Nacjonalizm i bolszewizm w ZSRR

 

Komunizm jest bogiem zazdrosnym. Nie toleruje niczego równego sobie. Tam, gdzie króluje w absolutnym triumfie, nie ma miejsca na nic innego: żadną religię, żadną klęskę, żadne bogactwo, żadną kulturę, żaden język, żadną powszechną moralność i żadną narodowość. A jednak jego triumf musi zaakceptować ich obecność, dążenie do sojuszu z nimi, a czasem nawet stworzenie tych klas, kultury, moralności i narodowości. W ciągu sześćdziesięciu ośmiu lat, podczas których leninizm zapuścił korzenie i rozplenił się na ziemi, nie znalazł siły bardziej go przerażającej od nacjonalizmu.

W Rosji pojęcie narodu i ludu wspólnie wypłynęły z pojęcia narod. Narod to ani plebs, ani populus – oba te pojęcia wzięły się z miejskiego  życia politycznego – nie istniejącego w Rosji. Narod  posiada odniesienie religijne i wywołuje obraz wspólnoty, zebranej w wierze jak żydowski kahał lub grecki laos. Narodnost’ niesie ze sobą posmak romantycznej egzaltacji jak w Volkstum, w czym znalazły oparcie, oficjalny nacjonalizm carów St. Petersburga, utopia słowianofilów oraz nacjonalizm narodników. Stanowiło to legitymizacje zarówno najbardziej przeciwnej nowoczesnemu światu, w tym również oświeceniowej tradycji St. Petersburga, części carskiej systemu politycznego jak i buntu szukającego sposobu obalenia caratu. Obie strony szermowały magicznym słowem narod, niejasnym od czasu, kiedy pierwszy raz zostało użyte. Skończyło się to przyjęciem dwóch przeciwnych znaczeń: z jednej strony oznaczającego naród, który z oficjalnego punktu widzenia obejmuje granice imperialnej Rosji, a z punktu widzenia nierosyjskich narodów wzmacnia ruchu wolnościowe, z drugiej zaś oznaczającego lud przeciwstawiony państwu i klasom ulegający wpływom Zachodu. Używany w tych dwóch znaczeniach zawiera narod własności magiczne, które czynią go wartością najwyższą, zapraszającą wprost wszystkich do poświęcenia mu życia.

Lenin dostrzegł, iż obydwie interpretacje słowa naród mogą zostać połączone w ogólnej teorii, którą partia zastosuje w praktyce. Lenin widział też pojęcie ludu – w takiej mierze jak jest ona pojęciem społecznym – jako kłopotliwe i wymagające przekładu na kategorie marksizmu; trzeba je bowiem było zobaczyć w perspektywie walki klasowej. W swojej pierwszej pracy, całościowym studium dotyczącym rozwoju kapitalizmu w Rosji, Lenin oddzielił pojęcie ludu od wsi, tego właśnie ośrodka, w którym umieszczali je narodnicy. Zamiast ludu widział on szereg klas – lub „warstw społecznych”, jeśli nie zasługiwały one na nazwę klas – które były lub powinny być podporządkowane klasie par excellence, proletariatowi. Tak dalece jak narod odnosi się to do narodu, podporządkował on w sposób naturalny pojęcie ludu walce klasowej. W obydwu przyjętych użyciach lud występował jako źródło energii dla rewolucji. Zużytkować tę energię mógł tylko proletariat i partia, jako proletariatu reprezentacja. „Burżuazja narodów uciskanych, w imię praktyczności swych żądań wzywać będzie proletariat do bezwzględnego poparcia jej dążeń. Rzeczą najbardziej praktyczną jest rzucić swoje bezpośrednie tak za oderwaniem się takiego a takiego narodu, nie zaś za prawem do oderwania się w wszystkich bez wyjątku narodów. Proletariat [...], uznając równouprawnienie i równe prawa do państwa narodowego, ceni  [...] nade wszystko i ponad wszystkim stawia związek proletariuszy wszystkich narodów oceniając pod kątem walki klasowej robotników wszelkie żądania narodowe, każde oderwanie się narodowe”.

W ten sposób naród staje się częścią ogólnej marksistowskiej teorii, która każdej rzeczy przypisuje właściwe jej miejsce. Wg Lenina naród to byt społeczny, składający się po części z klasy. Jakiej klasy? Burżuazji. Według Lenina trzeba „ściśle ograniczyć” dwa okresy kapitalizmu, które „odgrodzone są od siebie murem”. W pierwszym okresie jest to społeczeństwo i państwo „demokracji burżuazyjnej”, gdzie ruchy narodowe stają się ruchami masowymi, pociągającymi za sobą wszystkie klasy. W drugim okresie, w „przededniu krachu kapitalizmu, dominuje wrogość między proletariatem a burżuazją”. Stalin podsumował to ze zwykłą sobie jasnością: „Niekiedy udaje się burżuazji wciągnąć do ruchu narodowego proletariat i wówczas walka narodowa przybiera na pozór charakter ‚ogólnonarodowy’, ale tak jest tylko pozornie”. W istocie natura tego ruchu pozostaje burżuazyjna i wspiera on interesy burżuazji. Ta teoria uwydatnia klasową rolę klasy ukrytej pod pozorem narodu. „Demaskuje” ona fałszywą jednomyślność ruchów narodowych, które w istocie są ruchami klasowymi. Proletariat zostaje pouczony, jak skierować energię takich konfliktów w stronę swoich własnych celów i w jakim stopniu popierać walki narodowe, by mogły przydać się dla tych celów. Proletariat określa się jako internacjonalistyczny, gdyż pozostawił swe kraje burżuazyjnej uzurpacji. Ale nie tracąc z oczu swego ponadnarodowego celu, proletariat musi odzyskać naród, który należy doń według prawa. Kiedy skończy się walka rewolucyjna, kiedy wszyscy ludzie zjednoczą siłę pod panowaniem proletariatu, kiedy cały kraj zostanie mu podporządkowany, wtedy napięcie między dwoma znaczeniami terminu narod zniknie. Będzie on oznaczać lud i naród zarazem.

Takie jest ujęcie leninowskie. Naród jest podporządkowany klasie, a klasa partii – swej esencji. Partia reprezentuje klasę panującą dzięki swej zdolności do samouprawnienia się, danej jej przez ideologię. Dlatego praktycznie ta partia decyduje, zgodnie ze swymi nadrzędnymi celami czy użyć sił nacjonalistycznych w walce politycznej, czy sił klasowych, czy może połączyć obydwie. Klasy i narody nie są już dłużej czymś realnie istniejącym, bytami posiadającymi autonomię i zdolność do organizowania się. Są one za to abstrakcyjnymi pojęciami, które istnieją tylko w ogólnej teorii, drętwym języku ideologii. Istnieją tylko na użytek zmieniających się linii i pozycji partii.

Już te bardzo podstawowe rozważania wystarczają, by zarysować 68 lat sowieckiej polityki w kwestii narodowej.

Wielkorusi

Problem Lenina w pierwszych miesiącach po październikowym puczu polegał na tym, jak zorganizować partię bolszewicką tak, by stała się jądrem, wokół którego odbudować można by było państwo. Dlatego po okresie, kiedy partia wykorzystywała dezintegrację państwa i głosiła slogany anarchistyczne, nastąpił bezpośrednio okres, w którym za cel uznano odzyskanie dla partii wielkiej części tradycyjnej struktury wojskowej i administracyjnej. Jej oficerowie i funkcjonariusze mieli kilka motywów, by przyłączyć się do bolszewików: 1/ pragnienie porządku i życzenie, by kładąc kres anarchii i przywracając minimum praworządności, uczynić życie znośnym; 2/ patriotyzm i strach przed utratą kilku wieków konstruktywnych wysiłków w nowym, „ciężkim czasie”; 3/ nacjonalizm i nadzieją na zachowanie jednej, niepodzielonej Rosji – rosyjskiego imperium.

Ostatni motyw uzasadniała natura bolszewickiej potęgi. Ale porządek wprowadzony przez bolszewizm był równie nie do przyjęcia jak anarchia; a systematyczna destrukcja wszystkich ludzkich oraz rosyjskich wartości mogła jedynie obrażać patriotyzm. Bolszewicka potęga wszakże zdolna była odnowić panowanie jednego państwa nad większością terytoriów dawnego imperium. Wystarczyło to, by usatysfakcjonować zwolenników nacjonalizmu w jego najpodlejszej postaci. Jak mówi Custine: „niewolnik na klęczkach marzy o światowym imperium”. W ten właśnie sposób uformowało się przymierze pomiędzy bolszewikami a wielkorosyjskimi nacjonalistami; to przymierze było zasadniczą siłą moralną sowieckiego rządu poprzez całą jego historię i taką pozostało do dziś.

Alians bolszewicko-wielkoruski zaczął szybko zwabiać niebolszewickich teoretyków, najczęściej ze skrajnej prawicy, jak Mikołaj Ustriałow. Nie myślę jednak, tak jak to usiłuje pokazać Agurski, że związek ten zawarli ze sobą równi partnerzy ani też, że bolszewizm i nacjonalizm zlewały się stopniowo w syntezie Stalina. W rzeczywistości partia pozostała władcą w tym związku i ona wiedziała jak utrzymać ustaloną przez Lenina relację zależności: partia-klasa-naród. Dla celów nacjonalistycznych: rozrostu czy utrzymania imperium nie poniechano też celu rewolucyjnego – utopijnego oraz ideologicznego zarazem. Zadaniem partii było utrzymanie właściwego porządku hierarchicznej zależności partia-klasa-naród.

Przez kilka lat trzeba było walczyć nie tylko przeciwko patriotyzmowi rosyjskiemu – konieczność oczywista – ale także przeciwko nacjonalizmowi jako takiemu. Dokonywano tego, rozpętując antyszowinistyczne i nawet antyrosyjskie kampanie. Miały one jedynie wartość pedagogiczną i posłużyły do utrzymania w ryzach sojuszników mogących narazić partię na kompromitację. Następnie, począwszy od 1930, rosyjski nacjonalizm stopniowo scalano z ideologią. Rosyjskie dziedzictwo historyczne i kulturalne partia przekształciła w magazyn, z którego mogła wybierać fragmenty o charakterze nacjonalistycznym odpowiednio do potrzeb państwa sowieckiego. Piotr Wielkie na przykład służył za historyczny wzór programu militaryzacji i modernizacji państwa sowieckiego, a terror Iwana Groźnego kilka lat później stał się precedensem dla ustawicznych czystek. Malarstwo pieriedwiżników, u których narodnictwo i nacjonalizm splotły się  nie do odróżnienia, stało się modelem urzędowym socrealizmu. Rząd zrobił socjalistyczny użytek z powieści realistycznej, szczególnie, gdy – jak w przypadku Tołstoja – obrazowała ona militarną wspaniałość i pogardę dla Zachodu. Cokolwiek jednak należało do tego samego dziedzictwa ale niosło wartości uniwersalne, co można było docenić tylko w kontekście ponadnarodowym /myśl religijna, sztuka nowoczesna, Dostojewski itd./ podlegało cenzurze i zakazowi.

Jeśli dokonać rozróżnienia między patriotyzmem czyli związkiem człowieka z naturalną wspólnotą, a nacjonalizmem, w którym odgrywają rolę, i odraza do narodowej słabości, i nienawiść do rzeczy obcych, patrioci stają się podejrzani, ponieważ związani są z poprzednią, przeznaczoną na zagładę rzeczywistością, z religią, z rodziną, z klasami społecznymi, czyli ze wszystkim, co stało się celem prześladowań. Nacjonalizm miał poparcie, jako że żywił destrukcyjny wstręt do tego, co zewnętrzne wobec komunistycznego świata, a co rewolucyjny projekt zamierzał unicestwić. Autentyczny patriotyzm napiętnowano jako „burżuazyjny nacjonalizm”. Za to najbardziej wychwalano szowinistyczny rosyjski nacjonalizm jako „sowiecki patriotyzm”. Co więcej, ten sowiecki patriotyzm był naczelną siłą, która poparła plan światowej ekspansji komunizmu. Tak więc szowinistyczny nacjonalizm, postępując dokładnie wytyczoną „dialektyczną” obwodnicą, włączony został w służbę „proletariackiego internacjonalizmu”. Tym sposobem państwo doprowadziło do koniecznego sojuszu z nacjonalizmem i użyło go do wszczepienia państwa sowieckiego w stare granice rosyjskiego imperium. Wykorzystało potem to narzędzie do rozszerzenia swego kształtu i panowania poza te granice. Internacjonalizm proletariacki stał się zewnętrznym wyrazem rosyjskiego nacjonalizmu, stanowił pomoc w procesie komunizacji i jego siłę napędową. Z tych przyczyn komunizmowi na każdym kroku towarzyszyły postępy rusyfikacji. W Polsce i Czechosłowacji oznaczało to obowiązkową naukę języka rosyjskiego w szkole, rewizję wykładu historii dla podkreślania związków pomiędzy tymi narodami a narodem rosyjskim, wywyższanie rosyjskiej sztuki, muzyki i literatury i odpowiadające mu poniżanie sztuki Zachodu.

Narody nierosyjskie

Nacjonalistyczne żądania narodów nierosyjskich wykorzystał Lenin wcześniej nawet niż nacjonalizm rosyjski. W istocie, o ile ten ostatni został użyty przy budowaniu państwa sowieckiego, ten pierwszy okazał się najprzydatniejszą przy rozkładaniu carskiego imperium. Jednakże od marca 1921 roku, kiedy odzyskano Gruzję, wszystkie narody nierosyjskie były już pod kontrolą sowiecką. Czy to sprzeczność? Wcale nie.

„W każdym burżuazyjnym nacjonalizmie narodu uciskanego – pisał Lenin w 1914 – tkwi ogólnodemokratyczna treść wymierzona przeciw uciskowi i tę to właśnie treść my bezwzględnie popieramy, ściśle oddzielając dążenie do własnej narodowej wyłączności  [...]”. Kiedy ta „ogólnodemokratyczna treść” traci swoją energię, troską partii staje się walka z „narodową wyłącznością”, która działa przeciwko reprezentowanej przez partię klasie robotniczej. Jak zauważył Stalin w początku maja 1918: „Autonomia jest formą.  [...] Władza radziecka bynajmniej nie jest przeciw autonomii – jest ona za taką autonomią, której burżuje wszystkich narodowości byliby odsunięci nie tylko od władzy ale i od udziału w wyborach organów rządowych”. Tak więc Gruzini mieli prawo do odrębności, ale miejsce mienszewików gruzińskich podobnie jak wszystkich innych, było w więzieniu. Fakt, iż występowali oni w imieniu zdecydowanej większości Gruzinów, nie oznaczał ostatecznie, że mieli prawo reprezentować ich kraj. Prawo reprezentowania należało do bolszewickiej garstki tylko dzięki zasłudze, iż byli oni bolszewikami. Kiedy  mniejszość ta uzyskała siłę dzięki dzięki Czerwonej Armii, rozwijając „przyjaźń między narodami”, miała absolutne prawo postępować przeciwko odrębności.

Jednakże pozostało problemem, jak pogodzić żądania narodów nierosyjskich z planem komunistycznym. Bolszewizm zatryumfował jako „wyzwoliciel narodów”. Jak mógł utrzymać ten tytuł? Tutaj właśnie spotykamy najistotniejszym element bolszewickiej sztuki rządzenia – kompromis7/. W ideologii bolszewickiej kompromis to czasowe ustępstwo na rzecz praktycznych uwarunkowań. Podejmuje się go tylko po to, by pozwolić ideologii odzyskać siły w oczekiwaniu na sposobność całkowitego zwycięstwa i warunki pozwalające wycofać się z ustępstw. Za przykład politycznego kompromisu niech posłuży NEP, nowy plan ekonomiczny, który co prawda zakończył etap komunizmu wojennego, ale ocalił państwo i przygotował drogę kolektywizacji. Brześć Litewski jest przykładem kompromisu w polityce zagranicznej; wielkie połacie terytorium zostały opuszczone w roku 1918 dla zachowania całości państwa i odzyskania sił na ponowny najazd. Przykładem kompromisu w polityce religijnej były przywrócenie w czasie II wojny światowej patriarchatu, który już w początkach wojny oddał ocalałe zasoby prawosławnego kościoła w służbę państwu. W polityce ekonomicznej sowieckie kompromisy dotyczyły dopuszczenia prywatnych działek, kołchoźnych targowisk, czarnego rynku czy korupcji. Kompromis musi być przyjęty w taki sposób, aby dać partii możliwość nadzwyczajnego wzmocnienia się. To pozwala jej kontrolować warunki kompromisu oraz odwoływać je, kiedy tylko uzna to za stosowne. Dlatego opis polityki narodowościowej to opis kompromisu, który miał miejsce na tym podstawowym polu.

Można rozróżnić między zasadniczymi wszechsowieckimi warunkami kompromisu a warunkami kompromisu, dotyczącymi szczegółowych sytuacji każdego narodu. Narody przecież mają granice. Łatwo potraktować ten fakt jako jedynie symboliczne zaspokojenie uczuć narodowych, tylko, że w sprawach narodowych symbole są ogromnie ważne. Można też to samo powiedzieć o autonomii administracyjnej i o fasadowych rządach lokalnych w każdej z republik z radą najwyższą, radą ministrów, sądem najwyższym, prezydium i chociaż instytucje te wydają się być po prostu dekoracjami, to jednak nie są nimi absolutnie. O instytucje te spierali się komuniści, broniący scentralizowanej potęgi, a nazywający siebie internacjonalistami (przeciwnicy nazywali ich luksemburczykami) z komunistami, którzy twardo opowiadali się po stronie przywilejów autonomii. Konflikt ten trwa do dzisiaj. Uwidocznił się on, kiedy Breżniew zmienił sowiecką konstytucję. Jedna z wersji usiłowała znieść granice narodowe i zastąpić je „regionami ekonomicznymi”. Mimo, iż broniono jej jako krok do przodu w budowie komunizmu, nie ujrzała światła dziennego.

Kompromis na wielką skalę dotyczy także narodów językowych i kultur. Już Stalin nakreślił pewne granice: „Kultura proletariacka, której treść jest socjalistyczna, przyjmuje różne formy i środki wyrazu, zależne od różnic między uczestniczącymi w dziele budowy socjalizmu ludami, zgodnie z różnicami w języku, stylu życia, itd. Proletariacka w treści, narodowa w formie – taka jest uniwersalna kultura ludzka, ku której zmierza socjalizm”8/. Tak nade wszystko istnienie ten sam diamat (dialektyczny materializm), ale każdemu narodowi należy zezwolić na zachowanie pewnej części dawnej struktury kulturowej.

Sowiecki system zachował lokalnych klasyków, którzy zmieszali się z rosyjskimi klasykami i dali się pogodzić z sowiecką ideologią. Strategia ta nie sprawiała kłopotów w odniesieniu do średniowiecznej epiki Kaukazu czy środkowej Azji, ale stworzyła delikatną sytuację w przypadku Szewczenki. O kompromisie pomiędzy tym, co zachować a co odrzucić, decydowała partia. Ogólnie mówiąc, najbardziej szczegółowo poddawano badaniu kulturę elitarną i zazwyczaj też prześladowano ją tam, gdzie mogła ona dać podstawy burżuazyjnemu ruchowi narodowemu. Kulturę niższych warstw uważano za neutralną i niczym nie zagrażającą. W następstwie tego kultura narodowa musiała zwrócić się ku folklorowi. W teatrach całego Związku Sowieckiego funkcjonariusze przebrani za Kozaków, czerkieskich górali czy średniowiecznych Uzbeków tańczą i śpiewają melodie, zebrane z tego czy poprzedniego wieku i zaaranżowane przez zindoktrynowanych folklorystów. Przedstawienia tych tradycyjnych form służą za substytut kulturalnego życia narodów, zastępując to, co od jakiegoś czasu zostało unicestwione przez ponurą monotonię miast, lokalnych uniformów i wszechsowiecką jednolitość partyjnej drętwej mowy. Folklor więc pomaga tym narodom przypominać ich dawne życie kulturalne – choć przez pryzmat zafałszowanej historii – i pozwala im zobaczyć w socjalizmie obietnicę przyszłego zjednoczonego ludu i narodu tworzących razem eschatologiczny narod.

Kompromis, obok tych zasadniczych pól, ma także swoją wersję specjalną, dotyczy danego narodu: nie jesteśmy w stanie wdawać się tutaj w szczegóły. W niektórych przypadkach niezbędne jest tylko minimalne ustępstwo na rzecz cech narodowych. Do tej kategorii zalicza się Ukraina. Trzechsetletnia kontrola nad Ukrainą uczyniła imperium rosyjskie wielką potęgą. Było nie do pomyślenia robić Ukrainie nadzieję na niepodległość. Była zbyt liczna, zbyt bogata i niezbyt silna, by pozwoliło to na stworzenie wyważonego, trwałego kompromisu. Istniały obawy, że Ukraina upomni się wtedy o niepodległość. W 1921 i w 1933 roku przeszedł przez Ukrainę kataklizm głodu. Wielokrotnie doświadczana przez czystki, została po nazistowskiej zagładzie jeszcze raz poddana fali represji i kolejnego głodu. Straciła elitę i swe siły witalne. Język ukraiński został usunięty z miast i zepchnięty do rzędu wiejskiego dialektu. W podobny sposób były i są traktowane kraje bałtyckie, z innej jednakże przyczyny: są zbyt słabe. Nierówność sił nie musi za sobą pociągać stosownych przywilejów.

Najbardziej ugodowe, jak się zdaje, ułożone stosunki z narodami tureckimi. Zrazu zostały one poważnie zdziesiątkowane (przede wszystkim w Kazachstanie), zbałkanizowane i zrusyfikowane, ale w ciągu ostatnich 20 lat warunki kompromisu zupełnie zmieniono. Narody te utrzymały swoją spójność dzięki roli, jaką odgrywa islam. Ich wzrost demograficzny stopniowo wypierał element rosyjski. Kultywują one swoją sławną historię panowania i niepodległości. Wiedzą też, że czas pracuje na ich korzyść. Ta cecha czyni kompromis nietrwałym przymierzem. Narody te rozwijają się, ukryte w ramach sowieckiego systemu, co być może stanowi mniejsze zagrożenie niż kontakt z Zachodem. Dostarczają one niebagatelnych usług sowieckiemu państwu – są lojalne radzieckiej polityce zagranicznej. Jednakże oczekują one, iż nadejdą korzystniejsze okoliczności, które pozwolą na radykalną przebudowę relacji z państwem sowieckim. Ufne w nadejście takiego stosownego momentu, nie mają nic przeciwko naturalnemu rozwojowi wypadków9/.

Inne narody wypracowały również swoje układy. Dotyczy to m.in. Gruzji, która przeżyła już kilka pomyślnych okresów, ale i kryzysów; tak też, było w przypadku rosyjskich Żydów. Żydzi, udzielając w większości poparcie bolszewikom, przyczynili się do ich zwycięstwa. Nie mając żadnego powodu, by popierać stary reżim, dali się skusić obietnicom emancypacji i wolnego dostępu do średniego i wyższego wykształcenia, co zawsze stanowiło jedno z ważniejszych dążeń rosyjskich Żydów. Ich sytuacja pogarszała się szybko, a w roku 1953 postawiono niemalże kwestię „ostatecznego rozwiązania”, w ostatnich zaś latach wywierano na nich powolny i nieubłagalny nacisk, o czym świadczy fakt, iż wyższe wykształcenie stawało się dla nich coraz mniej dostępne. Otrzymali jednak w żałosny sposób łaskawy przywilej – możliwość emigracji.

Ormianie natomiast są prawdopodobnie jedynym nierosyjskim narodem, otwarcie i nieprzerwanie współpracującym z sowieckim komunizmem; w następstwie (tureckiego- przypis tłum.) ludobójstwa bowiem zagrożone zostało ich przetrwanie. Armenia ucierpiała z kolei od bolszewików, ale – tak jak jej diaspora – otrzymała od nich szereg korzyści, ostatnią z których była możliwość objęcia paru stanowisk po zdymisjonowanych Żydach.

Całościowy bilans sowieckiej polityki narodowościowej w jej siódmej dekadzie przedstawia się oczywiście pozytywnie – system sowiecki trwa. Z drugiej strony jednak narzuca się wrażenie, iż coraz trudniej przychodzi mu zachowanie integralności.

Ogół ustępstw, na jakie państwo sowieckie poszło wobec narodowości nierosyjskich posiada, co zauważają wszyscy, niemal geograficzny rozkład. Obszary leżące w pobliżu ZSRS, zamieszkałe przez nierosyjskie narody, są bardziej zadbane, czystsze, przyzwoitsze, cieszą się życiem na wyższym poziomie niż tereny wewnątrz terytorium rosyjskiego. W wielu miejscach kompromis poszedł tak daleko, że kołchozy stały się prawie rolniczymi spółdzielniami produkcyjnymi, co w głębi Rosji nie może mieć miejsca w praktyce. Istnienie alternatywnej gospodarki rozwinęło prawdziwe społeczeństwo obywatelskie, które zagraża komunistycznej partii, tłumiąc jej wpływy lub na nią samą wpływając. Decyzje sądów i działania policji wspierają nową elitę i być może już niedługo będzie ona miała wpływ na posunięcia polityczne. Oznaczałoby to koniec bolszewizmu. Dzięki temu procesowi gromadzenia przywilejów kwestia narodowa traci na ostrości, a struktura sowiecka ma szansę przetrwania. Ruch niepodległościowy tym samym – ciągle represjonowany od zewnątrz – podlega wewnętrznej korupcji. Nigdy wszakże do końca nie zanika. Wystarczy moment, kiedy zabraknie scalającego autorytetu, by ZSRS rozpadło się równie gwałtownie jak w 1917 roku stare imperium carów.

Z punktu widzenia narodu rosyjskiego niepewne znaczenie Rosji budzi niepokój. Związek z bolszewizmem, który cieszył nacjonalistów rosyjskich uczuciem dominacji, spełnieniem słowianofilskich, mesjanistycznych przepowiedni, postępem językowej rusyfikacji, itp., umniejszył jednak liczebnie naród rosyjski. W służbie bolszewizmu Rosjanie pozostawali bliżej centrum potęgi i – co za tym idzie – bliżej niż inne narody wszystkich negatywnych stron reżimu. Centralna, moskiewska Rosja, historycznie rzecz biorąc ośrodek narodowości, przedstawia obecnie, tak daleko jak okiem sięgnąć, zrujnowane wsie, ugory, ponure miasta, ludzi godnych politowania, okaleczonych przez upadek moralności i alkoholizm. Wydaje się, iż zagrożone są najistotniejsze biologiczne warunki przetrwania – liczba urodzeń spada, stopień niemoralności się zwiększa, a brak dobrych warunków sanitarnych wprost przeraża. Co zaś tyczy się kultury i języka, lepiej o tym nie wspominać. Ze względu na te zmiany przymierze bolszewicko-rosyjskie może okazać się nie tak trwałe jak niegdyś. Zjawisko to dokumentują nie tylko protesty Sołżenicyna, które inspiruje najczystszy patriotyzm, ale także półoficjalna albo tolerowana literatura (w rodzaju „wiejskich” powieści Walentego Rasputina), krytykująca to przymierze i z cicha potępiająca jego monstrualne koszty. Pozostaje ponadto lub odradza się stara kultura prawosławna. Państwowa propaganda wyjaśnia, najlepiej jak umie, położenie Wielkorusów: jako wynik tysiącletniego idealizmu i bezinteresownego poświęcenia rosyjskiego ludu dla szczęścia ludzkości, to jest – oczywiście – socjalistycznego szczęścia.

Przywódcy ludu są świadomi boleści. Ale czy mogą oni zignorować kompromisy, które odzwierciedlają sześćdziesiąt osiem lat ciężkich wyrzeczeń? Z bolszewickiego punktu widzenia istnieją jedynie dwie drogi wyjścia.

Pierwszą z nich były powrót do rygorystycznego leninizmu, do czego Stalin marząc tęsknił w swoich ostatnich latach. Taka polityka pociągnęłaby za sobą zniszczenie wszystkich narodów, zmieszanych w magmie sowietyzmu o niewątpliwym posmaku rosyjskim, ale nawet naród rosyjski zatraciłby w niej swoją tożsamość. Obecny reżim nie ma wystarczającej siły, by próbować takiej polityki. Mogłaby ona osłabić moc państwa w istotnym momencie, kiedy to potrzebuje ono energii do prowadzenia polityki zagranicznej. Obecnie nie można wyobrazić sobie realizacji tego, o czym śnił Stalin – deportacji wszystkich Żydów i Ukraińców. A tylko takie działania pozwoliły uporać się z problem do końca.

Drugie wyjście polegałoby na przyznaniu większych przywilejów Rosjanom u umocnieniu rosyjsko-bolszewickiego przymierza z jednoczesnym wycofaniem się z układów zawartych z narodami nierosyjskimi. W wyniku takiego kroku uznanoby oficjalnie istnienie rosyjskiego imperium i zrezygnowanoby z fikcyjności Związku Sowieckiego, który przestałby być związkiem i nie posiadałby już sowietów. Aby ocenić znaczenie takiego przedsięwzięcia, należy zaprzeczyć powszechnej opinii, że taka zmiana już nastąpiła. Większość zachodnich mężów stanu widzi Związek Sowiecki jako przedłużenie imperium, ukrytego pod cienką warstwą socjalistycznej frazeologii. Gdyby tak rzeczywiście było, odrzucenie ideologii sowieckiej nie sprawiłoby trudności. Wielu ekspertów utrzymuje, że jeśli technokraci i wojsko nie przejęli władzy dotąd, to uczynią to wkrótce. Tymczasem, przeciwnie, potęga ZSRS jest wynikiem ideologii, która dopiero wszystko uprawomocnia. Jeśliby pozbyć się ideologii, to wraz z nią zniknęłaby moc. ZSRS to nie jest imperium. Aby imperium mogło istnieć, potrzeba uprzywilejowanego ludu, koniecznych militarnych środków i określonych celów. To właśnie decydowało o rzymskim, hiszpańskich, angielskim czy francuskim imperium. Naród rosyjski nie ma żadnych przywilejów. Ma tylko „udogodnienia” jako najpewniejszym sprzymierzeniec, z którego wywodzą się najczęściej przywódcy partyjni, nawet w poszczególnych nierosyjskich republikach. Ale te „udogodnienia” nie są prawami. Co więcej, pociągają one za sobą uciążliwe obowiązki. Zwolnienie od nich uważają Rosjanie za przywilej nacji nierosyjskich. Rosjanie, jeśli cieszą się przywilejami, to zawdzięczają je swemu komunizmowi, a nie rosyjskości. W teorii pozostają oni wierni komunizmowi lub Zawiązkowi Sowieckiemu, a nie samej Rosji. W ostatecznym rozrachunku socjalistyczna matryca może powtarzać się w nieograniczonym zakresie i z podobną intensywnością. Usiłuje ona przekształcić cały świat w oparciu o pierwotny model komunistyczny ZSRS, tak dalece jak dyktuje to ideologia, a egocentryczna strategia pozwala.

Oficjalne stworzenie wszechrosyjskiego wojskowego i policyjnego imperium przyniosłoby znaczące i natychmiastowe korzyści. Np. wiele korzyści wypłynęłoby z ograniczenia presji ideologicznej. Dla poddanych reżimowi oznaczałoby to ogromną ulgę. Sołżenicyn wyraził to w swoim „Liście do przywódców sowieckich”, twierdząc, że krok taki uczyniłby rząd znośnym, niezależnie od despotyzmu zachowanego w innych dziedzinach.

Podobny krok dałby także wytchnienie przywódcom, którzy ponoszą cięższe koszta z powodu ideologicznego przymusu; mogliby oni wreszcie rządzić krajem zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Nawet gdyby zachowali swoje imperialne zakusy, mogliby próbować osiągnąć swoje cele racjonalnymi środkami i zaprzestać przestrzegania pokrętnych oraz absurdalnych zasad ideologicznych czy pustej retoryki.

Aczkolwiek zwrot ku „bolszewizmowi narodowemu” mógłby okazać się kuszący, jak zdaje się na to wskazywać większość przemian sowieckiego świata, to jednak obraca się on nieustannie wokół problemów legitymizacji władzy. Kiedy magia ideologii przestałaby działać, imperialne czy kolonialne zamiary można by było uzasadnić jedynie ambicjami rosyjskiego ludu – w dzisiejszym, całkowicie zdekolonializowanym świecie. To anachroniczne uzasadnienie wywołałoby natychmiast opór narodów nierosyjskich, które odwołałyby się do należnych im praw, co z kolei sprowadziłoby na nie okupację. Naród rosyjski nie sprostałby takiemu zadaniu liczebnie.

W rezultacie Gorbaczowowi i jego następcom pozostało jedyne możliwe posunięcie polityczne, to znaczy manewrowanie między nierealnym powrotem do stalinizmu a niebezpiecznymi prądami narodowego bolszewizmu. Rosjanie czerpią obecnie zadowolenie z najbardziej szowinistycznego poczucia rosyjskości, łącznie z przywołaniem pamięci o Dymitrze Dońskim czy częściowego wskrzeszenia myśli słowianofilów oraz ineditów Dostojewskiego. Jednakże partia utrzymuje kontrolę nad przymierzem i wyłączne panowanie nad językiem ideologii. W imię proletariackiego internacjonalizmu, sowieckiego patriotyzmu i walki z nacjonalizmem burżuazyjnym partia może przeprowadzać okresowe czystki wśród narodów nierosyjskich i zsyłać ich bojowników do Gułagu. W tym samym czasie system będzie kontynuować lub nawet, tam gdzie to konieczne, rozszerzać politykę ustępstw na rzecz republik narodowych, podkreślając zarazem, iż to ustępstwa a nie prawa, a więc można je odwołać.

Słowem, ogólna polityka systemu dąży do wyzwolenia wielkoruskiego nacjonalizmu (co wyraża się między innymi w rozprzestrzenianiu się nastawień antysemickich) przy równoczesnym dozowaniu przywilejów dla narodów nierosyjskich. System zmuszony jest posługiwać się coraz częściej drętwą mową marksizmu-leninizmu dla utrzymania w ryzach obydwu nurtów tego procesu. Ta niepewna sytuacja charakteryzuje obecną postać kompromisu, ale każda jego postać jest z bolszewickiego punktu widzenia czasowa i zależna od okoliczności.

Polityka ta, co trzeba odnotować, ma swe odpowiedniki w europejskich państwach demokracji ludowej, w Wietnamie i na Kubie. W wielu krajach nacjonalizm był źródłem siły, która pomogła rządom socjalistycznym przejąć władzę. Nacjonalizm pozostał tam istotna siłą. W każdym z tych krajów rząd rozwinął jego szowinistyczną postać, która posiłkuje się przykładami ze zwycięskiej przeszłości, nawet w dość podejrzanych przypadkach (na przykład Drakula w Rumunii). Skłonność do nacjonalizmu pomaga polityce sowieckiej w tym sensie, iż skupia uwagę poszczególnych państw na nich samych, uszczelnia ich granice, hamuje próby zrzeszenia się i baczy, by nie zabłądziły one w kierunku Zachodniej Europy bądź Stanów Zjednoczonych. W Polsce na przykład nacjonalizm ułatwia politykom partyjnym stroić się w patriotyczne szatki, aż do wymuszania akceptacji podstawowych celów komunizmu pod pozorem mniejszego zła i środków do walki z rosyjskich imperializmem. Tą drogą bolszewizm robi użytek także z tego, co przeciwne jego naturze. Bolszewicka sztuka rządzenia polega na zmuszeniu ludzi do zaakceptowania towarzyszącej sowietyzowaniu rusyfikacji, najpierw w imię proletariackiego internacjonalizmu i socjalistycznej legitymizacji władzy, a potem jako ofiary, która musi zostać złożona, by zapewnić wielkość lub przetrwanie narodu.

Henri Queuille, trzykrotny premier francuskiej Czwartej Republiki, wyraził się kiedyś, że nie ma problemu, dla którego brak rozwiązania nie byłby rozwiązaniem. To prawda, ale nie w odniesieniu do problemów narodowych. W 1913 rząd carski był przekonany, iż ma możliwość uporania się z ekonomicznymi, społecznymi, a nawet politycznymi problemami, ale nie mógł poradzić sobie z kwestią narodową. W następstwie poniechał on rozwiązywania innych problemów, ponieważ nasilałoby to drażliwość problemu narodowego i zagroziło państwu rosyjskiemu10/. Problem narodowy zmienił tor rosyjskiej rewolucji i zapobiegł takiemu jej rozwojowi, jaki miał miejsce we Francji i w Anglii. Bolszewizm mógł przywrócić coś na kształt rosyjskiego imperium, demokracja liberalna spowodowałaby jego rozpad. Nacjonalizm przysporzył bolszewizmowi wiele korzyści. Dziś rzeczy mają się podobnie; z tą ogromną różnicą, iż nie wygląda na to, by można było rozwiązać społeczne i polityczne problemy, przed którymi staje rząd sowiecki. System jedynie usiłuje jakoś przetrwać – przez rok, przez tysiąc lat, nikt nie wie jak długo. Nacjonalizm stał się zarówno zasadniczą siłą scalającą ZSRS (rosyjski nacjonalizm), jak i podstawą dążeń odśrodkowych (nacjonalizm nierosyjski). Wyważone napięcie między tymi przeciwstawnymi siłami utrzymuje Związek Sowiecki w jako takiej spójności.

 

Alain Besançon

 

P R Z Y P I S Y

1. W. I. Lenin: O prawie narodów do samookreślenia. W tegoż: Dzieła. Przykład z czwartego wydania rosyjskiego przygotowanego przez Instytut Marksa- Engelsa- Lenina przy KC WKP. T.20. Grudzień 1913- sierpień 1914. Warszawa 1951, s. 436.

2. Ibidem, s. 425-426.

3. J. W. Stalin: Marksizm a kwestia narodowa. Kwestia narodowa a leninizm. Warszawa 1950, s. 26.

4. M. Agursky: Ideologia nacjonal-bolszewicka. Paryż 1980.

5. W. I. Lenin: op. cit., s. 437.

6. J. W. Stalin: Przemówienie na naradzie 10-16 maja 1918. W tegoż: Działa. t.4. Listopad 1917-1920. Warszawa 1951, s. 97.

7. W sowieckim słowniku słowo kompromis ma negatywne znaczenie i prawie zawsze kojarzone bywa z określeniem zgniły (gniłoj) Sowiecki termin, który najbardziej odpowiada mojej myśli, to krok do tyłu (szag nazad), oznaczający taktyczne cofnięcie się. Zachowuję jednak jasne dla nas słowo kompromis.

8. J. W. Stalin: Soczinienia. T. 8, s. 138 (W polskim wydaniu „Dzieł” cytatu nie udało się zlokalizować).

9. A. Bennigsen, C. Lemercier- Qualquejay: Les Musulmans oublies. Paryż 1981.

10. W istocie, za wyjątkiem Polski i Finlandii, problemy narodowe w imperium rosyjskim w roku 1913 były zdecydowanie mniej poważne od tych, które powstały po tamtym czasie.

 

Alain Basancon, Nacjonalizm i bolszewizm w ZSRR, Lublin-Warszawa 1988

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.