Komuniści Trzeciego Świata wobec tradycji lokalnych

 

Ogromnie różnorodne są także, i to od dawna, metody, jakimi komuniści w Trzecim świecie walczą o triumf idei socjalistycznej. Niekiedy są one wręcz niewiarygodne dla ludzi z Europy, którzy nie znają specyfiki tamtejszych społeczeństw.

W Wietnamie, na przykład, we wstępnym okresie budowy partii komunistycznej, działacze jej często wspomagali swe hasła… naukami Konfucjusza. Świetnie umiał wiązać prastarą religie z doktryną Marksa wielki Ho Chi Minh.

Na Sumatrze, wśród ludu Minangkabau, komuniści zdobyli bardzo osobliwych sojuszników. W latach dwudziestych, w okresie holenderskiego kolonializmu, istniał tam konflikt między ulemam, dochownymi muzułmańskimi, a… lokalnymi czarownikami, mającymi nadal wśród ludu ogromny mir, datujący się jeszcze z czasów przedmuzułmańskich. Ponieważ władze kolonialne zdobyły wielu sojuszników wśród ulemów, przeto komuniści sprzymierzyli się z mistrzami czarnej magii. Działaczami sprzyjającymi komunistom stali się: szeroko znany arcymag wiedzy tajemnej – Sidi Djemadi, sławny czarownik Mohamed z Patangu oraz Libai Kadir, który nauczał sztuki bupi-sutsi, to znaczy „niewrażliwość” na ciosy sztyletów i kule karabinowe. Ten zadziwiający nas, lecz logiczny na Sumatrze sojusz magii z marksizmem pozwolił komunistom ogromnie rozszerzyć swe wpływy w masach.

Na Borneo komuniści zdobyli dla swych haseł dużą część Dajaków – przerażających „ścinaczy głów”. Chodzili oni do urn wyborczych potrząsając przy tym dzidami, ozdobionymi pęczkami ludzkich włosów oraz grzechotkami z czaszek (odziedziczyli je po ojcach bądź sami ucięli wrogom w młodości).

W Afryce i Ameryce Łacińskiej zdarzały się przypadki wiązania się lewicy z tzw. kościołami synkretycznymi (które łączą elementy wierzeń różnych religii oraz całkiem świeckie idee) i z mistycznymi kultami ludowymi: bembe na Kubie, vodou na Haiti, kongo w Brazylii. Są to, rzec można, religijne formy plebejskich ruchów społecznych, z których często wykluwa się lewicowa świadomość (acz czasem, odwrotnie, skrajnie prawicowa, bliska faszyzmowi).

Komuniści nepalscy pilnie przestrzegają, by mieć dobre stosunki z braminami – najwyższą kastą – bo to zwiększa ogromnie ich prestiż w innych, niższych kastach; zresztą wielu braminów, a więc „duchownych” hinduskich, zajmuje czołowe stanowiska w partii komunistycznej; identycznie jest w Indiach.

Podobnych przykładów można przytoczyć bardzo wiele. Świadczą one, że najważniejszą zasadą działania komunistów jest elastyczność, umiejętność dostosowania się do społecznych, religijnych, etnicznych realiów swego kraju.

 

Wojciech Giełżyński, Trzeci Świat czyli wiele znaków zapytania, Warszawa 1978, s. 140-141

 

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.