Polska Partia Robotnicza na Lubelszczyźnie

 

Płk rez. Kazimierz Sidor („Kazik”, „Kruk”, „Hardy”) urodził się 22.10.1915 r. we wsi Rudka Starościńska, pow. parczewski. Ukończył studia prawnicze i biologiczne. W okresie międzywojennym aktywnie działał w Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”. W czasie okupacji hitlerowskiej w 1940 r. współorganizował „Związek Młodochłopski”, skupiający młodzież wiejską, a następnie w rej. Parczewa – „Bojową Organizacje. Ludową” (BOL), która wiosną 1942 r. weszła w skład PPR. Od marca 1943 r. był dowódcą północno-lubelskiego okręgu GL, od jesieni 1943 r. do stycznia 1944 r. członkiem dowództwa obwodu II – lubelskiego GL i AL oraz członkiem komitetu obwodowego PPR. W lutym 1944 r. został przewodniczącym konspiracyjnej Lubelskiej WRN, a w marcu wszedł w skład delegacji KRN, która przez linię frontu dotarła do Moskwy i przeprowadziła rozmowy z przywódcami Związku Radzieckiego i kierownictwem ZPP. W latach 1944-1945 piastował stanowisko wojewody lubelskiego i przewodniczącego WRN. Po wojnie zajmował szereg odpowiedzialnych stanowisk: m.in. w latach 1946- 1947 szefa polskiej misji wojskowej w Rzymie i ambasadora PRL w Iranie i Afganistanie oraz w Egipcie, Somali, Jemenie i Libii. Obecnie jest polskim ambasadorem we Włoszech. Pełni także odpowiedzialne funkcje społeczne, m.in. członka Rady Naczelnej ZBoWiD. Zajmuje się publicystyką, wydał m.in. wspomnienia z lat okupacji „Trzeci front” (Warszawa 1955) oraz książki o charakterze polityczno-historycznym: „W niewoli u Andersa” (Rzym 1947), „Bogowie, magowie i nafta” (Warszawa 1967), „Rewolucja pod piramidami” (Warszawa 1969) i „Naseryzm. Historia, praktyka i teoria socjalizmu w ZRA” (Warszawa 1969).  Odznaczony m.in. Krzyżem Grunwaldu II i III kl., Krzyżem Orderu Virtuti Militari V kl., Orderem Odrodzenia Polski IV i V kl. i Krzyżem Partyzanckim. (Redakcja WPH)

/…/

Motywem dynamizującym społeczeństwo do pracy dla Polski jutra jest patriotyzm, narodowe i społeczne tradycje walki o wolność ojczyzny, o jej kształt zapewniający rozwój kultury, formy właściwego współżycia i współpracy. VI Zjazd PZPR nawiązał w szerokim kontekście do bohaterstwa minionych pokoleń i ich wkładu w dzieło wyzwolenia narodowego i społecznego, w tym i do roli, jaką odegrała PPR w walce o wolność Polski i jej nowe oblicze polityczno-społeczne.

Polska Partia Robotnicza powstała w pierwszych dniach stycznia 1942 r., w momencie dziejowych zmagań dwu światów: świata wolności narodów i sprawiedliwości społecznej – Związku Radzieckiego, wspieranego przez całą postępową ludzkość, w tym również przez kraje klasycznej demokracji burżuazyjnej – Anglię i Stany Zjednoczone, w walce z obozem hitleryzmu, faszyzmu i militaryzmu, grożącym ujarzmieniem ludzkości, a nawet biologiczną zagładą wielu narodów.

Naród polski był pierwszym, który zbrojnie przeciwstawił się hitlerowskim Niemcom. Osamotniona w walce, zdradzona przez Francję i Anglię, które wbrew zawartym układom nie weszły do wojny w 1939 r., Polska uległa przewadze militarnej Niemiec. Mimo klęski w 1939 r. naród nasz nie uznał się za pokonanego. Dziesiątki tysięcy żołnierzy znalazły się w Związku Radzieckim, we Francji i Anglii, by kontynuować bój o Polskę. Ta bezprzykładna w historii wierność ojczyźnie i wola walki o wolność zdobyła dla Polski dumne miano „natchnienia świata”, jakim określił nasz naród ówczesny prezydent USA, Roosevelt.

Również w kraju, w potwornie ciężkich warunkach okupacji hitlerowskiej, walka nie wygasła ani na moment. Już jesienią 1939 r. zaczęły formować się pierwsze organizacje niepodległościowe. Pod koniec 1940 i w 1941 r. istniało w Polsce aż ok. 150 organizacji podziemnych, stawiających sobie za cel odzyskanie niepodległości. Tak duża liczba organizacji była wynikiem rozproszkowania sił politycznych, powstałego wskutek klęski militarnej państwa polskiego i klęski politycznej tradycyjnych partii i ugrupowań obozu zachowawczego, które odrzucając z przyczyn klasowych pomoc wojskową proponowaną przez ZSRR wiosną 1939 r., ponosiły winę za upadek Polski.

Większość organizacji niepodległościowych utworzonych w pierwszych latach okupacji nie miała programu politycznego i społecznego. Zasadę naczelną stanowiła walka o wolność kraju. W większości wypadków brak programu motywowano właśnie koniecznością koncentracji sił narodowych wokół idei niepodległości, zakładając określenie celów politycznych i społecznych dopiero później – po zwycięstwie, w wolnej już Polsce. Pasywność polityczna i programowa nie odpowiadała potrzebom społeczeństwa w czasie okupacji.

Upadek II Rzeczypospolitej w wyniku nieudolnej polityki wewnętrznej i zagranicznej ówczesnych rządów spowodował olbrzymi wzrost krytycyzmu politycznego w odniesieniu do przeszłości, upadek autorytetu rządu, partii, instytucji, a nawet wojska (krytyczny stosunek do dowództwa) i kościoła (proniemiecka polityka Watykanu). W tej sytuacji potężniał społeczny nacisk na konieczność formułowania w obrębie organizacji podziemnych polityki przyszłej Polski zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i zewnętrznych. W wyniku tego nacisku poczęły powstawać organizacje o ukształtowanych profilach politycznych, rysujące ambitną wizję nowej Polski, wolnej, opartej na koncepcjach władzy ludu i sojuszu z postępowymi siłami w świecie, przede wszystkim ze Związkiem Radzieckim.

Taką partią była Polska Partia Robotnicza, powstała z inicjatywy działaczy komunistycznych i opierająca się na szerokim froncie narodowym sił demokratycznych i postępowych. PPR była partią nową, nie wywodziła się mechanicznie z rozwiązanej w 1938 r. KPP. Nawiązywała ona do najlepszych tradycji narodowych walk o wolność i bojów klasowych polskich komunistów, radykalnych organizacji chłopskich i postępowej inteligencji. PPR wypełniała vacuum polityczne powstałe w wyniku niewydolności przedwojennych partii w opracowaniu programu walki o wolną Polskę i jej nowy kształt społeczny. Polityczne formacje zachowawcze, związane z emigracyjnym rządem w Londynie, przyjęły platformę „dwóch wrogów”, zasadę „stania z bronią u nogi”, zasadę z istoty swej antywolnościową i w końcowym rezultacie antypolską.

PPR wychodziła z założenia, że wolności nie otrzymuje się w darze, należy o nią walczyć. Na szali dziejowych zmagań o nowy kształt świata i losy narodów nie mogło zabraknąć uzbrojonej dłoni ludu polskiego. Tylko wkład w walkę z bronią w ręku będzie się liczył w ustalaniu nowej mapy świata i miejsca narodu w Europie. PPR wysunęła walkę zbrojną z najeźdźcą jako naczelny imperatyw narodowy w okresie okupacji. Z taką samą siłą i przekonaniem podkreślała konieczność reorientacji polskiej polityki zagranicznej, oparcia się na sojuszu ze Związkiem Radzieckim, wskazując na zwodniczość egzotycznych sojuszów z odległymi od naszego kraju państwami, Francją i Anglią, sojuszów, jakie zawierały rządy sanacyjne.

Polska Partia Robotnicza, partia marksistowsko-leninowska, zapowiadała również przeprowadzenie głębokich, zasadniczych zmian w stosunkach wewnętrznych naszego kraju – przejęcie władzy politycznej przez klasy pracujące, reformę rolną, upaństwowienie przemysłu i innych podstawowych gałęzi gospodarki, rozbudowę szkolnictwa, upowszechnienie kultury i oświaty.

Tak sprecyzowany program znalazł poparcie większości naszego społeczeństwa, wyrażone w burzliwym rozwoju organizacji PPR i jej zbrojnego ramienia, Gwardii Ludowej, w tysięcznych akcjach bojowych wymierzonych w siły zbrojne okupanta, jego transport, administrację i gospodarkę.

Warto podkreślić fakt, że idee PPR trafiły na podatny grunt polityczny w całym kraju. Inicjatywna grupa partii oparła się na licznych organizacjach działających na ziemiach polskich, reprezentujących te. same założenia ideologiczne. Tak więc PPR była ośrodkiem ogniskującym postępowe tendencje, tęsknoty mas i jednoczącym dotychczasowy wysiłek organizacyjny i zbrojny różnych, uprzednio powstałych ugrupowań lewicowych. Do takich należały „Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR”, „Związek Walki Wyzwoleńczej”, „Młot i Sierp”, „Proletariusz”, „Front Walki o Naszą i Waszą Wolność” (w Łodzi), „KPP” (w Poznaniu), „Polska Ludowa” (w Krakowie), „Czyn Chłopsko-Robotniczy” (Rzeszowszczyzna).

Na Lubelszczyźnie, podobnie jak w całym kraju, uformowała się już w pierwszym okresie okupacji prawdziwa mozaika organizacji podziemnych, obejmujących swym zasięgiem całe społeczeństwo tego województwa. Rozwój organizacji niepodległościowych opierał się na pięknych tradycjach wolnościowych Lubelszczyzny w okresie zmagań z caratem, powstania styczniowego oraz na tradycjach głębokiego nurtu walk klasowych, wyrażonego w strajkach chłopskich, działalności radykalnej organizacji „Wici” i silnego w tym regionie w okresie międzywojennym ruchu komunistycznego. Wśród lewicowych organizacji niepodległościowych na Lubelszczyźnie wyróżniały się „Robotniczo-Chłopska Organizacja Bojowa”, powstała w pow. kraśnickim z inicjatywy Aleksandra Szymańskiego („Ali”), i „Związek Młodochłopski”, założony w Rudce Starościńskiej, w pow. parczewskim, przekształcony później w „Bojową Organizację Ludową”.

Wydaje się, że słuszną rzeczą będzie prezentacja profilu politycznego i organizacyjnego wymienionych ugrupowań, które weszły następnie w skład PPR. Fakt, że PPR wchłonęła szereg organizacji postępowych, potwierdza, że partia ta nie formowała się mechanicznie od góry, lecz oparła się na masowej bazie społeczno-politycznej, stała się jej centrum organizacyjnym, rozumem i sercem, określiła ramy działalności i kierunki akcji politycznej i bojowej, wytyczała kształt i drogę Polski Ludowej.

Charakteryzując przedpeperowskie organizacje lewicowe na Lubelszczyźnie, za przykład wezmę „Bojową Organizację Ludową”, której byłem kierownikiem do momentu jej przystąpienia do PPR w lecie 1942 r. BOL powstała z inicjatywy grupy młodzieżowych działaczy wiejskich: Bolesława Sidora, Józefa Szymanka, Kazimierza Tkaczyka, braci Duklewskich, Stanisława Gajusia i Stanisława Raczyńskiego. W pierwszym stadium nadaliśmy organizacji nazwę „Związek Młodochłopski”, podkreślając tym jej charakter klasowy. Organizacja stawiała sobie zadanie wzrostu liczbowego, gromadzenia broni i rzecz niecodzienna – obowiązek studiów, jak dziś powiedzielibyśmy, „politycznych”. Literatura, jaka znalazła się pod ręką. była uboga. Jak pamiętam, posiadaliśmy jedyny, zniszczony od czytania tom pism Lenina, obejmujący prace z okresu 1905-1907. Znalazła się natomiast dość liczna literatura socjologiczna: prace Czarnowskiego, Krzywickiego, Kul-czyckiego, Chałasińskiego itp. Należy przyznać, że pilne studiowanie tej ilościowo skromnej literatury i toczone w związku z tym dyskusje pomogły w politycznym przygotowaniu aktywu organizacyjnego.

Rok 1940 przyniósł szerokie kontakty z innymi organizacjami podziemnymi, głównie wywodzącymi swój rodowód z partii chłopskich, takimi jak „Racławice” czy „Roch”. Zaczął się okres żywych dyskusji, często starć politycznych, tym żywszych, że teren Lubelszczyzny był już penetrowany przez inne organizacje, w tym i grupy sanacyjne.

Krystalizacja poglądów politycznych pozwoliła na rozbudowę naszej organizacji. W 1940 r. nastąpiło zbliżenie z silną grupą ludową w Ostrowie Lubelskim, liczącą ponad 200 członków, kierowaną przez mego przyjaciela – Zygmunta Goławskiego, prawnika, cieszącego się dużym autorytetem. Razem z grupą Goławskiego przystąpiła do BOL cała aktywna młodzież Ostrowa i sąsiednich wiosek, w tym B. Czarnotówna, St. Glinka, St. Lecówna, E. Drozd, St. Dąży. Odnowiłem kontakty z młodymi ludowcami w pow. lubartowskim, przyciągając do współpracy Bolesława Kwiatka z Klementowic, Czubackich i Siepsiaków z Wólki Starej i Rozkopaczewa. Udało się też nawiązać kontakty z nadbużańską częścią pow. włodawskiego, ze starą działaczką pepesowską – Wojną, gospodarującą na resztówce w Ludwinie, i jej kuzynami Krassowskimi z Pieszowoli, z działaczem chłopskim – artystą rzeźbiarzem Klaudą z Wytyczna i grupą inteligencji miejscowej we Włodawie. W pow. radzyńskim dołączyli do nas Winniczuk i Pyszko.

Na rozszerzonej naradzie w jesieni 1940 r. „Związek Młodochłopski” przyjął nazwę „Bojowej Organizacji Ludowej”. Podjąłem wydawanie pisma organizacyjnego – „Manifestu Wolności”, odbijanego na powielaczu dostarczonym przez organizację ostrowską. „Manifest Wolności” opatrzony był godłem – orłem trzymającym w szponach dwie skrzyżowane kosy, inicjały organizacyjne BOL, oraz mottem z Wyzwolenia Wyspiańskiego – „Wyzwolin ten doczeka dnia, kto własną wolą wyzwolony”.

Opracowany program polityczny BOL głosił, że „wolność jest ideą naczelną”, a drogą do wolności walka zbrojna z okupantem. W części poświęconej wizji przyszłej Polski program akcentował konieczność radykalnej reformy rolnej, postulował organizację produkcji i zbytu na zasadach spółdzielczości, wyłanianie władz terytorialnych z nieskrępowanej woli ludu, z prawem odwoływania i mianowania urzędników przez zgromadzenie członków jednostki terytorialnej i desygnowanie przedstawicieli do wyższych ogniw organizacyjnych.

Program był niewątpliwie „ułomny” politycznie i nie mógł być inny, zważywszy, że BOL ogarniała swym zasięgiem głównie chłopstwo (często zróżnicowane politycznie) i inteligencję wywodzącą się również ze wsi. W jakiejś mierze program nasycony był swoistym chłopskim rewolucjonizmem, właściwym zawsze pierwszemu etapowi rozbudzenia politycznego i świadomości klasowej społeczeństw wiejskich.

Na początku 1942 r. BOL uformował pierwszy oddział partyzancki, liczący kilkunastu członków. Bazę oddziału założono w lasach Parczewskich. Dowódcą został „Sinobrody”, zawodowy oficer polski, a po nim Misza Pietrosjan, młody oficer radziecki zbiegły z niewoli niemieckiej. W trakcie akcji antyniemieckiej, niszczenia sieci telefonicznych i ośrodków administracyjnych oddział zetknął się z ponad 100-osobową grupą partyzancką sformowaną na terenie pow. włodawskiego przez Jana Hołoda.

Hołod, syn ziemi włodawskiej, już jako młody chłopiec pracował w KZM, a później KPP. Za rewolucyjną działalność został skazany na wieloletnie więzienie. Wojna uwolniła go zza krat. Jesienią 1939 r. Hołod przedarł się do ZSRR. Pracował tam najpierw jako robotnik w cegielni w okolicach Kowla, później awansował na dyrektora tego zakładu. W 1941 r. przedostał się do rodzinnej ziemi włodawskiej, gdzie podjął pracę polityczną i organizację zbrojnych oddziałów partyzanckich. Pryncypialny, oddany sprawie wolności, zdolny i pracowity, znany w swoim rejonie z wierności dla idei socjalizmu, potrafił Hołod w pierwszych miesiącach utworzyć duży oddział, którego dowódcą został Teodor Albrecht (Kowalow), radziecki oficer zbiegły z niewoli hitlerowskiej.

Hołod i Fiodor skontaktowali się ze mną w kwietniu 1942 r. Hołod nie orientował się w złożonych układach organizacji podziemnych. Starał się wiązać łączność z partią. Wiedziałem już o powstaniu PPR (za pośrednictwem ludowca „Sęka” z pow. puławskiego, który przysłał mi „Gwardzista i „Trybunę Wolności”), ale kontaktu z nią BOL jeszcze nie miała. Umówiliśmy się z Hołodem, że jego oddział będzie współpracował z BOL-em, do czasu nawiązania kontaktu z partią, który staraliśmy się uzyskać za wszelką cenę.

W sukurs przyszedł Bolesław Kwiatek z Klementowic (pow. lubartowski), z której to wioski pochodził Franciszek Jóźwiak („Witold”). Jóźwiak był działaczem komunistycznym, popularnym na Lubelszczyźnie. Jako młody chłopiec wstąpił u progu II Rzeczypospolitej do POW, a później do oddziałów legionowych. Doszedł do przekonania, iż droga legionowa nie prowadzi do Polski socjalistycznej i dlatego związał się z KPP zaraz po jej powstaniu. Kilkanaście lat więzienia i pobyt w obozie w Berezie nie załamały Jóźwiaka, umocniły jedynie jego przekonanie, że Polska może być całkowicie wolna tylko wtedy, gdy przyjmie socjalizm jako wiodącą ideę rozwojową. W głośnym procesie lubelskim w 1938 r. Jóźwiak był głównym oskarżonym. Wygłosił wtedy przemówienie, w którym stwierdził, że był, jest i będzie komunistą, że pracował i nadal będzie pracował dla idei socjalistycznej Polski. Jego zachowanie się w czasie procesu i w więzieniu było przykładową postawą polskiego komunisty.

Wiedzieliśmy już o Jóźwiaku, że jest jednym z założycieli PPR i z jej poruczenia prowadzi pracę polityczną i organizacyjną na Lubelszczyźnie. W warunkach konspiracyjnych dotarcie do Jóźwiaka nie było jednak zadaniem łatwym. Kwiatek znał przyjaciela Jóźwiaka z sąsiedniej wioski, nazwiskiem Jurko, który z racji podeszłego wieku nie mógł już brać czynnego udziału w robocie konspiracyjnej. Jurko umożliwił nam kontakt z rodziną Tomasiaków w Lubartowie. Poinformował nas też, że widział się z Jóźwiakiem i podejmuje się doprowadzić do spotkania. Doszło do niego w lipcu 1942 r. Tomasiaków w Lubartowie. Stary Tomasiak był w swoim czasie członkiem SDKPiL i aktywnym działaczem KPP. Jego córki – Irena i Ewa, z pełnym poświęceniem pracowały w PPR (obydwie zamordowane przez gestapo w zamku lubelskim w 1944 r.). Irena była łączniczką pomiędzy kierownictwem politycznym PPR w Warszawie i obwodem bełskim. Na spotkanie przybył nie Jóźwiak, lecz „Zygmunt” – Michał Wójtowicz, późniejszy dowódca II obwodu GL (zamordowany przez Niemców Lublinie w 1943 r.). Rozmowy trwały dwa dni, w ciągu których szczegółowo zapoznaliśmy się z zadaniami, jakie partia stawia swym członkom, programem i założeniami ideowymi PPR.

Należy stwierdzić, że większość członków BOL znalezienie drogi do partii przyjęła z pełną satysfakcją. Wyszliśmy z opłotków drobnej, regionalnej organizacji, która mimo styków z ruchem ludowym czuła się osamotniona. Wstępując do PPR, znaleźliśmy się w szerokim narodowym nurcie odnowy politycznej, z prawem i obowiązkiem udziału w kierowanej przez partię walki zbrojnej przeciwko okupantowi, ze świadomością, że jesteśmy cząstką rodziny komunistycznych partii świata i wraz z całą postępową ludzkością bierzemy udział w wielkiej wojnie o wolność narodów, w tym i o wolność Polski.

Aspekt ogólnonarodowy naszej walki i jej uniwersalny charakter przydawał naszemu akcesowi do PPR cechę dla nas, nowicjuszy partyjnych, szczególnie bliską i cenną.

Byliśmy odtąd częścią partii, jednym z jej oddziałów. W myśl zasady „każdy członek partii gwardzistą” wszyscy członkowie b. BOL stali się żołnierzami GL. Kontakt z kierownictwem partii i GL był nieprzerwany. W kilka tygodni po wstąpieniu do partii przebywał w naszym rejonie „Anton”, a po nim Jan Sławiński, późniejszy sekretarz obwodu II (zginął w 1944 r. we wsi Kaznów), i Józef Balcerzak, obaj żołnierze brygady polskiej im. J. Dąbrowskiego w Hiszpanii.

Balcerzak pozostał w lasach Parczewskich jako zastępca dowódcy oddziału partyzanckiego. W jesieni 1942 r. w czasie odprawy w Lublinie poznałem tamtejszych działaczy peperowskich: „Murzyna”, Wcisłę, Parczyńskiego, Wziętkową, Kowalską, Dąbka i wielu innych. W odprawie wziął udział H. Cheł-chowski („Długi Janek”), delegat PPR na Lubelszczyznę, „Chodak” – jak nazywał sam siebie w nomenklaturze konspiracyjnej.

Jako dowódca okręgu lubelskiego GL (obwód II, pokrywający się z obszarem woj. lubelskiego, był podzielony organizacyjnie w pierwszym okresie na dwa okręgi – południowej i północnej Lubelszczyzny) miałem też okazje poznać peperowski aktyw południowej Lubelszczyzny: Szymańskiego („Ali”), Szymańskiego („Lis”), Szota, „Ima” – Czyżewskiego, „Graba” – Wyderkowskiego, Korczyńskiego „Grzegorza”, „Flisa”, „Przepiórkę”, „Cienia”, Czaple i wielu innych.

Kilkakrotnie przyjeżdżała na Lubelszczyznę „Jasia” – Małgorzata Fornalska, członek kierownictwa PPR. Spotkania odbywały się najczęściej w mieszkaniu Wcisły, sekretarza komitetu miasta Lublina. Przywoziła ona ze sobą nie tylko trafne, logiczne oceny sytuacji i wnioski, jakie z niej wypływały dla pracy partii i GL, ale i olbrzymi ładunek optymizmu. Jej bezpośredniość, szczere zainteresowanie losami każdego członka organizacji, pogoda jej charakteru, były nie tylko miłym elementem spotkania, lecz i w dużym stopniu przyczyniały się do zdynamizowania pracy konspiracyjnej.

Lubelszczyzna, być może z racji swej aktywności bojowej i politycznej, gościła w swoim czasie większość aktywu centralnego PPR. Przyjeżdżał „Tomasz” – Bolesław Bierut, Włodzimierz Dąbrowski – „Wujek”, dowódca AL. gen. M. Żymierski, i wielu innych towarzyszy.

W kilka miesięcy po śmierci Wójtowicza („Zygmunt”) partia wyznaczyła na dowódcę obwodu II M. Moczara, który pracował na Lubelszczyźnie do czasu przeniesienia w Kieleckie w czerwcu 1944 r., a więc w okresie największego natężenia walk partyzanckich.

Wiosna 1944 r. przeszły na Lubelszczyznę polskie oddziały partyzanckie formowane na Białorusi. Wśród nich wyróżniał się partyjną i bojową postawa i zdyscyplinowaniem oddział „Wicka” Borkowskiego. Borkowski to partyzant godny pióra powieściopisarza. Chłopski syn z okolic Mińska Mazowieckiego, w wieku 19 lat przedostał się do Hiszpanii, gdzie walczył w szeregach polskiej brygady im. Jarosława Dąbrowskiego. Po zakończeniu wojny w Hiszpan: zbiegł z obozu na terenie Francji, gdzie wraz z innymi Polakami był internowany. Przedostał się po wielu perypetiach do ZSRR, tam wstąpił do partyzantki, by w 1944 r. powrócić do ojczyzny. Obok „Wicka” Borkowskiego wyróżniał się w pracy politycznej i w walce z okupantem Stanisław Wroński, który z Lubelszczyzny przeszedł do Słowacji, biorąc aktywny udział w wielkim powstaniu antyhitlerowskim społeczeństwa słowackiego.

Ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na szczegółowe omówienie politycznych, bojowych i organizacyjnych akcji PPR na Lubelszczyźnie w okresie okupacji. Centralnym zagadnieniem, jakie partia wówczas stawiała, była sprawa wytężonej walki zbrojnej z okupantem.

Po konsolidacji sił postępowych dokonanej przez PPR już w drugiej połowie 1942 r. walka zbrojna na Lubelszczyźnie przybrała szerokie rozmiary. Po licznych mniejszych akcjach w pierwszych dniach grudnia 1942 r. oddziały GL stoczyły poważną bitwę w lasach Parczewskicn, walcząc przeciwko kilkutysięcznym jednostkom niemieckim, wyposażonym w artylerię i wozy pancerne. Po czterodniowej walce Niemcy ogłosili w prasie komunikat o „zniszczeniu grup bolszewickich” w tym rejonie. W kilka dni później ten sam oddział GL, z pomocą garnizonu miejscowego, zdobył posterunek i opanował Ostrów Lubelski. Należy jeszcze wspomnieć o ponownych dużych bitwach w lasach Parczewskich w styczniu i kwietniu 1943 r. W kwietniowej bitwie oddziały niemieckie były wspierane przez eskadrę samolotów bojowych.

W tym samym czasie GL w południowej Lubelszczyźnie przeprowadziła szereg udanych uderzeń przeciwko oddziałom niemieckim i kolejowym transportom wojskowym. Dużym osiągnięciem był udział GL w obronie ludności Zamojszczyzny, brutalnie wysiedlanej przez okupanta.

Walka nasilała się z każdym miesiącem, osiągając w 1944 r. stan nieprzerwanej wojny ludowej przeciwko okupantowi, W jej rezultacie doprowadzono do utworzenia we wschodniej Lubelszczyźnie rejonu wyzwolonego, gdzie Niemcy mogli jedynie uderzać dużymi siłami, organizując tzw. obławy. Poza miastami Niemcy nie panowali już w terenie, na którym rozwijała się i krzepła władza partyzancka i tworzone z inicjatywy PPR rady narodowe. Okupant zdawał sobie sprawę z politycznego i militarnego znaczenia takich rejonów wyzwolonych i do ostatnich dni przed wkroczeniem Armii Radzieckiej koncentrował siły, by zdusić ruch wyzwoleńczy. Stąd zmasowanie walk w maju, w czerwcu i w pierwszej połowie lipca, stąd szereg stoczonych dużych bitew: w lasach Parczewskich, pod Rąblowem i wielodniowe boje w lasach Janowskich i Biłgorajskich.

Trudno jest ustalić straty wroga (jak zresztą i nasze). Musiały one być poważne. Fakt, że okupant musiał tylko na Lubelszczyźnie utrzymywać kilka dywizji w stałym pogotowiu bojowym, miał duże znaczenie, pomniejszał efektywy militarne Niemców na froncie wschodnim. Akcje GL i AL na hitlerowski transport wojskowy przyniosły w rezultacie kilkaset wysadzonych pociągów z bronią, amunicją i sprzętem zmierzającym na front wschodni. Były to akcje najdotkliwiej godzące w hitlerowski front wschodni.

Należy podkreślić masowy udział radzieckich żołnierzy i oficerów zbiegłych z niewoli niemieckiej w walkach GL. W pewnych okresach i w niektórych oddziałach większość stanu liczbowego wypełniała kadra radzieckich towarzyszy broni. Wielu oficerów, jak np. „Fiodor”, „Sasza”, „Misza Petrosjan”, mjr „Góra”, mjr „Stiopa”, płk Czornyj, płk Prokopiuk, gen. Kowpak wnieśli poważny wkład w walkę wyzwoleńczą naszego kraju. Nie wolno nam zapomnieć o płk. Prytyckim, szefie sztabu partyzanckiego utworzonego przy Armii Polskiej w ZSRR, który kierował pomocą w sprzęcie, wyposażeniu, broni i amunicji dla walczących w kraju oddziałów partyzanckich GL i AL.

Polityczna praca PPR i bojowe akcje kierowanej przez nią GL i AL przekreśliły ludobójcze plany hitlerowców zagłady narodu polskiego, przeszkodziły w zagłodzeniu miast polskich, wywiezieniu młodzieży na przymusowe roboty do Rzeszy, wysiedleniu (Zamojszczyzna) i eksterminacji. Dziejowym osiągnięciem PPR była konsolidacja społeczeństwa wokół programu i idei partii, pełnej wolności narodowej i społecznej, odzyskania ziem zrabowanych przez Niemców, przekształcenia Polski w państwo socjalistyczne, przemysłowe, stanowiące ważny czynnik w zespole krajów Europy.

Wyrazem społecznej konsolidacji wokół programu PPR był szybki rozwój rad narodowych, formujących się na apel KRN, które zespalały peperowców, ludowców, demokratów. Lubelszczyzna była pierwszym województwem, które powołało do życia wojewódzką radę narodową, a następnie rady powiatowe. Armia Ludowa na Lubelszczyźnie powstała z oddziałów GL, BCh i wielu grup AK. Stanowiła ona w 1944 r. poważną siłę bojową, pozwalającą na wyzwolenie niektórych obszarów wschodniej części województwa.

Dzięki wytężonej, ofiarnej pracy politycznej i bojowej PPR Lubelszczyzna stała się bazą wyjściową Polski Ludowej. Tutaj, w Chełmie Lubelskim, powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, a później w Lublinie Rząd Tymczasowy. Na Lubelszczyźnie Armia Polska formowana w ZSRR zjednoczyła się z Armią Ludową w jednolite Wojsko Polskie, na którego czele stanął dowódca AL, gen. Michał Żymierski. W ciągu niespełna pół roku sformowano na ziemiach wyzwolonych kilkusettysięczne Wojsko Polskie, które wzięło udział w wyzwalaniu ziem ojczystych i wraz z Armią Radziecką wkroczyło do Berlina.

W Lublinie w 1944 r. kładziono kamień węgielny pod wolną, niepodległą Ludową Polskę. Przeprowadzono reformę rolną, przygotowywano upaństwowienie przemysłu i jego rozbudowę, zorganizowano administrację, przekazując władzę radom narodowym, rozpoczęto realizację reformy szkolnictwa i oświaty, przygotowano podstawy programu upowszechnienia kultury.

Dzisiejszy dynamiczny rozwój całego kraju, w tym i Lubelszczyzny, to wynik słusznej polityki, mądrego programu i ofiarnej, często krwią znaczonej działalności ludzi partii.

 

Sidor Kazimierz: Polska Partia Robotnicza na Lubelszczyźnie, Wojskowy Przegląd Historyczny nr 1/1972

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.