O Moczarze

1. Moczar jako szef MSW

W porównaniu do 1962 roku, w zakresie walki z przestępczością gospodarczą nie zanotowano wyraźnej tendencji spadkowej.

Przyczyna wielu spośród tych przestępstw tkwiła w dużym stopniu w systemie gospodarczym i politycznym kraju. Nadużycia np. popełnione przy zakupie statków z Funduszu Rozbudowy Floty (przepłacenie kontraktu o około 1 mln dolarów) kompromitowały Ministerstwo Żeglugi. Rzecz charakterystyczna, że sprawy nie udało się dokładnie zbadać, a podejrzanych nawet nie przesłuchano, bo, jak twierdził minister W. Wicha, „w czasie śledztwa następowały liczne interwencje wysoko postawionych osób”. W tym konkretnym przypadku Moczar należał do grona tych, którzy sprzeciwiali się zamiarowi prokuratora generalnego PRL Kazimierza Kosztirki umorzenia śledztwa z braku dowodów. Zdecydowanie opowiadał się za wznowieniem dochodzenia, ale w nowym składzie prokuratorskim.

Natomiast w innej sytuacji, gdy na tle ekonomicznym zmiany norm, braku surowców, obniżenia premii i płac dochodziło w fabrykach do tzw. Przerw w pracy, ograniczał się jedynie do stwierdzeń o konieczności stałego podania przez aparat MSW czujności i wcześniejszego zbierania danych o rysujących się napięciach. Nie występował zbyt ostro wobec protestujących robotników. Nie domagał się ostrych sankcji, zwolnień z pracy. Zresztą skala tych protestów na początku lat 60. nie była duża, a przez to groźna dla władzy. Społeczeństwo polskie po okresie silnego pobudzenia w 1956 roku wchodziło coraz głębiej w fazę „małej stabilizacji”.

Wszędzie jednak tam, gdzie pojawiało się – w interpretacji kierownictwa partyjnego i państwowego – poważne zagrożenie, MO i SB interweniowały w sposób zdecydowany i brutalny. Można tu wspomnieć o zajściach 27 kwietnia w Nowej Hucie, 30 maja w Zielonej Górze i 6 października 1960 roku w Toruniu. Brak zgody ze strony władz na budowę kościoła i próby usunięcia krzyża z miejsca przewidzianego pod ten kościół w Nowej Hucie i Zielonej Górze oraz eksmisja z udziałem MO w zakonie oo. Redemptorystów w Toruniu, mieszczące się w szerokim nurcie antykościelnej polityki władz państwowych, doprowadziły do ostrego konfliktu. Na zebraniu 6 czerwca 1960 roku Kolegium MSW analizowało te wydarzenia. Jednak poszukiwano nie przyczyn konfliktu, ale tylko takich rozwiązań, aby „partia dalej pozostawała w natarciu”. Kazimierz Witaszewski krytykował MO za opieszałość w działaniu. Natomiast A. Alster twierdził, że zwlekanie z interwencją w takich wypadkach, jakie miały miejsce w Nowej Hucie i Zielonej Górze, jest gorsze niż natychmiastowa reakcja. Również wiceminister Moczar nie miał najmniejszych wątpliwości, jeśli chodzi o zasadność podjętych działań. Zarzucał kierownictwu partyjnemu i komendzie MO w Nowej Hucie nerwowość, nieudolność, oraz opory we wprowadzeniu do akcji sił porządkowych. Nie zgadzał się też na podanie prasie informacji o zajściach. Proponował usunąć z Nowej Huty i Zielonej Góry „element zdemoralizowany i przestępczy”, który – jak należy się domyślać – był w jego odczuciu decydującą siłą odpowiadającą za burzliwy przebieg wydarzeń. Ponadto widział konieczność wzmocnienia Zmechanizowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej (ZOMO) i wypracowania skuteczniejszych technik ich działania. Odpowiednie rozpoznanie sytuacji w środowiskach katolickich, niektórych stowarzyszeniach i organizacjach związanych z Kościołem pozwoliłyby uniknąć burzliwych konfliktów w przyszłości.

 

2. Moczar a Żydzi

Choć polscy Żydzi jawili mu się najczęściej negatywnie, nie deklarował potrzeby przymusowej asymilacji społeczności żydowskiej. Wystarczyć miało takie ustalenie władz Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, które „będą realizowały słuszną politykę narodowościową” oraz przeciwdziałać wpływom międzynarodowych organizacji syjonistycznych. W rzeczywistości MSW chciało izolować polskich Żydów od kontaktów ze światem. Są też – przywoływane głównie przez stronników Moczara – świadectwa wnoszące inne szczegóły. Często akcentowana jest kwestia jego przyjaźni z byłym partyzantem AL pochodzenia żydowskiego, G. Alefem-Bolkowiakiem, reprezentującym w FIR polski ZBoWiD. Natomiast znany polskiej opinii publicznej nie tylko z działalności politycznej jako minister czy prezes Komitetu ds. Radia i Telewizji – Włodzimierz Sokorski – w swoim „wywiadzie-rzece”, odnosząc się do faktu, iż Moczar „nauczył się pić bez granic”, powiedział, iż bedąc na rauszu szef polskiego MSW zapewniał, że nie jest antysemitą, powoływał się wtedy na Żydów, których ratował w czasie okupacji. Według W. Sokorskiego, obecność w domach byłych żydowskich partyzantów w Jerozolimie portretów „Mietka” może mieć związek z tą samooceną dokonaną przez Moczara. Podłożem drażliwego stosunku szefa MSW do Żydów miała być nadmierna usłużność niektórych Żydów-komunistów wobec Moskwy. Ze swej strony W. Sokorski dodawał jeszcze, że inną przyczyną mogła być inteligencja Żydów, „która nie pozwalała im pić wódki w zbyt dużych ilościach”.

Poza opinią Włodzimierza Sokorskiego, utrzymaną w charakterystycznym dla niego stylu, mówiąc o stosunku Moczara do Żydów i osób pochodzenia żydowskiego, należy wspomnieć o pewnym liście i zaproszeniu do Izraela. W maju 1966 roku G. Alef-Bolkowiak w Tel Awiwie spotkał się z byłymi żydowskimi partyzantami AL z Lubelszczyzny. Dawni partyzanci ze wzruszeniem mieli wspominać „Wasz serdeczny do nas stosunek i opiekę”. Jeden z nich wystąpił nawet z ideą zaproszenia Moczara do Izraela. „Prosili, ażeby Mietek przyjechał do Izraela, niech się o koszta pobytu nie martwi, mój dom jest dla niego otwarty i mój samochód 24 godziny stoi do jego dyspozycji. A inni chłopcy powiedzieli, że pokryją koszta Twojego przejazdu i pójdą do rządu izraelskiego, aby Ci dali wizę”. Choć cytowane słowa zostały napisane w 1966 roku, a więc jeszcze przed okresem, kiedy Moczar i jego otoczenie zaczęło grać „syjonistyczną” kartą, należy o nich pamiętać. Żydowscy partyzanci AL, wysyłając za pośrednictwem wspomnianego G. Alefa-Bolkowiaka zaproszenie do „Mietka”, pokazali, że zachowali w pamięci pozytywny obraz byłego dowódcy.

K. Lesiakowski, Mieczysław Moczar „Mietek”. Biografia polityczna, Warszawa 1998, s. 208-209, 298-300

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.