Działalność Rewolucyjnej Grupy Socjalistycznej „Świt”

 

Młodzież Kielecczyzny, która masowo zasiliła szeregi konspiracyjne, zwłaszcza na obszarach objętych później działalnością „Świtu”, swój światopogląd i postawę społeczno-polityczną zaczęła wykuwać w przededniu II wojny światowej. Kształtowały ją obok ogromnego upośledzenia ekonomicznego wsi kieleckiej, pogłębiającego się wciąż kryzysu gospodarczego, zmniejszania się liczby młodzieży w szkole powszechnej również takie czynniki, jak: oddziaływanie silnych ośrodków robotniczych ruchu rewolucyjnego o wieloletnich tradycjach (Ostrowiec i Starachowice), wiciowy ruch ideowo-pedagogiczny, idee demokratyczne kierowanego przez I. Solarza w Szycach i Gaci Przeworskiej uniwersytetu ludowego, wpływ zorganizowanego przez znaną w Opoczyńskiem dr Spoczyńską – Zrzeszenia Inteligencji Ludowej1, wpływ wychowawczy większości profesorów gimnazjum ostrowieckiego, wychowujących młodzież w duchu postępowym. Nie jest więc przypadkiem – - pisze Adam Bakalarczyk, absolwent tegoż gimnazjum, że z synów chłopskich kształcących się w Ostrowcu wyszli tacy działacze i aktywiści „Świtu”, jak Tadeusz Maj („Łokietek”) i jego bracia Wacław i Władysław, Stefan Skwarliński i inni2.

Dla młodzieży tej klęska wrześniowa była zaskoczeniem kompletnym. Przeżywała ją jako katastrofę narodową, państwową, ideową i osobistą. Załamana utratą niepodległości ojczyzny, nie zawsze i nie w pełni zdawała sobie sprawę z wydarzeń międzynarodowych, których Polska stała się przedmiotem i ofiarą. Bliższe były jej kategorie ocen publicystyczno-literackich: romantycznych i młodopolskich niż realna analiza międzynarodowa czy ekonomiczna. Dopiero pierwsze przejawy terroru niemieckiego: pierwsze egzekucje, wiadomości o masowych rozstrzeliwaniach w Bydgoszczy i na Śląsku, wysiedlenia Polaków z Poznańskiego i Pomorza, nakaz oddawania radioodbiorników, likwidacja polskich gazet i zamykanie szkół, rodziły bunt. Mieszkańcy miast i miasteczek, wsi i osiedli jęli rozważać to, co stało się we wrześniu, co dzieje się obecnie i co będzie jutro. Nie wiadomo, gdzie i kiedy zrodziła się myśl o konspiracji. Konieczność walki zbrojnej stała się dla wielu czymś oczywistym i pilnym.

Rozpoczęły się, zrazu nie tak liczne, rozmowy, odbywane parami, trójkami, czwórkami. Z biegiem czasu nabierały one cech celowych kontaktów. W niektórych miejscowościach powstają spontanicznie zespoły wyjściowr przyszłego „Świtu”. Na przykład w Rybiczyźnie (Borsuki), pow. iłżecki, sondażowe rozmowy prowadzą: kierownik miejscowej szkoły Jan Kopciał („Łan”) i absolwent przedwojennego uniwersytetu korespondencyjnego w Warszawie, Mieczysław Swiostek („Róg”). W Siennie wstępne kroki konspiracyjne podejmuje nauczyciel Sylwester Wątrobiński („Wieniawa”), w Rzeczniowie – Tadeusz Maj („Łokietek”), a w Ostrowcu prof. Kormanek, znany jeszcze w okresie międzywojennym wychowawca młodzieży gimnazjalnej w duchu postępowym3.

Ludzie ci, zwykle młodzi wiekiem, nie mieli wtedy ani dostatecznego wyrobienia politycznego, które by pozwoliło im na samodzielną ocenę wydarzeń i treść różnych haseł, ani doświadczenia konspiracyjnego. Nie chcieli jednak ani nie mogli siedzieć bezczynnie. Toteż wielu z wiejskich zapaleńców, takich jak Róg-Swiostek, rozkochanych w Krzywickim – redaktorze „Walki Klas”, w Przedwiośniu Żeromskiego czy Nocy listopadowej Wyspiańskiego, zaczęło gromadzić broń i poszukiwać możliwości użycia jej w szeregach partyzanckich. Zdawało się im, że znajdą tę okazję w czynnym na Kielecczyźnie ZWZ. Symptomatyczne dla tych nastrojów i tendencji są ówczesne losy młodego Swiostka – Roga. Wiosną 1940 r. wstępuje on do ZWZ, od maja tegoż roku uchodzi pościgowi gestapo i następnie ukrywając się pod przybranymi nazwiskami: Franciszka Walczaka, Franciszka Dziury, Józefa Karwackiego, kończy organizowany przez miejscowy podobwód ZWZ wojskowy kurs szkoleniowy, by w 1942 r. wraz z Eugeniuszem Iwańczykiem po zerwaniu z ZWZ tworzyć nową już, samodzielną, postępową, antylondyńską organizację wojskowo-polityczną „Świt”*.

Oderwanie się od ZWZ i utworzenie „Świtu” poprzedziły długie dyskusje społeczno-polityczne i ideologiczne oraz o sytuacji krajowej i międzynarodowej. Dysputom – początkowo prowadzonym w szczupłym gronie – towarzyszyła niecierpliwa troska o jak najszybsze opracowanie założeń ideowych. Bez nich – mówił Eugeniusz Iwańczyk („Wiślicz”) z Jasieńca, późniejszy szef sztabu obwodu II AL – - konspiracja jest niepodobieństwem. Polemizowano niekiedy bardzo ostro. Ścierały się rozmaite poglądy, które – jak wykazała przyszłość – były różnicami nie tylko taktycznymi. Dyskusje doprowadziły do zbliżenia stanowisk i ujednolicenia poglądów.

Zgodzono się, że do organizacji trzeba dobierać ludzi wiedzących, o jaką Polskę będą walczyć, gdyż tylko świadomi celu tej walki partyzanci nie zawiodą w godzinach próby. Uznano, że należy ściśle wiązać postulaty patriotyczne ze społecznymi, ustrojowymi i politycznymi, że nie można myśleć tylko o uwolnieniu Polski od hitlerowców, a dopiero potem spierać się o strukturę i elementy ustrojowe, że w tej dziedzinie nie wolno odsuwać nic na później.

Szybko uzgodniono punkty widzenia na stosunek do krajowych konspiracji, precyzyjnie określono stosunek do ZSRR. Wyrażał się on w stwierdzeniu, że potrzebna jest organizacja lewicowo-radykalna, która nie tylko podejmie walkę z Niemcami, ale i czynnie będzie szerzyć przyjaźń z ZSRR. Podkreślano – użyję tu słów Adama Bakalarczyka – że reprezentowana przez przywódców ZWZ antyradziecka linia polityczna stanowi przedłużenie polityki sanacji, której finałem była szosa zaleszczycka, że nawet BCh wskutek aliansu politycznego z ZWZ nie zawsze potrafią skutecznie przeciwstawić się sanacyjnym politykom, którzy już podówczas zaczęli myśleć o przygotowaniu do objęcia władzy6. Do przyszłego programu działania włączono postulat przeprowadzenia reformy rolnej bez odszkodowania, upaństwowienia banków, fabryk i wszelkich innych środków produkcji.

W dyskusji zrodził się więc pogląd, że walka konspiracyjna o niepodległość Polski Ludowej – ten przymiotnik akcentowano z coraz większą siłą – musi toczyć się równolegle z walką o przyszły ustrój polityczny i gospodarczy ojczyzny. Organizatorzy „Świtu” byli świadomi, iż te dwa kierunki działania należy realizować równolegle w pracy ideowej, wychowawczej, propagandowej, publicystycznej i wojskowej7.

Trzon dyskusji i trzon organizacyjny projektowanej nowej organizacji stanowili: Eugeniusz Iwańczyk („Wiślicz”) z Jasieńca, Mieczysław Świostek („Róg”) z Rybiczyzny i Stefan Gronostaj („Grab”) z Błazin8. Później, gdy już utworzenie organizacji zostało postanowione, doszli: Adam Bakalarczyk („Kos”, „Dulka”) i Tadeusz Maj („Rózga”, „Łokietek”) z Rzeczniowa, Andrzej MOS („Mirek”) z Kuter, Sylwester Wątrobiński („Wieniawa”) z Sienna i Tadeusz Chomań („Wolny”) spod Starachowic i inni9. Po ustaleniu założeń ideologicznych i celów organizacji poczęto zastanawiać się nad jej nazwą. Wybrano nazwę „Świt”. Symbolizowała ona nadzieję rychłego odrodzenia niepodległości oraz zapowiedź przeobrażeń ustrojowych i społeczno-gospodarczych. Pełna nazwa nowej polityczno-wojskowej organizacji brzmiała: Rewolucyjna Grupa Inteligencji Socjalistycznej „Świt”10.

Konspiracja to punkty kontaktowe, skrzynki, lokale, mieszkania, sprzęt techniczny i bojowy, to przede wszystkim werbunek ludzi, ich szkolenie wojskowe, ideowo-polityczne oraz działalność propagandowa i bojowa. Zakres i obszar zadań rozległy, możliwości skromne, trudności ogromne. Zaczęło się od gromadzenia broni, odszukiwania pistoletów, karabinów, granatów pozostawionych we wrześniu. Podjęto akcję nalepiania na parkanach, drzewach, w miejscach bardziej uczęszczanych haseł o treści patriotycznej.

Nowych towarzyszy poszukiwano początkowo na zasadzie przedwojennych znajomości politycznych czy towarzyskich. Niebawem zrezygnowano z tego klucza na rzecz docierania do aktualnie lewicowo nastawionych synów chłopskich i postępowej inteligencji.

Pozyskanie każdego nowego członka wymagało obserwacji i sondowania przekonań. Organizatorzy i współorganizatorzy „Świtu” prowadzili rozmowy z kandydatem na członka organizacji, nie zdradzając się, do czego zmierzają, by w wypadku opinii negatywnej nie dekonspirować się. Ta daleko posunięta ostrożność była konieczna, gdyż rodzima reakcja działalność takich ludzi jak świtowcy kwalifikowała jako „dywersję komunistyczną”.

W pierwszym etapie przyjmowano do „Świtu” wyłącznie tych, których lewicowe przekonania były znane organizatorom od dawna. Z nich tworzono sztafety rewolucyjne, komendy sztafet i komendy gmin.

W drugiej połowie 1942 r. nalepki propagandowe i ustną działalność polityczną uzupełniono własnym pismem konspiracyjnym. Numer pierwszy „Świtu” – tak nazywało się pismo – wydał w Krzyżanowicach zespół redakcyjny w składzie: Eugeniusz Iwańczyk, Mieczysław Świostek i Stefan Gronostaj z Błazin oraz nauczyciel Sylwester Wątrobiński (dokooptowany nieco później); nad stroną techniczną wydawnictwa czuwał Gronostaj, a następnie St. Chmurzyński („Topór”).

Pismo prezentowało się dobrze. W winiecie widniał emblemat młota i sierpa oraz motto z Ody do młodości Adama Mickiewicza: „Wspólnymi łańcuchy opaszmy ziemskie kolisko”. Poza artykułami pismo zamieszczało komunikaty informacyjne z frontów, wiadomości z kraju i ze świata11.

Artykuły pisali przede wszystkim aktywiści, najczęściej „Róg”, „Wieniawa” i „Wiślicz”. Wzywali w nich do walki z wrogiem, przypominali, że obowiązkiem „świtowca” jest tępić wszystko, co faszystowskie, akcentowali potrzebę systematycznego podnoszenia poziomu własnej wiedzy i świadomości politycznej, ciągłego wzmacniania dyscypliny organizacyjnej, doskonalenia operatywności i samodzielności w pracy i w walce. W jednym z numerów „Róg” podniósł pilną potrzebę rozwinięcia jak najszerzej pracy wyjaśniającej i agitacyjno-propagandowej wśród ludności, i to nie tylko przy pomocy odezw, ulotek i gazet, lecz także przez żywe słowo, rozmowy, zebrania, masówki. „Wieniawa” zwracał znowu uwagę na konieczność zajęcia się młodzieżą w większym niż dotąd zakresie, konieczność planowego ideowo-politycznego i wojskowego jej szkolenia.

Artykuły mobilizowały, pobudzały do większej aktywności i ukierunkowywały pracę polityczną i szkolenie wojskowe „świtowców”.

Pismo „Świt” przyczyniło się do zwiększenia szeregów organizacji. Rosły one mimo represji okupanta i dywersji rodzimej reakcji, godzącej głównie w kierowniczy aktyw. Garnęły się do „Świtu” chłopskie i robotnicze dzieci: parobcy i fornale, absolwenci szkół średnich i nauczyciele, oficerowie i podoficerowie, podchorążowie12.

Pozawojskowa działalność „Świtu”, zwłaszcza propagandowo-wychowawcza, nie ograniczała się tylko do własnych szeregów. Obejmowała mieszkańców wsi i miasteczek, organizacyjnie nie związanych z oddziałami konspiracyjnymi. W tej działalności „świtowców” można wyodrębnić pracę propagandową i polityczną, społeczną i kulturalną, oświatową i wychowawczą.. Oczywiście, w abstrakcyjnym myśleniu, w praktyce bowiem te wszystkie dziedziny, skupiając się wokół walki narodowowyzwoleńczej, wiązały się ze sobą, tworzyły zwartą całość pracy konspiracyjnej.

Poszczególne dziedziny pracy spajał przede wszystkim podstawowy cel: ścisłe wiązanie walki niepodległościowej z walką o przemiany społeczno-gospodarcze. Głównym celem zaś były działania zbrojne przeciw okupantowi hitlerowskiemu, zjednoczenie wszystkich Polaków we wspólnym froncie wojskowo-społeczno-politycznym, tudzież przygotowanie własnego środowiska do walki o nową, sprawiedliwą, ludową Polskę. Wychowanie wojskowe miało nadto na celu przygotowanie moralne partyzantów do czynu zbrojnego i wdrażanie ich do trudów życia konspiracyjnego, partyzanckiego.

Sam proces oddziaływania wychowawczego polegał na ciągłym wpływaniu na myśl, wyobraźnię, uczucia i dążenia towarzyszy broni i ludzi spoza konspiracji w celu pełnego zrozumienia przez nich rozwoju sytuacji w Polsce i za granicą, uświadomienia sobie sensu toczącej się walki i wpojenia w ludzi niezłomnej wiary w ostateczne zwycięstwo nad niemieckim najeźdźcą, jak i wyrabiania odporności na wszelkie niebezpieczeństwa.

Pracę propagandowo-wychowawczą organizował głównie aktyw „świtowców”, przede wszystkim nauczyciele. Wyposażeni w wiedzę pedagogiczną i w większości w wieloletnie doświadczenie dydaktyczne, zahartowani w okresie II Rzeczypospolitej w szeregach lewicy nauczycielskiej, równolegle z pracą propagandowo-wychowawczą wśród dorosłych prowadzili tajne nauczanie w kadłubowej szkole Generalnej Guberni bądź -o jak czyniła to Wanda Swiostek-Chodorowska („Wisła”), szef propagandy AL „Świt” i nauczycielka w jednej osobie -o tajne komplety. Ona to wraz z innymi aktywistami „Świtu” wyjaśniała partyzantom 10-punktowy program PPR i zasady proletariackiej polityki sojuszniczej z ZSRR. Jako nauczycielka i członek PPR przekształciła pod koniec 1943 r. dotychczasowe komplety tajnego nauczania w tajną szkółkę w Błazinach, pow. iłżecki, prowadzoną już w duchu ideologii peperowskiej.

Intensywną pracę propagandowo-wychowawczą prowadzili również koledzy „Wisły” -nauczyciele i jednocześnie członkowie „Świtu”: Sylwester Wątrobiński, szef propagandy 2 Brygady AL „Świt”; Jan Kopciał („Łan”), kierownik szkoły w Rybiczyźnie, gmina Błaziny; Tadeusz Chomoń („Wolny”), kierownik szkoły w Brodach Iłżeckich k. Kunowa13. W sposób systematyczny prowadzili ponadto pracę propagandowo-wychowawczą: Stanisław Chmurzyński („Topór”) z Rzeczniowa, oficer propagandowy okręgu „Świt”; Maria Ciepielewska z Iłży, propagandzistka, i Mar Grałeś („Biegły”) z Jasieńca, propagandzista1’1. Chociaż formalnie do „Świtu” nie należał, jednak w jego duchu oddziaływał prof. Kormanek, nauczyciel gimnazjum w Ostrowcu, późniejszy członek PPR, znany ze swych przedwojennych radykalnych przekonań. Skutecznie wpływał na kształtowanie opinii rewolucyjnej swego środowiska. Wielu jego wychowanków znalazło się później w szeregach GL i AL15.

Bardzo zdolnym i doświadczonym wychowawcą i pedagogiem, zwłaszcza w dziedzinie ściśle wojskowej, był kpt. Bartoszewicz („Sławek”). W 2 Brygadzie AL „Świt” dał się poznać jako mistrz wiązania teorii z praktyką. Pod okiem „Sławka” – pisze Adam Bakalarczyk – wyrosło wielu przyszłych samodzielnych specjalistów. Wychowanków swoich zawsze uczył, jak łączyć informacje teoretyczne z praktyką. Każde zajęcie teoretyczne przerabiał następnie poglądowo na przykładach zaczerpniętych z życia konspiracyjnego16.

Oficerowie propagandowo-polityczni prowadzili pracę ideowo-wychowawczą tak w swoich oddziałach, jak i poza szeregami „Świtu”, pojedynczo i w grupach zorganizowanych i luźnych, nierzadko przypadkowych. Pieszo lub na rowerach docierali do zagród zaszytych w najbardziej odległych pustkowiach. Napotkanych przy opłotkach znajomych, choć nie należeli do organizacji, umacniali w nadziei zwycięstwa.

W czasach nie spotykanego w dziejach cywilizowanego świata barbarzyństwa i zezwierzęcenia każdy dzień wsi kieleckiej dla tych, którzy go przeżywali, był szczególnie okrutny, choć następny okazywał się jeszcze gorszy. Łapanki i polowania z psami na ludzi, aresztowania, wywózki, masowe pacyfikacje, nieustanne zagrożenie i utrata najbliższych, zgliszcza i popioły, beznadziejnie wydłużająca się wojna – wszystko to było nie do zniesienia. Ciemne dni okupacji hitlerowskiej pogłębiała utrata przez tysiące ludzi dotychczasowego źródła utrzymania, konieczność chwytania pracy i zatrudnień dotąd im nie znanych, obcych, przymusowych, które z reguły nie dawały minimum egzystencji. Pogłębiał tę sytuację nienormalny obrót pieniężny, handel pokątny, celowe zalewanie wsi przez okupanta potokami wódki i świadoma demoralizacja społeczeństwa. Karmienie społeczeństwa codziennie innymi plotkami potęgowało podniecenie, wywoływało to rozpacz bezdenną, to znowu złudne nadzieje. Szarpały ludzi samowolne rozporządzenia okupanta, który z żelazną konsekwencją zmierzał do unicestwienia narodu polskiego.

Wyniszczający terror niemiecki potęgował w społeczeństwie pragnienie czynnej samoobrony, potwierdzając tym samym w szerokiej opinii słuszność hasła PPR – zbrojnej obrony i natychmiastowej walki z okupantem.

Hasło to podjęli i realizowali „świtowcy”, choć nie od razu zdołali nawiązać bezpośrednie kontakty z partią. Poszukują więc własnych sposobów i dróg działania w walce z niemieckim barbarzyństwem17. W walce tej radykalizują się szeregi „Świtu” i zbliżają coraz bardziej do dążeń PPR. Jest sporą zasługą „świtowców”, że dzięki ich pracy propagandowo–wyjaśniającej i politycznej w pow. iłżeckim coraz głośniej, zwłaszcza po bitwie stalingradzkiej, śpiewano radzieckie pieśni żołnierskie, że coraz lepiej rozumiano konieczność przyjaźni ze Związkiem Radzieckim18.

W połowie 1943 r. przywódcy „Świtu”, przeanalizowawszy sytuację w Polsce i poza jej granicami, zaczynają coraz energiczniej poszukiwać kontaktów z kierownictwem partii swego obwodu. Do pierwszego kontaktu z aktywistami PPR doszło pod koniec 1943 r. Pierwsze spotkanie ze „świtowcami” prowadził wtedy członek komitetu okręgowego PPR /…/ Kowalski. Niebawem włączył się do nich Antoni Ratusiński, sekretarz okręgu. Już po pierwszych rozmowach w Bałtowie k. Ostrowca w jesieni 1943 r. i w osiedlu Lipniki, a w połowie listopada 1943 r. w domu rodziców Mieczysława Swiostka w Borsukach (Rybiczyźnie) zawiązały się ożywione kontakty i konspiracyjne więzi między „świtowym” aktywem a starymi działaczami PPR19. Z końcem 1943 r. nastąpiło organizacyjne scalenie i „Świt” wszedł w skład PPR i GL, tworząc już następnie w ramach AL najpierw 22-osobowy oddział partyzancki, z którego później wyrosła brygada partyzancka, tzw. 2 Brygada AL „Świt”20.

Działalność propagandowa i polityczno-wychowawcza „Świtu” obejmowała tak członków, jak i ludność wsi i miasteczek. Była ona swoistą formą ówczesnej, okupacyjnej oświaty dla dorosłych.

Treści pracy w tym zakresie dobierano przede wszystkim pod kątem widzenia ich wartości ideowo-wychowawczych i zgodności z postępową tradycją polską, zwłaszcza chłopską, w której,, Wieniawa”, „Róg”, „Wolny” czy „Wisła” byli wprost rozkochani. Od chwili wejścia „Świtu” do PPR i utworzenia 2 Brygady AL „Świt” zwracano szczególną uwagę na to, by informacje, wiadomości, hasła i nauki były zgodne z ideologią peperowską oraz polityką i dążeniami partii. Kadra propagandowo-wychowawcza baczyła pilnie na dobór treści wykładowych z punktu widzenia ich przydatności bojowej, politycznej i kulturalnej. Głosząc ideę rewolucyjnej jedności narodu, wyjaśniano, że nie pokrywa się ona z burżuazyjnym hasłem „świętej zgody narodowej”, lecz jest zmaganiem o skupienie we froncie narodowym wszystkich sił demokratycznych do walki narodowowyzwoleńczej. Ideę tę „świtowcy” wiązali z patriotyzmem ludowym.

W wychowaniu patriotycznym opierano się na przykładach postępowych tradycji narodu polskiego, z uwzględnieniem aktualnej sytuacji okupacyjnej, ukazując jednocześnie wizję nowej, wolnej Polski. Uczestników „oświaty dorosłych”, tak członków „Świtu”, jak i mieszkańców wsi formalnie nie związanych z ugrupowaniami konspiracyjnymi, zapoznawano z życiem i działalnością bohaterów poległych w walce z faszyzmem, stawiano ich za wzór poświęcenia i ofiarności. Każdego roku w dniu 1.11. uroczyście obchodzono dzień pamięci poległych. Na mogiłach partyzantów, często przybranych barwami narodowymi i szarfami z odpowiednimi hasłami i kwiatami, palono znicze.

Zrozumiałe jest, że aktywistów „Świtu” absorbowała również kwestia sojuszu robotniczo-chłopskiego tak w przeszłości, jak i w teraźniejszości i w najbliższej przyszłości. W wyniku kontaktów GL i AL – w pow. iłżeckim, przede wszystkim 2 Brygady AL „Świt” – z mieszkańcami wsi, sprawy te nie były obce także ludziom nie związanym organizacyjnie z ugrupowaniami partyzanckimi. Hasła głoszone przez PPR dotarły już nawet do odległych zakątków osiedli, trafiały do przekonania ich mieszkańców. Gdy np. pod koniec jednej z masówek oficerowie propagandowi wyrazili przekonanie, że – mówiąc słowami autora wspomnień Idą partyzanci – „…teraz klasa robotnicza i pracujący chłopi, pomni błędów popełnionych w przeszłości, nie będą działali „każdy sobie”, oddzielnie, lecz zjednoczeni wspólnym sojuszem robotniczo-chłopskim ujmą władzę w swoje ręce i zaprowadzą taki porządek, który zapewni naszemu krajowi rozkwit gospodarczy, a ludności pracującej dobrobyt” – widać było, że ten kierunek myślenia odpowiada zebranym21.

Ważnym elementem oddziaływania wychowawczego było omawianie wizji przyszłej, niepodległej Polski. „Świtowcy” byli świadomi tego, o jaką Polskę walczą, jaki ustrój przyjmie odrodzona, wolna i niepodległa ojczyzna. Słuchaczom swoim przedstawiali podstawowe cechy przyszłej demokratycznej Polski, rządzonej przez robotników, chłopów i inteligencję. Aktyw „świtowy” – „Róg”, „Łokietek”, „Mirek”, „Wieniawa” – energicznie kształtował właściwy stosunek do wszystkich narodów walczących z faszyzmem. Elementy wychowania internacjonalistycznego znalazły wyraz m.in. w usuwaniu uprzedzeń w stosunkach polsko-radzieckich, przeciwdziałaniu niemieckiej propagandzie antyradzieckiej i antyradzieckiej propagandzie reakcyjnych organizacji w kraju22. Za partią „świtowcy” wyjaśniali, że historyczny zwrot polskiej myśli politycznej zostanie przyjęty i uznany za własny przez najszersze masy narodu w miarę rozwijania się w nich procesu pojmowania istoty i znaczenia dobrosąsiedzkich stosunków z ZSRR. Nie da się bowiem w pełni zlikwidować w ciągu roku tego, co ciążyło na narodzie przez stulecia.

Podnoszeniu świadomości społeczno-politycznej mieszkańców terenu działania „Świtu”, zwłaszcza młodych, służyło omawianie tragicznej sytuacji młodzieży szkolnej w II Rzeczypospolitej. Nie było dla niej miejsca ani w szkole, ani na rynku pracy. Poza bezrobociem, otwartym i groźnym zjawiskiem, była tzw. zbędność młodzieży. Zjawiskiem tym określano młodzież w wieku produkcyjnym, która nie mogąc znaleźć pracy, pozostawała w gospodarstwach lub warsztatach rodziców. Róg-Swiostek, powołując się na własne doświadczenia przedwojenne, opowiadał, jak to w 1933 r. za łaską pisarza gminnego uzyskał bezpłatną praktykę w biurze zarządu gminnego w Błazinach niedaleko Iłży.

„Przepracowałem   tam   sześć   lat   -   mówił    najpierw  jako praktykant,  później  jako kancelista i pomocnik sekretarza gminnego”. Przez trzy lata nie płacono mu ani grosza, a musiał przecież ślęczeć nad papierami nieraz od 8 rano do 8 wieczór i dłużej23. Mimo braku określonych norm pracy i płacy, mimo pracy po 10 godzin dziennie i więcej młodzież chwytała się każdego zajęcia dla zdobycia kawałka chleba.

W takich warunkach nie mogło być mowy o zaspokajaniu potrzeb oświatowo-kulturalnych. Nie brakowało, oczywiście,     młodzieży chłopskiej i robotniczej odczuwającej głód wiedzy. Ale młodzież ta – nie ze   swej winy – bądź   nie potrafiła rozróżniać rzeczy wartościowych od bezwartościowych, bądź nie miała pieniędzy na korzystanie z takich dóbr kulturalnych, jak gazeta, radio, film. Były one podówczas bardzo drogie.

„Świtowa” kadra propagandowo-polityczna przywiązywała dużą wagę do dziejów ojczystych, w szczególności do okresu międzywojennego. Pozwalało to porównywać założenia ustrojowe i politykę oświatową II Rzeczypospolitej 7. podstawami ustroju nowej Polski i jej przyszłą polityka oświatowo-wychowawczą

Kadra uczyła przede wszystkim tego, co było aktualnie najbardziej potrzebne, co pozwalało we współczesnej rzeczywistości na odnalezienie swojego miejsca i zadania. Tępej, okrutnej armii niewolników Hitlera przeciwstawiała świadomych swych celów żołnierzy wolności. Podkreślała, że walka z barbarzyńskim okupantem „wymaga bojowników o twardych, nieugiętych charakterach, gorących sercach, otwartych, wykształconych umysłach”24.

Aktyw „świtowy” stosował różne formy i metody pracy ideowo-po-litycznej i wychowawczej. Nie mając rutyny, z natury rzeczy unikał schematów. Toteż mieszkańcy wsi i osiedli słuchali z ciekawością i napiętą uwagą prelegentów, którzy roztaczali przed swymi słuchaczami bliskie już perspektywy lepszego, szczęśliwego jutra. Na ogół organizowano zajęcia ideowo-polityczne czy kulturalno-oświatowe w ten sposób, by wszystkich ich uczestników jak najszybciej wdrożyć do samodzielnego myślenia i pracy nad sobą. Kierowano się też zasadą i dyrektywą, według której każdy biorący udział w tych zajęciach jest jednocześnie uczniem i wykładowcą.

Bywało też, że oficerowie propagandowo-polityczni w konspiracji, a nauczyciele szkoły powszechnej z profesji, omawiali technikę uczenia się, czytania prasy i książki, sposoby przygotowywania referatów i odczytów oraz sztukę prowadzenia zebrań i dyskusji. Bardzo szczegółowo wdrażano umiejętność prowadzenia zebrania w warunkach konspiracji. Podstawowym warunkiem było zachowanie jak najdalej idącej ostrożności. Takiej samej, jaka obowiązywała w całym podziemiu. Przypominano, że należy wystrzegać się wszelkich zwierzeń i gadulstwa. Wyrabiano nawyki konspiracyjnego zachowania się na spotkaniach w domu i na ulicy, na zebraniach i zbiórkach. Lokal wyznaczony na zajęcia oświatowo-wychowawcze był starannie dobierany i należycie zabezpieczony przed obcą infiltracją. Rygorystycznie pilnowano punktualności i ostrożnego rozchodzenia się.

Powszechną metodą pracy były wykłady, pogadanki i opowiadania. Prowadzący pogadankę wytwarzał atmosferę wesołą lub poważną, zależnie od rodzaju tematu i postawionego zadania, czynił dygresje, podawał przykłady. -Często prowadzono pogadankę na temat z góry określony. Wtedy przekształcała się ona zwykle w dyskusję. Przedmiotem jej były takie zagadnienia, które uczestnicy już częściowo znali. Dokonywano więc wymiany poglądów na aktualne zagadnienia polityczne, omawiając takie tematy, jak: ,Co to jest demokracja?”, „O co walczymy?”, „Deklaracja ideowa PPR”, „Deklaracja programowa Związku Patriotów Polskich w Związku Radzieckim”. W zagadnieniach do dyskusji oprócz wiadomości znanych słuchaczom znajdowały się też elementy nowe. Posiadane przez różnych uczestników wiadomości przy jednoczesnym ciekawym sformułowaniu zagadnienia dawały nie tylko szansę oświetlenia dyskutowanej sprawy ze wszystkich stron, ale ponadto aktywizowały umysłowo, pobudzały do zastanawiania się i poszukiwania rozwiązań.

Dyskusje, zwykle coraz bardziej rzeczowe, w długie jesienne i zimowe godziny roztrząsały zarówno sprawy społeczno-polityczne („Przyczyny klęski wrześniowej”, „O jaką Polskę walczymy?”, „Czy ziemię parcelować się będzie zaraz po wypędzeniu wroga?”), jak i wojskowe („Kiedy Niemcy zostaną pokonane?”, „Dlaczego Zachód zwleka z inwazją w Europie?”).

W zespołach ściśle młodzieżowych kadra polityczno-oświatowa „Świtu” stosowała także opowiadanie. W ten sposób przedstawiano zwykle wydarzenia militarne w kolejności następstwa czasowego faktów. Z metody tej korzystano też przy omawianiu dziejów ojczystych.

Zajęcia ideowo-polityczne i oświatowo-wychowawcze rozpoczynano bądź od wykładu czy odczytu, bądź od omówienia najświeższych wydarzeń politycznych i wojennych w kraju i na, świecie. Posługiwano się tu lekturą pism konspiracyjnych, przede wszystkim „Świtu” i „Poradnika Oświatowego”. Analiza artykułów prasowych i komunikatów frontowych pozwalała na wydobywanie związków zachodzących między wydarzeniami politycznymi i militarnymi w świecie a sytuacją w kraju. Starano się wykazać wpływ, jaki mogą one wywrzeć na perspektywy wyzwolenia, a przede wszystkim na codzienną praktyczną działalność każdego z uczestników zajęć oświatowych. Zdobyte wiadomości wykorzystywano przede wszystkim w pracy propagandowej w swoim najbliższym otoczeniu25.

Niezależnie od lektury pism konspiracyjnych w małych zespołach „świtowcy” organizowali masowe czytanie pism podziemnych na zebraniach wiejskich. Sposób ten rozszerzał wiadomości społeczno-polityczne członków partii i udostępniał je tym, do których prasa peperowska bezpośrednio nie docierała. Tak więc prasa trafiała i do tych, którzy nie umieli czytać. Ta forma pracy oddziaływała jednocześnie wychowawczo. Cementowała większe skupiska ludzi, dodawała odwagi, porywała do walki z okupantem.

Rzecz jasna, że każde wystąpienie na masowce było drobiazgowo przygotowane. Mówcy byli starannie dobierani, słowa gruntownie przemyślane. Ochronę zebrania stanowili partyzanci, rozstawieni wśród słuchaczy.

Doniosłą rolę wychowawczą spełniały śpiewane przez „świtowców” pieśni partyzanckie, żołnierskie, ludowe, patriotyczne26. Śpiewano je chętnie przy ognisku, w marszach przez wsie, podczas masówek.

Ostro traktowali „świtowcy” sprawę dyscypliny. Obowiązywała dyrektywa: w pracy należy zachować serdeczny i koleżeński stosunek, ale od początku młodzież winna uczyć się obowiązkowości, odpowiedzialności – karności. Zapoczątkowaniem procesu wdrażania w świadomą dyscyplinę były pogadanki i wyjaśnienia oficera polityczno-wychowawczego na temat roli karności i politycznego aspektu dyscypliny. Tłumaczono, że dyscyplinę należy rozumieć jako dobrowolne podporządkowanie się przyjętym postanowieniom i zasadom, skrupulatne wykonywanie zobowiązań i zadań, harmonijne zespolenie posłuszeństwa z twórczą inicjatywą i samodzielnością.

Za skuteczny element wyrabiania dyscypliny uznano środki zachęty, odwoływanie się do dodatnich stron woli i charakteru, kontrolę, stałe składanie sprawozdań z wykonanych zadań i krytykę postępowania „świtowców” w wypadku ich nagannego zachowania się27.

W pracy społeczno-politycznej i kulturalno-oświatowej dominowały zadania i treści bieżących potrzeb. Partia świadomie godziła się na supremację czynników polityczno-wojskowych, społecznych, ideowych i gospodarczych. Zadania bieżące, walka ze śmiertelnym wrogiem narodu polskiego zmuszała do pogodzenia się z tym, że w zajęciach oświatowo-wychowawczych nie znajdowało się dość miejsca na humanistyczne treści kształcenia, których rola w procesie kształtowania pełnej osobowości nie ulega wątpliwości.

Ale w tamtych dniach ciężar wychowania spoczywał nie na udzielaniu pewnej sumy wiedzy ogólnej i humanistycznej, lecz na przekazaniu podstawowych informacji światopoglądowych i umiejętności bojownika-żołnierza wyzwolenia narodowego i społecznego, na formowaniu osobistego stosunku do fundamentalnych zagadnień życia narodu, narażonego na wyniszczenie biologiczne, przybliżaniu każdego Polaka do skomplikowanych procesów życia zbiorowego, społeczno-politycznego, militarnego, gospodarczego i kulturalnego; wtedy szło przede wszystkim o ukazywanie w skomplikowanym mechanizmie okupacyjnego życia niepodległej i ludowej Polski.

Zadaniem pracy ideowo-politycznej i kulturalno-oświatowej było też zaspokajanie rozterki wewnętrznej wielu ludzi, narażonych na oddziaływanie przeciwnych ideologicznie ugrupowań podziemnych. Wielu Polaków żyło w gruncie rzeczy w najgłębszej niepewności. Była ona zrozumiała wobec faktu, że runął wielowiekowy porządek rzeczy w kulturze i oświacie, w moralności; chwiało się dziedzictwo w zakresie norm moralnych i zwyczajowych, w sferze uczuć, form i symboli, wybuchały coraz inne nieoczekiwane sytuacje, których nie można było rozwiązać, opierając się na starych nawykach i przyzwyczajeniach. Nowe warunki nie zostały jeszcze opanowane, nie miały swego odpowiednika w obyczajach i zorganizowanych formach życia. Każda jednostka ponosiła bolesne skutki tego krytycznego stanu rzeczy. Wynikających w tej sytuacji niepokojów i rozterek wewnętrznych nie można było wygasić żadną „uczonością”. Konieczna była pomoc praktyczna, nieodzowne było nieustanne odwoływanie się do realiów twardej rzeczywistości i ciągłe zastanawianie się nad sposobami ich przezwyciężenia. Tak właśnie postępowali „świtowcy”.

 

1          Jan  J a ź w i e c,  Narodzona w konspiracji. Opowieść o niezwykłej szkole. Słowo wstępne, Stanisław  P i g o ń.  Warszawa 1969, s. 46.

2          Marian  Janie,  Przedmowa do książki: Adam  Bakalarczyk,   Leśne Wspomnienia oficera II Brygady AL Świt, Warszawa 1961.

3 Marian Janie, Idą partyzanci, Warszawa 1967, s. 26, 208 i 210, 211, 216, 233 234, 235; Jerzy Pawłowic, Strategia frontu narodowego PPR, Warszawa 1965, s. 241.

4 Mieczysław Róg-Swiostek,  Moja droga do PPR, „Z Pola Walki” nr 4/1961, s. 324 i 326; J. J a ź w i e c,   op. cii, s. 75 i 149.

5          A.  B a k a l a r c z y k,   op. cit., s. 11-12.

6          Tamże, s. 12-13; M. Janie, op. cit, s. 26.

7          M.   R ó g – Ś w i o s t e k,   op. cit., s. 327.

8          J.   Pawłowicz,   op. cit., s. 208; Polska Partia Robotnicza. Kronika. 1.1942-

V.1945, Warszawa 1962, s. 155.

9          M.   Janie,   op. cit., s. 66.

10        Antoni  Przygoński,  Polski ruch robotniczy w okresie walki o nową koncepcję ustrojową przyszłej Polski i utworzenie ludowo-demokratycznej reprezentacji narodu (marzec 1943 – styczeń 1944), w: Polski ruch robotniczy w okresie wojny i okupacji  hitlerowskiej.  Wrzesień  1939  -  styczeń   1945.  Zarys  historii,  Warszawa 1964, s. 309.

11        Antoni   Przygoński,   Prasa konspiracyjna PPR. Zarys, katalog, życiorysy, Warszawa 1966, s. 160; Publicystyka konspiracyjna PPR 1942-1945. Wybór artykulów, Warszawa 1961, t. I, s. 335; Ludzie – fakty – refleksje, Warszawa 1961, s. 230-235.

12        PPR w walce o niepodległość i władze, ludu, Warszawa 1963, s. 245.

13        A.   Bakalarczyk,   op. cit., s. 9 i 19.

14        Tamże, s. 220, 221, 223.

154Tamże, s. 17.

16        Tamże, s. 160 i 217.

w Mieczysław R ó g-S w i o s t e k,    Wystąpienie na sesji popularnonaukowej poświęconej działalności PPR na Kielecczyźnie, odbytej 8 i 9.5.1962 r. „M.  Janie,  op. cit., s. 26.

19 Władysław  Zapora-Kowalski,  Przez dukty i przesieki, Warszawa 1968, s. 245 i 254; M. R ó g – S w i os t e k,  Moja droga do PPR, s. 328.

20 Tamże: CA KC PZPR, sygn. 192/III/2, s. 16; CA CK PZPR, sygn. 8181, relacja Czesława Boreckiego; A. Przygoński, Praso konspiracyjna PPR, s. 66, M. Janie, op. cit., s. 26 i 57.

21        M.   Janie,   op. cit, s. 35-36.

22        „Walka Młodych” z 1.9.1943 r. i z 13.2.1944 r.; Jan   Cieślik,   Z zagadnień pracy wychowawczej w l Brygadzie AL im. Ziemi Kieleckiej. Zeszyty Naukowe WAP, Seria pedagogiczna, nr 6/22 z 1961 r., s. 26-29; Z. Kozłowski, Niektóre problemy

wychowania politycznego w oddziałach GL i AL okręgu Lewa Podmiejska, Zeszyty Naukowe WAP, Seria Pedagogiczna, nr 6/22 z 1961, s. 129.

23 M.  Róg-Swiostek,  op. cii, s. 320.

24 Wiedza – orężem walki. „Walka Młodych” nr 2, z 6.3.1943 r., Hanka Sawicka „Poradnik Oświatowy” nr l z 15.10.1943 r. s. 2 i nast; materiały w posiadaniu autora: Jan Krupa, Moja droga do PPR, Nysa 8.1.1968 r.

25        Wł.   Zapora-Kowalski,   op. cit, s. 269,  272; A.   Bakalarczyk,   op. Cit., s. 31, 38, 39, 71, 156 i 158.

26        M.  Janie,  op. cit., s. 29.

27 Tamże, s. 71,  123, 142, 234; M.   Ró g – S w i o s t e k,   op.  cit., s.  328-329.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.