy zrusyfikowania, niemniej poddawali się wpływom rosyjskiej inteligencji demokratycznej. Stąd Tatarzy zapoczątkowali ruch reform w świecie muzułmańskim, rozwijając świecki nacjonalizm, oparty częściowo na tradycjach islamu, a częściowo na idei ludów turecko-języcznych. Turecko-tatarski nacjonalizm pociągnął za sobą represje reżimu rosyjskiego, co tylko przyczyniło się do wzmocnienia ruchu.

Nie można mówić o rusyfikacji odnośnie krajów Azji Centralnej, podbitych przez Rosję w latach 1860 – 1880. Na tych terenach Rosjanie spotkali się z podobnymi problemami, co Anglicy i Francuzi w muzułmańskiej Afryce. Militarna obecność Rosji w Azji Centralnej była o wiele bardziej znacząca, a stosunek liczebności oddziałów wojskowych do skolonizowanej cywilizacji o wiele przewyższał podobne relacje w brytyjskich Indiach. Ogólnie rzecz biorąc, rosyjscy dowódcy wojskowi pozostawili miejscową hierarchię społeczną nienaruszoną i nie wtrącali się do muzułmańskiego życia kulturalnego. Można zauważyć podobieństwa z polityką rządów pośrednich Fredericka Lugarda w brytyjskiej Nigerii. Rząd rosyjski wyraźnie jednak popierał kolonizację centralnej Azji przez rosyjskich imigrantów i w tym przypominał poczynania rządu francuskiego, zachęcającego do osiedlenia się w północnej Afryce francuskich kolonów.

Urazy narodów nierosyjskich ujawniły się zdumiewająco w rewolucyjnych wybuchach 1905 – 1906. W krótkim okresie rządów quasi – parlamentarnych błyskawicznie formowały się nierosyjskie partie nacjonalistyczne, a politykę rusyfikacyjną zmodyfikowano lub nawet zarzucono. Wkrótce jednak po coup d’etet / zamach stanu / w lipcu 1907 roku wznowiono stare praktyki. Nowe naciski dały szczególnie o sobie znać w Finlandii i w dolinie Wołgi. Ale wzrost poczucia tożsamości narodowej, a nawet osiągnięcia instytucjonalne na polu kultury narodowej pozostały faktem. Cechą charakterystyczną ostatniego dziesięciolecia rządów imperialnych stał się przede wszystkim konflikt między oficjalnym nacjonalizmem rosyjskim a nacjonalizmem nierosyjskim. Prawdą też jest, iż wówczas czynnik ideologiczny zaczął w oficjalnym nacjonalizmie odgrywać rolę bardziej znaczącą niż poprzednio czynniki militarne, biurokratyczne i kościelne.

Nie docenia się wszakże, jak bardzo demagogia nacjonalistyczna była w tym okresie atrakcyjna dla mas rosyjskich. Ponieważ to lewica wygrała w 1917 roku, oraz prawie wszyscy historycy Rosji, czy to Rosjanie, czy to cudzoziemcy nie darzą sympatią prądów nacjonalistycznych panuje pogląd, że nacjonalizm rosyjski i rusyfikacja ograniczały się tylko do grupy rządzącej. W szczególności rosyjska klasa robotnicza, „najbardziej rewolucyjna w historii” uznana została za nieskalaną przez tę odrażającą zarazę. Prawda jest natomiast taka, iż w ostatniej dekadzie carskiej Rosji powstały silne partie polityczne wspierające się na nacjonalizmie rosyjskim. Korzystały one oczywiście z przywilejów, obowiązującego do 1907 roku prawa wyborczego, co nie zmienia faktu, iż padały na nie głosy wielu grup społecznych. Pogromy wywołane przez nacjonalistów angażowały wielkie, złożone głównie z miejskiej biedoty, tłumy. Przyjęta obiegowa formuła utrzymuje, iż uczestnicy tych prześladowań pochodzili głównie z lumpenproletariatu /najordynarniejszych i najmniej wykształconych robotników/, grupy wymykającej się dokładniejszemu zdefiniowaniu. Twierdzenie iż tylko lumpenproletariat z upodobaniem brał udział w pogromach, to tautologia mówiąca, w gruncie rzeczy tyle tylko: robotnicy, którzy znajdują przyjemność w gromadnej przemocy, znajdują przyjemność w gromadnej przemocy. Część robotników, związana z partią socjalistyczną, z pewnością nie ulegała demagogii nacjonalistycznej i nie przyłączała się do pogromów, ale absurdem jest utożsamianie całej miejskiej siły robotniczej ze świadomymi politycznie robotnikami – socjalistami. W rzeczywistości zaprawiona nienawiścią do Żydów, gloryfikacja Rosji i narodu rosyjskiego wywierała silny wpływ demagogiczny. Antysemityzm działał skutecznie jako „socjalizm imbecylów”, kierując prymitywne antykapitalistyczne uczucia przeciwko żydowskim sklepikarzom, którzy na wielkich połaciach imperium byli jedynymi kapitalistami z krwi i kości, z którymi biedota miejska często się stykała, oczywiście nie tylko nacjonalizm rosyjski wykorzystywał antysemicką demagogię – podobnie postępowali nacjonaliści polscy, ukraińscy, litewscy i besarabsko – rumuńscy.

W 1917 r. zatriumfowała lewica, Lenin zaś przejął jej przywództwo i zwyciężył w wojnie domowej, co uczyniło go i jego partię dziedzicami carów. Nie może być najmniejszej wątpliwości, iż całkowicie odrzucał on idee nacjonalizmu rosyjskiego i rusyfikacji. Od dawna zdawał on sobie sprawę, że nacjonalizm rosyjski dawał jego wrogom sposobność odciągania energii mas ludzkich od rewolucji społecznej ku konfliktom narodowym i imperializmowi. Lenin rozpoznał także potencjalną siłę rewolucyjną w niezadowoleniu narodowym ludów nierosyjskich. Jego hasło o samostanowieniu narodów było podczas wojny domowej bez wątpienia bardziej pociągające dla grup nierosyjskich niż hasło białych o „jednej niepodzielnej Rosji”. Już sam negatywny stosunek narodowości nierosyjskich do wielkorosyjskiej polityki białych był korzystny dla bolszewików, a czasami narodowości te udzielały im nawet swego pozytywnego bezpośredniego wsparcia. W końcu jednak narody nierosyjskie nie otrzymały sposobności skorzystania ze swego prawa do samostanowienia. Tylko tam, gdzie układ sił militarnych był przeciwko bolszewikom – w Polsce, Rumunii, krajach bałtyckich i na krótko na Zakaukaziu – dopuścili oni do ich oderwania się. W pozostałych przypadkach narody nierosyjskie został wcielone – dobrowolnie czy pod przymusem – do państwa bardziej scentralizowanego niż imperium carów, obejmującego – mimo innej nazwy oraz innych zasad politycznych i społecznych – prawie ten sam obszar.

W ZSRR lat dwudziestych przynajmniej kilka narodów nierosyjskich poprawiło swoje położenie, chociażby pod niektórymi względami. Zezwolono im, nawet zachęcano do używania ich własnego języka w administracji, w szkołach, w literaturze ukazującej się drukiem. Partyjne i administracyjne organa rządzące składały się w większości z ich rodaków. W zamian za to nie dopuszczano żadnych idei politycznych innych niż bolszewicka forma marksizmu i żadnych organizacji politycznych poza partią komunistyczną, literaturę piękną zaś wtłoczono w ciasne ramy. W latach trzydziestych, ramy te stały się jeszcze węższe. Za życia Lenina panowała powszechna opinia, że komuniści powinni unikać wypaczeń dwojakiego rodzaju, „wielkoruskiego szowinizmu wielkomocarskiego” i „lokalnego nacjonalizmu burżuazyjnego”. Pierwszy uznawano za niebezpieczny i dlatego miał być ostrzej zwalczany, poczyniono nawet pewne ustępstwa na rzecz „nacjonalizmu burżuazyjnego”. Od szesnastego zjazdu KPZS w roku1934 Stalin odwrócił zdecydowanie tę zasadę. Nadrzędną cechą publicznego życia sowieckiego stały się otwarte ataki i represje przeciwko „nacjonalizmowi burżuazyjnemu” różnych narodów. „Wielkoruski szowinizm wielkomocarstwowy” otoczony został milczeniem.

W praktyce polityka narodowościowa / stosunek rządu do narodów nierosyjskich / zmieniała się w zależności od ogólnej polityki władz centralnych. W okresach względnej stabilizacji i jako takiego dobrobytu konflikty narodowe nie uwidaczniały się wyraźnie. Odnosi się to do czasu NEP-u /1921 – 1928/, w mniejszym już stopniu do lat 1934 – 1936, najbardziej zaś do okresu Breżniewa. Podczas ostrych kryzysów ekonomicznych czy politycznych niezadowolenia narodów nierosyjskich z rządu przyjmowały postać nienawiści nie tylko do samego rządu, lecz i do wszystkich Rosjan. To z kolei przyczyniło się do wrogiego nastawienia nacjonalistów rosyjskich wobec innych narodów. Tak działo się w okresie kolektywizacji, szczególnie na Ukrainie i w Kazachstanie od 1931 r. do 1933 r., a także w czasie wielkiej czystki w latach 1936 – 1939.

Druga wojna światowa w pierwszym momencie przyniosła narodom bałtyckim i Ukrainie nadzieję, iż niemieccy najeźdźcy staną się ich wyzwolicielami. Wkrótce jednak okazało się, że hitlerowscy gauleiterzy nie byli lepsi niż pierwsi sekretarze stalinowskich obkomów. Małe narody Stalin deportował w całości z ich ojczystych terenów – w przypadku Niemców nadwołżańskich uczynił to ze strachu, iż mogą oni udzielić pomocy nadciągającej armii niemieckiej, a w przypadku Czeczenów, Inguszów, Bałkarów i Tatarów krymskich nakazał przesiedlenie jako karę zbiorową za działania niektórych kolaborantów. W pierwszych latach powojennych, kiedy borykano się z ogromną biedą i dźwigano się z ruin, Stalin odnosił się z głęboką nieufnością do większości nie-Rosjan. Okres odznaczał się nie tylko represjonowaniem innych narodów, ale i fałszowaniem ich historii oraz ingerowaniem w literatury narodowe, co w szczególności dotknęło ludy Kaukazu i centralnej Azji. Takie zmiany można niemal określić jako ludobójstwo w zakresie kultury.

Po śmierci Stalina nierosyjskie narody doczekały się delikatniejszego traktowania. Przez pewien czas Chruszczow schlebiał narodowej dumie Ukraińców, a Gruzji i Armenii zezwolono na pewną niezależność w sprawach kultury. Nacisk centralnego, sprawowanego przez Rosjan rządu zelżał również nieco w republikach bałtyckich. Mimo to władza moskiewska nie straciła czujności w kwestiach „nacjonalizmu burżuazyjnego”. Od czasu do czasu zdarzały się czystki i publiczne ataki, których celem stawały się nawet tak wysoko postawione figury, jak szef partii ukraińskiej, Piotr Szelest, usunięty w styczniu 1973 r. Te sporadyczne przejawy otwartej walki narodowościowej nie przeszkadzają przywódcom sowieckim twierdzić, iż – w przeciwieństwie do innych państw na świecie – ZSRR jest harmonijną wspólnotą braterskich narodów socjalistycznych, związanych wzajemną miłością. Sam Breżniew, przemawiając w 1972 r. w pięćdziesiątą rocznicę powstania ZSRR, wystąpienie zakończył oto tak: „kwestia narodowa, jaką otrzymaliśmy w spuściźnie po przeszłości, została rozwiązana całkowicie, ostatecznie i na dobre”./…/ Chciałbym zakończyć krótkim rozważaniem na temat tego, co działo się z nacjonalizmem rosyjskim i rusyfikacją podczas sześćdziesięciu ośmiu lat rządów sowieckich.

Przywódcy komunistyczni gwałtownie zaprzeczyliby, że partia kiedykolwiek popierała rusyfikacje i nie ma powodu wątpić w ich szczerość w tej sprawie. Zaprzeczyliby również twierdzeniom, iż nacjonalizm rosyjski motywował politykę, czy też, że jej celem była dominacja Rosjan nad innymi. Od początku swych rządów bolszewicy uczynili wszystko, co w ich mocy, by zniszczyć większość rosyjskich tradycji narodowych. Rosjanom o nastawieniu narodowym, zarówno należącym do partii, jak i spoza partii, wydaje się, że rządy w ich kraju sprawują nie-Rosjanie. Począwszy od 1917 r. pośród przywódców partii znajduje się wysoki odsetek Polaków, Gruzinów, Żydów, Ormian, a nawet kilku muzułmanów. Tradycyjna kultura rosyjska, w której prawosławna wiara oraz liturgia i mitologia paternalistycznej monarchii grały tak wielką rolę, została z pogardą odrzucona w październiku 1917 r., a partia nigdy publicznie nie ogłosiła zmiany swojej polityki w tym względzie. W czasie rządów Breżniewa okazało się jednak, że cerkiew prawosławna utrzymała, a nawet wzmocniła swoją pozycję. W dzisiejszej Rosji wzrasta zainteresowanie historią, wielkimi ludźmi i pomnikami przeszłości. To odrodzenie rosyjskiej świadomości narodowej w wymiarze kulturalnym ogarnęło ludzi z partii, jak i dysydentów, których najwybitniejszym przedstawicielem jest oczywiście Aleksander Sołżenicyn. Ci, których to zjawisko odrodzenia objęło, nie mogą czuć się zadowoleni z dawnego czy teraźniejszego stanowiska przywódców partyjnych./…/

Z nierosyjskiego punktu widzenia sprawy mają się zgoła inaczej, mimo że poszczególni nie-Rosjanie osiągnęli wierzchołek piramidy władzy, to jednak wyższe i średnie szczeble partyjnego aparatu są zawsze opanowane przez Rosjan. W większości republik kluczowe stanowiska znajdują się w rosyjskich rękach: najczęściej ilustruje się to wzorem, obowiązującym w Azji Centralnej, gdzie pozycje pierwszych sekretarzy republik i obkomów powierza się Azjatom, podczas gdy ich zastępcy to zawsze Rosjanie; podobnie dzieje się w ministerstwach rządowych i na drabinie administracyjnej. Pod rządami sowietów kolonizacja nierosyjskich terenów przez rosyjskich imigrantów znacznie przewyższyła rozmiary osadnictwa z czasów carskich. Szczególnie uderzające są tu przypadki Kazachstanu, Łotwy i Estonii/choć nie Litwy/. Ryga jest na najlepszej drodze, by stać się miastem rosyjskim.

Wykonawcami władzy sowieckiej stali się, co było nieuniknione, przede wszystkim biurokraci rosyjscy, /czy to państwowi, czy partyjni/, w ten sposób została zachowana ciągłość stylu urzędowania carskiego i polityki kulturalnej. Arogancja wobec społeczeństwa, usłużność wobec naczelstwa, rytualne donosicielstwo na tych funkcjonariuszy, którzy wypadają z łask, to cechy charakteryzujące czynownika socjalistycznego /i partyjnego aparatczyka/ w nie mniejszym stopniu niż jego odmianę z czasów carskich. Nie da się uniknąć przypisywania tych nieznośnych cech biurokratów temu, że są Rosjanami. Nie jest to koniecznie sprawiedliwy sąd, nie ma żadnych powodów, by przypuszczać, że urzędnicy pochodzenia nierosyjskiego są lub byli wyraźnie lepsi. Niemniej jednak takie niezadowolenie z rządów niemal zawsze rozwija się w społeczeństwie, w którym jeden naród jest/lub czuje się/ zdominowany przez członków innego. Sytuacji tej bynajmniej nie łagodzi sowiecka maszyna propagandowa zalewem swej retoryki wysławiającej zalety rosyjskie. Łatwo zauważyć stałe użycie pochwalnego zwrotu „wielki naród rosyjski” /wielikij ruskij narod/ w przeciwieństwie do po prostu opisowego „naród wielko-ruski” /wielikoruskij narod/.

Próby narzucenia narodom nierosyjskim fałszywych wersji ich historii narodowych, w których Wielkorusi zawsze pełnią rolę altruistycznych przyjaciół, przynoszą skutki przeciwne do zamierzanych. Tak też najprawdopodobniej dzieje się z twierdzeniami powtarzanymi bez końca obcokrajowcom – głównie z III świata, a i obywatelom sowieckim. Słyszą oni, że ludy sowieckie ZSRR kochają lud Wielkoruski dla postępu, jaki się u nich dokonał w przemyśle i oświacie po roku 1917; ów postęp jest zresztą prawdą. I uważają, że lud Wielkoruski przyniósł im te dobrodziejstwa w swej nieskończonej i bezinteresownej życzliwości. Takie zapewnienie najczęściej drażni Azjatów, którzy oczywisty postęp zdają się częściej przypisywać swoim wysiłkom, czując – być może niesprawiedliwie, że dokonaliby jeszcze więcej, gdyby nie siedzący im na karku Rosjanie. Z braku dowodów nie sposób w sprawie tej zdobyć się na pewność, byłoby jednak dziwne, gdyby tylko imperium sowieckie nie podlegało owej zakonomiernosti /prawidłowości- przypis tłumacza/ współczesnej historii – prawa kolonialnej niewdzięczności, które głosi, że opozycja pojawia się nie wtedy, kiedy imperialna potęga brutalnie dławi podbity naród, ale wtedy, gdy przynosi mu polepszenie materialnego bytu, szansę kształcenia się i społecznej mobilności.

Nieuniknione jest, że tak rozległe państwo musi się posługiwać jakimś językiem urzędowym, i że powinien nim być rosyjski – język co najmniej połowy mieszkańców. W czasach Breżniewa włożono wiele wysiłków by obywatele pochodzenia nierosyjskiego mówili równie biegle po rosyjsku jak w sowich językach. Przedsięwzięcie to, dające się skądinąd racjonalnie uzasadnić, wymagało w realizacji wiele taktu, a tego zabrakło. Masowej produkcji tekstów po rosyjsku towarzyszyło ograniczenie publikacji w innych językach, szczególnie w ukraińskim. Ponadto język rosyjski coraz częściej stawał się językiem wykładowym nie tylko w najbardziej nowoczesnych i socjalistycznych dziedzinach nauk przyrodniczych, ale także w całym szkolnictwie wyższym, a nawet średnim. Oficjalne statystyki i mapy wskazują istotny postęp w znajomości języka rosyjskiego, ale nie jest rozsądnie wyciągać z tego uproszczone wnioski. Nawet, jeśli przyjmiemy fantastycznie wysokie dane dotyczące wzrostu znajomości rosyjskiego w Uzbekistanie pomiędzy spisami ludności 1970 i 1978r., to przypuszczenia, iż wzrosła jednocześnie miłość do Rosjan, zdają się przedwczesne. Nauka języka panujących przydaje się podbitym i nie wynika ona bynajmniej z poczucia szczęśliwej i radosnej uległości. Czesi z powodzeniem opanowali język niemiecki w ostatnich dziesięcioleciach Austro-Węgier, czescy Niemcy zaś z nie mniejszym sukcesem uczyli się czeskiego za Republiki Czechosłowackiej. W jednym i drugim przypadku nie wiązało się to z wielką miłością.

Sugerowałbym na koniec, że sowiecki okres imperium bardziej przyczynił się do rusyfikacji niż do rozwoju rosyjskiego nacjonalizmu. Rusyfikacja nie tyle wynikała ze świadomej polityki, co była niezamierzonym skutkiem politycznego i ekonomicznego scentralizowania państwa. Przywódcy sowieccy nigdy od roku 1917 aż do dziś nie czerpali inspiracji z nacjonalizmu rosyjskiego.

Propagandowa retoryka schlebiała Rosjanom, lecz konkretne działania zmierzały do zniszczenia ich kulturalnego dziedzictwa. Dzieje się więc z nimi tak jak z proletariatem, który w słowach jest wynoszony ponad inne warstwy społeczeństwa socjalistycznego, podczas gdy w rzeczywistości prawdziwi robotnicy wykorzystywani są przez swojego pracodawcę: państwo – molocha. Od obywateli sowieckich, zarówno pochodzenia rosyjskiego jak i nierosyjskiego oczekuje się posłuszeństwa rządzącym i szowinistycznej organizacji w stosunku do wszystkich spoza obozu socjalistycznego, którzy mogliby zagrozić sowieckiemu imperium lub też znaleźć się w orbicie jego wpływów. W zamian otrzymują obywatele sowieccy przywileje poczucia imperialnej wyższości, wyższości związanej wyłącznie z potęgą a pozbawionej jakiejkolwiek treści kulturalnej. Osiłkowate i tyrańskie samochwalstwo sowieckich demagogów państwowych wzmacnia dodatkowo potężną dawką antysemityzmu. Odwołuje się on do tych emocji, które rozgorzały w pogromach na przełomie wieków. Pomimo uśpienia te głęboko zakorzenione i silne emocje drążyły masy rosyjskie od dziesięcioleci; wykorzystane w niewielkim stopniu przez Stalina, przydały się bardziej jego następcom. Nie możemy nie doceniać atrakcyjności i potęgi takiego sposobu mobilizowania masowego poparcia dla władzy. Ci jednak, którzy te metody stosują lub dają się im uwieść, przypominają bardziej Czarne Sotnie niż socjalistów.

Reżim sowiecki swą legitymizację nadal wprowadza z prawd naukowego marksizmu, objawionych wyłącznie wielkiemu Leninowi i przekazywanych w pseudoapostolskiej sukcesji kolejnym członkom centralnego komitetu. Pomiędzy nimi znalazła się grupa imperialistycznych agentów, lub takich, którzy ulegli kultowi jednostki, czy po prostu takich, których członkostwo było pomyłką – co przecież w żaden sposób nie umniejsza wyłączności i nieomylności partii we władaniu marksizmem – leninizmem.

Można się spierać, czy ideologiczne podstawy, przy pomocy których reżim sowiecki uzasadnia swoje istnienie, uległy ewolucji, podobnie jak zmieniła się legitymizacja państwa carskiego. Istotnie, da się zauważyć powierzchowne podobieństwo między współczesnymi pryncypiami a formułą Uranowa. Z trzech jej punktów jeden byłby najbliższy dzisiejszej rzeczywistości: skuteczna doktryna autokracji /samowładztwa/. Słowo to nie budzi dziś powszechnego szacunku, ale jego znaczenie niewiele się zmieniło. Prawosławie zostało zastąpione szczątkami marksizmu-leninizmu, w którego terminologii wszyscy członkowie nomenklatury są biegli. To nowe wyznanie pociąga za sobą taką ugruntowaną wiarę, jaką Bieliński w swym liście do Gogola /mylnie/ przypisał chłopom, chodzącym do prawosławnej cerkwi. Narodnost Uwarowa zastąpił sowiecki szowinizm imperialny lat osiemdziesiątych: ambitniejszy w zamiarze, lecz niewiele lepszej jakości.

Słowo socjalizm nie oddaje najlepiej oficjalnej polityki sowieckiej. Nacjonalizm, czy to rosyjski, czy inny, musi się łączyć z obroną kultury narodowej, tego zaś w wiadomy sposób brakuje oficjalnej scenie sowieckiej. Zadufani w sobie barbarzyńcy wychwalają nade wszystko, wynoszą imperialnego molocha, nie mając żadnej kultury, której mogliby bronić. Pół wieku wysiłków skoncentrowanych na niszczeniu kultury Rosjan i innych narodów, spełzło na niczym. Polityka przynosząca skutki odwrotne do zamierzonych wywołała mnóstwo problemów, które zaczęły już poważnie nękać władców sowieckich. Miło byłoby pomyśleć, że Rosjanie i inne narody mogłyby szanować i wspierać się wzajemnie we wspólnej walce o zachowanie kulturalnej tożsamości. Niestety, historia podpowiada, że to mało prawdopodobne.

 

Hugh Seton-Watson, Rosyjski nacjonalizm w ujęciu historycznym, Lublin-Warszawa 1988

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.