Narodziny ruchu socjalistycznego na ziemiach polskich

GROMADY LUDU POLSKIEGO

Dalsze przemiany ideologiczne, które dokonywały się w TDP doprowadziły do wyodrębnienia się jego lewego skrzydła – rewolucyjnych demokratów w nowe stowarzyszenie pod nazwą Gromad Ludu Polskiego (1835). Początek tej nowej organizacji dały dwie sekcje TDP na terenie Anglii, a mianowicie: Sekcja Portsmouth i Sekcja St. HeIier na wyspie Jersey. Pierwsza z tych sekcji, tworzących nową organizację „Lud PoIski”, przyjęła nazwę „Gromada Grudziąż” na pamiątkę więzienia chłopów-żołnierzy przez Prusaków w twierdzy grudziądzkiej, druga zawiązała się jako “Gromada Humań” dla przypomnienia wypadków 1768 roku (tzw. koIiwszczvzny) i zaznaczenia swej solidarności z ludem ukraińskim. Trzon obu wymienionych sekcji stanowili zwolennicy skrajnej lewicy. Ciekawy był zwłaszcza skład społeczny Sekcji Portsmouth, która obejmowała około dwustu żołnierzy pochodzenia chłopskiego, wywodzących się ze sfer plebejskich podoficerów powstańczych. Mimo brutalnego nacisku władz pruskich wszyscy oni odmówili powrotu do kraju pod carskie jarzmo. W rezultacie, w ciągu dwu lat więziono ich w twierdzach pruskich – Grudziądzu, Kwidzyniu i Gdańsku, gdzie wykonywali niezwykle ciężkie roboty przymusowe. Wreszcie w roku 1834 znaleźli się oni w Portsmouth. Władze angielskie wyznaczyły im tam na miejsce pobytu baraki koszarowe, przyznając zarazem głodowe wsparcie pieniężne.

Gromady Ludu Polskiego podjęły nie tylko krytykę systemu poddańczo-pańszczyźnianego, lecz posunęły się znacznie dalej – atakując także ustrój kapitalistyczny jako nosiciela krzywdy społecznej. Wnosiły one do dziejów polskiej myśli politycznej elementy ideologii socjalistycznej o charakterze utopijnym; utopijność owe j ideologii polegała m. in. na tym, że przeprowadzając krytykę kapitalizmu nie rozumiały tego bezspornego faktu, że rozwój tej formacji społeczno-ekonomicznej po obaleniu ustroju poddańczo-pańszczyźnianego będzie w Polsce nieuniknioną koniecznością dziejową.

Podstawy ideologiczne swego programu rozwinęła Gromada Grudziąż z końcem 1835 roku, precyzując je bliżej w piśmie do jednej z sekcji TDP. W piśmie tym wyrażała ona pogląd, że jedyną własnością godną człowieka są dobra materialne uzyskane własną pracą, natomiast własność dziedziczną uważała za główne źródło wszelkiego zła i szerzącej się nieprawości. Propagowała dalej Gromada Grudziąż społeczną własność środków produkcji i postulowała, aby ziemia należała do całego ludu, który będzie ją oddawał rolnikom w czasowe indywidualne użytkowanie. Środki produkcji uzyskałyby w ten sposób charakter kolektywny, gdy natomiast proces produkcyjny byłby normowany przez jednostki.

Zagadnienie własności rozwinął szerzej wybitny działacz rewolucyjno-demokratyczny Stanisław Worcell (1799-1857), wolnomularz i poseł na sejm powstańczy w 1831 roku. Na emigracji odegrał on bardzo czynną rolę w charakterze członka Komitetu Emigracji Polskiej, a potem współpracownika “ojca demokracji polskiej”, Joachima Lelewela.

Hrabia i wielki właściciel ziemski, posiadający na Wołyniu ogromną fortunę, wyrzekł się rodowych tytułów i dochodów z majętności, rozstał się na zawsze z najbliższą rodziną, odrzucił amnestię carską, aby na emigracji poświęcić się całkowicie sprawie odzyskania niepodległości Polski. Wysiedlony z Francji za współpracę z wolnomularstwem francuskim przeniósł: się następnie do Brukseli, wreszcie do Londynu, gdzie dał się poznać jako jeden z czołowych działaczy TDP, oraz jako jeden z założycieli i ideologów Ludu Polskiego. W późniejszych latach należał do Zjednoczenia Emigracji Polskiej, organizacji założonej w roku 1837 i kierowanej przez Lelewela. W 1846 roku po wybuchu powstania krakowskiego odegrał Worcell decydująca rolę w doprowadzeniu do połączenia się tego stowarzyszenia z Towarzystwem Demokratycznym Polskim, gdzie wszedł w skład Centralizacji (kierownictwa). Jednocześnie był on postacią wysoko cenioną i szeroko znana w międzynarodowym ruchu rewolucyjnym, czego świadectwem były bliskie i ścisłe kontakty łączące go m. in. z sztandarowym przywódcą rewolucji włoskiej – J. Mazzinim i wybitnym rosyjskim demokratą działającym na emigracji – A. Hercenem, a następnie sprawowanie przezeń funkcji członka Komitetu Centralnego Demokracji Europejskiej.

W swej pracy “O własności” Worcell definiował to pojęcie jako wynik określonych stosunków między ludźmi, zmieniających się w toku procesu dziejowego. Wychodził więc z założenia, że własność jest zjawiskiem historycznym, historycznie przemijającym, nie wywodzi się natomiast ani z prawa boskiego (jak to uzasadniali rzecznicy ustroju feudalnego), ani z prawa natury (jak to usiłowali dowieść propagatorzy systemu kapitalistycznego). Worcell był zdania, że dalszy rozwój dziejowy społeczności ludzkich doprowadzi do „porównania kondycji socjalnych” i w konsekwencji – do społeczeństwa bezklasowego.

Drugim współtwórcą Ludu Polskiego był Tadeusz Krępowiecki (1798-3847), po 1815 roku członek warszawskich kółek młodzieży rewolucyjnej i przywódca lewicowego nurtu w Towarzystwie Patriotycznym, początkowo jako jego sekretarz, a następnie jako jeden z wiceprezesów. Na emigracji popowstaniowej należał on do grona organizatorów TDP i przywódców węglarstwa polskiego, organizacji rewolucyjnej związanej z międzynarodowym ruchem rewolucyjnym o tej samej nazwie – węglarstwo (karbonaryzm) – powstałym na początku XIX wieku we Włoszech. Wydalony z Francji za kontakty z francuskimi elementami rewolucyjnymi skierował się do Brukseli, gdzie związał się z Worcellem. Podzielił też jego los, gdy z nakazu władz belgijskich obaj musieli opuścić Belgię i udali się do Anglii.

Worcell i Krępowiecki byli w latach 1835-40 najaktywniejszymi działaczami gromad. Oni nadawali kierunek stowarzyszeniu redagując jego odezwy; ich poglądy przejawiają się wyraźnie także w protokołach obrad omawianej organizacji. Podkreślić zresztą należy, że gromady w swojej strukturze organizacyjnej surowo przestrzegały zasad demokratycznych. Tak więc poszczególnym zgromadzeniom przewodniczyli po kolei wszyscy czynni członkowie organizacji. a wnioski na ogólnych zebraniach były z zasady przyjmowane większością głosów. Stowarzyszenie to cechowała dążność do utrwalenia i zacieśnienia sojuszu z siłami .międzynarodowej rewolucji, co się wyraziło w dość ścisłym współdziałaniu z angielskimi rewolucjonistami – czartystami. Nawoływało ono również do zbliżenia między polskim a rosyjskim ruchem rewolucyjnym.

Po roku 1840 Gromady Ludu Polskiego podupadły organizacyjnie, głównie w wyniku zaostrzenia się w ich szeregach sporów wewnętrznych. W następstwie tych sporów Worcell i Krępowiecki wystąpili z gromad, po czym z jeszcze większą niż początkowo siłą dały tu znać o sobie tendencje religijno-mistyczne, których czołowym propagatorem był Zenon Świętosławski. Źródło mistyczne wypływało niewątpliwie z głębokiej religijności członków gromady, rekrutujących się w dużej mierze ze środowiska wiejskiego. Gromady Ludu Polskiego istniały jeszcze wprawdzie do roku 1846, ale ich działalność w latach czterdziestych znacznie osłabła.

Pojawienie się wśród polskiej emigracji politycznej po 1831 roku elementów ideologii o charakterze utopijno-socjalistycznym bądź utopijno-komunistycznym nie było przypadkowe. Zjawisko to stanowiło reakcję na pogłębiający się kryzys ustroju feudalnego w Polsce, wynikało jednak również z obserwacji nowych konfliktów społecznych w kapitalistycznych krajach zachodnioeuropejskich. Skrajne skrzydło polskiej emigracji chciało przekroczyć na terenie ziem polskich etap kapitalizmu i uniknąć jego konsekwencji socjalnych, które występowały w tym czasie w państwach zachodniej Europy. Chciało ono realizować ideał społeczeństwa bezklasowego w prymitywnych warunkach feudalnego zacofania, a więc w danej sytuacji ideał utopijny.

LELEWEL, MICKIEWICZ I ICH ZWIĄZKI Z SOCJALIZMEM

W owej dobie był Lud Polski jedyną organizacja socjalistyczną na wychodźstwie. Niemniej jednak socjalizm miał szereg zwolenników i sympatyków również poza jego szeregami. Zwróćmy tu uwagę na dwa najwybitniejsze nazwiska: Joachima Lelewela (1736-1861) i Adama Mickiewicza (1798-1855).

Lelewel, uczony o światowej sławie, autor wielu dzieł z zakresu historii, geografii i numizmatyki, był szeroko znany nie tylko jako człowiek nauki, ale zarazem jako przywódca duchowy polskiej demokracji, zwłaszcza w okresie po powstaniu listopadowym. Sztandarowy polski demokrata współpracował m. in. przez pewien czas z kierowanym przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa odłamem międzynarodowego ruchu robotniczego, odnosząc się doń z gorąca sympatią. Lelewelowska synteza dziejów Polski zakładała istnienie wspólnego władania ziemią w pierwotnej Słowiańszczyźnie i propagowała odzyskanie tego utraconego „gminowładztwa”, tj. wspólnego władania ziemią przez lud w ramach organizacji gminnej. Była to, co prawda, teoria stanowiąca produkt błędnej analizy procesu rozpadu wspólnoty pierwotnej i powstawania klas, jednakże miała – obiektywnie biorąc – zdecydowany charakter antyfeudalny i racjonalistyczny, stanowiąc jeden z zasadniczych elementów ideologicznych walki o demokrację agrarną. Zaczerpnięta od Lelewela myśl o wspólnej własności ziemi i o wynikającej z niej równości oddziaływać też miała na proces kształtowania się i na rozwój polskiej myśli socjalistycznej.

Istotę twórczości Mickiewicza stanowiła głęboka nienawiść do krzywdy społecznej i ucisku narodowego, patriotyzm nierozerwalnie połączony z ideałami międzynarodowego braterstwa ludów, a więc łączący wyzwolenie Polski z wyzwoleniem politycznym i społecznym wszystkich ujarzmionych narodów. Sprawą dla wielkiego poety najważniejszą była międzynarodowa walka o wolność o charakterze rewolucyjnym, która miała decydująco wpłynąć na losy przyszłych reform społecznych w kierunku socjalistycznym. W programie walki o przyszłą Polskę, opracowanym dla utworzonego przez siebie legionu, zapowiadał Mickiewicz konieczność realizacji haseł socjalizmu agrarnego poprzez nadanie chłopom ziemi w ramach gospodarki gminnej i narodowej. Socjalizmowi poświęcił poeta płomienne artykuły w paryskiej „Trybunie Ludów”, gdzie potępił on podstawy moralne starego ustroju, przeciwstawiając im koncepcję socjalistyczna, zmierzającą do zbudowania społeczeństwo opartego na całkowicie odmiennych i lepszych zasadach moralnych. Czynnik polityczny, a obok niego czynnik religijny, podobnie jak w socjalizmie „Ludu Polskiego”, odgrywał w poglądach Mickiewicza role szczególnie doniosła. Sam socjalizm określał Mickiewicz jako „polot ducha ku lepszemu bytowi, nie indywidualnemu, lecz wspólnemu i solidarnemu”, jako zastosowanie do potrzeb ludu uczuć religijnych i politycznych.

Łudził się nasz wielki poeta, że kraje słowiańskie łatwiej i wcześniej urzeczywistnią ustrój socjalistyczny dzięki temu, że w dawnej Słowiańszczyźnie istniała tradycja gminnego władania ziemią. W przeciwieństwie jednakże do socjalistów utopijnych głosił, że nowego ustroju nie stworzy się bez walki.

ZWIĄZEK CHŁOPSKI KSIĘDZA ŚCIEGIENNEGO

Niezależnie od pierwszych ośrodków o tendencjach socjalistycznych na emigracji – głównie we Francji i Anglii, także w kraju na przestrzeni lat trzydziestych i czterdziestych miało miejsce ciekawe zjawisko – socjalizm agrarny, przybierający formę spisku chłopskiego. Zjawisko to łączy się z nazwiskiem ks. Piotra Ściegiennego (1800-1890). Ów wybitny działacz rewolucyjno-demokratyczny, sam pochodzenia chłopskiego, był początkowo z zawodu nauczycielem, następnie wikarym, wreszcie proboszczem w Chodlu (Lubelskie). W swych dążeniach połączył Ściegienny ideały socjalistyczne, natchnione duchem pierwotnego chrześcijaństwa, ze sprawa narodowego wyzwolenia. Był to zatem socjalizm wyprowadzający z nauk ewangelii nakaz zniesienia ustroju ucisku społecznego i nastąpienia go systemem polegającym na wzajemnej braterskiej współpracy. W ciągu dziewięciu lat prowadził Sciegienny agitację na wsi w Kieleckiem i Lubelskiem, organizując Związek Chłopski, który działał w rejonie Kielc i Opola Lubelskiego. Tysiące chłopów, drobnej szlachty i rzemieślników pozyskano dla organizacji. Nawiązano również kontakty ze Stowarzyszeniem Ludu Polskiego.

W 1844 roku zamierzano już rozpocząć powstanie, działając w porozumieniu ze Związkiem Narodu Polskiego. Związek ów był tajną lewicową organizacją istniejącą w Królestwie Polskim w latach czterdziestych XIX wieku, z najsilniejszymi ośrodkami w Warszawie i Lublinie. Jeden z podstawowych elementów propagandy rewolucyjnej stanowiła tzw. „Złota książeczka”, napisana przypuszczalnie przez Ściegiennego, a rozpowszechniana przez spiskowców jako rzekoma bulla papieża Grzegorza XVI. Głosiła ona konieczność likwidacji wielkiej własności i wzywała do walki z zaborcą. Jednakże w szeregach spisku czaiła się zdrada, co doprowadziło do masowych aresztowań i do rozbicia Związku Chłopskiego. Sąd wojenny oskarżył ks. Ściegiennego o wzywanie chłopów do buntu i szerzenie na wsi propagandy komunistycznej, skazując go na karo śmierci przez powieszenie, zamienionej później na zesłanie.

Sprzysiężenie pod wodzą Ściegiennego było wówczas zjawiskiem odosobnionym na terenie wsi, powodzenie zaś jego haseł utopijno-komunistycznych wśród chłopstwa należy tłumaczyć wyjątkowymi czynnikami, związanymi z osobowością przywódcy spisku. Tylko bowiem w niezwykłych warunkach mogli wówczas chłopi dawać posłuch agitacji o charakterze społeczno-politycznym.

EDWARD DEMBOWSKI

Równolegle z działalnością ks. Piotra Ściegiennego rozwinął propagandę o wyraźnych akcentach socjalistycznych inny wielki demokrata, a mianowicie Edward Dembowski (1822-1846). Pochodził on z bogatej ziemiańskiej rodziny, mającej rozległe koligacje magnackie, między innymi z Czartoryskimi. Był starannie wykształcony, szczególnie w zakresie filozofii, nauk społecznych i literatury pięknej. Mając zaledwie 20 lat założył w Warszawie czasopismo naukowo-literackie „Przegląd Naukowy”. Znał zarówno prace francuskich socjalistów utopijnych, jak filozofię Hegla i całą ówczesną literaturę europejską o charakterze postępowym. Cechowała go niezwykła ofiarność, oddanie sprawie i wybitne talenty organizacyjne, dzięki którym szybko wysunął się jako jeden z najaktywniejszych działaczy zorganizowanego w Warszawie Związku Narodu Polskiego. Owa tajna organizacja lewicowa, założona w latach czterdziestych, formalnie była związana z Towarzystwem Demokratycznym Polskim. faktycznie jednak zachowała dużą samodzielność. Niezależnie od działalności politycznej agitował Dembowski rzemieślników i robotników warszawskich, a nadto nawiązał kontakty z chłopską organizacją ks. Ściegiennego. Celem uniknięcia grożącego mu nieuchronnie aresztowania uszedł Dembowski do Poznania, gdzie nawiązał współprace z utworzonym przez księgarza Walentego Stefańskiego – Związkiem Plebejuszy. Także i ta organizacja spiskowa dążyła do wywołania powstania, połączonego z głębokimi przemianami społecznymi w formach utopijno-socjalistycznych.

Dembowski wpłynął decydująco na ukształtowanie się ideologii wspomnianej organizacji w duchu plebejskim, rewolucyjno-demokratycznym. Nieustannie tropiony przez policję pruska i kilkakrotnie więziony, został wreszcie Dembowski przymusowo wydalony z terenu Prus, przy czym swą decyzję w tej sprawie uzasadniły władze pruskie szerzeniem przezeń w prasie „zasad komunistycznych”. W czasie swego pobytu na emigracji odwiedził Dembowski Lelewela w Brukseli, po czym udał się do Galicji, aby tam rozpocząć pracę konspiracyjną.

Poglądy Dembowskiego, które skrystalizowały się w czasie jego pobytu w Kongresówce i w Poznańskiem, zasługują niewątpliwie na bliższe omówienie. Poglądy te, trzeba podkreślić, kształtowały się w atmosferze zaostrzającego się kryzysu ustroju poddańczo-pańszczyźnianego w Polsce. Dembowski głosił, że w historii poszczególnych społeczeństw trwa ustawiczna walka czynników nowych ze starymi. Wyraził przekonanie, że ogólny rozwój procesu dziejowego doprowadzi w ostatecznej konsekwencji do ustroju komunistycznego. Jak z tego wynika, ostro krytykował Dembowski nie tylko system feudalny ale i kapitalistyczny, dochodząc do wniosku, że „wolność tam tylko być może, gdzie nie ma własności”.

U podstaw poglądów Edwarda Dembowskiego leżała rewolucja agrarna, rewolucja chłopska, która – jego zdaniem – mogła wówczas doprowadzić w Polsce do zwycięstwa socjalizmu. W rewolucji takiej, wspartej przez siły rewolucyjne Europy, widział zarazem Dembowski niezbędny warunek dla wywalczenia niepodległości narodowej.

Pod względem teoretycznym wykorzystał Dembowski metodę dialektyczną Hegla, ale zaznaczał zarazem, że warunkiem postępu w naukach społecznych jest odrzucenie tych założeń filozofii heglowskiej, które sankcjonowały istniejący ucisk społeczny i wszelką krzywdę. Należy mocno podkreślić, że ów wybitny przywódca polskiej rewolucyjnej demokracji wyraził w ten sposób najbardziej postępowe – rzec można szczytowe – dążenia ideologiczne i polityczne w okresie, zanim jeszcze socjalizm naukowy zdołał się pojawić na ziemiach polskich. Socjalizm Edwarda Dembowskiego miał wprawdzie charakter utopijnego systemu światopoglądowego, nie mającego szans na urzeczywistnienie, ale odegrał niezmiernie doniosłą, inspirującą rolę w procesie wzrostu fali rewolucyjnej na ziemiach polskich, zmierzającej do obalenia feudalizmu z równoczesnym przywróceniem narodowi niepodległości.

Niezależnie od wytężonej i niezwykle ofiarnej pracy agitacyjnej ogłosił Dembowski drukiem szereg prac z zakresu filozofii, polityki i krytyki literackiej. W tej ostatniej dziedzinie szczególnie zasłynęła jego książka „Piśmiennictwo polskie w zarysie”, gdzie dokonał oceny całokształtu dorobku literatury polskiej z punktu widzenia interesów najszerszych mas narodu – mas ludowych. Trzeba nadmienić, że była to właściwie pierwsza krytyczna historia naszej literatury narodowej.

Publikacje Dembowskiego, jak i jego wytężona praca agitacyjna wywierały ogromny wpływ na wzrost nastrojów rewolucyjnych wśród różnych odłamów społeczeństwa polskiego, jak inteligencji, rzemieślników, przenikając nawet w dość swoistej interpretacji także na wieś. Propaganda Dembowskiego torowała grunt nie tylko dla rewolucji demokratycznej, ale ukazywała w dalszej perspektywie niezbędną konieczność walki o socjalizm. I na tym polega jej szczególnie doniosłe znaczenie.

Rok 1846 poważnie oddziałał na kształtowanie się polskiej myśli postępowej zbliżającej się do koncepcji socjalistycznych. Doniosłe znaczenie miało pod tym względem powstanie krakowskie, którego manifest zawiera potężny ładunek propagandy rewolucyjno-demokratycznej i mógł doprowadzić do przerośnięcia ruchu w rewolucję agrarną. W czasie owej rewolucji zapowiedział Dembowski w imieniu jej dyktatora zniesienie tytułów szlacheckich i bezwarunkowe zniesienie pańszczyzny, a dalej otwarcie warsztatów narodowych z dwukrotnie podwyższoną płacą. Nie były to oczywiście postulaty socjalistyczne, jednakże w przypadku ich realizacji przekształcić miały Polskę – według słów Engelsa – z kraju feudalnego, arystokratycznego w kraj „nowy, nowoczesny, cywilizowany, w demokratyczną Polskę, godną wieku XIX, Polskę, która by istotnie była awangardą cywilizacji”. Antyfeudalny charakter rewolucji krakowskiej, jej głęboki radykalizm społeczny miał w przyszłości stanowić ideową spuściznę rewolucyjną, z której czerpać miał polski ruch socjalistyczny w chwili swych narodzin. Podobną rolę spełnić miały także wydarzenia rewolucyjne roku 1848 na ziemiach polskich, choć nie przybrały one tak radykalnego oblicza, jak krakowska rewolucja 1846 roku.

GROMADA REWOLUCYJNA LONDYN

Rewolucja 1848 roku dała dalszy silny impuls dla krzewienia się koncepcji socjalistycznych. Symptomatyczne zjawisko stanowiła pod tym względem Sekcja Londyn TDP, która poddała zasadniczej krytyce, jako niezadowalający, manifest rządu krakowskiego z 1846 roku. Zdaniem tej sekcji przeobrażenie chłopa pańszczyźnianego w niezależnego właściciela jest „szaleństwem”, bo tylko „wspólność własności” stanowi podstawę dla przyszłego ustroju politycznego Polski. Zdaniem owej sekcji Rzeczpospolita szlachecka już się nie odrodzi („Nic wskrzesim umarłych”), powstanie natomiast w jej miejsce Rzeczpospolita Ludowa, która wprowadzi w życie hasła wolności, równości i braterstwa wsparte „zbiorowym geniuszem mas”.

Także w Paryżu, stanowiącym centralny ośrodek działalności TDP, tendencje sympatyzujące z socjalizmem, bądź nawet socjalistyczne, po roku 1848 wyraźnie się wzmogły.

Jednym z dalszych ważnych ogniw w procesie kształtowania się polskiego ruchu socjalistycznego była organizacja Lud Polski – Gromada Rewolucyjna Londyn, działająca na terenie Anglii w latach 1856-61 i ściśle powiązana z utopijno-komunistycznym Międzynarodowym Związkiem Rewolucyjnym. Kontynuowała ona w zasadzie tradycje Ludu Polskiego i grup rewolucyjno-demokratycznych z początku lat pięćdziesiątych XIX wieku. W Międzynarodowym Związku Rewolucyjnym, składającym się z czterech sekcji narodowych, tworzyła sekcję polska obok angielskiej, francuskiej; niemieckiej. Choć Polacy stanowili przypuszczalnie najmniejszą z owych sekcji, zajmowali oni tu niektóre z kluczowych stanowisk i wywierali na politykę stowarzyszenia nieproporcjonalnie duży wpływ w stosunku do swej siły liczebnej.

Sprawa ta o tyle zasługuje na uwagę, że Stowarzyszenie Międzynarodowe można uważać za pierwszą organizację międzynarodową o charakterze proletariackim i socjalistycznym. Było ono ostatnim i najważniejszym ośrodkiem w szeregu międzynarodowych organizacji, jakie działały na przestrzeni tych trzydziestu lat, które poprzedzały utworzenie I Międzynarodówki.

Najdobitniej wyrażonym credo politycznym Gromady Londyn jest chyba jej list otwarty, skierowany do całej polskiej emigracji politycznej i odczytany na wielkim międzynarodowym wiecu, odbytym w dniu 27 lutego 1855 roku.

„Socjalizm… którego tu jesteśmy przedstawicielami – głosił „list otwarty” – to wspólnota pracy i produkcji oraz podział pracy stosownie do siły fizycznej i. zdolności umysłowych. Indywidualny kapitalizm powoduje, naszym zdaniem, zachłanność, wyzysk i oszustwo, gdyż dzieli społeczność na panów i niewolników, dopuszcza grabież i nędze. W społeczeństwie tak zorganizowanym istnieć będzie służalstwo i bratobójstwo, bunt i niepewność, kaci i ofiary – pomimo demokratycznej formy rządu i mimo wypisanych wszędzie słów „Wolność, Równość, Braterstwo”… Pracy jedynie przyznajemy prawo udziału w instytucjach społecznych …”.

Propagowała więc gorąco Gromada socjalizm, uważając ów ustrój społeczny za najwłaściwszą formę rządów. Wypada jednak bliżej przyjrzeć się, jaką postać przybrać miał w opinii tej organizacji ów nowy system społeczno-polityczny. Wyjaśniano rzecz bliżej w tymże samym, cytowanym już, manifeście, wyrażając zdanie, że „za podstawę naszej budowli i za wzór przyszłej reformy społecznej przyjmujemy Gromadę, jako przywrócenie patriarchalnego życia Słowian i rzecz odpowiadającą pragnieniom ludu”…

Utopijność systemu socjalistycznego, zmierzającego do oparcia budowy stosunków ludzkich w przyszłości na wzorach Słowiańszczyzny pierwotnej, występuje tu oczywiście w całej pełni.

Spośród czołowych przywódców Gromady Londyn tylko dwaj byli poprzednio związani z pierwszym Ludem Polskim, a mianowicie Zenon Świętosławski i Jan Kryński. Świętosławski łożył hojnie na sprawę socjalizmu polskiego, otwierając w Londynie swoja drukarnię, w której lokalu mieściły się również biura Stowarzyszenia Międzynarodowego i redakcja biuletynu tej organizacji. Trzecim wybitnym przywódcą Gromady był pułkownik Ludwik Oborski, weteran wojen napoleońskich, niegdyś liberalny republikanin, który później na emigracji stał się socjalistą. Oborski pełnił odpowiedzialną funkcję pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Międzynarodowego Stowarzyszenia Rewolucyjnego. Do szczególnie czynnych przywódców Gromady należy wreszcie zaliczyć Henryka Abichta, z zawodu urzędnika pocztowego, wytrwałego konspiratora i romantycznego rewolucjonistę.

W 1858 roku próbowała Gromada nawiązać łączność z elementami rewolucyjnymi w Wielkopolsce, jednakże akcję tę załamała prowokacja ze strony policji pruskiej w Poznaniu. Szefowi tej policji. Bärensprungowi, udało się socjalistom-emigrantom wpoić przekonanie o istnieniu fikcyjnego „komitetu rewolucyjnego”, w rzeczywistości markowanego przez organa policyjne. Ów rzekomy komitet spiskowy korespondował z Londynem i w imieniu organizacji rozsyłał płomienne proklamacje, wzywając do bezzwłocznego powstania i gruntownej przemiany systemu społecznego. W ten sposób Bärensprung zwabił do Polski emisariusza organizacji emigracyjnej, Jakuba Majewskiego, i następnie aresztował go wraz z szeregiem innych osób. Dopiero na wiosnę 1860 roku, gdy polski poseł w sejmie berlińskim, Władysław Niegolewski, ujawnił tę podstępną robotę policji pruskiej, mieli się przekonać członkowie Gromady, że padli ofiara prowokacji.

Jak widzimy zatem, Gromada Londyn nie zdołała wywrzeć większego wpływu na społeczeństwo w kraju, nawiązała jednakże ściślejsza łączność z grupą rewolucjonistów rosyjskich, skupionych wokół Hercena. W ogóle przywódcy organizacji, w szczególności zaś Świętosławski, stale wypowiadali się za przyjaźnią i współpracą pomiędzy siłami polskiej i rosyjskiej demokracji i utrzymywali przyjazne kontakty z owym wybitnym demokratą rosyjskim.

Przypuszczalnie w ciągu roku 1861 organizacja, o której mowa, zaprzestała swej działalności, na co poważny wpływ miał wyjazd z Anglii dwu jej czołowych przywódców – Świętosławskiego i Abichta. Gromada była stowarzyszeniem przez współczesnych nie docenianym, względnie ostro niejednokrotnie krytykowanym a nawet wyśmiewanym. Z dalszej perspektywy historycznej wydaje się jednak, że stanowiła ona ciekawy twór ideologiczny, odgrywając rolę jednego z ogniw pośrednich pomiędzy socjalizmem agrarnym, reprezentowanym przez pierwszy Lud Polski w latach trzydziestych i czterdziestych, a późniejszym ruchem politycznym polskiego proletariatu, opartym już na socjalizmie naukowym. Należy się więc najzupełniej zgodzić ze zdaniem angielskiego badacza łych zagadnień, P. Brocka, gdy twierdzi, że „Gromada ta zajmuje w istocie podobne miejsce w historii socjalizmu polskiego, jak w międzynarodowym ruchu socjalistycznym Stowarzyszenie Międzynarodowe, w którym Polacy tworzyli tak wpływową sekcję. Każda z tych organizacji była na swój sposób poprzedniczką rzeczy większych”.

„GMINA”

W 1866 roku zaczęło wychodzić w Genewie czasopismo redagowane przez Józefa Tokarzewicza-Hodi pod nazwą „Gmina”, głoszące konieczność rewolucji, zmierzającej do wprowadzenia w Polsce socjalizmu, wzorowanego na organizacji słowiańsko-gminowładno-ludowej. Czasopismo to opublikowało swe „Wyznanie Wiary”, wytyczając dwa główne cele polityczne, a mianowicie: l) „Reorganizację obecnego ustroju społecznego na ziemiach niegdyś Rzeczpospolita Polską składających, dokonaną na zasadzie starodawnych urządzeń gminnych, a zastosowaną do ducha, potrzeb i dążeń nowoczesnych”, 2) „Obalenie dzisiejszego układu państwowego na ziemiach polskich dla i przez federację ludów słowiańskich”.

Jak zatem łatwo wywnioskować, „Gmina” nawiązywała wyraźnie do ideologii Gromad Ludu Polskiego, które ustrój gminny uważały za zasadniczy cel przebudowy stosunków społecznych. W konsekwencji propagowała ona hasło federacji ludów słowiańskich na gruncie socjalizmu agrarnego, wychodząc z założenia, że społeczeństwa Słowiańszczyzny pójdą tą drogą do ustroju socjalistycznego. Formę gminowładztwa przyjęła „Gmina” między innymi pod wpływem Hercena, który na łamach słynnego swego czasopisma ,.Kołokoł” (Dzwon) głosił podobne idee.

Niezależnie od tego nawiązywali redaktorzy „Gminy” również do koncepcji francuskiego socjalizmu utopijnego o zabarwieniu drobnomieszczańskim. Tak więc idąc w ślad za poglądami francuskiego drobnomieszczańskiego krytyka kapitalizmu – P. J. Proudhona (1809-1865) – aprobowali jego teorie, które poddawały w wątpliwość konieczność rozwoju form wielkokapitalistycznych i negowały potrzebę istnienia państwa, które miał zastąpić ustrój gminny, oparty na całkowitej równości i wolności osobistej.

Obok Tokarzewicza dużą role w kręgu osób związanych „Gminą” odegrał powstaniec Walerian Mroczkowski, zaprzyjaźniony z rosyjskim rewolucjonistą Bakuninem. Na zjeździe Ligi Pokoju i Wolności w Bernie szwajcarskim wygłosił on płomienne przemówienie, w którym dał wyraz przekonaniu, że występuje „w imieniu nowej partii, w imieniu socjalnej demokracji polskiej, ze sztandarem Polski Ludowej, ze sztandarem socjalnej rewolucji, która obwieszcza, że ziemia, cała ziemia, należy do tych, którzy ją uprawiają swymi rękami, a narzędzia pracy należą do stowarzyszeń robotniczych…”.

W tymże przemówieniu Mroczkowski zaznaczał, że grupa „Gminy” nie żąda przywrócenia dawnego państwa polskiego i wszystkich jego praw historycznych, lecz chce oprzeć prawo do samostanowienią narodowego na zasadzie sprawiedliwości i wolności. Stwierdzał wreszcie, że nie należy zadawać sobie pytania, jakie będą granice przyszłej Polski, która będzie Polską Ludową. Sprawa ta powinna być rozstrzygnięta zgodnie z poszanowaniem praw każdej narodowości bez względu na to, czy dany naród należał do dawnej polskiej Rzeczypospolitej, czy też znajdował się poza jej granicami.

Zwolennicy koncepcji gminowładztwa ustosunkowali się więc negatywnie do tych programów odbudowy państwowości polskiej, które traktowały rzecz tradycjonalistycznie i nawiązywały do koncepcji Polski szlacheckiej, podporządkowującej swemu panowaniu Litwę i Ruś. Jednym słowem program polskiego wyzwolenia narodowego stawiali oni na gruncie szeroko pojętej idei swobodnego stanowienia o swym losie przez wszystkie narody. Potępiając politykę szlachty wobec żywiołu litewskiego i ruskiego nie odrzucali jednak rewolucyjni demokraci idei unii z tymi narodami, o czym świadczą ich wynurzenia w związku z przypadającą w 1869 roku trzysetną rocznicą unii lubelskiej. Zmierzając w swych wywodach do obalenia mitów na temat rzekomo dobrowolnego i zgodnego współżycia trzech narodów – Polaków, Rusinów i Litwinów – w ramach dawnej Rzeczypospolitej, wychodziła jednak grupa „Gminy” założenia, że możliwy jest w przyszłości dobrowolny związek tych narodów, jako początek i podstawa dla uformowania się wielkiej federacji, która objąć by miała wszystkie narody słowiańskie.

ZJEDNOCZENIE EMIGRACJI POLSKIEJ

W 1866 roku, a więc w okresie poważnego napięcia stosunków międzynarodowych, powstało demokratyczne stowarzyszenie pod nazwą Zjednoczenie Emigracji Polskiej (w jesieni roku 1868 zmieniło nazwę na Zjednoczenie Demokracji Polskiej), liczące około 1,5 tys. członków i istniejące do 1870 roku, w którym coraz silniej nurtowała myśl socjalistyczna. Stowarzyszenie to wydawało czasopismo „Niepodległość”, a kierowali nim między innymi Jarosław Dąbrowski, Walery Wróblewski, J. Tokarzewicz, St. Jarmund i Z. Miłkowski. Także i Zjednoczenie, jako punkt wyjścia dla swej działalności politycznej przyjęło pewnik, że odbudowanie niepodległej Polski może nastąpić jedynie przy użyciu sił rewolucyjnych w kraju, działających w ścisłym sojuszu z rewolucyjnymi ludami. Komitet tego stowarzyszenia głosił w wydanej przez siebie odezwie, że „wszechwładztwo ludu” wytworzy z rozbitych ziem polskich Rzeczpospolitą pod względem politycznym związkowo-demokratyczną, pod względem społecznym – gminowładną, i jeśli idzie o prawa jednostki – równoprawną. Jednakże „jądrem społeczności” miała być – w myśl cytowanej odezwy – „własność niepodzielna w gminie”.

„ZMOWA”

W tym samym mniej więcej okresie pojawiło się w Zurychu pismo „Zmowa”, gdzie również formułuje się program, stanowiący skojarzenie teorii gminowładztwa z projektem sfederalizowania narodów słowiańskich, a więc program rozwijany poprzednio na łamach „Gminy”. Redaktorzy „Zmowy” zaznaczali, że ich cele polityczne określa już sama nazwa wzmiankowanego pisma. „Pragniemy – pisali oni – zmowy ludu Polski, Litwy i Rusi przeciwko wrogom zewnętrznym i przeciwko wszystkiemu, co wewnątrz kraju czyjekolwiek panowanie krzewi, rozwija i popiera”.

Jednocześnie odrzucała „Zmowa” i potępiała „wszelkie instytucje, na których się opiera nowoczesny porządek społeczny, gdyż takowy ciągnie za sobą niewolę, ciemnotę i nędzę milionów, a ubytek, rozpustę i znikczemnienie dla tysiąców”. Trudno o wyraz bardziej kategorycznego napiętnowania ówczesnych stosunków kapitalistycznych, niż to widzimy w cytowanym wyżej sformułowaniu. Niemniej jednak stwierdzić trzeba, że atakując ówczesny system polityczno-społeczny i nawołując do stworzenia na jego miejsce związku pełnoprawnych narodów słowiańskich, redakcja ogranicza się w swych koncepcjach do przewidywania związku jedynie trzech spośród tych narodów, natomiast brak jest w artykule programowym „Zmowy” hasła przymierza z rosyjskimi siłami rewolucyjnymi, sojuszu skierowanego swym głównym ostrzem przeciwko caratowi rosyjskiemu.

POLACY W KOMUNIE PARYSKIEJ

Z chwilą wybuchu wojny francusko-niemieckiej 1870 roku ożyły znów nadzieje emigracji polskiej. Emigrantom wydawało się zupełnie prawdopodobne rozszerzenie się wojny na całą Europę, co umożliwiłoby wyjście na widownie sprawy polskiej. Z tego względu wzięli Polacy liczny udział w międzynarodowym legionie pod dowództwem J. Garibaldiego, spieszącym ze Szwajcarii na pomoc Francuzom, następnie zaś próbowali utworzyć samodzielny legion polski, na co się jednak ówczesny burżuazyjny rząd francuski nie zgodził z obawy przed pogorszeniem stosunków dyplomatycznych z Rosją.

Gdy ów rząd zdecydował się ostatecznie kapitulować przed Prusakami i usiłował odebrać armaty gwardii narodowej, doszło w marcu 1871 roku do zbrojnego rewolucyjnego zrywu paryskich mas ludowych. Wojna domowa we Francji, przesławna Komuna, pierwszy w dziejach rząd robotniczy, dały sposobność licznemu zastępowi polskich wychodźców do okazania swej solidarności z ruchem proletariatu. Polacy odegrali wówczas role szczególnie wybitną jako wojskowi, w walkach na barykadach.

Najwybitniejsza rola przypadła tu w udziale niewątpliwie Jarosławowi Dąbrowskiemu (1836-1871), jednemu z czołowych reprezentantów kierunku rewolucyjno-demokratycznego. Komuna powołała go na dowódcę garnizonu paryskiego, po czym objął on dowództwo fortu Neuilly, najbardziej zagrożonego przez ataki ze strony Wersalu. Potrafił tam odzyskać utracone pozycje i utrzymać je w ciężkich walkach do połowy maja. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że dysponował bardzo małymi siłami, nie otrzymując niemal żadnych posiłków w ludziach ani dostatecznego zaopatrzenia w sprzęt, żywność i amunicję.

Pod koniec kwietnia nowo mianowany przez Komunę delegat do spraw wojskowych, Rossel, podzielił całość frontu na trzy zasadnicze odcinki. Stosownie do tej reorganizacji dowodzenie prawym skrzydłem objął Dąbrowski, środkowym La Cécilia, lewym – Walery Wróblewski. Począwszy od 5 maja faktycznym głównodowodzącym został Dąbrowski, zmuszony dbać o całość linii obrony Paryżu. W najtrudniejszych warunkach zdołał on przedłużyć obronę Komuny. Dnia 23 maja, wziął udział w walce na Montmartre, gdzie został śmiertelnie trafiony kulą, gdy przejeżdżał konno koło jednej z barykad.

Jeśli idzie o światopogląd Dąbrowskiego w okresie Komuny, to można go wtedy łączyć raczej z blankistami, a więc z jeszcze jednym kierunkiem o zabarwieniu utopijnym. Wynikało to stąd że poglądy jego, jak i wielu innych ówczesnych radykałów w rewolucji paryskiej, nie reprezentowały jeszcze podejścia do zagadnień socjalnych w oparciu, o socjalizm naukowy. W danych warunkach jest to zupełnie zrozumiałe, skoro zważymy, że – jak słusznie pisze badaczka tego zagadnienia – spośród współczesnych „jedynie Marks do końca obejmował istotę, jedynie on widział kształtujący się w bitwie paryskiej nowy typ państwa – dyktaturę proletariatu. Dlatego nie możemy wymagać od Dąbrowskiego i Wróblewskiego, aby posiadali całkowite zrozumienie, naukową, teoretyczną świadomość sensu Komuny”…

Wśród komunardów polskich drugą z kolei wybitną postacią był Walery Wróblewski (1836-1908). Poprzednio należał on niewątpliwie do najbardziej popularnych przywódców lewicy emigracji postyczniowej jako działacz Zjednoczenia Emigracji Polskiej. Przystąpienie do Komuny Wróblewskiego, człowieka szeroko znanego na emigracji z powstania 1863 roku, w dużym stopniu wpłynęło na szeroki akces Polaków do walki rewolucyjnej. Wróblewski kierował walką na jednym z trzech zasadniczych odcinków frontu, na prawym brzegu Sekwany. Niemal do ostatnich dni walk utrzymywał się on na swej pozycji, skutecznie odpierając ataki wersalskie i kilkakrotnie przechodząc do działań zaczepnych. W chwili gdy wojska burżuazyjnego rządu wdzierały się już w centrum Paryża, chciano powierzyć Wróblewskiemu naczelne dowództwo, na co jednak nie wyraził zgody wobec beznadziejności sytuacji. Do ostatka walczył jeszcze jako prosty żołnierz, po czym schronił się do jednego z domów, przebrał w ubranie cywilne i w ten sposób uratował przed niewolą.

Obok tych dwóch generałów, głównodowodzących siłami zbrojnymi Komuny, wielu jeszcze Polaków brało udział w walce rewolucyjnej, wyróżniając się na różnych odpowiedzialnych stanowiskach. Opinią dzielnego oficera cieszył się młodszy brat Jarosława Dąbrowskiego – pułkownik Teofil Dąbrowski, dowódca jednego z odcinków frontu. Taki sam charakter miał udział w oddziałach Komuny generała Augusta Okołowicza, który zasłynął jako brawurowo dzielny i zdolny dowódca.

Bardzo znanym dowódcą był również Stanisław Kamieniecki, były powstaniec, a następnie porucznik w artylerii gwardii narodowej w czasie wojny francusko-pruskiej. Przypuszczalnie został on rozstrzelany przez wersalczyków 37. Doskonałym dowódcą artylerii i komendantem jednego z odcinków frontu był ppłk Hilary Rogowski, również powstaniec z roku 1863. Sąd wersalski wydał nań zaoczny wyrok śmierci. Jednym z jego najbliższych współpracowników był kpt. Stanisław Tomaszewski, uczestnik powstania styczniowego, w czasie Komuny szef sztabu Rogowskiego, dowodzący zarazem kawalerią.

Niezależnie od wielu wybitnych dowódców i rozproszonych w licznych rewolucyjnych oddziałach żołnierzy-ochotników narodowości polskiej utworzyli Polacy batalion Wolnych Strzelców, zorganizowany pod patronatem „Komitetu Socjal-Demokratycznego Polskiego”, który uformował się wówczas w Paryżu.

Krwawe walki w dniach rewolucji paryskiej pociągały za sobą wiele ofiar spośród Polaków. Wielu z nich poległo w walkach, inni dostali się do niewoli, oczekując na surowe wyroki sądowe w postaci kary śmierci, wieloletniego więzienia lub zesłania, przeważnie do Nowej Kaledonii, gdzie zły klimat i ciężkie warunki pracy dziesiątkowały skazańców. Niektórym udało się ujść za granicę.

Udział Polaków w walkach na barykadach paryskich wypada mierzyć podwójna miarą. Z jednej strony trzeba podkreślić, że polscy komunardzi manifestowali w ten sposób swą solidarność międzynarodową z proletariatem francuskim, który po raz pierwszy w dziejach podjął próbę zdobycia władzy. Z drugiej strony akces polskich rewolucyjnych demokratów do Komuny wypływał także niewątpliwie z dążności do znalezienia na barykadach rewolucyjnych sprzymierzeńców dla walki wyzwoleńczej narodu polskiego, w myśl znanej, tradycyjnie przyjętej dewizy „Za waszą wolność i naszą!”. Komuna zradykalizowała nie tylko swoich uczestników – jeszcze bardziej wiążąc ich ze sprawą socjalizmu, także jej wpływ na kraj i środowisko emigracyjne można uznać za znaczny. Podacie Dąbrowskiego i Wróblewskiego zaliczono w poczet najbardziej cenionych bojowników o postęp społeczny i stawiano ich na lewicy jako wzór i przykład zupełnego oddania na rzecz społecznego i narodowego wyzwolenia. Podkreślał to przede wszystkim sam Marks pisząc: „Komuna uczciła bohaterskich synów Polski stawiając ich na czele obrony Paryża”.

POLACY W PIERWSZEJ MIĘDZYNARODÓWCE

Rok 1863 i założenie I Międzynarodówki

Wydarzenia związane z powstaniem 1863 roku, które stanowi tak ważną kartę w dziejach walk narodu polskiego o niepodległość, oddziałały także poważnie na dalszy rozwój polskiej myśli socjalistycznej. Podobnie jak to miało miejsce po 1831 roku, także i. teraz znalazł się na emigracji spory zastęp powstańców, kultywujących teorie o ścisłym związku pomiędzy zagadnieniem wyzwolenia narodowego a sprawą gruntownych przeobrażeń społecznych. Tego typu koncepcja, charakterystyczna dla całego ówczesnego obozu demokratycznego, konsekwentnie rozwijana, skłaniała wielu polskich patriotów do nawiązania ściślejszych kontaktów z obozem socjalistycznym w skali międzynarodowej. Tym też należy tłumaczyć ewolucję światopoglądową, jaką przeszła grupa radykalnych polskich demokratów, reprezentantów lewicowego skrzydła „czerwonych” w powstaniu, nawiązujących po roku 1864 żywą łączność z międzynarodowym socjalizmem.

Tymczasem właśnie wówczas – w roku 1864 – powstało w Londynie Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze, słynna I Międzynarodówka, założona przy aktywnym współudziale wodzów i teoretyków międzynarodowego ruchu robotniczego – Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Dążenie do poparcia polskiego powstania 1863 roku przyspieszyło prace nad jej zorganizowaniem, powołany bowiem wówczas 24-osobowy komitet dla przygotowania wiecu w sprawie polskiej przekształcił się następnie w Tymczasową Radę Generalną wspomnianego Stowarzyszenia. 28 września odbyło się zebranie publiczne, na którym przedstawiciele robotników angielskich, włoskich, francuskich i niemieckich zgłosili swój udział w powstającej organizacji. Kierownikiem ideowym nowo kreowanej organizacji był sam Marks, jako członek niemieckiej delegacji. Manifest Międzynarodówki i statuty były jego dziełem.

Manifest Międzynarodówki mocno piętnował „bezwstydną aprobatę”, którą ujawniły „wyższe klasy Europy” „wobec uśmiercenia bohaterskiej Polski” 18. Także inne manifesty i rezolucje Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników gorąco brały w obronę sprawę polską i podkreślały, że „Polska toczyła wojnę (mowa o powstaniu 1863 roku – J. B.) o niepodległość w interesach wszystkich ludów Europy, a na skutek jej klęski sprawa cywilizacji i postępu ludzkości doznała ciężkiego wstrząsu”.

Ideą przewodnia Manifestu była koncepcja zorganizowania klasy robotniczej w samodzielną partię polityczną, rozszerzenie ochrony pracy i ustawodawstwa fabrycznego, walka przeciwko reakcyjnej polityce mocarstw, połączenie robotników wszystkich krajów i narodowości celem prowadzenia skutecznej działalności na rzecz politycznego i ekonomicznego wyzwolenia klasy robotniczej. W siedzibie I Międzynarodówki – w Londynie – zasiadała jej Rada Generalna, w skład której wchodził Marks i przywódcy robotników angielskich.

Utworzenie wymienionej organizacji i jej działalność rychło zwróciły na siebie uwagę najradykalniejszej części polskiej demokratycznej emigracji, W kręgach, tej emigracji budziła się myśl, że w tym stowarzyszeniu międzynarodowym, stawiającym sobie jako cel naczelny walkę z wyzyskiem i uciskiem, leży przyszłość Polski. Oczywiście, Międzynarodówka była w zasadzie tylko organizacją robotniczą, jednakże kształtująca się ówcześnie nowa sytuacja polityczna wskazywała na to, że w przyszłości klasa robotnicza pozostanie główną siłą rewolucyjną, że poza nią nic będzie niż innych sił, które by mogły podjąć konsekwentną walkę o wyzwolenie społeczne i narodowe. Międzynarodówka wysunęła zresztą z inicjatywy Marksa, obok postulatów ścisłe klasowych, także szereg zadań ogólnodemokratycznych, m. in. sprawę polską.

Rzecz, jasną, Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników było organizacja socjalistyczną, ale właśnie dlatego jego ideologia musiała odpowiadać tej części demokracji polskiej, która dochodziła do wniosku, że reformy uwłaszczeniowe, podobnie jak wszelkie reformy dokonywane w ramach ustroju kapitalistycznego, są reformami niewystarczającymi, bo pozostawiają nienaruszoną własność prywatna. Na takie mniej więcej tory wkraczała myśl wybitnych przedstawicieli naszej skrajnej lewicy demokratycznej w okresie popowstaniowym.

Przemiany lat 60.

Jest rzeczą charakterystyczną, że wszystkie lewicowe ugrupowania polskiej emigracji, grawitujące ku agrarnemu socjalizmowi utopijnemu, opierały się w swych koncepcjach społeczno-politycznych wyłącznie na dotychczasowym doświadczeniu historycznym swego własnego narodu i tych narodów słowiańskich, które z nim sąsiadują, nie wyciągano natomiast właściwych wniosków z tych procesów rozwojowych, które dokonywały się ówcześnie w krajach zachodnioeuropejskich. Nie pojmowali więc, nawet młodzi reprezentanci lewicowej emigracji, istoty rozwijających się stosunków kapitalistycznych, które po roku 1864 w szybkim tempie ogarniały również ziemie polskie.

Tymczasem jednak dalsze postępy, jakie czynił międzynarodowy ruch robotniczy, zwłaszcza zaś wielka fala ruchu strajkowego w latach 1868-69, której towarzyszyły żywe polemiki w prasie zachodnioeuropejskiej, znalazły stopniowo coraz żywsze odbicie w zainteresowaniach polskich rewolucyjnych emigrantów. Pewnym nowym elementem w wywodach demokratycznej emigracji był wyrażany teraz dość często pogląd, że sprawiedliwość i rzeczywista równość społeczna jest możliwa tylko wskutek zmiany materialnej podstawy bytu mas ludowych. Myśl tę może najdobitniej precyzuje autor broszury „Wolność hasłem naszym”, w której akceptuje postulat takiego zorganizowania społeczeństwa – „aby ziemia należała do tych, którzy sio jej uprawą zajmują, a fabryki i warsztaty do tych, którzy w nich pracują”.

Innym świadectwem owej zasygnalizowanej tu ewolucji myśli politycznej radykalnej emigracji może być broszura Hauke-Bosaka, która szerzej omawiała zagadnienie roli politycznej strajku powszechnego. Broszura ta wywołała zresztą ostra wypowiedź polemiczną na łamach „Głosu Wolnego”, gdzie A. Żabicki poddał gruntownej krytyce rozważania Bosaka, twierdzącego, że w wyniku wywalczenia przez strajki 8-godzinnego dnia roboczego (i w ogóle lepszych warunków pracy i płacy) powstaną wystarczające przesłanki do całkowitej przebudowy stosunków społecznych na drodze pokojowej. Jak widzimy, wśród lewicy emigracyjnej torowała sobie drogę myśl, że klasa robotnicza, jako nowa siła rewolucyjna, w przypadku wybuchu rewolucji agrarnej wśród narodów słowiańskich stanie się jej czołowym sojusznikiem.

Jednym z dalszych świadectw ewolucji rewolucyjnych demokratów w kierunku socjalizmu jest jednak przede wszystkim ich udział w pracach I Międzynarodówki. Kontakty, które Marks i Engels nawiązali w latach pięćdziesiątych z grupą Polaków, dziedziczących po Gromadach Ludu Polskiego pewien kompleks poglądów utopijno-socjalistycznych i rewolucyjno-demokratycznych a także późniejsze, ze zwolennikami lewicy „czerwonych” w powstaniu, przyniosły teraz plon. Gdy powstało Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników, wielu tych ludzi skupiło się wokół jego Rady Generalnej, przysparzając nowej organizacji pokaźnej ilości zwolenników spośród Polaków.

Trzeba tutaj jasno powiedzieć, że dla Polaków współpracujących z Międzynarodówką nie od razu w pełni zrozumiała była klasowa istota tej organizacji. Próbowali z nią współpracować nawet ludzie dalecy od robotniczej czy drobnomieszczańskiej lewicy, co wynikało z głośnego zamanifestowania sprawy polskiej zarówno przez I Kongres Internacjonału, jak i w całym szeregu innych jego uchwał i deklaracji. W rezultacie wśród sympatyków i członków Międzynarodowego Stowarzyszenia dostrzegamy początkowo także emigrantów o liberalnych zapatrywaniach, widzących w nim jedynie sojusznika w walce o niepodległość Polski. Rzecz przedstawiana się podobnie, gdy Międzynarodówka rozpoczęła z inicjatywy Marksa akcję propagandową w celu pomocy dla postyczniowej polskiej emigracji.

Tym bardziej jednak bliższa uwagę zwrócić wypada na tych działaczy emigracyjnych, którzy współdziałali z Radą Generalną w sposób trwały, uczestnicząc w takich typowych klasowo-proletariackich jej inicjatywach, jak organizowanie strajków i politycznych wystąpień klasy robotniczej. Do tego typu działaczy należeli Józef Ćwierciakiewicz (pseud. Card) i Antoni Żabicki. Ćwierciakicwicz miał dość rozległe kontakty z ugrupowaniami rewolucyjnymi w Londynie i w Paryżu. Chociaż deklarował się jako aktywny działacz Internacjonału i mocno akcentował w korespondencji z Marksem pobudki ideowe, które nim. kierują, cechował go jednak eklektyzm poglądów, znamienny zresztą w tym okresie dla wielu przywódców i aktywistów międzynarodowego ruchu robotniczego. Osiadłszy w Szwajcarii Ćwierciakiewicz brał udział w pracach genewskiej organizacji Międzynarodówki oraz w działalności jej francuskiej sekcji na I Kongresie w Genewie (rok 1866), zbliżając się wówczas do proudhonistów.

Z Radą Generalną I Międzynarodówki był również związany w ciągu wielu lat Antoni Żabicki, współredaktor wychodzącego w Londynie „Głosu Wolnego”. Jako jej sekretarz dla spraw polskich w latach 1867-1871 uczestniczył w posiedzeniach Rady Generalnej, spotykając się na co dzień z jej grupą kierowniczą i z Marksem i omawiając z nim akcje podejmowane przez Gminę londyńską. W poglądach Żabickiego widzimy już pewne zrozumienie mechanizmu podziału klasowego i walki klasowej proletariatu. Nie pojmował jednak jeszcze Zabicki zasadniczych podstaw internacjonalistycznej ideologii socjalistycznej.

Po Kongresie w Bazylei (1869 rok) Rada Generalna Międzynarodówki utworzyła międzynarodowe stowarzyszenie pod nazwą Liga Ziemi i Pracy, którego zadaniem była popularyzacja idei nacjonalizacji ziemi. W pracach tej organizacji wzięli żywy udział przedstawiciele Gromady Londyn, mając tu sposobność do zamanifestowania swej idei socjalizmu agrarnego, nierozerwalnie związanej z ich hasłem wywalczenia niepodległości dla narodu polskiego poprzez przymierze z siłami międzynarodowej rewolucji.

Szczególnie żywą łączność utrzymywali lewicowi emigranci z francuską sekcją Międzynarodowego Stowarzyszenia, bądź z prawym, bądź z lewym jej skrzydłem. Z lewicą tej sekcji współpracowali przede wszystkim przebywający w Paryżu przyszli polscy komunardzi, jak A. Okołowicz, Wł. Rożałowski, A. Słomczyński.

Po upadku Komuny Jak już była o tym mowa poprzednio, wśród polskich bojowników Komuny była grupa osób należąca do Międzynarodówki. Toteż szereg tych, co ocaleli z katastrofy, skierował swe kroki do Londynu, siedziby tej organizacji, i miejsca pobytu sztandarowych wodzów międzynarodowego proletariatu – Marksa i Engelsa, którzy starali się otoczyć wychodźców jak najserdeczniejsza opieka. Na podstawie korespondencji pomiędzy Marksem i Engelsem 3 Polakami z tego okresu, jak Wróblewskim, Rozwadowskim i innymi, łatwo dojść do wniosku, że są to stosunki między współbojownikami jednej i tej samej sprawy rewolucyjnej i że wież między tymi ludźmi po roku 1871 stała się jeszcze ściślejsza.

Główna rolę należy tu przypisać przede wszystkim Wróblewskiemu, długoletniemu sekretarzowi dla Polski w I Międzynarodówce, przyjacielowi i sojusznikowi Marksa w jego walce z rozłamowcami i innymi wrogami tej organizacji. Dysponujemy dowodami panującej miedzy nimi zażyłości, przesiadywania Wróblewskiego u Marksa „całymi wieczorami”, dowodami, że z Marksem i Engelsem łączyły polskiego komunarda najgłębsze i najtrwalsze więzy. Wróblewski był jednocześnie dla Marksa i Engelsa, jak dawali oni temu niejednokrotnie wyraz, najwyższym rzeczoznawcą i autorytetem w sprawach polskich.

Co najmniej równorzędną rolę odgrywał w tych kontaktach Włodzimierz Rożałowski, należący w czasie rewolucji paryskiej do sztabu J. Dąbrowskiego w stopniu kapitana. Po przyjeździe do Londynu zaczął on nawiązywać kontakty Międzynarodówki z terenami polskimi, w myśl wyznawanej przez siebie dewizy, że rzecz najważniejsza „to istnieć i rozwijać się w samym kraju, a nie za granicą”. Między innymi głównie za jego pośrednictwem Stowarzyszenie Robotników nawiązuje pierwsze próby zorganizowania w Polsce pierwszych komórek socjalistycznych, do czego jeszcze powrócimy, gdy będzie mowa o początkach agitacji socjalistycznej w kraju.

Bardzo czynnym działaczem, związanym z Międzynarodówką, był również Józef Rozwadowski, w czasie Komuny szef sztabu Wróblewskiego w randze pułkownika inżynierii wojskowej. Po Komunie współpracował z Marksem w sprawie ukrywania się komunardów w Paryżu i ich wyjazdów za granicę. To samo można wreszcie powiedzieć o Teofilu Dąbrowskim, jednym z najaktywniejszych polskich emigrantów w środowisku londyńskim.

ZWIĄZEK LUDU POLSKIEGO

W związku z setną rocznicą rozbioru Polski powstało w Londynie w sierpniu 1872 roku stowarzyszenie pod nazwą Związek Ludu Polskiego w celu Odzyskania Politycznej i Narodowej Niepodległości Ojczyzny, jako trzecia z kolei w historii polskiego socjalizmu utopijnego organizacja nawiązująca do ideologii Gromad Ludu Polskiego z lat poprzednich. W skład tej organizacji obok członków dawnego Ludu Polskiego, jak płk Ludwik Oborski i sekretarz Jan Kryński, wyobrażających niejako ciągłość myśli socjalistycznej na emigracji, weszło również szereg wybitnych komunardów – miedzy innymi W. Wróblewski, T. Dąbrowski, J. Rozwadowski, którzy wnosili tu nową treść ideologiczną.

W 1874 roku Lud Polski, z powodu przyjazdu cara do Londynu. ogłosił odezwę skierowaną do narodu angielskiego, w której przypominał sprawę polską i piętnował politykę rządu rosyjskiego. Odezwie tej, mającej charakter rewolucyjno-demokratyczny, poświęcił Engels życzliwy artykuł w „Volksstaat” (Państwo Ludowe).

W latach 1875 i 1876 zorganizowano w Londynie szereg zgromadzeń międzynarodowych, które poświęcono uczczeniu rocznic powstań polskich. Szczególnie znamienny był wiec w styczniu 1875 roku przy udziale rewolucyjnych emigrantów różnych narodowości oraz K. Marksa i F. Engelsa. Przemawiali wówczas między innymi rosyjski socjalista Ławrow, Wróblewski i sam Marks, który mowę swoją zakończył słowami: „Polski chłop, robotnik i każdy nie zaślepiony stanowym interesem Polak rozumieć musi, iż Polska w Europie jednego tylko sprzymierzeńca ma i mieć może – partię robotniczą. Niech żyje Polska!”. Podkreślając raz jeszcze rewolucyjną rolę powstań polskich wskazał wówczas Marks równocześnie na konieczność ścisłego współdziałania polskiego, niemieckiego i rosyjskiego ruchu socjalistycznego.

Ławrow przemawiając wyraził solidarność z tą grupą emigracji polskiej, która przyszłość narodu polskiego starała się zabezpieczyć „poprzez międzynarodowy przewrót społeczny” i w imię „zasad ludowo-socjalistycznych”.

Wróblewski przemawiał po francusku i po polsku, oświadczając, że „dzisiaj jedynie sztandar socjaldemokratyczny może być sztandarem naszej drogiej ojczyzny”, że „tylko stronnictwo socjalno-demokratyczne może wprowadzić harmonię do współżycia ludów słowiańskich w Austrii”, i że także w państwie rosyjskim „lud polski i rosyjski powinny powstać razem”…

Związek Ludu Polskiego zaprzestał swej działalności w 1877 roku, a więc w momencie, gdy szereg jego członków w okresie wojny rosyjsko-tureckiej przeniosło się z Anglii do innych krajów, skąd lepiej mogli oni śledzić przebieg wypadków wojennych na wschodzie. Już wcześniej nieco, gdy Wróblewski przeniósł się do Genewy, rozluźniła się również łączność Związku z I Międzynarodówką. Zresztą w tym okresie, po klęsce Komuny, gdy nastąpił odpływ fali rewolucyjnej w atmosferze narastającego nacisku sił wstecznych, pewna część emigrantów wyrzekła się rewolucyjnych haseł społeczno-politycznych.

Józef Buszko, Narodziny ruchu socjalistycznego na ziemiach polskich, Kraków 1967, s. 8-32

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Lewicowy nacjonalizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.