Problematyka wojskowa w prasie PPR, GL i AL

 

5.1.1942 r. w mieszkaniu warszawskiego robotnika – Juliusza Rydygiera, na Żoliborzu, przy ul. Krasińskiego 18, odbyło się pod przewodnictwem P. Findera („Paweł”) zebranie przedstawicieli kilku większych konspiracyjnych organizacji komunistycznych, na którym powalano do życia Polską Partię Robotniczą. W opracowanej przez Grupę Inicjatywną, a przyjętej na tym zebraniu odezwie ramowej, znanej również pod nazwą Manifestu Polskiej Partii Robotniczej, jednym z węzłowych zadań postawionych przed nowo powstałą partią oraz przed polską klasą robotniczą było zjednoczenie narodu na płaszczyźnie wspólnego frontu walki zbrojnej z hitlerowcami, walki o ocalenie narodu, o wolność, o odbudowę niepodległej i demokratycznej Ojczyzny i o nowe zasady jej polityki zagranicznej.

Od pierwszych dni rozpoczęto intensywne prace nad utworzeniem organizacji wojskowej, której oddziały wyruszające w pole miały zapoczątkować szeroki, narodowy ruch zbrojnego oporu.

 Koncepcje wojskowe wypracowane w ogólnych zarysach w środowisku Grupy Inicjatywnej zostały uzupełnione i rozwinięte pomysłami i doświadczeniami krajowych działaczy przedpeperowskiej konspiracji komunistycznej. Analiza dokumentów i materiałów pozostałych z tamtych łat pozwala nie tylko wskazanie podstawowych, źródeł, z których czerpali doświadczenia twórcy Gwardii Ludowej, a później Armii Ludowej, ale również na uchwycenie procesu kształtowania się tych koncepcji, procesu dostosowywania tych doświadczeń do niezwykle trudnych realiów okupacji hitlerowskiej.

 Spośród najważniejszych wydarzeń dziejowych, z których czerpano owe doświadczenia, wymienić należy powstania narodowe, a zwłaszcza powstanie styczniowe 1863-1864, wojnę domową w Rosji w latach 1917-1919, wojnę domową w Hiszpanii, wojnę partyzancką w Jugosławii oraz antyhitlerowskie działania partyzanckie na Ukrainie, Białorusi i w Polsce.

Pewną ilustracją tego faktu jest prezentowany czytelnikom wybór artykułów umieszczonych w całości lub fragmentach) opublikowanych na łamach konspiracyjnej prasy partyjnej: „Trybuny Wolności”, „Trybuny Chłopskiej i „Gwardzisty”.

 Zasadniczym kryterium doboru artykułów było dążenie do przedstawienia Czytelnikowi niezwykle bogatej problematyki kształtowania się koncepcji wojskowej Polskiej Partii Robotniczej.

„Gwardzista” nr l z 25.5.1942 r., s. 1-2

 GWARDIA LUDOWA 

Z inicjatywy zwolenników czynnej walki z okupantem została utworzona organizacja wojskowa pod nazwą „Gwardia Ludowa”, jednocząca w swoich szeregach wszystkich szczerych patriotów i antyfaszystów.

 Powstanie takiej organizacji wojskowej wynika z konieczności natychmiastowego poprowadzenia czynnej walki z okupantem w celu skrócenia niewoli i przyśpieszenia wyzwolenia narodowego.

 Przez trzy już prawie lata przeżywają Polacy tę krwawą okupację z wiarą zwycięstwo własne i narodów miłujących wolność, w całkowite wytępienie faszyzmu. Masowe mordy, tysiące ofiar zjednoczyły Naród Polski, jak nigdy przedtem, we wspólnej nienawiści do hitlerowskiego oprawcy, we wspólnym pragnieniu walki o wyzwolenie.

 We wrześniu 1939 r. Naród Polski jednolicie wystąpił w obronie zagrożeń wolności, mimo swego osamotnienia w nierównej walce z bestią hitlerowską. Krwią swą, ofiarą zrujnowanych miast i wsi, zgliszczami Warszawy płacił naród za łajdacką politykę sanacyjnej kliki, która popierając hitlerowskie rozboje doprowadziła do osamotnienia i bezbronności Polski.

 Dziś nareszcie, po blisko trzech latach czekania, nadeszła chwila osłabień potęgi Hitlera pod ciosami Czerwonej Armii. Zbliża się chwila decydującej prawy. Przeciwko wyczerpanej armii niemieckiej stanęła olbrzymia siła wszystkich| narodów Europy i Ameryki, zjednoczonych wspólną nienawiścią do faszystowskich bandytów. Inicjatywa została Niemcom wydarta i nie może być im oddana. Skończyły się łatwe zwycięstwa nad pojedynczymi narodami. Wspólna akcja na wszystkich frontach złamie Hitlera, skróci niewolę.

 W tej sytuacji jedynie godne nas, Polaków, jest przejść od biernego oporu walki czynnej. Już nie czas czekać. Cały naród dojrzał do zbrojnego wystąpień Najbardziej bojowa jego część, klasa robotnicza, i jej sojusznicy – chłopstwo i inteligencja pracująca, stają w pierwszym szeregu. Dobywszy wszystkich sił narodu krusząc siły wroga, skrócimy nasze tortury.

 Jak zwykle w momentach decydujących, wszystko, co szlachetne, co przejone miłością Ojczyzny, idzie w bój, odpadają tchórze, oportuniści, zdrajcy. Nawoływania do bierności są tylko próbą utrzymania swych stanowisk w ruchu wyzwoleńczym przez tych, którzy nie dorośli do kierowania walką ogólnonarodową a własne interesy klasowe stawiają wyżej niż wyzwolenie ludu.

 Przeciwstawiając się bierności, dążąc do skutecznego zwalczania okupanta zwolennicy czynnej walki utworzyli Gwardię Ludową. Jej sprawność, jej masowość zadecyduje o sile ciosów zadawanych Niemcom. Gwardia Ludowa to armia pracujących, to objaw ich dojrzałości do samodzielnego wykuwania swego losu.

 Gwardia Ludowa nie dąży do monopolizowania walki czynnej z hitleryzmem. Ambicją jej jest natomiast uaktywnienie walki, podniesienie jej na wyższy poziom przez zespolenie wszystkich sił zbrojnych narodu w jednym froncie walki wyzwoleńczej. Droga do niepodległości prowadzi przez wspólne akcje sabotażowe, przez szeroką działalność dywersyjną i partyzancką wszystkich organizacji zbrojnych, przez wielki zryw zbrojnego powstania.

 Zadaniem Gwardii Ludowej jest iść w pierwszym szeregu tych walk. Ambicją jej jest wypełnić chlubne zadania zbrojnej awangardy całego ruchu wyzwoleńczego. Zadaniem jej jest przeszkolić i zahartować w walce bojowników sprawy wyzwolenia polskich mas pracujących.

 Każdy patriota i antyfaszysta, który uznaje konieczność natychmiastowej walki zbrojnej z okupantem, jako jedyną drogę prowadzącą do niepodległości i złamanej hitleryzmu, powinien stanąć w szeregach Gwardii Ludowej.

 Aby Gwardia Ludowa mogła wypełnić swoje zadanie, gwardzistów musi cechować karność, odwaga, inicjatywa i wytrwałość w walce. Żołnierzy Gwardii musi wiązać spoistość braterska, gdzie obowiązuje prawo: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, razem za niepodległość.

 Stąd przy wstąpieniu do Gwardii Ludowej, każdy, zdając sobie sprawę, wyrusza w bój z okupantem, z całą świadomością i odpowiedzialnością składa uroczyste zobowiązanie przed dowódcą i swymi współtowarzyszami. Wspólna walka związanych jedną ideą i przysięgą zahartuje na stal bojowników i zrodzi bohaterów

 Organizacja zbrojna ludu wymaga, aby gwardzista wielką godność bojownika o wolność nosił z honorem. Nie wolno mu splamić się tchórzostwem, gadulstwem, zdradą tajemnicy wojskowej. Nie wolno mu wchodzić w stosunki z okupantem, prowadzić się niegodnie, ukrywać przestępstwa przeciw Gwardii Ludowej.

 Organizacja mas pracujących nie zna litości dla odstępców i przestępców i niszczyć ich będzie na równi z wrogami.

 Żołnierze Gwardii Ludowej!

 Skrwawiony Lud Polski nie uległ najeźdźcy. Lud Polski nie uległ demoralizacji i rozkładowi, szczepionemu przez agentury faszyzmu. Lud Polski nie poddał się szkodliwej działalności głosicieli bierności. Polska dojrzewa do zbrojnego wstania.

 Zbliża się chwila wyzwolenia. W tym roku armia hitlerowska będzie zniszczona. Armia Czerwona, mimo, że stale jest sama, zadaje Niemcom druzgocące ciosy. Naród angielski domaga się bezzwłocznie utworzenia drugiego frontu przeciw Hitlerowi. Nie rok 1943, nie rok 1944, ale rok 1942 musi być rokiem zwycięskiego zakończenia wojny, to jest hasło wszystkich miłujących wolność narodów. Musimy wytężyć siły, abyśmy jako oddział wyruszający na front narodów podbitych zmobilizowali całą Polskę do decydujących bojów.

 Gwardziści! Przypadł nam zaszczyt, że pierwsi na ziemiach polskich podejmujemy ponownie sprawę walki zbrojnej o wyzwolenie Ojczyzny. Nosimy w sercach sprawę wyzwolenia mas pracujących. Nasz udział w walce z krwawym oprawcą Europy, ramię w ramię z bratnimi narodami, daje pewność całkowitą wyzwolenia wszystkich sił twórczych polskich mas pracujących z więzów niewoli.

 Gwardziści! Do szeregów!

 Naprzód do walki za Ojczyznę!

 Za wolność! Do zwycięstwa!

„Gwardzista” nr l z 25.5.1942 r., s.

 KILKA UWAG WSTĘPNYCH O PARTYZANTCE

 …Partyzantka zorganizowana na najszerszą skalę jest celem wojskowej działalności Gwardii Ludowej. Partyzantka powinna poprzedzić ogólnonarodowe powstanie przeciwko okupantowi. Ona przygotuje masy do tego powstania.

 Możemy powiedzieć, że wszystko to, co zdołano dotychczas uczynić w dziedzinie sabotażu, tzw. biernego oporu, a częściowo w dziedzinie dywersji, było działalnością grup wywiadowczych, po których w kontakt bojowy z nieprzyjacielem powinna wejść straż przednia głównych sił narodowego powstania – partyzantka! Partyzantka jest również wojną, ale w odróżnieniu od zwykłej wojny prowadzi ją nie regularna armia z czołowymi siłami regularnymi wroga na pewnej – chociażby w zasadzie określonej linii frontu, na granicy, czy też w głębi jednego z wojujących krajów, lecz prowadzi ją uzbrojony lud, zasilany czasem resztką regularnej armii podbitego lub też w części podbitego kraju – przeciwko wszelkim formom tyłowej organizacji armii i jej rezerwom (sic), przeciwko aparatowi ucisku i władzy administracyjnej okupanta, przy tym prowadzi się ją wszędzie tj. na całym terytorium kraju, gdzie tylko istnieją najmniejsze warunki do tego rodzaju działań.

 Ruchu partyzanckiego nie należy utożsamiać ze zbrojnym powstaniem, chociaż ostatnie może [kilku wyrazów zamazanych farbą lub ołówkiem nie można odczytać]. Partyzantka może być częścią walki ogólnej powstałego narodu. Od zbrojnego powstania narodowego różni ją to, że nie wybucha w określonym czasie w całym kraju, czy też w jego poszczególnych dzielnicach, że w odróżnieniu od powstania nie ma ona na celu zdruzgotanie lub podważenie już na samym początku głównych podstaw władzy okupacyjnej. Partyzantka szerzy się wszędzie tam, gdzie są tego warunki i przerasta raczej w wojnę nękającą. Partyzantka sama przez nie może doprowadzić do ostatecznego zwycięstwa, tzn. do wypędzenia okupant z kraju, o ile nie przerośnie w ogólnonarodowe powstanie lub regularną wojnę. W samej wojnie regularnej partyzantka może odegrać poważną rolę pomocniczą dezorganizując i niszcząc siły wroga na tyłach.

 Walk partyzanckich nie należy utożsamiać z walkami ulicznymi w ogóle, min wielu podobnych cech i zasad prowadzenia. Miasta ze względu na poważniejsze załogi okupanta nie nadają się jako tereny do partyzantki na szerszą skalę. Miasta powinny zasilać ruch partyzancki kadrami kierowników, żywą siłą, bronią, odzieżą, pieniędzmi, informacjami itp.

 Miasta, zwłaszcza mniejsze i średnie, mogą być również doskonałymi obiektami napadów partyzanckich. Napady na poszczególne obiekty są możliwe i w większych miastach. Poszczególne mniejsze miasteczka mogą odegrać rolę centrów partyzantki w miejscowościach o mocnym nasileniu ruchu. Zasadniczo jednak ruch partyzancki szerzy się dalej od wielkich miast i centrów administracyjnych utrzymując jedynie [z nimi] żywą łączność.

 Walki uliczne są już ściśle związane z wybuchem powstania w miastach. Walki w mieście nie mogą trwać długo na wzór walk partyzanckich, kilka, kilkanaście dni, czasem kilka godzin decyduje o losach powstania w mieście. Powstanie w kilku najważniejszych miastach oznaczałoby już początek powstania narodowego. Wysunęłoby to i przed ruchem partyzanckim zagadnienie skupienia poważniejszych sił wokół miast, przyjścia im z pomocą, przejścia do organizacji bardziej regularnych swych sił zbrojnych dla wykonania już ostatecznego zadania – wypędzenia okupanta z kraju.

 Głównymi metodami walki partyzanckiej jest zaskoczenie znienacka i ciągłe jenie nieprzyjaciela w całym kraju. Siła partyzantki polega na tym, że wydaje nieprzyjacielowi bój w nierównych, korzystnych dla siebie warunkach. Wydaje go wtedy, gdy ten najmniej się tego spodziewa, i tam, gdzie najmniej przygotowany jest do obrony, metodami, których nie przewiduje i siłami, których nie zna, gdy nie jest w stanie podjąć żadnej planowanej akcji. Partyzancki oddział działa według z góry określonego planu, napada na nieprzyjaciela, o którego siłach dobrze wie, drogami, które zawczasu zostały zbadane, sam będąc do tego jak najlepiej przygotowanym. Nieprzyjaciel nie jest w stanie uruchomić całej broni i żywej siły przeciwko partyzantom. Partyzanci zaś uderzają całą swoją siłą.

 Wydawanie regularnych bitew mogłoby przynieść szybką klęskę ruchowi partyzanckiemu. Oddział partyzancki działa błyskawicznie, wypadając z ciemności gęstego lasu, z bujnego zboża, z górskich kryjówek, chłopskich zagród; spada na głowy nieprzyjaciela, rozprawia się z nim zasadniczo i krótko, bądź też bierze go pod morderczy ogień z zasadzki i po wykonaniu zadania znika szybko niewiadomym kierunku. Jutro zaś, lub jeszcze tej samej nocy, lub w jasne południe, uprzedzając wieść o napadzie, oddział zadaje nieprzyjacielowi skutecznie nowy cios o dziesiątki kilometrów dalej.

 Ruch partyzancki musi objąć cały kraj, unikać do czasu zbytniej koncentracji w jednej miejscowości, gdyż ułatwiłoby to nieprzyjacielowi zogniskowanie swej siły na jednym punkcie, tym samym ułatwiłoby likwidację ruchu. Nasz sposób prowadzenia walki powinien zmuszać nieprzyjaciela do rozpraszania swych sił ekspedycyjnych po wszystkich zakątkach, a więc na rozbijanie ich na małe które będzie łatwiej napadać, likwidować, rozpraszać i demoralizować.

 Ruchem partyzanckim kieruje nie tyle rola [sic] głównego dowództwa, zwłaszcza na początkowym etapie rozproszenia, ile inicjatywa twórcza mas, gotowych do walki, inicjatywa każdego partyzanta. Zadaniem kierownictwa ruchu jest więc nie tyle wydawanie rozkazów o wystąpieniach, o ich terminach, o ich konsekwentnych zadaniach, ale czuwanie nad prawidłowością polityczną całego ruchu, nad jego bojowym duchem, organizowanie dlań rezerwy i posiłków, koordynowanie większych poszczególnych wystąpień, centralizowanie ruchu na gruncie jego masowości, podciąganie do coraz to bardziej regularnych form, w czym wiele mogą dokazać sami dowódcy poszczególnych oddziałów i kierownicy poszczególnych ośrodków ruchu.

 W chwili, kiedy dowództwo główne będzie już w stanie kierować walką z jednego lub niewielu ośrodków – nie będzie to już zwykła partyzantka. Będzie to już jej najwyższy etap, czy to po prostu regularna wojna o wielu cechach działań partyzanckich. Może to nastąpić na różnych etapach walki zbrojnej o niepodległość, które trudno z góry przewidzieć. Może to nastąpić wtedy, gdy ruch partyzancki przerośnie w ogólnonarodowe powstanie, czy też z tego powodu, że armia sojusznicza wyprze z granic Polski, chociażby częściowo, okupacyjną armię niemiecką dzięki czemu powstanie najdogodniejsza możliwość organizacji regularnej armii ludowej na uwolnionym terenie. Może być jeszcze dziesięć innych możliwości, dróg i etapów zbrojnej walki o niepodległość. Niepodobna jednak na jej początku ich odgadnąć. Zależeć to będzie od wielu wewnętrznych i zewnętrznych warunków.

 Partyzantka jest bronią typowo ofensywną. Prowadzi ją naród, który stracił niepodległość i nie może nic więcej stracić prócz swych kajdan. Partyzanci muszą atakować i atakować. Oddział partyzancki, który przyjmuje postawę obronną, otrzymuje już przez to samo pierwszą porażką. Partyzancki oddział może zawsze uniknąć ciosu dzięki wymanewrowaniu się z osaczenia, łamiąc linię wroga w pewnym dogodnym miejscu, unikając generalnej bitwy, którą chce mu narzucić wróg.

 W najcięższej sytuacji oddział partyzancki, poszczególny partyzant, nie składa broni, nie traci nadziei na znalezienie wyjścia. Partyzantka musi się ciągle rozszerzać, musi mieć ciągle dopływ świeżych sił. Ci, co ją rozpoczynają chociażby niewielkimi siłami, muszą działać śmiało, aby wzbudzić strach u wroga, uznanie swego narodu. Zorganizowanie takiego ruchu jest głównym celem Gwardii Ludowej.

„Trybuna Wolności” nr 8 z 1.6.1,942 r., s. 2-3

 ZGODA W OBLICZU WROGA

 Wojnę przeciwko faszystowskim próbom ujarzmienia świata prowadzi dziś cała postępowa ludzkość. Do frontu narodów miłujących wolność przystąpiły bardzo w dążeniach politycznych odległe od siebie rządy. Łączy ich wspólne niebezpieczeństwo i wspólna walka. Również w Polsce wspólne niebezpieczeństwo faszystowskie odsuwa na plan dalszy wewnętrzne przeciwieństwa i sprzeczności. Całości narodu zagrożona jest w swym istnieniu i pod tym względem nie ma różnic w położeniu poszczególnych warstw. Stwarza to warunki do utworzenia ogólnonarodowego frontu, czyli porozumienia wszystkich Polaków w walce z faszystowską niewolą. Aby wroga pokonać i odbudować kraj, trzeba mieć siłę. Siłę tę da nam jedność wewnętrzna. W chwili obecnej, to znaczy w chwili walki z wrogiem, sojusznikiem naszym jest każdy, kto razem z nami lub obok nas staje do boju. Czy przyszedł on z lewa czy z prawa, z kraju czy z zagranicy, nie ma teraz znaczenia. Polskę gnębi wróg, wszyscy, którzy z nim walczą, niezależnie od tego, czy nie mają, czy mają błogosławieństwo i rozkaz „czynników”, są dziś naszymi towarzyszami broni, bowiem biją Niemców.

 Zrozumienie potrzeby frontu jedności narodowej w Polsce jest powszechne. Szczerzy patrioci polscy z odrazą patrzą na krecią robotę reakcyjnych ugrupowań przeciwko rządowi w Londynie. Bez aprobaty patrzą również, jak drobne grupki polityczne dyskwalifikują z błahych niejednokrotnie powodów wszystkich znajdujących się poza nimi, siebie tylko wysuwając na jedynych zbawców ojczyzny. Grupy te wyrażają nieraz faryzeuszowski żal, że nie udało im się (z cudzej oczywiście winy) dojść do porozumienia z tym lub owym.

Nie przez wyszukiwanie przeciwieństw, a przez podkreślanie wspólnych cech i dążeń do porozumienia między organizacjami zbuduje się jednolity front walki z okupantem. Wtedy tylko piękne programy akcji powstańczej i przebudowy Polski nie powstaną [winno być: nie pozostaną] na papierze, a będzie można przystąpić do ich wcielenia w życie. Dziś, w obliczu wroga, wszelkie napaści i ataki, pisane lub szeptane, a wymierzone przeciw odłamom polskiego ruchu podziemnego są dla Polski szkodliwe. Korzyść mają z nich wyłącznie okupanci.

 Nawoływanie i organizowanie ogólnonarodowego porozumienia do walki z okupantem spotyka się z powszechną aprobatą. PPR w swojej deklaracji ideologicznej wzywa do tworzenia wspólnego frontu bez zdrajców i kapitulantów, do jednoczenia wszystkich wokół hasła bezkompromisowej, natychmiastowej walki o wolność i niepodległość. Praktyka działalności Polskiej Partii Robotniczej potwierdza w czynach jej słowa.

 Hasło tworzenia frontu ogólnonarodowego z udziałem najszerszych warstw społeczeństwa nie może budzić wśród mas pracujących obawy, że jest to próba odciągnięcia ich od walki o przebudowę społeczną. Zgoda na płaszczyźnie równości uczestników (a nie faszystowska jedność typu OZN) wysuwa na czoło wielkie masy ludu pracującego, daje im udział w kierownictwie walki, daje im władzę i możność kształtowania przemian społecznych. Odwrotnie, odżegnywanie się lub odkładanie porozumienia nawet z bliskimi ugrupowaniami robotniczymi jest rozbijaniem jedności klasy robotniczej i wspólnej walki całego narodu. Winno być ono napiętnowane jako działalność szkodliwa i dywersyjna.

 Najszersze rzesze społeczeństwa polskiego pragną niezwłocznej walki z faszystowskim ciemięzcą. Ponad szańcami czarnej reakcji i barykadami pseudoradykalizmu patrioci polscy podają sobie dłoń do zgody pod hasłem i sztandarem nie „oporu”, a walki. Walki zbrojnej, a nie „cywilnej”. Sztandar ten nie jest własnością żadnej grupy, ani obozu czy partii – TO SZTANDAR POLSKI WALCZĄCEJ!”|

 

 ”Gwardzista” nr 2 z 10.6.1942 r., s. 3-5

 ROZWAŻANIA NA TEMAT PARTYZANTKI W POLSCE

 Polska, jak to wyraźnie widzimy z mapy, ze względu na swoje położenie między łańcuchem Karpat i morzem Bałtyckim, jest jak gdyby szeroką, wygodną bramą łączącą zachód Europy ze wschodem. Stąd też Polska zmuszona była stale od zarania swych dziejów powstrzymywać ekspansję większych narodów, idących na wschód czy też na zachód właśnie przez Polskę. Stąd też każde większe naruszenie porządków politycznych na wschodzie czy zachodzie Europy musiało chociażby uboczną falą uderzać o granice naszego kraju. Dzieje nasze między innymi i dlatego składają się z ustawicznych wojen, prawda, nie tylko obronnych, ale i zaborczych.

 Polska nie raz już ulegała wielkim najazdom, które na kształt potopu zalewały całe granice kraju, nieraz zdawałoby się, że utonęła na zawsze, i jednak naród zdolny był wydobyć ze siebie takie siły, które go ocaliły. Przetrwaliśmy na wiekową niewolę, niewolę jednak pełną walk, powstań, buntów, spisków, pracy nielegalnej. Szczególną nauką walki był dla nas okres ostatniej wiekowej niewoli. Nauczyliśmy się bić słabymi siłami naszego potężnego zwycięzcę. Wyuczyliśmy się zwłaszcza sztuki wojowania na sposób podjazdowy, partyzancki. Doszliśmy tego, iż umieliśmy przygotować konspiracyjnie powstanie narodowe w całym kraju i doprowadzić je do skutku. 1863 rok jest dla nas całą kopalnią doświadczenia, jeśli chodzi o walkę partyzancką.

 Dziś Polska znowu w niewoli i jasne, że trzeba iść starym, utartym szlaki naszych ojców – walczyć! Walczyć tym bardziej, że już i inni prowadzą tę w na śmierć i życie.

 Jesteśmy w wygodnym położeniu, tj. na głębokich tyłach naszego wroga. Przy tym w kraju naszym wróg nie posiada dostatecznej załogi, aby nas zmusić do siedzenia za piecem.

 Nasz kraj doskonale nadaje się do działań partyzanckich. Lasów jest tyle, że dla ich przetrząśnięcia trzeba by było użyć całej armii, co też by nie dało należytych rezultatów. Nasze pola, zwłaszcza teraz latem, są również doskonałym schronieniem dla partyzantów. Już dziś ukryć się można wśród młodego zboża, niedługo wyrośnie ono wysoko, wyrosną kartofle, łubin, konopie. Prześpisz się w kopach siana i stogach, w mendlach snopów i stertach. Masz schronienie w gęstych zaroślach wikliny przy każdej rzece, w górach na całym południu Polski, Górach Świętokrzyskich. Masz schronienie pod dachem każdego polskiego wieśniaka, który zrobi wszystko, ażeby pomóc polskiemu partyzantowi.

 Teren naszego, kraju w tej wojnie jest bardzo czułym miejscem dla naszego wroga.

 Przez Polskę idą główne linie dróg kolejowych i szosowych, zaopatrując hitlerowską armię w broń, żywność, amunicję i wszelkie materiały wojenne. Przez Polskę idą główne transporty wojsk na front i z frontu i transporty rannych. Wykolejenie jednego pociągu na dłuższy już czas dezorganizuje zaopatrzenie, opóźnia dostawy rezerw. To, co na froncie można dokonać przy użyciu wielu armat, samolotów i żołnierzy tutaj można dokonać zwykłym rozkręceniem szyn. Dlatego najważniejszym zadaniem partyzantki w Polsce w tej chwili jest psucie dróg i niszczenie dostaw wojskowych. Jeśli przy tym weźmiemy pod uwagę, że dróg żelaznych i szosowych jest w Polsce niewiele i są one z tego powodu do maksimum przeładowane, to dopiero utwierdzi się w nas przekonanie w skuteczność taki naszej akcji. Cały transport kolejowy przez Polskę idzie faktycznie po czterech drogach, a mianowicie Warszawa-Poznań, Warszawa-Łódź, Kielce-Skarżysko i Kraków-Lwów. Ażeby przyczynić Niemcom wiele kłopotu, wystarczyłoby 5 grup partyzanckich napadających systematycznie na te drogi. Pozostałyby im wtedy takie drogi, jak Maków-Sambor w Galicji, Warszawa-Toruń w północnej Polski i Łódź-Skarżysko w środkowej części kraju.

 Drogi te jednak są daleko mniej wygodne i nie byłyby w stanie zastąpić czterech wyżej wymienionych, przy tym można by było i te niszczyć i dezorganizować. Wymienione odcinki wynoszą około 1700 km. Gdyby chcieć obstawić je podwójnymi tylko posterunkami, i to nie gęściej jak co kilometr, należałoby zużyć do to co najmniej 2 dywizje wojska. A kolei w granicach państwa polskiego było przeszło 20 tys. kilometrów, czyli dla minimalnej jej ochrony trzeba by około 200 tys. strażników. Doliczyć do tego drogi kołowe, mosty, obiekty, przy których należało zwiększyć straż dotychczasową, doliczyć do tego oddziały ekspedycyjne, które by miały za cel przetrząsać lasy, wsie i pola w pogoni za partyzantami, doliczymy się śmiało pół miliona ludzi, koniecznych dodatkowo dla zagwarantowania sobie daleko nie pewnego bezpieczeństwa. Przecież żeby porządnie spłoszyć jednego partyzanta, to trzeba, ażeby przynajmniej 10 żandarmów spociło się należycie.

 Parę tysięcy partyzantów, zorganizowanych w grupach po 10-20 ludzi, prze rzucających się ustawicznie z miejsca na miejsce, działających zdecydowanie i bezwzględnie, musi doprowadzić okupanta do pełnej rozpaczy. Dziś nie są takie czasy, że można sobie wziąć tak kilka dywizyjek i rzucić w pogoń za partyzantami. Dlatego też partyzantka taka może bez przerwy czynić okupantowi kolosalne kody i wywoływać poważne trudności niemieckiemu dowództwu na froncie.

 Polska jest krajem, który dostarcza niemieckiej armii kolosalnej ilości produktów żywnościowych, bez których armia niemiecka musiałaby głodować.

 Polski przemysł dostarcza Niemcom nie tylko normalnych wyrobów codziennego użytku, ale prawie cały pracuje na potrzeby armii, produkuje również poważne ilości różnego rodzaju uzbrojenia i materiałów wojennych. Działania partyzanckie i dywersyjne mogą w poważnej mierze pozbawić Niemców tych tak ważnych źródeł ich zaopatrzenia.

 Polska jest głównym rezerwuarem siły roboczej dla hitlerowskiej maszyny produkcyjnej. Maszynie tej potrzebna jest przede wszystkim młodzież. Polaków, pracujących na Niemca poza granicami naszego kraju, liczy się już teraz na miliony. Każdy Polak, zatrudniony w niemieckich fabrykach czy na roli, umożliwia jednemu Niemcowi iść z bronią w ręku na front. Nie dać się wywieźć. Uchronić tę młodzież przed wywózką można najlepiej przez poprowadzenie jej w lasy na walkę partyzancką. Właśnie młodzież nasza jest w tej przykrej sytuacji, że najczęściej braku innego wyjścia wyjeżdża ona na roboty. Wyjście jednak jest, wyjście w pole walki. Chcąc uratować nasze pokolenie młodzieży od zagłady i demoralizacji, należy mu dać wyjście na drodze walki.    i

 A więc, reasumując nasze rozważania, musimy wyciągnąć następujące ostateczne wnioski:

- Historia nasza, będąc pełną walki, przygotowała nas wszechstronnie i na dziś.

- W dzisiejszej sytuacji jako naród mamy poważną misję do spełnienia.

- Walka partyzancka w Polsce musi dać wyjątkowo bolesne dla wroga rezultaty.

Polska jest doskonałym terenem dla partyzantki.

- Są siły, które tę walkę z wielkim powodzeniem zdołają poprowadzić.

 Pokój w Polsce dla oprawców hitlerowskich oznaczałby tyle, co wygranie niejednej bitwy na froncie. Tego pokoju im właśnie nie damy.

 Partyzantka już rozpoczęta.

„Gwardzista” nr 3 z 1.7.1942 r.

 ”WALKA Z TRANSPORTEM”

 Armia niemiecka operująca na wschodzie jest oddalona od swoich baz zaopatrzeniowych przeciętnie około 1400 km. Taką przestrzeń trzeba pokonywać stale, dniem i nocą, aby siła bojowa armii mogła być utrzymana i aby armia była w stanie wykonać swoje zadanie. Czoło tego 1400 km pasa, ciągnącego się od Oceanu Lodowatego po morze Czarne, jest w ogniu walki – to front; tył to fabryki, kopalnie, zakłady zbrojeniowe, wytwórnie, składy żywnościowe, zakłady przetwórcze, jednym słowem – wojenna produkcja Niemiec i państw podbitych; przestrzeń między czołem a tyłem – to transport. Opanowanie i usprawnienie transportu tej przestrzeni – to podstawowe i decydujące zagadnienie prowadzenia wojny na wschodzie. Zniszczenie lub sparaliżowanie tego transportu – to cios w samo serce hitleryzmu, to cios śmiertelny. Transport niemiecki oparty jest w 2/3 na kolejnictwie. Dzień i noc dziesiątki tysięcy pociągów posuwa się na wschód i ze wschodu, wioząc sprzęt wojenny, amunicję, żywność, wojsko, a z powrotem zużyty sprzęt, zagrabione surowce, rannych i chorych żołnierzy.

 Linii transportowych nie pokrywają zorganizowane działania bojowe. Na froncie Armia Czerwona bohatersko walczy z żywą siłą hitleryzmu i faszyzmu, niszczy coraz potężniej zbójeckie armie. Na zachodzie lotnictwo angielskie z udziałem polskich eskadr niszczy produkcję Niemiec. Działania te są powolne i długie. Transport wojenny faszyzmu odbywa się w spokoju i bez zagrożenia – a przecież to najczulszy punkt niemieckiej machiny wojennej.

 Polska zajmuje w organizacji wojennego transportu Niemiec pozycje kluczowe ze względu na swoje położenie geograficzne. Przez Polskę przebiegają najkrótsze i zasadnicze szlaki: a) Zagłębie Ruhry – Berlin – Warszawa – Smoleńsk – Moskwa, b) Południowe Niemcy, Czechy, Śląsk niemiecki i polski – Lwów – Kijów – Kursk, Lwów – Rostów – Kaukaz. Nawet kierunek północny na Leningrad musi korzystać z kolei na naszych ziemiach, jest on dla Niemiec hitlerowskich w obecnej fazie wojny na wschodzie kwestią życia lub śmierci. Kolej ta będzie i musi być utrzymywana i rozbudowywana nawet kosztem kolei niemieckich. Objawy tego można już obserwować.

 Walka z transportem kolejowym to najskuteczniejsza broń przeciw machinie wojennej Hitlera, to uderzenie śmiertelne w najmniej osłonięte i najmniej bronione miejsce wroga. Sparaliżowanie transportu to odcięcie milionowych armii hitlerowskich na wschodzie, to pozbawienie ich soków życiowych, to ich klęska.

 Zadaniem podstawowym Gwardii Ludowej musi być teraz walka z transportem, a naczelnym hasłem partyzanta, aby ani jeden pociąg wojskowy nie dojechał na wschód, żeby żaden tor kolejowy nie był zdolny do użytku. Niszczyć wszystko, co związane jest z kolejnictwem, od haka do parowozu, od zwrotnicy do całego pociągu. Trzeba wiedzieć, że każde działo, które jedzie na wschód, to działo wymierzone przeciw naszej wolności i niepodległości – każdy pocisk jadący na wschód godzi i w nasze serce.

 

„Biuletyn Instrukcyjny Gwardii Ludowej” nr l wrzesień 1942 r.,

 PODNIEŚĆ POZIOM WIEDZY WOJSKOWEJ

 Istnieje gwałtowna potrzeba doszkolenia wszystkich członków GL. Musimy zdać sobie z tego sprawę, że w pewnym momencie każdy z gwardzistów będzie musiał być organizatorem i dowódcą regularnego wojska. Każdy nasz szeregowiec musi obecnie mieć takie przeszkolenie wojskowe, aby w razie potrzeby mógł pełnić funkcję drużynowego. Drużynowi muszą mieć wiadomości pozwalające im dowodzić plutonem itd.

 Szkoląc gwardzistów trzeba uniknąć błędów, które popełniają inne organizacje wojskowe polskie: przeładowania programu mnóstwem zbędnych, teoretycznych lub też nadających się do użycia tylko w wojsku regularnym wiadomości. Nasze szkolenie musi być krótkie i praktyczne. Musi przygotowywać do poszczególnych etapów walki, którą już prowadzimy i która nas jeszcze czeka.

 Jednocześnie trzeba sobie zdawać sprawę, że młodzież naszej organizacji rekrutuje się przede wszystkim z klasy robotniczej i nie posiada zazwyczaj ani przeszkolenia wojskowego w armii regularnej, ani też wiadomości, które młodzież burżuazyjna nabywała w harcerstwie czy innych organizacjach przysposobienia wojskowego, dlatego też nasze szkolenie musi zaczynać się od podstaw, od zagadnień najprostszych, nasze instrukcje winny być sformułowane jasno i wyraźnie.

 Szkolenie było w szeregach GL prowadzone od dawna, ale konieczną jest rzeczą, aby stało się powszechne i jednolite.

 W celu podniesienia szkolenia na wyższy stopień, ułatwienia szkolenia w ośrodkach cierpiących na brak instruktorów i ujednolicenia, Komenda Główna rozpoczęła wydawanie „Instrukcji” i „Biuletynu Instrukcyjnego”. Kolejno zostaną wydane następujące instrukcje:

1. Regulamin służby polowej oddziałów partyzanckich GL.

2. Terenoznawstwo

3. Nauka o broni

4. Walki w mieście

5. Walka z transportem kolejowym

6. Instrukcja saperska i minerska

7. Pierwsza pomoc sanitarna.

 ”Biuletyn Instrukcyjny” będzie podawał instruktorom:

a) metody organizacji szkolenia

b) metody posługiwania się instrukcjami

c) bieżące zagadnienia szkoleniowe. [...]

 ”Regulamin służby polowej o.p. GL” nie jest żadną tajemnicą organizacyjną w stosunku do Polaków niezorganizowanych lub z innych organizacji polskich. Wprost przeciwnie – w „Regulaminie” są wiadomości, które powinna posiąść i w czyn wprowadzić jak największa liczba Polaków.

 

 ZAGADNIENIE POWSTANIA NARODOWEGO – ZAGADNIENIEM DNIA

ODEZWA POLSKIEJ PARTII ROBOTNICZEJ DO ROBOTNIKÓW, CHŁOPÓW I INTELIGENCJI POLSKIEJ! DO WSZYSTKICH PATRIOTÓW POLSKICH

 Polacy!

 Wielkimi krokami zbliżamy się do decydującej rozprawy z okupantem hitlerowskim, do zwycięstwa w walce o wolną i niepodległą Polskę.

 Na froncie wschodnim Timoszenko rozpoczął zwycięską ofensywę, gromiąc dywizje faszystowskich zaborców. Bohaterska, bezprzykładna w dziejach obrona Stalingradu przekreśliła plany i proroctwa Hitlera. W ciągu 17 miesięcy wojny przeciwko Związkowi Radzieckiemu armie niemieckie straciły 8 milionów zabitych, rannych i jeńców, są to straty większe aniżeli w ciągu 4 lat wojny światowej, 1914-1918. Już zeszłej zimy Armia Czerwona pokazała, że potrafi nie tylko się bronić, ale i bić wroga i nacierać nań. Obecna ofensywa, rozpoczęta pod Stalingradem i Ordżonikidze, pod Kalininem i Toropcem – to moment przełomowy w walkach na froncie wschodnim, to moment przełomowy w toczącej się wojnie. Nastąpią nowe, jeszcze silniejsze, jeszcze bardziej druzgocące ciosy, starannie przygotowuje się „ostateczne, miażdżące wroga uderzenie” (Stalin, w rozkazie dziennym z 7.XI). ;

 W Afryce Północnej i Zachodniej Anglia i Ameryka przyjęły inicjatywą działania, zadały armii Rommla poważne straty i stworzyły nowe, pomyślne warunki dla utworzenia drugiego frontu w Europie. Tylko brak drugiego frontu w Europie latem br. uratował Hitlera od pewnej klęski jeszcze w tym roku. Tym bardziej staje się nakazem chwili, by obecnie działania ofensywne sojuszników (Związku Radzieckiego, Anglii i Ameryki) szły w parze, by słowa Churchilla (w mowie [z] 10.XI.), że „działania aliantów w Afryce są tylko wstępem do większych operacji, których oczekiwać należy w najbliższym czasie”, by słowa te zamieniły się w czyny.

 Groźnie wzmagają się również boje na frontach walki narodów ujarzmionych przeciwko hitlerowskiemu najeźdźcy. Na Ukrainie, Białorusi i innych terenach Związku Radzieckiego zajętych przez Niemców działa potężny ruch partyzancki, posiadający zdobyte na wrogu samoloty, czołgi i armaty, siejący panikę w szeregach okupanta, niszcząc jego żywą siłę, transport i sprzęt wojenny, dodając otuchy i wiary w zwycięstwo umęczonej i skatowanej ludności. Bohaterscy partyzanci – powstańcy Jugosławii – oswobodzili znaczną część swej ojczyzny, zadając niemieckim, włoskim i chorwackim faszystom ciężkie, krwawe straty. We Francji i Belgii, Holandii i Norwegii fale strajków i demonstracji, zamachów, aktów dywersji zbrojnej i sabotażu torują drogę do ogólnonarodowego powstania. Polska, dzięki działalności oddziałów dywersyjno-partyzanckich, zajmuje poczesne miejsce na froncie narodów walczących o wyzwolenie.

 Okres zwycięstw Hitlera minął już bezpowrotnie. Dawno już przekroczył on punkt szczytowy swej potęgi. Cięgi zebrane przez bandy grabieżców hitlerowskich i ich sojuszników pod Stalingradem i Kalininem, [w] Libii i Jugosławii, w Warszawie i Paryżu, do reszty rozwieją w masach narodu niemieckiego wiarę w zwycięstwo Hitlera. Gwałtowny upadek nastrojów w Niemczech, silny wzrost ruchu antyfaszystowskiego we Włoszech, całkowite załamanie się i inflacja w Finlandii, głód na Węgrzech i w Rumunii – to pierwsze zwiastuny nadciągającej wewnętrznej burzy. Na nic się nie zdadzą proroctwa i obiecanki Hitlera, Goeringa i Goebbelsa. Nie pomogą szubienice, masowe egzekucje i obozy koncentracyjne dla antyfaszystów.            .

 Klęski Hitlera na frontach – to krach reżimu hitlerowskiego i osławionego „nowego ładu”, systemu mordów i niewolnictwa, gwałtów i szubienic. Klęski Hitlera na frontach – to sygnał do powstania narodów podbitych do walki o ostateczne zrzucenie jarzma faszystowskiego.

 Polacy!

 Wielkimi krokami zbliża się chwila, gdy ogólnonarodowe powstanie Polaków zdruzgotać winno siły najeźdźcy, przyspieszyć ostateczną klęskę Hitlera, wypędzić barbarzyńskiego okupanta z ziemi polskiej i wywalczyć wolną i niepodległą Ojczyznę. Tylko powstanie narodowe doprowadzi do zwycięstwa. Nie masz innej drogi do wolności. Nie spadnie ona nam z nieba, ani nikt jej nam w darze nie przyniesie. Sami musimy sobie ją wywalczyć. To nasz wkład, nasz udział w dziele wspólnej walki ze znienawidzonym hitleryzmem.

 Do tej rozstrzygającej, a bliskiej już walki musimy się przygotować!

 Wróg nie śpi. Bandyci hitlerowscy wyłażą ze skóry, by w zarodku zdusić przygotowania do powstania. Hitler, Himmler, Frank i spółka opracowali szatański plan zniszczenia i wytępienia polskiego narodu. Ludność miast, a częściowo i wsi ma być wygłodzona, mężczyźni i kobiety w sile wieku, przede wszystkim zaś młodzież, wywiezieni na pracę niewolniczą w bombardowanych miastach niemieckich lub do obozów koncentracyjnych. Niebywała w dziejach fala terroru, masowe areszty, rozstrzeliwanie i las szubienic mają złamać ducha oporu w narodzie, używanie zdrajców i łajdaków, w rodzaju „polskich” policjantów, urzędników arbeitsamtów, sołtysów i im podobnych w roli katów i hyclów, ma rozbić jedność narodu polskiego i uczynić z nas powolne narzędzie w rękach okupanta. Potworne wymordowanie setek tysięcy Żydów wskazuje, do czego zdolna jest bestia faszystowska i co by na nas czekało, gdybyśmy się biernie jej podporządkowali.

 Naród polski rozbije zbrodnicze te zamiary wroga. Świadomość konieczności walki na śmierć i życie rośnie. Obejmuje coraz szersze warstwy społeczeństwa. Wzmaga się sabotaż w fabrykach i w transporcie, mnożą się wypadki wykolejenia i wysadzania w powietrze pociągów wojskowych, niszczenia torów, palenia składów wojskowych. W całej Polsce, w tzw. Guberni Generalnej i na terenach włączonych do Rzeszy działają już polskie oddziały dywersyjno-partyzanckie. Biją wroga, tępią zdrajców, oswobodzają aresztowanych i nękanych patriotów. To polscy dywersanci pomścili śmierć Polaków zawisłych na szubienicach, powodując bombami w Warszawie i Radomiu śmierć i kalectwo kilkudziesięciu hitlerowców. Wróg zadrżał. Cały świat wolności natomiast z zachwytem i podziwem mówi o nich, o bohaterskich dywersantach i partyzantach polskich, oni to ratują honor Polski.

 Oto droga wiodąca do ogólnonarodowego powstania, jedyna droga. Powstanie jest szczytowym etapem wzmagającej się fali walk dywersyjno-partyzanckich, jest ruchem najszerszych mas narodu. Powstanie nie wybucha nagle, przez noc, na dany znak. Musi ono być przygotowane, starannie przygotowane.

 Przygotować powstanie narodowe – to znaczy dziesięciokrotnie, stokrotnie powiększyć ilość grup dywersyjno-partyzanckich, uzbroić je, zahartować w walce z wrogiem, to dezorganizować transport, niszczyć łączność, sprzęt wojenny ł magazyny żywności, bić wroga, jego agentów, tępić zdrajców.

 Przygotować powstanie – to znaczy zbudować wspólny front Walki całego narodu. W całym kraju, w miastach i po wsiach, w fabrykach i folwarkach, w warsztatach i biurach powstać muszą Narodowe Komitety Walki, składające się z uczciwych Polaków bez względu na ich zapatrywania, całym sercem oddanych sprawie walki z okupantem hitlerowskim.

 W obliczu zbliżających się decydujących zmagań, w poczuciu własnej siły i poparcia szerokich warstw społeczeństwa oraz wynikającej stąd wielkiej odpowiedzialności historycznej – Polska Partia Robotnicza wzywa wszystkich, komu droga jest sprawa wolności i niepodległości Polski, do utworzenia wspólnego frontu walki z najeźdźcą.

 Reakcja polska, obcy agenci, łajdakiewicze, żerujący na nędzy mas, bardziej nienawidzą ludu polskiego aniżeli zaborców, podobnie jak szlachta na przestrzeni ostatnich stuleci. Panicznie boją się Polski robotników i chłopów, Polski ludowej, w której straciliby swoje przywileje klasowe i zyski. Oni to, ich obrońcy i sługusy wzywaja do bierności i uległości wobec wroga, do walki zaś z Polską Partią Robotnicza. Łajdackie, często prowokacyjne napaści na Polską Partię Robotniczą są bezpośrednią pomocą dla okupanta, dla śmiertelnego wroga Polski. Każdy uczciwy Polak potępi je jako niemoralne i szkodliwe dla sprawy polskiej.

 Do wszystkich patriotów polskich, do wszystkich uczciwych Polaków, bez względu na ich zapatrywania polityczne czy religijne, Polska Partia Robotnicza wyciąga rękę do współpracy w dziele utworzenia jednego frontu walki całego narodu – frontu bez zdrajców i kapitulantów.

 Na tej drodze zwyciężymy!

 Naprzód! Do broni! Do walki!

 Śmierć okupantom hitlerowskim!

 Niech żyje powstanie narodowe!

 Niech żyje wolna niepodległa Polska!

 l grudnia 1942 r.

 POLSKA PARTIA ROBOTNICZA

 

„Gwardzista” nr 17 z 1.5.1943 r., s.

 NOWY ETAP WALK PARTYZANCKICH

 W miarę rozrastania się oddziałów partyzanckich zwiększają się możliwej walki, rozszerza się „linia frontu”. Z drugiej zaś strony wróg, w miarę wyczerpywania swych sił w walkach na froncie wschodnim, chwyta się coraz ostrzejszych metod [zarówno dla] spacyfikowania i sterroryzowania społeczeństwa polskiego, ja i dla wyciągnięcia z niego jak największej ilości sił roboczych, które mają zastąpić niknące szeregi Niemców. Przeprowadzana obecnie na naszych ziemiach mobilizacja sił roboczych, której towarzyszy w wielu okolicach wzmożony do niesłychanych granic terror, przy równoczesnej słabości sił okupanta, stwarza konieczność i możliwość przystosowania form walki do nowych warunków i potrzeb.

 Główną wytyczną winno tu być najściślejsze współdziałanie oddziałów partyzanckich z ludnością wsi i miasteczek. Wśród ludności istnieje żywiołowe dążenie do samoobrony, mieliśmy kilka przykładów spontanicznie podjętej walki z żandarmerią przysłaną dla pacyfikacji (np. w Rzeszowskiem). Taki jednak spontaniczny atak nie zawsze może dać rezultaty. Każda akcja winna być zorganizowana i przemyślana. Rola organizatora spoczywa właśnie na oddziałach partyzanckich, one powinny prowadzić do walki niezorganizowaną ludność. Tylko tą drogą walka może się stać masowa, może zdobyć siły zdolne pokrzyżować zamiary wroga.

 Pierwszym warunkiem umasowienia walki jest utrzymanie stałego kontaktu między oddziałami i okoliczną ludnością. Stały kontakt daje oddziałowi możność wpływania na nastroje ludności, utrzymania i rozbudzenia ducha bojowego, daje partyzantom poczucie szerokiego oparcia społecznego. Ponadto orientuje oddział partyzancki we wszystkim, co dzieje się w okolicy, pozwala mu przewidzieć zamierzenia wroga, a tym samym pozwala mu skutecznie przeciwdziałać. Niestety jeszcze nie wszystkie oddziały zdołały nawiązać bliskie nici z okolicznymi wsią i miasteczkami.

 Drugim warunkiem umasowienia i planowości walki partyzanckiej jest łączność między poszczególnymi oddziałami. Tylko tą drogą można osiągnąć skupienie sił na najbardziej zagrożony odcinek, tylko tą drogą można planować uderzenia w chwilowo odsłonięte miejsca wroga. Utrzymanie łączności między oddziałami walczącymi w tej samej okolicy winno być stałym obowiązkiem dowódców.

 Jest to szczególnie ważne przy przeciwdziałaniu akcji pacyfikacyjnej. Wróg ma zbyt mało sił dla utrzymania w „posłuszeństwie” całego kraju. Dla przeprowadzenia większych akcji musi komasować siły, ściągać z innych okolic posterunki. W takim wypadku na osłabione punkty powinno natychmiast następować uderzenie oddziałów partyzanckich. Należy zlikwidować pozostawioną część posterunku, niszczyć urządzenia itd. W ten sposób zmuszamy wroga do równomiernego rozpraszania sił, przez co osłabiamy go, odbieramy mu inicjatywę.

 Samoobrona i akcja odwetowa. Przy akcji pacyfikacyjnej, do której wróg zmobilizował większe siły, często niemożliwa jest bezpośrednio przeprowadzona czynna samoobrona. W takim wypadku ludność winna zastosować samoobronę bierną (ucieczka do lasów lub innych okolic), stamtąd zaś pod dowództwem oddziałów partyzanckich wykonywać ataki odwetowe na odsłonięte miejsca wroga. Za atak na wieś polską należy odpowiedzieć uderzeniem na kolonię niemiecką, volksdeutschów, na mniejsze posterunki niemieckie itd. Liczne przykłady dowodzą skuteczności tego środka. Wielokroć Niemcy w obawie przed odwetem musieli zaniechać represji. Niedawny przykład dowodzi również skuteczności brania zakładników: kiedy żandarmeria aresztowała rodzinę jednego z przywódców oddziałów partyzanckich, partyzanci w odwet schwytali czterech inżynierów Niemców. Wróg zląkł się o swych cennych rodaków i rodzina dowódcy została wypuszczona. Akcja odwetowa wobec Niemców i rodzin niemieckich pozwala nam uderzać w miejsca czułe i niedostatecznie osłonięte, daje nam inicjatywę. Zasadą bowiem walk partyzanckich jest to, że podstawową formą tych walk jest atak. Również i obrona musi być przekształcona na formę ataku. Normalnej obrony wobec przeważającego i lepiej uzbrojonego npla należy raczej unikać, a przechodzić do natarcia w innym, nieoczekiwanym dla wroga punkcie. Pamiętać trzeba, że zawsze takim punktem, gdzie dotkliwie możemy ugodzić wroga, jest jego transport, przed wszystkim kolejowy. Niszczenie torów i mostów, ataki na pociągi, mogą być przeprowadzone zarówno jako wykonywanie zaczepnych zadań bojowych, jak również jako akcja odwetowa.

 Nowa zaostrzająca się faza walk partyzanckich wymaga od wszystkich dowódców rozszerzenia ich ram działania, wymaga przystosowania walki do nowych warunków. Podstawowym zadaniem będzie tu wymieniony na wstępie obowiązek zacieśnienia kontaktów z ludnością i utrzymanie stałej łączności między oddziałami. Przeprowadzenie tych zasad samo nasunie dowódcom nowe formy walki, walki planowanej na coraz szerszą skalę, jako wstęp do szerokich działań powstańczych.

 

„Gwardzista” nr 26 z 1.9.1943 r., s. 2-3.

 OBECNA TAKTYKA PARTYZANCKA

 W ciągu niespełna półtora roku partyzantka polska rozwiązała szereg zagadnień z dziedziny wojskowej, których zawodowe czynniki wojskowe tak okupanta, jak i naszych zacofanych sfer wojskowych nie wzięły pod uwagę w nowoczesnej wojnie prowadzonej z nieprzyjacielem okupującym kraj. Brak zrozumienia, a częściowo być może obawa przed partyzancką formą walki prowadzonej przez naród stworzyły wielką lukę w wyszkoleniu żołnierzy i dowódców polskich w okresie niepodległości. Dopiero w praktycznej walce dzisiejszej szkolą się kadry dowódców i żołnierzy armii zdolnej przygotować powstanie i wyzwolenie narodu polskiego.

 W minionym okresie ruch partyzancki rozwinął się od pojedynczych małych oddziałów na dużych połaciach kraju do stosunkowo gęstej sieci oddziałów pokrywającej kraj. W zależności od warunków miejscowych operują dziś oddziały w sile 10-15 ludzi do oddziałów w sile batalionu.

 Ostatnio w warunkach rozwiniętego już ruchu partyzanckiego podjął wróg generalną próbę złamania go. Okupant, dla którego nie istniało dotychczas zagadnienie frontu na zapleczu jego armii, który dotychczas bronił się tylko lokalnymi siłami, który zmieniał tylko formy obrony przed partyzantką przez kasowanie małych posterunków i tworzenie rzadziej rozmieszczonych silnych, w obliczu grozy pozbawienia go możności rabunku zboża – podjął generalny atak na polski ruch partyzancki i na naród polski w ogóle.

 Pewien zastój na frontach pozwolił Niemcom ściągnąć specjalne oddziały i dowództwa z Francji i Jugosławii w sile kilku dywizji zaprawionych do walk z partyzantami (Siły te obecnie odeszły już na front wschodni).

 Atak nastąpił przede wszystkim na kolebkę partyzantki – Lubelszczyznę oraz Radomszczyznę i Kieleckie. Prawie jednocześnie poszły uderzenia na Warszawę, na warszawskie okręgi podmiejskie, na Częstochowskie, Krakowskie i Łódzkie.

 Taktyka wroga polega na koncentracji wszelkich możliwych sił tam, gdzie spodziewa się zaskoczyć partyzantów. Ta koncentracja odbywa się zazwyczaj kosztem ściągania sił z innych terenów. Wróg liczy na słabą łączność między oddziałami i między dowództwami terenowymi a oddziałami. Ma do dyspozycji środki transportu i łączności, uderza przez zaskoczenie dużymi siłami kolejno na poszczególne tereny. Uderzenia są dwóch rodzajów. A więc przede wszystkim w ludność, abyś ją sterroryzować przez wymordowanie na chybił trafił pewnej ilości mieszkańców, przez podpalanie zagród, wsi czy osiedli, przez masowe wysiedlenia i przez blokady i masowe rewizje. Jednocześnie próbuje wróg dosięgnąć oddziały, licząc, że przez sterroryzowanie ludności uda się partyzantów oddzielić i łatwiej zniszczyć.

 W bezpośredniej walce z oddziałami wróg stara się je osaczyć i zdemoralizować dużą siłą ognia broni maszynowej, samolotami, czołgami i artylerią.

 Z prawie 3-miesięcznego szturmu na ruch zbrojny w Polsce mamy już dziś nowe doświadczenia, nowe zdobycze taktyczne. Przede wszystkim walczące oddziały Armii Ludowej i Gwardii wyszły z tego ciężkiego okresu zwycięsko. Próba izolowania oddziałów partyzanckich od reszty narodu nie powiodła się. Okupant zamiast zahamowania napływu nowych sił do walki spotęgował go. Wyciągnijmy z tego nauki.

 Na taktykę naszych oddziałów w obecnym okresie wpływać będzie: a) ilość ludzi, jakość ducha i uzbrojenie oddziałów [w] danym terenie, b) taktyka, jaką zastosuje okupant.

 Wobec faktu, że okupant musi dla wykonania na pewnym obszarze uderzeń pozbawiać ubezpieczenia szereg innych terenów – nasze oddziały partyzanckie znajdują się kolejno w sytuacji całkowitego panowania nad terenem lub ciężkiego zagrożenia.

 Jak uczy doświadczenie, nasze oddziały na terenie N. wyszły zwycięsko z wielodniowych walk ze skoncentrowanymi siłami wroga dzięki umiejętnemu unikaniu głównych ciosów wroga, tak że uderzenia npla szły w próżnię. Gdy oddziały znalazły się w osaczeniu, praktycznie dowiodły, że tylko atak, i to nieustanny, jedyną formą obrony. Przez umiejętnie skoncentrowany, skupiony atak nawet szczupłych sił, przy jednoczesnym myleniu wroga i uderzeniach w miejsca najmniej spodziewane oraz najsłabiej bronione, potrafiły oddziały nasze złamać wroga na tyle, że rezygnował z walki i pościgu.

 A więc oddziały nasze potrafiły skutecznie walczyć i unikać ciosów w terenie bezpośrednio i bardzo silnie atakowanym. Jednocześnie praktyka uczy, że dowództwa terenowe i oddziały nie wykorzystały momentu ogołocenia wielkich obszarów z sił okupanta. Okupant nie jest w stanie bronić wszystkich obiektów jednocześnie; a tym bardziej wszędzie jednocześnie uderzyć. Dąży on do odosobnienia każdej wsi, fabryki, miasta i dzielnicy od reszty otoczenia, aby kolejno atakować, niszczyć i łamać ducha narodu, wykorzystując dla siebie wyłącznie sieć transportu i łączności.

 Dla przeciwdziałania temu oddziały muszą mieć stale najświeższe dokładne wiadomości o ruchach wojsk nieprzyjaciela, o przemarszach i koncentracji. W wypadku zaatakowania nie przyjmować bitwy, a wycofać się wraz z miejscową ludnością i ruchomym dobytkiem do lasu.

 Główny ciężar walki z zaborcą spoczywa jednak na oddziałach, z których terenów okupant wyciągnął w tym momencie swe siły. Oddziały nasze muszą o tym wiedzieć i natychmiast przechodzić do ataku na osłabione, odsłonięte punkty. Brak sił niemieckich pozwoli całkowicie zdezorganizować administracyjny aparat współpracujący z wrogiem, opanować całe połacie kraju, złamać morale, ducha wroga przez zdecydowane uderzenia na miejsca zamieszkania. Za wieś polską – wieś niemiecką. Uderzenie w Niemców cywilnych i bezlitosne ich tępienie. Jednocześnie niszczyć należy środki łączności, transportu. Istnieją dziś warunki do opanowania stacji kolejowych, fabryk, więzień i obozów, ba! nawet mniejszych miast. Gotowość do ataku jest warunkiem dalszego rozwoju oddziałów tak liczebnie, jak i pod względem wojskowym, jako regularnych oddziałów, zdyscyplinowanej Armii Ludowej. Zasadą dowódców i żołnierzy oddziałów partyzanckich jest stała zaczepność nawet w najtrudniejszej sytuacji. Nasza obrona to atak.

 Nasza obecna taktyka wymaga większej niż poprzednio karności i zdyscyplinowania, ściślejszej łączności, współdziałania oddziałów.

 W okresie załamania się faszyzmu, chwiania hitleryzmu, trzeszczenia frontu wschodniego i niszczących nalotów na zachodzie nasza taktyka zaczepna i operowanie jednoczesne na dużych obszarach rozproszy siły wroga, przyspieszy ogólnonarodowe powstanie i załamanie okupanta.

„Gwardzista” nr 30 z 15.10.1943 r., s. 2-3.

 PARTYZANTKA W JUGOSŁAWII I POLSCE

 W chwili kiedy złamana przemocą armia jugosłowiańska składała broń – poszczególne grupy najzagorzalszych patriotów uszły w góry i tam w miejscach trudno dostępnych, najdzikszych, niejednokrotnie w sąsiedztwie najeżonego skałami morza tworzyły pierwsze ogniska walki partyzanckiej.

 Z czasem narody jugosłowiańskie otrząsnęły się z oszołomienia po błyskawicznym ciosie niemieckiego imperializmu. Porwana przykładem najlepszych patriotów, jugosłowiańska młodzież zaczęła masowo garnąć się do szeregów partyzanckich. W niedostępnych górach, po lasach powstawał oddział za oddziałem i to był pierwszy etap partyzantki jugosłowiańskiej. Już w tym pierwszym okresie daje się zauważyć dwutorowość w jugosłowiańskim ruchu zbrojnym. Z powodu masowego parcia do walki reakcja nie może utrzymać się na stanowisku bierności. Powstają oddziały utrzymujące kontakt z emigracyjnym rządem i dowodzone przez gen. Michajłowicza. Prócz nich walczą znacznie liczniejsze oddziały ludowe pod przewodnictwem swego wodza, Tito. O ile pierwsze liczą głównie na pomoc z Londynu, drugie stawiają na każdego, kto szczerze pomaga w wyzwoleniu Jugosławii, a przede wszystkim na najsilniejszego uczestnika walki z faszyzmem, na ZSRR. Nie obyło się bez wzajemnych antagonizmów t tarć między tymi dwoma grupami. Reakcja usiłowała w pewnym momencie zaprzestać walki. Naród udaremnił te próby. Ruch rozszerzał się po całym kraju i tak partyzantka jugosłowiańska wkroczyła w etap drugi – zagęszczania oddziałów w terenie i nasilenia walki z najeźdźcą.

 Pod wpływem dołów reakcja jugosłowiańska, bardziej dalekowzroczna niż nasza, poszła na współpracę w walce z ludowymi oddziałami partyzanckimi. Powoli zaczęła się wykuwać jedność w walce całego jugosłowiańskiego społeczeństwa. Walka trwała bez przerwy. Poleciały w powietrze mosty, tory kolejowe, pociągi wojskowe, posypały się wiadomości coraz częstsze o opanowaniu przez partyzantów wsi – miast, ba! całych obwodów nawet. Porwany wirem walki, stanął do niej cały naród jugosłowiański, bez względu na przekonania polityczne. Tak powstała Jugosłowiańska Armia Ludowa jako końcowy rezultat etapu drugiego jugosłowiańskiej partyzantki. Broń zdobywano na wrogu. Na wyswobodzonych terenach zorganizowano produkcję amunicji i broni. Partyzanci dysponują obecnie lotnictwem i bronią pancerną.

 Daremnie rzucał zaniepokojony wróg coraz to nowe dywizje SS i żandarmerii przeciwko tzw. „bandom”. Siły Jugosłowiańskiej Armii Ludowej przeszły zwycięsko ogniowe próby – nie tylko nie zmalały, ale rosły z dnia na dzień. Tak partyzantka weszła w stadium trzecie – ogólnego powstania narodowego.

 Powstanie w Jugosławii nie wybuchło na „rozkaz”. Nikt w ogóle nie wie kiedy się skończył „okres walk partyzanckich”, a zaczęło powstanie. Przy strategii walki całego narodu granicy takiej nie można ustalić. Walka toczyła się coraz bardziej masowo, aż w pewnym momencie nastąpiło szybsze, niż się kto spodziewał załamanie okupanta. Jugosłowiańska Armia Ludowa walcząca w polu potrafiła wykorzystać moment ten i wyzwolić olbrzymie połacie kraju spod ucisku zaborców. Gdyby Jugosłowianie czekali „z bronią u nogi”, nie zmobilizowani, nie zaprawieni w walkach i pozornie tylko gotowi – moment byłby niewątpliwie niewykorzystany. Drobne siły niemieckie wystarczyłyby do dalszego utrzymania okupacji w biernym kraju.

 Stało się inaczej, doświadczona w walkach armia jugosłowiańska przystąpiła natychmiast do rozbrajania włoskich dywizji. Znaczna część oddziałów włoskich przechodzi z bronią w ręku na stronę powstańców i razem atakują Niemców. Przez powszechną mobilizację sił całego narodu siły jugosłowiańskiej AL wzrosły do 200 000 żołnierzy. Oczyszczono już 300 km wybrzeża, zdobyto najważniejsze porty Suszak, Split (odbity następnie przez Niemców), Dubrownik i inne. Uwolniono szereg miast, jak stolicę Bośni – Turię, przeniesiono nawet walki na teren włoski atakując Triest, Fiume i wspólnie z włoskimi partyzantami działając w rejonie Wenecji i na półwyspie Istria. Brak silnej pomocy lub desantów ze strony anglosaskiej utrudnia działania powstańców i przyczynia im większych strat. Mimo walki nie słabną, a potęgują się.

 Narody jugosłowiańskie zrozumiały nowoczesną strategię walki ludów podbitych. Walki całym narodem na wszystkich odcinkach życia, przez dobrze zorganizowaną Armię Ludową i przez resztę społeczeństwa skupionego wokół armii. Dzięki temu jugosłowiański ruch zbrojny odniósł swoje sukcesy.

 Strategia narodu polskiego nie różni się niczem od postępowania Jugosłowian. Odmienne warunki militarne i polityczne zaważyły jednak w swoisty sposób przebiegu walk w Polsce. [Pewne] możliwości działań partyzanckich powstały u nas dopiero w chwili, gdy Niemcy na wschodzie nie tylko związali swoje siły, lecz ponieśli również pierwsze olbrzymie straty. Stworzyło to warunki wojskowe i moralne do działań zbrojnych w Polsce, świadomość, że Niemcy przegrają wojnę.

 Oczywiście, nasze warunki terenowe nie mogą równać się z jugosłowiańskimi. Tym niemniej cel został osiągnięty – pierwsze oddziały rozpoczęły walkę na Podlasiu, w okolicach Białej, następnie wyruszyły w Piotrkowskie. W pierwszym etapie działają nieliczne grupy „przyjezdnych”, głównie robotników i inteligencji pracującej. Atakują urzędy gminne i transport.

 Drugi etap walk rozpoczął się po okresie żniw i kopania kartofli. Do oddziałów napływają siły wiejskie, miejscowe. Ożywia się Grójeckie i Lubelszczyzna. Deptany brutalną przemocą naród polski ujrzał w walczących bohatersko oddziałach swe ramię zbrojne. W tym okresie wróg po raz pierwszy stara się masowym terrorem stłumić walkę. Przenosi to w odwecie działania zbrojne do większych miast z Warszawą na czele.

 Trzeci etap to masowa walka w całym kraju. Pierwsze nasze oddziały reakcja powitała drwinami. Nie zdołała jednak odstraszyć ani powstrzymać ludzi od wstępowania w szeregi walczących. Reakcja nie decyduje się za przykładem reakcji jugosłowiańskiej przystąpić do walki. Różnymi chwytami, jak „walka ograniczona” „walka cywilna” itp., stara się reakcja rozładować duch bojowy narodu. Propaganda oficjalna zagarnia dla siebie wiele wystąpień Gwardii. Dziś partyzantka polska zbliża się do swego ostatniego okresu przeobrażenia się w ogólnonarodowe powstanie. Przejściem do tego jest obecna praca nad zjednoczeniem sił walczących w zwartą Armię Ludową. Zbliżający się front niesie wyzwolenie, ale również pożogę i zniszczenia wojenne. Musimy mieć zdyscyplinowaną siłę zbrojną w polu, by dziś i w okresie załamywania się okupanta bronić kraju przed rabunkiem i bestialstwami niemieckimi. By przez ciosy w transport i łączność przyspieszyć klęskę wroga jeszcze poza terenem Polski. Po okresie jesiennych prac w polu wzrośnie napływ ochotników do lasu. Konieczne jest ujęcie ich w szeregi regularnej partyzanckiej armii. Konieczne jest tworzenie drużyn, plutonów, całkowicie zdyscyplinowanych i ujętych wojskowo. Istniejące oddziały winny jednoczyć swe wysiłki, utworzyć wspólne dowództwo, związać się z resztą ruchu partyzanckiego w jednolitą Armię Ludową. Sieć grup wypadowych objąć winna wszystkie wsie, fabryki, służbę folwarczną, placówki straży ogniowej, szkoły ze starszą młodzieżą itd. Grupy wypadowe muszą stale przeprowadzać akcje. Inaczej istnienie ich będzie fikcją, a w chwili odpowiedniej do wymarszu okaże się, że mają tysięczne braki.

 Nikt nie wie, jak potoczą się wypadki dziejowe. Naród polski musi mieć w polu olbrzymią ilość walczących oddziałów partyzanckich, zorganizowanych w Armię Ludową. Wówczas tylko nie pozwolimy się stratować szalejącej burzy dziejowej.

„Gwardzista” nr 2(38) z 25.1.1944 r.

 ROK 1863 – DOŚWIADCZENIA POWSTANIA STYCZNIOWEGO

 Co przyczyniło się do upadku powstania 1863 r. z punktu widzenia wojskowego? Odpowiedź na to pytanie nabiera aktualności dla nas w obecnej przedpowstaniowej sytuacji w Polsce.

 Powstanie 1863 r. wybuchło w chwili narzuconej przez wroga. Było ono rozpaczliwym aktem oporu organizacji Czerwonych przed branką. Pobór do wojska rosyjskiego miał ogarnąć mieszczaństwo, oficjalistów dworskich, podstawę organizacji Czerwonych, i w ten sposób ją zlikwidować. Termin branki na prowincji był wyznaczony na 26 stycznia.

 Na 10 dni wcześniej część Centralnego Komitetu Czerwonych uchwaliła termin wybuchu na noc 22-23 stycznia. Pozostawał więc niecały tydzień – na zawiadomienie dowódców okręgów (którzy często nie dowierzali rozkazowi), na przeprowadzenie mobilizacji, ułożenie planu działania, przygotowanie broni. Rozkaz nie dotarł wszędzie lub przyszedł po terminie.

 Często projektowany napad na garnizony rosyjskie nie doszedł do skutku, gdyż członkowie organizacji nie przyszli na punkt zborny lub było ich za mało. Dokonano napadu w kilkunastu punktach z przeszło stu, gdzie stało rozproszone wówczas wojsko rosyjskie.

 Brakło broni, dowódców przeszkolonych wojskowo, brakło planu operacyjnego. Powstanie, ciągle odkładane ,na wiosnę”, nie było przygotowane wojskowo przez pracę sztabów.

 Powstanie, które nie atakuje wroga, nie rozpoczyna ruchu, a wybucha jako żywiołowa obrona, nie jest w ogóle w stanie przeprowadzić własnego planu strategicznego. Brak planu, brak współdziałania między oddziałami i powiązania walki w jednolitą całość uderza od początku przy militarnej ocenie powstania.

 Powstanie nie uruchamia całego narodu. Rozprasza się po wsiach i miasteczkach, a pomija większe ośrodki. Warszawa – ideowy kierownik ruchu, skupienia dużej części organizacji, milczy cały czas.

 Powstanie wywołane w styczniu 63 roku przez Czerwonych po 2 miesiącach – zamiera. Ogół organizacji zostaje rozbity. Ale powstanie wprowadziło manifest o uwłaszczeniu chłopów, ogłaszając go po dworach, kościołach, pilnując surowo jego wykonania. Tym aktem zjednało sobie powstanie neutralnego [powinno być naturalnego] sojusznika w chłopstwie, tworzył się powoli w walce front narodowy.

 Powstanie wprowadziło sprawę polską po latach milczenia znów na arenę międzynarodową. Hotel Lambert, paryska agentura organizacji Białych, daje hasło podtrzymania powstania w kraju – szlachcie, która już zdążyła je potępić, a powstańców określić jako awanturników i bandytów. Biali przechwytują kierownictwo powstania w swe ręce (kwiecień – wrzesień 63 roku).

 Główna nuta w tym okresie i dziś dźwięczy w polityce naszych „miarodajnych” emigracyjnych i krajowych czynników – liczenie na obcą pomoc, interwencję zagranicy, wytargowanie niepodległości na drodze dyplomatycznej.

 Ciasny stanowy interes, niechęć pozbawienia się robotników rolnych, strach przed chłopską rebelią powoduje w 63 r. niechęć do powstania rzeczywiście ogólnonarodowego, mobilizacji mas chłopskich.

 Powstanie przekształca się w zbrojną demonstrację, „walkę ograniczoną” w oczekiwaniu pomocy zagranicy. A więc idą rozkazy Rządu Narodowego, „aby unikać starć z Moskalami i rozlewu krwi”. Oddziały stosują system marszów i kontrmarszów, uciekinierstwa przed wrogiem, w celu „zachowania sił” do czasu interwencji. Projekt pospolitego ruszenia schowali kierownicy Białych do akt, a dowódcy, którzy je przeprowadzają, dostają naganę lub dymisję. W rządzie „istnieje co prawda – pisze Piłsudski – Wydział Wojny, lecz zajmuje się bardziej załatwianiem spraw bieżących, ministerialnych, nominacjami… całą kancelarią wojenną, a nie kierownictwem wojny…”

 Brak jest sztabu.

 Każdy dowódca traktuje oddział jako swoją własność, rozpuszcza go samowolnie. Poszczególne oddziały nie tylko nie współdziałają w operacjach zaczepnych, ale nawet w potrzebie nie śpieszą sobie na pomoc, bo muszą się oszczędzać, zamiast walczyć łazikują po dworach, przez bierność i ograniczenie się do akcji zaopatrzeniowych zatracają wszelką wartość moralną.

 Rząd nie tworzy Armii Ludowej. Nadaje nominacje dowódcom nieistniejących oddziałów. Rząd Narodowy podporządkował się faktycznie swej paryskiej agencji i jej dyplomatycznym zabiegom. Walka zbrojna pozostaje na drugim planie, co w dalszym ciągu obniża wartość moralną i bojowość żołnierzy – powstańców – oddala chłopa od powstania.

 Dopiero Traugutt, chociaż z przekonań społecznych Biały, wierzący w interwencję, ująwszy kierownictwo powstania w swoje ręce (X.63 – IV.64), zrozumiał, co trzeba przeprowadzić, by zwyciężyć. Uwolnił Rząd Narodowy od wpływów paryskich, przywrócił krajowi naczelne, niezależne od emigracji stanowisko. „Przyczyna tego – pisał do Czartoryskiego – leży w niedokładnej znajomości agencji (paryskiej) naszego wewnętrznego położenia, a zatem i rzeczywistych potrzeb naszych…”

 Następnie przygotowywał wszystko do pospolitego ruszenia na wiosnę 1864 r. Oddziały partyzanckie formował w kadry regularnej armii z podziałem na korpusy, dywizje, pułki. Utworzono już kadry dwóch korpusów. Dla spojenia frontu narodowego wydał rozporządzenie, gdzie przewidziano karę śmierci za zmuszanie włościan do opłaty lub odrabiania czynszu, okupu lub pańszczyzny, które się coraz częściej zdarzało. Jest bardzo znamienne, jak Traugutt chcąc rzeczywiście prowadzić skuteczną walkę, musiał uznać i stosować program Czerwonych. Niestety było już za późno.

 Dekret carski o uwłaszczeniu podcina powstanie. Terror rozbija organizację cywilną, nowe posiłki wojska niszczą resztę skupień partyzanckich.

 Powstanie mogło zwyciężyć. Pogrzebali je reakcyjni politycy i nieudolni dowódcy. Krew bohatersko walczących powstańców nie poszła jednak na marne. Przez walkę uratowano naród przed zagładą w wiernopoddańczej współpracy z zaborcami.

 Zasady walki wyzwoleńczonarodowej – powstanie narodu – nie zmieniły się. Nie zmieniła się również postawa reakcji. Znacznie natomiast korzystniejsza jest sytuacja zewnętrzna. Dziś stoi przed nami jeden tylko wróg – hitlerowski okupant. Dziś wszystkie siły postępu i demokracji zjednoczyły się przeciwko niemu. Latwiej dziś o zwycięstwo. Nie lekceważmy jednak starych błędów powstania i płynących z nich nauk.

 Wojskowy Przegląd Historyczny nr 1/1972

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: , . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.