Faszyzm i władza kapitalistyczna

(…) Każda analiza polityczna osadza się począwszy od pozycji klasowej i tak, dla nas komunistów, kwestia musi być przeformułowana w następujący sposób: czy Front Narodowy tworzy wielkie niebezpieczeństwo dla proletariatu francuskiego i procesu rewolucyjnego we Francji? Czy tworzy niebezpieczeństwo i przeszkodę ważniejszą dla klasy pracowniczej i rewolucji proletariackiej niż socjaldemokracja mitterandowska? Czy reprezentuje interesującą alternatywę polityczna i wiarygodną dla burżuazji imperialistycznej we Francji? Oto dokładne zapytania, które pojawiają się od kiedy przyjmiemy jasną pozycję klasową. Tylko w ten sposób możemy uniknąć wpadnięcia w logikę demokracji burżuazyjnej, która przekształca antyfaszyzm w obronę systemu.

Nie uważamy, że rozwój skrajnej prawicy reprezentuje dzisiaj interesującą i wiarygodną alternatywę polityczną dla burżuazji imperialistycznej, w przeciwieństwie do lat 20. i 30. kiedy to faszyzm, nazizm, frankizm doszły do władzy.

Partie Mussoliniego, Hitlera i Franco rozwijały się jako wybór i konieczność wielkiego kapitału by zgnieść ruchy rewolucyjne powstałe na fali Rewolucji Październikowej, zlikwidować ostatecznie instytucje, które pokazały swą bezsilność w podtrzymaniu porządku imperialistycznego i jako wyraz sprzeczności międzyimperialistycznych i tendencji wojennych. Dzisiejszy F.N., jak i jego inne odpowiedniki ucieleśnia już tylko ideologię ultrareakcyjną nie korespondując w niczym z potrzebami burżuazji imperialistycznej.

(…) Konwergencja między faszystami i burżuazją imperialistyczną nie istnieje już w Europie Zachodniej. Jeśli wyłączymy kilka małych klubów spiskowców i kilku dziedziców wielkich rodzin, burżuazja imperialistyczna (która wyciąga lekcje z historii) ustawiła się za partiami jak najbardziej przystającymi do instytucji demokracji burżuazyjnej. Ta ostatnia neutralizuje walkę klas w sposób dużo bardziej nowoczesny i skuteczny niż na to pozwalał korporacjonizm faszystowski. Jeśli kiedyś oligarchia hiszpańska ustawiła się za Falangą, jeśli kartele niemieckie kryły się za partią nazistowską i w tym samym momencie burżuazja włoska i kościół postawił na faszyzm Mussoliniego, dzisiaj Suez, Paribas, Thompson lub Peugeot nie mają żadnej korzyści w tym by widzieć partie Le Pena dokonującą spektakularnego wyłomu (…). Tak samo wielki kapitał hiszpański, Unia Europejska czy NATO liczą na PSOE, która dostarcza im najlepszego poparcia, a nie na jakiegoś anachronicznego kretyna w stylu Tejero. Można tu zresztą zmierzyć różnice natury strukturalnej między metropoliami imperialistycznymi i krajami zdominowanymi, które od czasu do czasu znajdują się po jarzmem otwartych dyktatur (popieranych przez NATO, UE i burżuazję imperialistyczna).

Jednakże, jeśli jest dyskusyjne, że ruchy faszystowskie są historycznie mało groźne same w sobie, nie są przez to mniej zdolne do odnoszenia częściowych sukcesów, są zawsze szkodliwe kiedy odwracają świadomość sektorów ludowych dotkniętych przez kryzys, bezrobocie i parlamentarną korupcję od walki robotniczej. Kiedy służą one jako punkt oparcia dla policji (bojówki  kapitalistów itp.), kiedy propagują najreakcyjniejsze idee burżuazji.

Antyfaszyzm musi koniecznie wpisać się w ramy konfrontacji, która przeciwstawia proletariat wszystkim formom dominacji, w która ubiera się władza burżuazji i w szczególności tej obowiązującej tu i teraz: demokracji parlamentarnej.(…)

Nawet kiedy władza burżuazyjna będzie sprawowana w sposób dyktatorski i kiedy walka przeciw tej formie dominacji nastąpi po walce przeciw formom demokratycznym/ parlamentarnym, partie faszystowskie jak ta Le Pena nie będą tworzyły priorytetu strategicznego ataku rewolucyjnego. Burżuazja imperialistyczna nie odwoła się do podobnych anachronicznych ruchów by utrzymać swą otwartą dyktaturę – ta wyjdzie z istniejących instytucji UE i NATO, z parlamentów przekazujących pełnię władzy egzekutywą (jak to jest konstytucyjnie przewidziane we wszystkich krajach Europy Zachodniej) itd. Dyktatura otwarta nie będzie dziełem brunatnych czy czarnych koszul, ale technokratów, polityków, ideologów i strategów którzy są aktualnie filarami instytucji demokratycznych.

(…) Naszym celem jest ustanowienie dyktatury proletariatu i budowy socjalizmu i dlatego przeciwstawiamy się wszelkim formom dominacji burżuazji. Naturalnie przeciwstawiamy się głównie tym, które są dzisiaj wykorzystywane. Ponieważ dzisiaj partie jak Front Narodowy będą grały rolę co najwyżej uzupełniającą w awanturach otwarcie reakcyjnych burżuazji wypada przyznawać im tylko drugorzędną uwagę. Jeśli umknie nam ta inteligencja rewolucyjna nasza walka antyfaszystowska będzie z pewnością zdeformowana i przejęta przez demokracje burżuazyjną. Ona zbliży się w dziedzinie antyfaszyzmu do tego czym jest pacyfizm (drobnoburżuazyjny) w dziedzinie walki antywojennej: obiektywne przyłączenie się do status quo politycznego i społecznego(nie wojna ale imperialistyczny pokój i jego wyzysk, nie faszyzm ale demokracja burżuazyjna obca interesom ludowym). Jeśli wpadniemy w bagno takiego antyfaszyzmu (drobnoburżuazyjnego) masy walczące przeciwko reżimowi ostatecznie wyrzucą nas, zupełnie słusznie, razem z nim.

 

La Fleche et la Cible (zima 1993/94)

Pismo byłych członków Cellules Communistes Combattantes

[za:] Inny Świat nr 10

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Antyimperializm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.