List Dwóch Tysięcy

Do Komitetu Centralnego

Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej

MY niżej podpisani przedstawiciele różnych zawodów, człon­kowie partii i bezpartyjni, złączeni troską o przyszłość so­cjalistycznej ojczyzny, oświadczamy co następuje:

 

I.

Był czas w życiu naszego narodu, gdy wydawało się, że usunięte zostały główne przyczyny konfliktów między rządzącymi a rządzonymi. Był to czas grudniowego przełomu 1970 roku. Nie wdając się w szczegółową analizą okresu pogrudniowego, w niczym nie pomniejszając jego dorobku, stwier­dzamy fakty oczywiste:

1. Wbrew obietnicom kierownictwa partii i państwa z wydarzeń grudniowych nie wyciągnięto wszystkich wniosków. Dotyczy to powszechnych żądań narodu – takich jak demokratyzacja systemu zarządzania na wszystkich szczeblach, odpowiedzialność rządzących przed rządzonymi, reforma systemu wyborczego, zasady rotacji kadr kierowniczych. Dotyczy to również ustalenia odpowiedzialności za tragedię grudniową na Wybrzeżu.

Niedotrzymywanie tych obietnic wywołało narastanie niezadowolenia w społeczeństwie, zanikanie powszechnego po grudniu poparcie mas dla nowego kierownictwa.

2. Jednocześnie narastały ujemne skutki rozwoju gospodarczego, rozumianego w praktyce jako gwałtowny skok inwestycyjny. Coraz ostrzej dawała się we znaki niewydolność rolnictwa. Szybko postępujące procesy inflacyjne przyspieszały kryzysową sytuację rynkową. Aby zapobiec tym niekorzystnym dla gospodarki procesom, rozpoczęto stopniowe podwyżki cen. Wyścig płac i cen przerodził się w ciągu dwu ostatnich lat w żywiołowy wzrost kosztów utrzymania. W rezultacie nastąpiło zubożenie znacznych warstw narodu, szczególnie – najniżej zarabiających.

3. Niezadowolenie społeczne wywołał także szybki wzrost dobrobytu dość licznej grupy ludzi, składającej się częściowo z reprezentantów władzy, częściowo z inicjatywy prywatnej, neomieszczaństwa itp. Pow­stają w naszym kraju osiedla willowe, w których zgodnie współżyją przed­stawiciele ludowej władzy z tymi, którzy w socjalistycznym państwie zbijają kapitalistyczne fortuny. Taka symbioza wywołuje zrozumiały sprzeciw narodu, i który los swój świadomie związał z socjalizmem – jako ustrojem sprawiedliwości społecznej. Zarówno członkowie partii jak i bezpartyjni upatrują, w tym przejaw odchodzenia od zasad naszego ustroju.

Nastąpił także nie spotykany dotychczas rozwój różnorakich klik, dla których socjalizm jest tylko najtańszym biletem na wygodną podróż poprzez życie. Plagami społecznymi stały się korupcja, nepotyzm, czerpanie prywatnych korzyści z zajmowanych stanowisk, nierówność wobec prawa, wyraża­jąca się bezkarnością tych, którzy zajmują wyższa szczeble drabiny społecz­nej.

4. W obecnym kryzysie ma swój poważny udział nasze propaganda. Środki społecznego przekazu zamiast być regulatorem stosunków pomiędzy rządzącymi a rządzonymi przerodziły się w kapliczki, w których odprawia się nabożeństwa ku czci kierownictw różnych dziedzin i szcze­bli naszego życia. Nie tylko propagowały niesłuszne decyzje władz, zamiast podjąć ich konsekwentną krytykę, ale także nie sygnalizowały faktów nag­minnego łamania lub zniekształcania decyzji ze wszech miar słusznych. Wbrew oczywistym faktom, jak za niedawnych l niedobrych czasów gazety, radio a przed wszystkim telewizja wmawiały ludziom, że jesteśmy nieomal krajem powszechnego dobrobytu. Rozbudzało to nastroje konsumpcyjne w sytuacji, gdy me było realnej szansy ich zaspokajania. Propaganda sukce­su bez sukcesu stała się w odczuciu społeczeństwa klęską propagandy.

5. Ważną rolę w kształtowaniu nastrojów, wbrew lekceważącym gestom i ocenom niektórych polityków, spełniają środowiska twórcze. W pierwszym okresie po grudniu środowiska te bynajmniej niejednolite ideowo, poparły nowe kierownictwo i zaakceptowały kierunek zmian w ży­ciu państwa i narodu. Jednakże pod hasłem ogólnego bratania się wszystkich ze wszystkimi, proklamowania powszechnej integracji bez określenia jej ideowych i moralnych warunków – coraz silniej dochodziła w tych środowiskach do głosu stara gwardia wrogów socjalizmu i ich sojuszników. Rozpoczął się powrót „skrzywdzonych” przez rewolucję do łask i działania. Władza w swym zadziwiającym liberalizmie zdawa­ła się nie dostrzegać, że w państwowych instytucjach prowadzona jest antynarodowa działalność, ideowe i moralne rozkładanie sił narodu. Tak od­rodziła się raz jeszcze nieoficjalna, ale legalnie działające opozycja, nie tyle przeciwko władzy, ile przeciwko socjalizmowi l narodowi, który ten socjalizm buduje w trudzie i znoju, wbrew wszelkim błędom i wypaczeniom, a także wbrew tych błędów i wypaczeń wybaczeniom.

Instancje i instytucje odpowiedzialne za stan rzeczy w naszym życiu kul­turalnym prowadziły – przez cały okres pogrudniowy – politykę jednostron­nej tolerancji. Na margines więc zepchnięto lub wręcz poddano ostrym re­presjom ludzi, którzy w 1968 roku przyjęli na siebie główny ciężar otwartej walki z syjonizmem i jego sojusznikami. Konsekwencja takiej polityki jest – z jednej strony – poczucie bezkarności sił wrogich narodowi i socjalizmo­wi, z drugiej zaś – narastający słuszny sprzeciw tych, których celem jest dobro i siła narodu, rozkwit Polski socjalistycznej.


II.

l. W czerwcu 1976 roku podjęto decyzję podniesienia cen podstawowych artykułów żywnościowych. Bez względu na uzasadnienie ekonomiczne decyzja ta dowiodła, że kierownictwo partii i państwa nie ma rozeznania w nastrojach, ludzi pracy, że zaufanie i poparcie, jakie naród udzielił temu kierownictwu w grudniu 1970 r. zostało wyczerpane, że naruszony został autorytet nie tylko poszczególnych ludzi na szczytach aparatu władzy, ale wręcz jej najwyższych instancji, nie wyłączając Sejmu PRL.

Dramatyczne wydarzenia w Radomiu i Ursusie a także wyrażane w formie strajków i rezolucji protesty wielu załóg robotniczych spowodowały cofnięcie decyzji o podwyżce cen.

Z tej gorzkiej lekcji władze nie wyciągnęły żadnych wniosków . Podtrzymana została z całą mocą teza o słuszności decyzji. Winą za powstaną sytuację obarczono warchołów, grupki notorycznych kryminalistów, elementy pasożytnicze. Są to nie tylko absurdy ale obelgi pod adresem klasy robotniczej

Również absurdalna, przypominająca do złudzenia metody z tzw. mi­nionego okresu, była akcja wieców protestacyjnych przeciwko „warchołom”, na których uchwalono rezolucję popierające decyzję podwyżki cen.

Próba skłócenia klasy robotniczej, podzielenia jej na lojalnych l posłusz­nych oraz warchołów było chyba błędem najcięższym i najbardziej brze­miennym w skutki. To nie elementy warcholskie uniemożliwiły wprowadzenie podwyżki cen, i nie sprawa warchołów było głównym problemem Polski w czerwcu 1976 roku.

Klasa robotnicza, naród, oczekiwały prawdy. Ujawnienia przyczyn spadku stopy życiowej, kryzysowej sytuacji na rynku, a także wielu innych negatyw­nych zjawisk w życiu naszego kraju. Wydarzenia czerwcowe były nie tylko sprzeciwem wobec podwyżki cen, lecz także wyrazem niezadowolenia mas. Rozpatrywać je należy jako przejaw kryzysu moralno-politycznego, a nie tyl­ko ekonomicznego. Prymitywna, sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem propagan­da, próby zastraszania, nie mogły doprowadzić do odbudowania potężnie nadszarpniętego autorytetu władzy. Przeciwnie, nastąpiła dalsza radykalizacja niezadowolonych. Jest sprawą bolesną, że radykalizacja to przybiera często formy szkodliwe nie tylko z punktu widzenia sytuacji ekonomicznej kraju, ale także przyszłości naszej ojczyzny, Mamy tu no myśli coraz częściej występujące zjawisko łamania dyscypliny społecznej, brakoróbstwo zakra­wającego wręcz na sabotaż, nieposzanowania mienia społecznego, nieuznawa­nia żadnych autorytetów – a więc zjawiska postępującej demoralizacji, któ­rej skutki znacznie trudniej naprawić niż błędy w polityce ekonomicznej. Partia dysponuje środkami, aby spełnić podstawowe postulaty kłosy robotniczej i narodu, i musi to uczynić. W przeciwnym razie utraci nie tylko zdolność, ale i moralne prawo przewodzenia narodowi, z siły przodującej stanie się hamującą. Oznaczałoby to zaprzepaszczenie nie tylko dorobku trzydziestu dwu lat Polski ludowej, ale także walki wielu pokoleń patriotów l rewolucjonistów polskich. Do tego dopuścić nie wolno. Każdy z nas uczyni co w jego mocy, aby niebezpieczeństwu takiemu zapobiec.

Uważamy za swój patriotyczny obowiązek domagać się:

1. Prawdy w życiu narodu, partii i państwa; prawdziwej informacji o stanie kraju, nie tylko od święto, ale na co dzień, systematycznej i wszechstronnej.

2. Demokratyzacji życia społeczno-politycznego, a nade wszystko

- przestrzegania zasad demokracji wewnątrzpartyjnej

- zagwarantowania praw należnych organem przedstawicielskim zgod­nie z podstawową zasadą ustroju – ludowładztwem

- zmiany modelu propagandy, w tym szczególnie przekształcenia środków społecznego przekazu w źródło rzeczowej, wszechstron­nej, uczciwej informacji.

3. Przekształcenia zbiurokratyzowanych związków zawodowych – zgodnie z koncepcją leninowską – z przybudówki administracji państwowej w rzeczywistego reprezentanta ludzi pracy, obrońcę pracujących przed biurokracją państwową.

4. Przedstawienia narodowi, za pośrednictwem środków masowego przekazu, całej prawdy o stanie gospodarki, przyczynach kryzysu i środ­kach jakie są, lub będą podjęte dla przezwyciężenia go nawet jeśli prawda ta będzie bolesna, trudno do przyjęcia, nawet jeśli trzeba będzie naruszyć autorytet ludzi z najwyższego szczebla aparatu władzy.

5. Dokonanie oceny ekonomicznej, moralnej l politycznej wydarzeń czerwcowych i przedstawienia tej oceny narodowi wraz z Informacją, jakie środki zostały przedsięwzięte, aby nie powtórzyło się sytuacja, w której robotnicy będą zmuszeni do czynnego wystąpienia przeciwko wła­dzy i jej decyzjom.

 6. Równości wobec prawo dla wszystkich obywateli, bez względu na stanowisko i zasługi. Tylko taka władza, która przestrzega tej zasady ma moralne prawo żądać od obywateli poszanowania norm prawnych.

7. Usunięcia rażących niesprawiedliwości w podziale dochodu narodowego. Wyrażają się one najjaskrawiej w jednoczesnym występowaniu w Polsce bieguna biedy (obietnica podniesienia emerytur w r. 1980 do 1800 zł) i bieguna bogactwa (luksusowe wille, olbrzymie i stale rosnące konta).

8. Podjęcia zdecydowanych działań dla moralnej naprawy warstwy ludzi sprawujących władzę:

a) zbadania źródeł wzbogacania się wszystkich ludzi pełniących eta­towo funkcje w organizacjach społecznych i administracji pań­stwowej,

b) podjęcia zdecydowanych działań w celu odebrania bogactw nie­prawnie zgromadzonych,

e) stworzenia warunków uniemożliwiających czerpanie bezprawnych zysków z dobra ogólnego,

dla usunięcia ze stanowisk tych wszystkich synów ludu, którzy tak da­lece oderwali się od własnej klasy, że przyjęli model życia wydzie­dziczonych przez lud wyzyskiwaczy,

f) weryfikacji kadr kierowniczych wszystkich szczebli pod kątem kwa­lifikacji fachowych, moralnych i ideowych.

9. Domagamy się nadto – choć brzmi to jak gorzka ironia – prawo gło­su dla ludzi, których krytycyzm wobec zła w naszym życiu wynika i troski o sprawiedliwość społeczną, o naprawę socjalizmu w Polsce. Dla tych, którzy nigdy, w żadnej sytuacji nie -wejdą w sojusze z wrogimi Polsce siłami; którzy nie są ptakami przelotnymi na tej ziemi i czują się współodpowiedzialni za jej losy. Żądamy nie tylko prawa do krytycznej analizy, ale także prawa do obrony naszego wspólnego domu – Polski Ludowej. Gdy zmusza się de milczenia tych, którzy chcą budować – nieodmiennie głos zabierają ci, którzy chcą niszczyć.

Naród nasz potrafi jednoczyć się w chwilach trudnych. Przeżywamy chwile trudne. Nie chcemy nigdy więcej przeżyć chwil tragicznych. Jesteśmy przekonani, że Polacy potrafią sprostać powadze sytuacji. Muszą jej sprostać sprawujący władze. Tylko spełnienie żądań pozwoli przezwyciężyć kryzys. Ci , którzy tego nie rozumieją lub przekonani że mają monopol na rozum, a naród do nich nie dorósł, rozumieć nie chcą – muszą odejść choćby w przeszłości mieli największe dla ojczyzny zasługi.

 

WARSZAWA grudzień 1976 roku

Rzeczywistość nr 12/1981

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.