Rozmowa z uczestnikami Federacji Anarchistycznej nt przystąpienia Polski do UE

 

 

1. CHCIAŁBYM ZACZĄĆ OD PYTANIA, JAKI JEST WASZ OGÓLNY STOSUNEK DO PAŃSTWA JAKO INSTYTUCJI?

Anarchiści generalnie odrzucają państwo jako instytucję stosującą przemoc, domagają się jego zniesienia lub ewentualnie utworzenia pewnych oddolnych inicjatyw, które w pewnych dziedzinach mogłyby państwo zastąpić. Bowiem jak to powiedział Tołstoj anarchiści nie są przeciwni instytucjom w ogóle, lecz tylko tym, których działanie jest oparte na przymusie i przemocy. Na tym zaś przymusie opiera się większość działań państwa. W dzisiejszym zaś świecie władza wydaje się być znikoma w porównaniu z dawnymi monarchiami lub totalitaryzmami. Naszym zdaniem władza jest nadal silna i bardzo mocna, zmieniły się tylko jej narzędzia, są bardziej subtelne, bardziej dopasowane, mniej widoczne na zewnątrz. Dzisiaj władza używa nie tylko policji, wojska, karabinów, ale również socjologów, public relations i innych subtelnych metod kierowania tłumem. Cały czas też, jak każda władza żyje kosztem społeczeństwa, w zupełnym odalienowaniu od jego potrzeb, pragnień. Ma bardzo małe poważanie społeczeństwa, co ujawnia się w sytuacjach konfliktowych. Wszystko w miarę dobrze funkcjonuje do czasu, jak czegoś nie zabraknie, jak nie ujawnią się jakieś konflikty. Wtedy władza wkracza i stosuje albo przymus ekonomiczny, albo inne sposoby presji jak: wyszydzanie, ośmieszanie, zaangażowania w tą walkę massmediów. Dopiero jak to nie zadziała, nie ma innych argumentów to zawsze w odwodzie pozostaje pała, czołg i karabin, skierowany przeciwko społeczeństwu, które to niby ta władza reprezentuje.

2. JAK W TAKIEJ SYTUACJI WYGLĄDA WASZ STOSUNEK DO PLANOWANEGO WEJŚCIA POLSKI DO UE, KTÓREGO SKUTKIEM NA PEWNO BĘDZIE ROZROST INSTYTUCJI PAŃSTWA I UTWORZENIE CZEGOŚ W RODZAJU MEGAPAŃSTWA?

UE będzie po prostu kolejnym państwem. Mami się nas szczytnymi hasłami o otwieraniu granic. Oczywiście my anarchiści jesteśmy jak najbardziej za otwieraniem granic, natomiast wg nas UE nie jest otwieraniem granic, lecz ich zamykaniem i stworzeniem kolejnego wielkiego państwa, które wg nas jest większym zagrożeniem dla wolności, ponieważ trudniej będzie taką władzę centralną, na tak dużym obszarze kontrolować. Będzie to władza żyjąca w olbrzymim oddaleniu od społeczeństwa, całkowicie wyalienowana, nie mająca żadnego pojęcia o rzeczywistości w jakiej my żyjemy. Odrzucamy zatem UE jako kolejne państwo. Jest to bowiem nic innego jak dublowanie się władzy. Nie chcemy jednego państwa, więc tym bardziej nie chcemy dwóch. Są także i inne konsekwencje oddalenia się władzy od ludzi. Ludzie zatracają świadomość, że coś mogą zrobić ze swoim życiem, są w stanie sami decydować. Uważają za naturalne że gdzieś tam daleko jest władza i ona im wskaże jak żyć, co robić i myśleć. W takiej sytuacji ludzie oddają władzę dobrowolnie i niestety zaczynają uważać, że jest to normalne. Tresuje się wręcz ludzi by pozostawali w takim stanie i uważali go za normalny. Przy tym terror policyjny został zastąpiony przez subtelnie wyrachowane metody socjotechniki oraz promowanie konsumpcyjnego stylu życia, gdzie kim jestem określa to co mam. Reklama tv sprawia że chcemy coraz to nowe, niepotrzebne nam produkty i właśnie ten policjant siedzący w naszej głowie najskuteczniej nas zniewala i kontroluje. Cała zaś demokracja i władza ludu sprowadza się do wrzucenia raz na 4 lata kartki do urny wyborczej, a potem „morda w kubeł i władza robi co chce”.  Są także i inne powody, dla których anarchiści nie popierają wejścia Polski do UE. Jest to bowiem kolejna władza, kolejna biurokracja, którą trzeba utrzymać kosztem coraz biedniejszego społeczeństwa. Otwarcie granic i ułatwienia są nie dla zwykłych ludzi, tylko dla biznesmenów, dla multikorporacji, które nie chcą płacić cła czy podatków. Ludzi zmanipuluje się obniżeniem o 1% podatków, ale za to wzrośnie VAT i inne podatki pośrednie. Cały zatem ciężar kolejnej władzy będzie musiało ponieść społeczeństwo.

3. MÓWICIE O ODDALENIU SIĘ CENTRALNEJ WŁADZY, ALE PRZECIEŻ UE PRZEKONUJE O DUŻEJ ROLI SAMORZĄDÓW I WŁADZY LOKALNEJ.

Z jednej strony może to tak wyglądać, jednak jest to tylko gra na nastrojach i chęć zrównoważenia sytuacji, że tworzy się oddalony od społeczeństwa centralny rząd. Jednak okazuje się że samorządy praktycznie nie odgrywają żadnej roli z powodu niedofinansowania. Np. w Polsce po reformie powiaty i ich władza to zupełna fikcja, decydują one bowiem tylko o 1% pieniędzy z podatków ze swojego terenu. UE powstała po to by zyskały na tym wielkie multikorporacje, by globalizacja ekonomii była bardziej efektywna. Celem jest poprawa globalnych interesów firm działających na skalę globalną i w tej sytuacji skala lokalna nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. Mówienie o samorządach to tylko przykrywka, UE nie powstała po to by nastąpił rozwój samorządności, lecz by prowadzić sprawniej globalną ekonomię. A samorządność tylko w tym przeszkadza. Bowiem nie oznacza ona tylko decydowania o tym gdzie lokalnie postawimy przystanek autobusowy, lecz lokalna ekonomia, lokalne wytwórstwo, własne pieniądze, co jednak koliduje z globalizacją ekonomii. Jest to generalnie tak, że z jednej strony jest ten blichtr i pokazuje się że istnieje samorządność, jednak jest to typowa obłuda i hipokryzja bowiem w skali ogólnej promowana jest tylko globalizacja. Zaś dbanie o regiony, samorządy, lokalną kulturę sprowadza się tylko do „Cepelii” – kilku zespołów ludowych i już. UE zaś rozszerza się na nowe kraje nie po to by promować kulturę, różnorodność, regionalizm, czy samorządność, lecz by zdobyć nowe rynki zbytu i oddalić od swoich granic problemu imigrantów.

4. CHCIAŁBYM JESZCZE NAWIĄZAĆ DO KWESTII GRANIC I SPYTAĆ WAS O TO JAK POSTRZEGACIE FAKT, ŻE PRZY OTWARCIU GRANIC NA ZACHÓD ZAMKNIE SIĘ JEDNOCZEŚNIE GRANICĘ WSCHODNIĄ, WAŻNĄ ZARÓWNO GOSPODARCZO JAK I SPOŁECZNIE DLA POLSKI I POLAKÓW?

Sprawa granicy wschodniej wygląda tak, iż jest to cofnięcie się o przeszło 10 lat wstecz w rozwoju. Jest to bowiem typowe działanie w interesie krajów zachodnich -korporacji i firm, dla których Polska stanowiła jakąś konkurencję na ogromnym rynku wschodnim. W tej chwili, po takich działaniach restrykcyjnych jak: wprowadzanie voucherów, a obecnie wiz,  co znacza praktycznie zamknięcie granicy dla drobnego handlu ; ale też całkowite odsunięcie się od wschodnich sąsiadów.. Z jednej strony mówi się o przyjaźni między narodami, ale to są tylko szczytne hasła nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Polska jest bowiem postrzegana przez UE po potencjalnym akcesie jako swoisty kordon izolacyjny, strefa ochronna. Ponadto zamknięcie granicy wschodniej pociągnie za sobą takie konsekwencje jak zwiększenie Straży Granicznej i kolejne służby do utrzymania. Już dziś teren Polski jest traktowany jak zewnętrzne terytorium Unii, która daje środki na budowę kolejnych strażnic i szkolenia dla celników. Jako anarchiści jesteśmy przeciwko granicom i domagamy się ich stopniowego zniesienia. Zaś granice UE mają na celu odgradzanie się od biedoty, problemów, które system gospodarczy tych państw stworzył poprzez lata kolonializmu i neokolonializmu. Bogata Europa wzbogaciła się właśnie na tych procesach i nadal się bogaci. Teraz tymi szczelnymi granicami odgradzają się od konsekwencji swoich działań. Ponadto granice tak naprawdę uderzają tylko w zwykłych ludzi, a nie jak mitycznie kreują tę wizję władze, w mafie. Dla mafii bowiem granice nie stanowią żadnego problemu. Granice nie przeszkadzają także biznesmenom, politykom, uderzają one tylko, jak każde działanie władzy, w społeczeństwo, w zwykłych ludzi. UE zaś po prostu oznacza nic innego jak zamykanie granic i tworzenie nowego, „bogatego” getta.

5. CZY WIDZICIE JAKIEKOLWIEK POZYTYWY PROPONOWANEGO WEJŚCIA POLSKI DO UE?

Na pewno jakieś pozytywy będą, nie można bowiem demagogicznie całego zjawiska a prori odrzucać. Np. bardzo podoba mi się niemiecki sposób na segregację i przetworzenie odpadów. Z drugiej jednak strony UE przez promowanie konsumpcyjnego stylu życia wytwarza tych odpadów taką ogromną ilość, iż jest zatrważające jak daleko ten konsumpcjonizm jest posunięty. Można nawet stwierdzić, iż każdy plus, jak się w to wgłębi okazuje się być minusem. Np. ekologia z jednej strony oznacza podnoszenie standardów, choć w niektórych dziedzinach jak niektóre wymagania dot. wody pitnej, jest to obniżenie standardów, a z drugiej strony może się tak okazać, że już zabraknie nam na to pieniędzy, by w niektórych dziedzinach osiągnąć te wyśrubowane wyniki i będziemy musieli płacić olbrzymie kary za zatruwanie środowiska. Każdy z tych plusów może się okazać wcale nie taki korzystny. Powinniśmy się zatem zastanowić czy nie lepiej byłoby samemu próbować wdrażać niezbędne programy naprawcze. Ponadto przyjęcie wszelkich unijnych wzorów może doprowadzić do tego iż staniemy się kolejnym zunifikowanym i jednakowym krajem bez żadnej swojej tożsamości, różnicy. Nastąpi ujednolicenie, standaryzacja, co może jest wygodne dla przemysłu, ale nie dla człowieka, jego wolności, prawa do wyboru. Przykładem tu może być konieczność unifikacji np. banana, europejski pomidor, przystosowany do długiego składowania i transportu, jednak w smaku już nie tak dobry, co jednak ma znaczenie drugorzędne, tak jak i konsument, liczy się wygoda producenta.

6. ALE PRZECIEŻ UE DAJE DUŻE FUNDUSZE NA DOSTOSOWANIE KRAJÓW UBIEGAJĄCYCH SIĘ O CZŁONKOSTWO, NA SAMORZĄDY, EKOLOGIĘ, DOSTOSOWANIE PRZEMYSŁU I ROLNICTWA.

Na rolnictwo dawane są pieniądze bo to by je tak naprawdę wykończyć, by nie został żaden rolnik, który ma 5-6 ha, lecz na promocję dużych fabryk rolniczych. Poza tym wiedzą iż przyjmując Polskę do UE muszą coś zrobić z rolnictwem, więc opłaty na nie stanowią pewnego rodzaju koszt UE. Ale im się to i tak opłaci. Oni sobie to tak wszystko wyliczyli, żeby nie byli stratni. My zaś musimy wiedzieć jakiej wysokości będzie nasza składka na rzecz UE, bo może się okazać iż przewyższy ona dotacje UE na nasze rolnictwo. Poza tym na pewno jakieś fundusze dostaniemy, ale np. na autostrady wschód-zachód by szybciej przewozić towary, ale już nie dostaniemy na autostradę północ-południe. Jest to bowiem typowe działanie mające na celu ich interesy ekonomiczne. Zaś rzucanie ochłapów rolnictwu ma na celu uspokojenie sytuacji na wsi, tak by nie dochodziło do buntów, protestów, blokad czy demonstracji. Zaś jeśli chodzi o ochronę środowiska, to oczywiście jesteśmy za tym jak najbardziej, ale to chodzi o to że UE też chce mieć czyste powietrze i żebyśmy ich nie zatruwali. Ponadto w każdej dotowanej inwestycji przez UE w przetargach jest warunek, iż zarówno wykonawca usługi, jak i technologia musi pochodzić z wiodącej w danej dziedzinie firmy z UE. Polacy zaś wykonują oczywiście roboty fizyczne. Efektem takiej polityki jest, iż tak naprawdę przyznane dla nas dotacje wracają do Unii i okazuje się, iż UE tak naprawdę tych pieniędzy nie wydaje, lecz tylko kreuje ich obrót. Pomoc ta zaś ma taka postać ponieważ jesteśmy słabym partnerem i musimy się poddać wielu narzuconym warunkom.

7. JAK ZATEM W RAMACH TAKIEJ POLITYKI UE OCENIACIE SZANSE POLSKIEGO ROLNICTWA, PRZEMYSŁU PO OTWARCIU SIĘ GRANIC UNIJNYCH. CZY BĘDZIE TO TAK, ŻE DOSTANIEMY DOTACJE, POMOC I BĘDZIE WSZYSTKO W PORZĄDKU, CZY WRĘCZ PRZECIWNIE. CZY MAMY JAKĄKOLWIEK SZANSĘ NA KONKURENCJĘ W TYCH DZIEDZINACH?

Uważamy, iż nie mamy w ogóle szans, ponieważ nie mamy kapitału, najlepsze kąski polskiej gospodarki bowiem już zostały wykupione przez zachodnie multikorporacje i zmieni się tylko to iż nie będzie cła, podatku. Wszystko to będzie tylko w interesie multikorporacji. Zdominują one nasz rynek całkowicie. Nie będzie miejsca w sklepach na produkty lokalnych, małych przedsiębiorstw, ponieważ dominować będą tylko produkty wielkich międzynarodowych korporacji. Polskie rolnictwo czekają zatem bardzo wielkie przemiany. Będzie to prawdopodobnie taki model jak w europie zachodniej, czyli wykupywanie ziemi od drobnych rolników. Z tym że nie będzie to się odbywało pod karabinem, tylko bardziej subtelnymi, ekonomicznymi metodami. Powstanie mniej dużych gospodarstw przestawionych na produkcję wg standardów europejskich. Nastąpi ograniczanie liczby gatunków danych płodów, tylko do tych które dobrze się magazynują, nadają się do transportu, mają krótszy okres wegetacji, są odporne na pestycydy, walory zaś smakowe będą na dalszym planie. Będzie to dążenie do rolnictwa jak najbardziej nieekologicznego, czyli przemysłowego. Całkowicie odduchowionego, będzie to zwykła fabryka ogromnych monokulturowych pól, które są bardzo nieekologiczne. Jest to bowiem zaprzeczenie bioróżnorodności występującej w naturze. Konsekwencją tego będzie masowe stosowanie pestycydów. Taka jest już bowiem sytuacja w UE. Doszło nawet do tego, że unijni biolodzy sprowadzają z Polski chwasty, ponieważ ich pola zostały z nich całkowicie w sposób chemiczny oczyszczone i mają teraz problemy z grzybami. Tak szybko bowiem wytruli oni wszystkie “niepożądane” rośliny z pola. Natomiast my nie chcemy żyć w świecie sztucznym, ułożonym, zunifikowanym z kilkoma tylko gatunkami warzyw i owoców. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt dużej nadprodukcji żywności w UE co powoduje jej niszczenie by nie dopuścić do spadku cen. W tym też celu stworzono satelitarny system kontroli obszarów przeznaczonych pod uprawę w UE. Każdy kraj ma pewną pulę obszaru, który może obsiać i każda nadwyżka jest karana finansowo. Przeznaczone zaś obszary pod zasiew nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi potrzebami danego kraju, jest to bowiem globalnie i centralnie ustalone. Na razie nie widać by się miał zmienić proces eksploatacji prowincji przez centrum, nawet się to nasila. Jeśli ktoś się urodził biedny i na prowincji to na 99% taki umrze. UE na pewno tego nie zmieni. Dobrym przykładem może być kolej. Likwidowane są po kolei linie lokalne. Więc jak inaczej to nazwać jak eksploatacja prowincji przez centrum i lekceważenie jej. Oczywiście zostaną szybkie połączenia Intercity, czy Eurocity, ale wszelkie lokalne zostaną zlikwidowane.

8. SKORO ZATEM WASZYM UE NIC NIE MOŻE DLA NAS ZAPROPONOWAĆ, TO CO NALEŻY ZROBIĆ Z POLSKIM ROLNICTWEM, GDYŻ NA PEWNO NIE JEST TO ZDROWA SYTUACJA ŻE 26% SPOŁECZEŃSTWA WYTWARZA TYLKO 6% PKB?

Żeby uzdrowić polskie rolnictwo trzeba przede wszystkim promować jego rozwój, lokalną wytwórczość poprzez preferencyjne kredyty, tworzenie spółdzielni, kooperatyw, tak by w jednym miejscu były zbierane plony, przetwarzane i w miarę możliwości sprzedawane. Należy przede wszystkim postawić na edukację rolników. Jednak sytuacja ta się nie poprawia, gdyż w interesie UE jest utrzymanie takiej sytuacji, by doprowadzić do wykupienia ziemi od biednych i słabo wyedukowanych małorolnych chłopów i przekazać ją w ręce wielkich gospodarstw-fabryk. Jedynym szansą na poprawę sytuacji są oddolne inicjatywy, które jednak przez 50 lat komuny zostały skutecznie obrzydzone. Teraz bowiem każda spółdzielczość będzie się kojarzyła z kołchozem. Drugą szansą dla polskiej wsi jest rolnictwo ekologiczne oraz agroturystyka. Jest to jednak tylko częściowe rozwiązanie problemu, bowiem w Polsce w rolnictwie jest jednak nadwyżka zatrudnienia. Jednak nie mogą wszyscy wyjechać do miasta za pracą, tym bardziej że wcale w miastach nie czeka na nich praca, mieszkanie, lecz raczej bezrobocie, bieda i nędza. Należy zatem tworzyć lokalną ekonomię, współpracę, zawiązywanie kooperatyw. Sądzimy jednak, iż takie działania będą skutecznie blokowane przez UE, gdyż są sprzeczne z głoszoną globalizacją ekonomii i handlu. Ponadto polskie wyroby nie będą miały najmniejszej szansy konkurowania z mocno dotowanymi wyrobami unijnymi. Polski bowiem nie będzie stać na dotacje takie jak w UE, gdzie np. rolnictwo ma tanie paliwo. Rozwiązaniem nie są także wielkie gospodarstwa proponowane przez UE, bo co zrobić z ludźmi. W dużym zautomatyzowanym gospodarstwie zostaje parę osób, a co zrobić z resztą. Wszyscy do miast nie pójdą. Powinna być nadal promowana w przeciwieństwie do UE różnorodność rolnictwa, tak by konsument miał szeroki wybór produktów, możliwość kupienia np. drugiego gatunku. Gdy tymczasem w UE nie ma czegoś takiego jak drugi gatunek. Całe jedzenie nie spełniające norm zostaje wyrzucone. Np. frytki McDonalda muszą mieć 10cm, zatem ile trzeba wyrzucić ziemniaka by zostały tylko frytki mające 10cm. W UE wyrzuca się ogromne ilości jedzenia, a to co zostaje jest bardzo drogie. W ogóle UE oznacza bardzo drogą żywność – kto nie wierzy, niech w UE kupi świeże warzywa. .

9. Z TEGO WYNIKA ŻE POLSKA PO WEJŚCIU DO UE OTRZYMA TYLKO BIEDĘ I NĘDZĘ. CO W TAKIM RAZIE TRZEBA BĘDZIE ZROBIĆ Z ROLNIKAMI I LUDZMI PRACUJĄCYMI W PRZEMYŚLE?

Oczywiście, takie będą skutki naszego akcesu do UE i tak naprawdę nikt nie ma pomysłu co z tym zrobić. Może zostaną podjęte takie krótkoterminowe akcje jak budowa autostrad ale co dalej? UE chodzi o to by wszystko sprowadzić do roli prostej masy podatnej do manipulacji. Docelowo ci ludzie są przewidywani jako prości robotnicy w jakiś korporacyjnych montowniach. Zrobi się tylko tyle ile wymaga tego zapewnienie spokoju społecznego. Wybuduje się pewnie w Polsce ze dwa mosty i będzie się pokazywać, podobnie jak z PKiN w Warszawie, jakie to dobrodziejstwa otrzymaliśmy od UE.

10. Z DRUGIEJ STRONY PRZECIEŻ CI BEZROBOTNI PO OTWARCIU SIĘ GRANIC UE BĘDĄ MIELI SZANSĘ NA ZNALEZIENIE TAM PRACY.

Uważamy iż jest to kolejna fikcja, rynek pracy będzie otwarty tylko w ich interesie. Oni sami też mają sporo bezrobotnych więc nie będzie im zależało na przyjmowaniu naszych. Na pewno nie będzie to tak że np. każdy polski lekarz, czy pracująca tu za 500 zł pielęgniarka pojedzie sobie do Niemiec i zatrudni się tam w szpitalu. Będą wymagane specjalne zaświadczenia, certyfikaty i inne zapory biurokratyczne by to utrudnić. Oczywiście jeśli będą potrzebowali akurat poszukiwanych specjalistów w danej dziedzinie to te osoby dostaną pracę – typowy drenaż mózgów, biedne kraje kształcą fachowców, których później kraje bogate eksploatują. Tylko dobrze wykształceni fachowcy, kierownicy, doradcy – czyli ci, którzy pracę mają już dziś bez kłopotu – będą mieli szansę dostać pracę w UE. Z drugiej strony zatrudnieni u nas kierownicy i menadżerowie z zagranicy będą mieli ułatwione życie, nie będą bowiem potrzebowali zaświadczeń i zezwoleń. Przy wielkich pieniądzach oczywiście nie będzie zwykłych ludzi, bowiem dla niewykształconych bezrobotnych to i UE nie ma pracy u siebie, chyba że sezonowo do pracy na polach. Jeśli więc ktoś się łudzi, że polak zacznie być czymś więcej niż tylko być „robakiem” harującym na polach lub „murzynem” na budowach UE to się bardzo rozczaruje.

11. PO WEJŚCIU POLSKI DO UE ZAPOWIADANE JEST OBNIŻENIE PODATKÓW, A ZATEM SZANSA DLA NAS NA ZWIĘKSZENIE DOCHODÓW.

Oczywiście bogatsze kraje Unii mogą sobie pozwolić na obniżenie podatków. Ale np. w takiej Danii po wejściu do UE podatki wzrosły, a sytuacja gospodarcza wcale się nie poprawiła. Można powiedzieć tak, że bogate kraje w UE będą się bogaciły, natomiast biedne będą coraz biedniejsze. Dlatego też te bogate będą mogły obniżać swoje podatki, na co Polski niestety nie będzie stać. Może nastąpi manipulacja, obniży się podatki dla firm, ale to nie dotyczy zwykłych ludzi. Można się oczywiście łudzić, że jeśli pracodawca będzie więcej zarabiał, to zamiast kupić sobie kolejnego mercedesa da podwyżkę swoim pracownikom. Ale to jest tylko abstrakcja i wiara w dobre serce kapitalisty. Do tego dochodzi jeszcze druga sprawa, a mianowicie to iż nastąpi przesunięcie na podatki pośrednie. Wzrośnie np. VAT. Jest to jedna duża manipulacja o obniżce podatków. Ewentualne obniżki będą dotyczyć tylko firm, by ułatwić im sprawne działania, przepływ pieniędzy i towarów. Natomiast zawsze nastąpi to kosztem społeczeństwa. Może nastąpi jakieś tam iluzoryczne obniżenie podatku, ale np. kosztem utraty pewnych przywilejów, jak np. darmowa służba zdrowia, gdzie darmowe jest tylko kilka numerków do lekarza na dzień, a co z resztą pacjentów-podatników. W takiej sytuacji nikt nie myślał żeby to urynkowić, co spowodowałoby na pewno poprawę sytuacji. Nawet kapitaliści by proponowali lepsze warunki, by być konkurencyjni, niż upolitycznione kasy chorych. Bo jeśli będą za drodzy to zbankrutują, bo nikt nie będzie chciał korzystać z ich usług.

12. CHCIAŁBYM SIĘ JESZCZE SPYTAĆ O POLITYKĘ WEWNĘTRZNĄ POLSKI. JAKIE BĘDĄ KONSEKWENCJE DLA NIEJ PO NASZYM AKCESIE?

Będzie się tu uwidaczniał wpływ kolejnego rządu, kolejnych norm, całego pakietu ustaw, które trzeba będzie przyjąć. Z jednej strony będą pozytywne aspekty, jak podniesienie standardu ochrony praw człowieka, ale z drugiej strony to jest tylko gra, pozór i fikcja. Ponieważ jak dana osoba, czy grupa będzie zagrażała rządowi to w imię tzw. dobra ogólnego, moralności społeczeństwa itp. – te same prawa człowieka będą mogły być pogwałcone.

13. JAKĄ ZATEM ALTERNATYWĘ MOŻECIE ZAPROPONOWAĆ WOBEC UE. CO POLSKA W OBECNEJ SYTUACJI POWINNA ZROBIĆ?

Polska powinna postawić na rozwój lokalnych społeczności, decentralizację i przekazywanie zarówno obowiązków, kompetencji jak i pieniędzy w ręce samorządów. Bowiem w ramach UE będziemy spętani globalnymi zależnościami i będziemy musieli tak postępować jak sobie tego zażyczy komitet ekonomiczny w Brukseli. Powinniśmy korzystać z naszego położenia geograficznego i zarabiać na tranzycie. Polska jest za słaba, powinna się wzmocnić wewnętrznie, a nie liczyć na to że dobra UE pomoże rozwiązać wszystkie problemy. Musimy podjąć wewnętrzne reformy, decentralizację, stworzyć silne i wolne samorządy i regiony, które samodzielnie mogłyby decydować z kim i na jakich zasadach chcą nawiązywać współpracę, czy to gospodarczą, czy polityczną, czy też kulturalną lub naukową. Poza tym nie rozumiemy mentalności Polski i Polaków. Najpierw przez 50 lat stacjonowały u nas wojska radzieckie teraz poprzez NATO i UE zapraszamy do siebie wojska amerykańskie. Czy musimy zawsze dupę wypinać i dawać się wykorzystywać? To są właśnie działania rządu, bowiem zwykli ludzie inaczej to odczuwają co pokazują ostatnie sondaże i około 50% głosów przeciwnych wstąpieniu Polski do UE. Trzeba się starać iść swoją drogą, na co jednak Polskę nigdy nie było stać, w znaczeniu nie finansowym nawet, ale psychologiczno-umysłowym. Zawsze bowiem musiała być przez kogoś spętana i wykorzystywana. Teraz niestety znów powielamy te błędy. Jednak tak naprawdę trudno jest wskazać od razu i globalnie inne rozwiązanie, nową drogę. Trzeba przede wszystkim postawić na rozwój wewnętrzny, reformy, edukację, decentralizację oraz rozwój lokalny, regionalny i samorządowy. Duże znaczenie ma też fakt, iż jeśliby państwo nie okradało obywateli z ich zarobków w postaci podatków, ZUSów, VAT i innych akcyz, to ludzie mieliby więcej możliwości zagospodarowania swoich nadwyżek budżetowych, co z kolei napędziłoby produkcję i ekonomię.

14. CZYLI Z TEGO WYNIKA, IŻ OBECNIE NAJLEPSZYM ROZWIĄZANIEM DLA NAS BYŁABY DECENTRALIZACJA, SAMORZĄDNOŚĆ I ROZWÓJ LOKALNY?

Tak. Przy tym ważne by było by być swego rodzaju federacją silnych regionów, które mogą same tworzyć swoją politykę zagraniczną, które będą w stanie same decydować o sobie, a nie będą zmuszane do cedowania tej decyzji na innych. Ponieważ obecnie „decentralizacja” oznacza tylko tyle, że władza nie daje sobie z czymś rady, więc oddaje te kompetencje i odpowiedzialność w dół, natomiast sama nadal decyduje o podziale funduszy i trzyma nad nimi pieczę. Podobnie się rzecz ma w UE, gdzie cała samorządność sprowadza się tylko do przykrywki globalizacji.

DZIĘKUJĘ ZA WYWIAD.

Pytał: Klapek; Odpowiadali: Arek & Piotr; wiosna 2000r.

 

Dlaczego nie lubimy Unii Europejskiej. Stanowisko środowisk antysystemowych wobec integracji z Unią Europejską, Mielec 2002

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Eurokrytycyzm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.