Czy anarchista w Polsce winien walczyć o jej niepodległość

 

Tak! Dla mnie przynajmniej jest to sprawa oczywista. Niżej postaram się odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak jest.

Jak jest  - każdy widzi. Żyjemy w bagnie. Jest to oczywisty skutek braku niepodległości. Narzucono nam obcy ustrój, którego nie chcemy, a który od niemal 50 lat rujnuje Polskę. Jednocześnie nie pozwala się nam realizować naszych własnych ideałów. Prowadzi to w sposób nieuchronny z jednej strony do apatii i nieudaczności, z drugiej zaś do niechęci wobec wszystkiego co „nie-polskie”. Przy czym owa polskość jest zawężona podwójnie  - raz przez slogan o Polaku=katoliku; drugi raz przez niezauważanie niczego, co nie służyłoby walce z obcymi  - nawet pan Bóg jest u nas tylko pistoletem, z którego chcemy ustrzelić Marxa, a wiosną  - Polskę nie wiosnę chcemy zobaczyć. I tymi zawężonymi pojęciami manipulują „nasze” elity  - kościół, inteligencja, nawet rząd  - oskarżając o zdradę każdego, kto się wychyli, zwłaszcza zaś tych, co walczą o wyzwolenie społeczne i niepodległość narodową. A ludzie, zwłaszcza starsi  - w imię źle pojętej jedności  - solidaryzują się z elitami i bredzą o prowokacji. Dzieje się tak nie od dziś  - uczy nas o tym cała nasza historia. Niestety  - rzadko komu udaje się coś z niej nauczyć. W szkole, na ambonie czy w telewizorze  - historię zmienia się w zbiór nudnych legend, by zniechęcić do jej poznawania (lub przerobić na akademię ku czci…). Najlepszym tego przykładem jest sarmatyzm  - największa biała, a raczej  - czarna plama w nauczaniu historii Polski; był to okres w dziejach naszego kraju, gdy polskość święciła największe tryumfy, gdy byliśmy najbardziej sobą a jednocześnie najbliżej Europy  - okres dziś oskarżany o ciemnotę i anarchię. I rzecz ciekawa  - obie strony są w tym fałszowaniu naszych dziejów wyjątkowo zgodne, bo obie mogą razem na tym stracić i obie mają równie brudne ręce i nieczyste sumienia, tak ci, co chcą „gonić” Zachód, jak i ci, co „dogadują się”. Polacy zawsze realizowali swą utopię Rzeczpospolitej opartej na zasadach wolności, równości, braterstwa, pokoju, tolerancji, solidarności i samorządności. Było to w czasach, gdy Wschód i Zachód były jednako światem wojen, nienawiści i niewoli i Niestety, żądne władzy elity (dwór, episkopat, senatorzy) robili wszystko by zniszczyć polską wolność i (s)pokój, a kiedy nie mieli dość sił sami  - chętnie odwoływali się do obcej przemocy. Efektem były dwa „potopy”, a następnie rozbiory (pod pozorem nierządu i nietolerancji) i to w chwili, gdy Polska śladem Francji wkraczała w nowe czasy, wyprzedzając znacznie na tej drodze sąsiednie mocarstwa (o jej sile świadczy fakt, że Rosja musiała wezwać do pomocy Prusy i Austrię, a i miejscowych zdrajców-króla nie wyłączając). Upadek ten trwa do dziś  - wszystkie próby powstań narodowych paraliżowały bowiem elity bojące się, że wraz z odejściem obcych stracą swe koryto. I mają rację, lecz my tego nie dostrzegamy. Jedni  - zaślepieni „kompleksem polskim”  - klepią patriotyczne slogany o jedności narodu wobec wroga  - drudzy, wiedząc, że to tylko parawan dla brudnych interesów elit, odwracają się od problemu i … dostają kopa w dupę, bo życie nie ma o sobie zapomnieć, choćby nie wiem jak długo je olewać.

Jedni i drudzy nie rozumieją, że NIE MA NIEPODLEGŁOŚCI BEZ ANARCHII (ściślej  - rewolucji społecznej) A ANARCHII BEZ NIEPODLEGŁOŚCI ! Jest tak z kilku przyczyn: po pierwsze  - nie są możliwe żadne zmiany społeczne (polityczne i kulturalne) w Polsce tak długo, jak długo będzie ona pod panowaniem ZSRR, który chce Polski zależnej i słabej. Po drugie  - znaczna część ludzi wierzy, że to nie państwo jest złe, ale to, że jest ono „ruskie” i gdy tylko będzie niepodległe i niekomunistyczne będzie dobrze  - dlatego walczą nie przeciw władzy a o jej „ludzką twarz” i „narodowe oblicze”. Z kolei  - niepodległości nie osiągniemy dopóki rewolucja społeczno-narodowa nie obali elity władzy, kościoła i inteligencji  - różnych „autorytetów społecznych”, w którym interesie leży wysługiwanie się obcym, „narodowe porozumienia” kosztem społeczeństwa, do którego apeluje się o spokój i zaciskanie pasa. By  - wreszcie  - w tych warunkach geopolitycznych ludzie mieli dość siły i woli do walki o niepodległość i jej obrony nie wystarcza puste hasła o obronie przed naporem Azji ze Wschodu czy niemczyzny z Zachodu. Tu człowiek musi walczyć o swój interes a nie o „rację stanu”. Mówiono niegdyś, że „nie rządem Polska stoi a prawami swych obywateli”; gdy władze zaczęły te prawa łamać  - Rzeczpospolita upadła, a samą formułę  - jako całą prawdę o dawnej Polsce  - zniekształcono, tworząc slogan o naszej „nierządności”. A żaden naród, żadne społeczeństwo nie może żyć i rozwijać się, jeśli neguje się jego przeszłość, jego walkę o wolność, jego nadzieję i ideały. U nas  - rzecz charakterystyczna  - czynią to ci, którzy najwięcej o narodzie krzyczą  - endecy (narodowi katolicy) i „wadami narodowymi”, „brakiem realizmu”, buntowniczością i niechęcią do realizowania ich programów. I  - nie mając alternatywnej myśli narodowej  - wielu Polaków dało sobie wmówić te bzdury, a ich brak związku z rzeczywistością sprawia, że faktycznie nic się nam nie udaje. Co robić w tej sytuacji by to zmienić ?! Odpowiedź nasuwa się sama.

Przede wszystkim  - odrzucam wszelkie programy naprawy „realnego” socjalizmu czy odtwarzania (? tworzenia od nowa) kapitalizmu w Polsce. Są to programy dla państwa i jego  - tych czy innych  - właścicieli  - nie dla nas ! Po drugie  – postuluję odkłamanie naszych historii- tej dawnej i tej całkiem współczesnej, dziejącej się na naszych oczach. I to nie przez przegięcie pały w tę czy tamtą stronę, ale przez krytyczną ocenę jednych i drugich. Bez tego nigdy nie zrozumiemy, co tu jest grane, nie odzyskamy szacunku dla samych siebie i dla dziejów naszych oraz wiary we własne siły, co za tym idzie  - skuteczność w działaniu.

Tworzone przez nas dawniej i dziś programy nie są wcale utopiami a ich realizację uniemożliwia obca ingerencja w nasze sprawy a nie brak realizmu (raczej konsekwencji). Obcy negowali zawsze nasze prawo do inności, odmiennej drogi rozwoju, bo stanowiła ona niebezpieczny wzór dla ich poddanych. Zawsze też znajdowali się zdrajcy, którzy za prawo życia naszym kosztem sprzedawali Polskę na lewo i prawo. I to przeciw nim głównie winniśmy się zwrócić, bo to oni paraliżują skuteczną walkę z wrogiem zewnętrznym.

Ich programom trwania w tym bagnie musimy przeciwstawić wizję Rzeczypospolitej opartej na zasadach wolności, pokoju, sprawiedliwości i społecznej aktywności. Wzory możemy bez trudu znaleźć w naszej historii – tej nowszej („Samorządna Rzeczpospolita” – program I KZD „S”) i tej dawniejszej. Nie chodzi mi rzecz jasna o przywracanie szlachectwa, lecz o przyswojenie kilku prawd, którym hołdowali Sarmaci, a mianowicie, że najważniejszy jest człowiek, że to państwo jest dla niego, a nie odwrotnie, że jeśli w ojczyźnie nie ma wolności, to nie ma już czego bronić, że bić się o swe prawa i swą Rzeczpospolitą trzeba samemu (uzbrojony naród stawi czoła obcym, a i rządowi się nie da – rząd zaś nie ma armii, nie może ani prowokować wojen, ani zniewolić społeczeństwa), że siła jest w wielości, różnorodności, że można łączyć postęp z tradycją a obce wpływy z zachowaniem tożsamości, że nic o nas bez nas) decydować muszą wszyscy ci i tylko ci, których sprawa dotyczy, że siłą nawet cały naród nie może nic narzucić człowiekowi wbrew jego woli, że dla wiary czy idei nie warto burzyć spokoju w ojczyźnie i prześladować współbraci za ich inność „uszczęśliwiając” na siłę, że wolnym może być tylko człowiek niezależny gospodarczo, że wreszcie – jeśli chce się żyć po swojemu i o czymś decydować, to trzeba być aktywnym i odpowiedzialnym, na nic nie czekać, tylko robić to samemu, a w walce o niepodległość nie liczyć na łaskę Rosji czy pomoc Zachodu, lecz na własne siły i rewolucję społeczną, która zmiecie elity i stawi czoła obcym. Nasze dzieje dowodzą, że wolność osobista, wyzwolenie społeczne i narodowa niepodległość są ze sobą nierozerwalnie związane – możemy je osiągnąć albo razem, albo wcale!

Janusz P. Waluszko

A Capella nr 15/1989

[za: Gorączka czasu przemian, opr. Piotr Frączak, Warszawa 1994, s. 70-72]

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy anarchizm i syndykalizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.