Gomułka: Referat i Wyjaśnienia z czerwca 1948 r.

PRZEMÓWIENIE TOW. WIESŁAWA NA PLENARNYM POSIEDZENIU KC PPR w dn. 3 czerwca 1948 roku

[…]

Z chwilą powołania jednej partii robotniczej zostanie zamknię­ty historyczny okres rozbicia i podziału polskiego ruchu robotniczego na dwa nurty polityczne, podziału, trwającego bez przerwy od kilkudziesięciu lat.

Jednoczące się Partie nie mogą nie ustosunkować się do tego okresu, muszą one zanalizować przyczyny poprzedniego rozbicia, ocenić własną przeszłość, poznać głębiej zasługi poprzedników. Jest to konieczne dla wewnętrznej spoistości i ideologicznej jedności Zjednoczonej Partii.

W dotychczasowej kampanii zjednoczeniowej nie raz jeden padło stwierdzenie, że zjednoczoną Partię oprzemy na najlepszych tradycjach polskiego ruchu robotniczego i tradycje te będziemy kontynuować. Jest to Towarzysze stwierdzenie ogólnikowe, które należałoby skonkretyzować przez określenie, jakie tradycje uważamy za najlepsze i pragniemy je kontynuować a jakie uważamy za szkodliwe i pragniemy z nimi zerwać. Należy to powiedzieć śmiało, bez niedomówień i fałszywego wstydu, niezależnie od tego, czy te tradycje dotyczą przeszłości PPS, czy też nurtu politycznego, do którego nawiązuje nasza partia i z którego się wywodzi. W tej dziedzinie zrobiono dotychczas niewiele. Powiedziałbym nawet – zbyt mało w stosunku do możliwości. Nie chodzi bynajmniej o to, żeby się grzebać w przeszłych błędach, lub wynosić pod niebiosa przeszłe zasługi. Przeszłością żyć nie można. Chodzi o to, aby na drodze obiektywnej analizy przeszło­ści wyciągnąć konsekwentnie wnioski. A teraz, ściślej mówiąc o tradycjach polskiego ruchu robotniczego, pragnę poświęcić nieco uwagi zagadnieniom, które były przedmiotem licznych sporów między SDKPiL i PPS. Mam na myśli spór dotyczący zagadnienia niepodległości Polski. Jak wiadomo, sprawa ta ciągnęła się jak nić czerwona przez całą historię polskiego ruchu robotniczego i stała się jedną z przyczyn jego rozbicia i nieraz wykorzystywali ją dla swoich celów wrogowie rewolucyjnego ruchu robotniczego.

W momencie, kiedy przez zjednoczenie PPR i PPS powstaje jedna partia robotnicza, konieczne jest, aby członkowie obydwu Partii uświadomili sobie w pełni na czym polega istota sporu, kto w tym względzie popełnił błędy i gdzie znajdowało się ich źródło. Partia nasza niejednokrotnie stwierdziła już, że w zagadnieniu niepodległości SDKPiL zajmowała fałszywe stanowisko. Nie ma to naturalnie nic wspólnego z twierdzeniem wrogów robotniczego ruchu, którzy w sposób prymitywny próbują wmówić klasie robotniczej, jakoby SDKPiL była przeciwna niepodległości. Takie twierdzenie jest ordynarną wulgaryzacją jej stanowiska. SDKPiL była rewolucyjną partią robotniczą i przeciwstawiała się jak najostrzej wszelkiemu uciskowi) dlatego i uciskowi narodowemu. SDKPiL była bardziej wrogą imperializmowi, nienawidziła caratu, (…). Dążyła do ustroju sprawiedliwości społecznej, do socjalizmu. Błędy SDKPiL w kwestii narodowościowej a więc i w kwestii niepodległości Polski stanowią tylko jedno ogniwo w całym łańcuchu błędów luksemburgistowskiej teorii kapitalizmu i imperializmu. Teoria ta była niesłuszna i fałszywa i wyrządziła wielkie szkody polskiemu ruchowi robotniczemu.

SDKPiL nie była partią marksistowską. Była partią luksemburgistowską. Głosząc hasła wolności i socjalizmu, jednocześnie kierując się luksemburgistowską teorią, SDKPiL nie mogła prowadzić konsekwentnej walki o realizację tych haseł. Podstawowym błędem luksemburgistowskiej teorii było fałszywe założenie, że prawa rządzące rozwojem kapitalizmu doprowadzić muszą do jego automatycznego załamania, do krachu gospodarki kapitalistycznej, który dojrzeć musi sam przez się. Według teorii Róży Luksemburg kapitalizm mógł się rozwijać dopóty, dopóki istniało środowisko niekapitalistyczne, dopóki miało możność ekspansji na terenie nieobjętym systemem kapitalistycznej gospodarki. Z chwilą wchłonięcia tego niekapitalistycznego środowiska miały się skończyć wszystkie możliwości rozwoju kapitalizmu, miał nastąpić automatyczny krach, który miał otworzyć erę socjalizmu. Zgodne z takim socjalistycznym założeniem klasa robotnicza nie powinna walczyć ani z grabieżczymi podbojami państw kapitalistycznych, ani z rabunkową gospodarką kapitalistyczną na wsi. Jeśli kapitalizm miał się automatycznie skończyć z chwilą zapanowania jego systemu gospodarczego na całym świecie i we wszystkich dziedzinach produkcji, to klasie robotniczej nie pozostaje nic innego jak oczekiwać z utęsknieniem nadejścia tego momentu.

Z tego zrodził się fałszywy stosunek do (…). Według luksemburgizmu, w epoce panowania imperializmu wojny narodowowyzwoleńcze miały być niepotrzebne. Z punktu widzenia interesów klasy robotniczej, miały leżeć w interesie narodów podbitych i uciskanych (…). Problemy narodowe miały być rozwiązane automatycznie wraz z rozwojem problemów społecznych, z chwilą automatycznego krachu kapitalizmu. SDKPiL (…) walki narodowo-wyzwoleńcze nie dlatego, aby nie pragnęła wolności narodów uciskanych, a więc wolności narodu polskiego, lecz dlatego, że kierowana fałszywą teorią Róży Luksemburg nie rozumiała znaczenia (…) w walce o społeczne wyzwolenie, nie rozumiała w ogóle drogi do socjalizmu. Żądanie niepodległości w epoce imperializmu oceniła ona jako burżuazyjny nacjonalizm, jako zgadzanie się na platformę antysocjalistyczną i wprzęgnięcie się do frontu walki narodowego imperializmu. W okresie I wojny światowej KPP pisała, że w okresie panowania rozszalałego imperializmu nie ma już miejsca dla wojen narodowych. Teza SDKPiL ogłoszona w 1916 roku zawierająca takie sformułowanie: „Socjaldemokracja zrzuciła z siebie wszelką odpowiedzialność za następstwa stosowane z nimi najostrzejszych sposobach, jednocześnie wcale nie domaga się postawienia nowych słupów granicznych w Europie, które zostały zniesione przez imperializm”. W tym stanowisku odbija się istota luksemburgistowskiego stanowiska do kwestii niepodległości i w ogóle odbija się jej teoria o automatycznym krachu kapitalizmu. Dzięki tej teorii SDKPiL zeszła na manowce w kwestii niepodległości Polski, nie mogła zająć przodującego miejsca w szeregach klasy robotniczej, okazała się niezdolna do wywarcia poważnego wpływu na kształ­towanie się sytuacji w Polsce. Jej zasługą jest jednak to, że reprezentowała w Polsce ruch robotniczy ideowy, internacjonalizmu i międzynarodowej solidarności klasy robotniczej, że wszczepiła robotnikom nienawiść do imperializmu i do wszystkich form ucisku i gwałtu. Uważamy to za cenny wkład jaki wniosła SDKPiL do najlepszych tradycji ruchu robotniczego, na którym opierać się winna zjednoczona partia. Inne zupełnie stanowisko w sprawie narodowej zajmowała PPS. Oceniając to stanowisko z perspektywy historii należy przyznać, że w sprawie niepodległości Polski PPS wykazała wiele realizmu, odczuła lepiej rzeczywistą politykę SDKPiL. Mylny byłby pogląd, że wysuwając hasło niepodległości, rozumiała jego społeczne wyzwolenie klasy robotniczej i mas pracujących wskutek jarzma, (…) że rozumiała konieczność najściślejszego pojednania tej walki z walką społeczno-wyzwoleńczą. Tak nie było. Podstawowym błędem PPS było to, że dążenia swoje do niepodległości Polski opierała nie na solidarności współdziałania z rewolucyjną klasą robotniczą innych krajów, a przede wszystkim z rosyjską klasą robotniczą, która prowadziła najbardziej konsekwentną walkę z caratem o wyzwolenie społeczne, lecz nadzieję na niepodległość Polski wiązała PPS z wojną imperialistyczną między zaborcami Polski. Droga do niepodległości wybrana przez PPS prowadziła do jej współdziałania z jednym zaborcą w walce przeciwko drugiemu. Wyraził to może dosadnie Daszyński w czasie wojny światowej w przemówieniu swoim, wygłoszonym w parlamencie austriackim, kiedy zapewniał, że socjalizm polski wije się jak bluszcz wokół tronu Habsburgów. Nie można stawiać zarzutu PPS, że uważała, że w stosunku do Polski hasło samookreślenia narodów oznaczać może tylko (…). Przemawiało za tym wiele bardzo ważnych okoliczności. Polska w odróżnieniu od wielu innych uciskanych krajów posiadała za sobą tradycje siedmiu wieków niepodległego istnienia. Fakt ten musiał inaczej kształtować dążenia i psychikę narodu polskiego, a więc i polskiej klasy robotniczej, aniżeli kształtowały się dążenia tych narodów, które w historii swej nie miały zapisanych kart niepodległego bytu. Dwa powstania narodowe o niepodległość Polski, które zostały krwawo zdławione przez reżym carski, przebieg wiosny ludów, posiadały ogromny wpływ na żywotność idei wśród polskiego narodu. Romantyczność literatury niepodległej bardziej oddziaływała na naród polski, aniżeli endecko-stańczykowski pozytywizm i hasła (…). Rozdarcie Polski na trzy części dodatkowo przemawiało za tym, że naród polski może odrzucić hasło samookreślenia tylko w postaci samookreślenia niepodległości. Potwierdził to rozwój wydarzeń historycznych w okresie pierwszej wojny światowej. Dlatego też nie to byłoby błędem, że PPS nie wysuwała hasła samookreślenia, a tylko hasło niepodległości Polski i że o tę niepodległość walczyła. . Walka o niepodległość należy do pięknych tradycji PPS, które winniśmy złożyć u podstaw zjednoczonej partii. Błędem było to, że PPS wybrała burżuazyjno-szowinistyczną, a nie proletariacką drogę do niepodległości. Fakt ten musiał się zemścić na polskiej klasie robotniczej w momencie kiedy Polska powstała z grobu. PPS przeżarta piłsudczyzną okazała się niezdolną do walki o władzę polityczną, do zbudowania demokratycznej, ludowej Polski. Błędy SDKPiL i PPS w sprawie niepodległości, popełniane w okresie porozbiorowym, zaciążyły na polskim ruchu robotniczym w okresie drugiej Rzeczypospolitej. KPP powstała z połączenia SDKPiL i PPS-lewicy, nie wyzbyła się całkowicie fałszywego stosunku do kwestii narodowej jaki posiadała SDKPiL. KPP nie widziała innej możliwości rozwojowej problemu społeczno-wyzwoleńczego klasy robotniczej jak tylko w drodze walki o polską republikę radziecką. KPP w odróżnieniu od SDKPiL uznając prawo narodów do samostanowienia o sobie, nie potrafiła tego hasła zastosować w ten sposób, aby wzmocnić walkę.

Aby wzmocnienie walki klasy robotniczej w Polsce i w tej dziedzinie popełniła błędy, nie mniej od SDKPiL samostanowienia narodu o swoim losie, staje się motorem walki narodowospołecznej.

W sekciarskim ujęciu tego hasła przez KPP należy doszukiwać się jednej z większych przyczyn jej wąskiej bazy społecznej i wąskiego zasięgu wśród klasy robotniczej KPP używała hasła samostanowienia w ten sposób, że sama chciała stanowić za naród i klasę robotniczą. Trzeba powiedzieć, że wiele było sekciarstwa, i wiele było prowokacji agentów piłsudczykowskich nadesłanych do kierownictwa KPP. Jedno tylko można powiedzieć na pewno na podstawie doświadczeń politycznych KPP, a mianowicie to, że fałszywa ocena sytuacji i nieliczenie się z rzeczywistością i stanowiskiem klasy robotniczej musi wepchnąć daną partię robotniczą na drogę abstrakcyjnej rewolucyjności, która wyraża się w hasłach nie znajdujących życiowego pokrycia. Abstrakcyjna rewolucyjność i dogmatyczny marksizm nie prowadzi ani do rewolucji ani do marksizmu. Sekciarskie hasła walki o Polską Republikę Radziecką reakcja polska potrafiła wykorzystać dla swoich własnych celów, dla walki z ruchem społeczno-wyzwoleńczym. Tak obecnie jak i w czasie okupacji olbrzymia większość narodu miała zastrzeżenia, popierała głoszone przez naszą partię hasła reform społecznych, lecz dopiero długa praktyka pracy naszej partii przekonała naród, że wszystkie nasze hasła są szczere, że PPR stoi na gruncie niepodległości, i że naszą niepodległość, byt narodowy i państwowy możemy najlepiej zabezpieczyć tylko w sojuszu ze Związkiem Radzieckim.

Prócz wielkich błędów, jakie posiadała KPP, bilans jej działalności zamyka się wielkimi zasługami, walki z ruchem sanacyjnofaszystowskim, jaką prowadziła KPP, która zahartowała szeregi jej członków, którzy w większej liczbie przeszli przez więzienia, wielką zasługą KPP jest wychowanie tysięcy swych członków w duchu nieugiętej walki klasowej, w duchu bezgranicznej ofiarności i poświęcenia dla klasy robotniczej, w duchu karności i surowej dyscypliny partyjnej. Ci właśnie członkowie KPP stają się fundamentem w momencie okupacji i montowania Polskiej Partii Robotniczej. Największą jednak bodaj zasługą KPP jest jej nieugięta walka z antysowietyzmem, który stał się przewodnią linią polityczną nie tylko sanacji i reakcji polskiej, ale również górował w PPS przez cały okres drugiej niepodległości. Dzisiejsza PPS – jak wiadomo – zrewidowała całkowicie swój stosunek do Związku Radzieckiego. Stało się to pod wpływem doświadczeń historycznych wyniesionych z walki wrześniowej w Polsce, wynikało to z doświadczeń drugiej wojny światowej oraz z rozwoju sytuacji powojennej międzynarodowej. Gdyby jednak zapytać PPS-owca, gdzie tkwią źródła interesów Polski, korzyści omawianych przez wodzów WRN, którzy wprzęgali się na służbę anglo-amerykań­skiego imperializmu i wszystkie nadzieje budują na wojnie światowej – to mam wrażenie, że nie zawsze usłyszelibyśmy słuszną odpowiedź. Korzenie tej zdrady tkwią w dalekiej przeszłości, wyrastają z podłoża ideologicznego, które oddzielało PPS od Lenina, od SDKPiL – mimo że ta partia była śmiertelnym wrogiem caratu i wszelkiego ucisku narodowego i klasowego. Aby zrozumieć antysowietyzm PPS, jak również stanowisko WRN w okresie okupacji i obecne wysługiwanie się wodzów WRN imperializmowi anglo-amerykańskiemu, koniecznym jest poznanie błędów jakich dopuściła się PPS w okresie rozbiorowym na drodze rozwoju Polski. Różnica ta w okresie rozbiorowym i popełniana przez obecnych wodzów WRN jest taka, że niepodległość Polski według WRN byłaby wielekroć bardziej ściśnięta sznurem angloamerykańskiego imperializmu aniżeli była ściśnięta niepodległość Drugiej Rzeczypospolitej przez kapitał międzynarodowy.

Niepodległość oparta na gruncie społecznego panowania burżuazji stanowiła faktycznie treść polityki niepodległościowej PPS okresu rozbiorowego, niepodległość pod kuratelą i patronatem najsilniejszego imperializmu, stanowiła treść faktyczną polityki WRN w okresie hitlerowskiej okupacji. Z tego, za przeproszeniem, niepodległego stanowiska wodzowie WRN łącznie z całym obozem reakcji nie tylko nie wyszli po dzień dzisiejszy, ale rozwinęli je konsekwentnie przechodząc do obozu imperialistycznych podżegaczy wojennych. Sprawa niepodległości narodowej w pojęciu burżuazji straciła na znaczeniu, zeszła na drugi plan w jej polityce wewnętrznej i zagranicznej. Niepodległość była dla kapitału sprawą wtórną, dobrą i pożyteczną o ile ułatwiała jej eksploatację klasy pracującej. W okresie kiedy panowaniu kapitalizmu nie zagrażało niebezpieczeństwo ze strony klasy robotniczej i mas ludowych, wtedy warstwy te, reakcja, były zainteresowane w niepodległości swego kraju. Dzisiaj, ogarnięta obawą, że klasa robotnicza stojąc na czele ruchów ludowo-demokratycznych obali jej panowanie i przeprowadzi zasadnicze reformy społeczne, ucieka reakcja pod skrzydła potęg zagranicznych, wyrzeka się suwerenności narodowej, za pomoc w walce z rewolucyjnym ruchem, za uzbrojenie swych policjantów, za kredyty i pożyczki. Porzucone przez reakcję sztandary wolności przejęła klasa robotnicza w pełni zagrożonych przez imperializm (???). Fakt ten jest bardzo wymowny dla obecnego okresu historycznego, stanowi zasadnicze znamię nowego okresu, jaki zaistniał w rezultacie rewolucji listopadowej i zwycięstwa socjalistycznego w Związku Radzieckim i w wyniku drugiej wojny światowej i zerwania łańcucha imperialistycznego w szeregu krajów europejskich, które oparły swoje podstawy społeczno-polityczne na zasadzie demokracji ludowej. Ta okoliczność, że klasa robotnicza przejęła sztandary niepodległości i suwerenności wybitnie podnosi jej rolę w narodzie, ułatwia, pomnaża wybitnie możliwości walki z reakcją, z imperializmem, hasło obrony suwerenności, hasło walki społecznej, walki z monopolami kapitalistycznymi, zawiera w sobie głę­boką treść rewolucyjną. Dalsze posunięcia w układzie sił klasowych na rzecz rewolucyjnych sił w każdym kraju, jak i wzmocnienie pokoju związane jest bardzo ściśle z realizacją wspomnianych haseł. Sztandary niepodległości i suwerenności, których broni klasa robotnicza przed amerykańskim i angielskim imperializmem i przed ulegającą mu reakcją we własnych krajach, staje się orężem w walce o obalenie systemu kapitalistycznego, o władzę ludową. Dlatego nie bronią obecnie tych sztandarów ani polska emigracja WRN, ani międzynarodowi przywódcy prawego skrzydła socjaldemokracji. Nad narodem każdego kraju rozwijają je tylko robotnicy partii marksistowskiej i ludowe demokracje. Niepodległość i suwerenność Polski zabezpieczyły tylko na drodze sojuszów międzypaństwowych zawartych ze Związkiem Radzieckim i krajami demokracji ludowej. Sojusz polsko-radziecki jest potrzebą naszej polityki zagranicznej, jest podstawą całości i bezpieczeństwa naszych granic, podstawą naszej suwerenności pań­stwowej i narodowej. Studiując historię sojuszy międzypaństwowych i historię wojny aż do ostatniej wojny światowej, przekonywujemy się, że sojusze zawierane do tego czasu nie gwarantowały ich sojusznikom ani bezpieczeństwa granic, ani niepodległości i suwerenności narodów, zwłaszcza małych i słabych, dlatego więc my przywiązujemy wagę do sojuszu polsko-radzieckiego i do sojuszu z krajami demokracji ludowej, znamy przecież historię sojuszów. Przywiązujemy tak wielką wagę do sojuszu polsko-radzieckiego dlatego, że sojusz ten jest inny, nie podobny do tych jakie znamy z historii, znamy bowiem starą historię sojuszów, a nową dopiero tworzymy. Stara historia sojuszów dowodzi, że państwa, które zawierały między sobą sojusz kierowały się przeważnie dążeniami zaborczymi lub traktowały sojusz jako taktyczne posunięcie swojej polityki. Taki sojusz nie mógł być trwały ze wzglę­du na swoje założenia. Każdy z kontrahentów zawierających sojusz zakładał, że w wypadku zmiany układu sił na szerokiej arenie międzynarodowej lub dla innych przyczyn mogących przynieść korzyści zerwie sojusz bez mrugnięcia okiem.

Nie ma w sojuszach zawieranych przez państwa kapitalistyczne (…). Znacznie odmienny charakter ma nasz sojusz zawierany między państwami, które uwolniły się spod panowania kapitalistycznego. Do czasu II wojny światowej na kuli ziemskiej znajdowało się tylko jedno państwo (?) – Związek Radziecki. Dopiero w rezultacie ostatniej wojny światowej kilka narodów zrzuciło rząd kapitalistyczny, zbudowało ustrój demokracji ludowej. W krajach tych doszli do władzy ludzie pracy z klasą robotniczą na czele i w związku z tym w sojuszu międzynarodowym otwarta została nowa, nieznana karta. Państwo demokracji ludowej związało się więzami sojuszu z państwem socjalistycznym, z Rosją Radziecką oraz powiązały się sojuszami między sobą. Zaistniały więc dwa typy międzynarodowych sojuszów: kapitalistyczno-imperialistyczny i socjalistyczno-demokratyczny.

Istota sojuszu socjalistyczno-demokratycznego polega na tym, że państwa, które wchodzą w taki sojusz nie stawiają przed sobą żadnych celów zaborczych w stosunku do tych krajów, zobowią­zują się tylko do wzajemnej obrony przed napaścią, że nie żywią one wobec siebie żadnych wrogich zamiarów i niezależnie od swojej siły uważają się za równe. Sojusz oparty na takiej podstawie może trwać mocno i niezmiennie, bo nie podrywają je żadne sprzeczności interesów tych państw, które je związały. Podstawą trwałości takiej demokracji są przede wszystkim wszystkie marksistowskie partie robotnicze, kierujące się wspólnie w swej pracy i w walce ideologią marksistowskiej klasy robotniczej. Dlatego uważam, że są one główne i tworzą podstawy niepodległości i suwerenności Polski, uważamy je za najważniejszy czynnik zabezpieczający nienaruszalność tych granic.

Tak po krótce można ująć zagadnienie tradycji obydwu nurtów polskiego ruchu na froncie walki o niepodległość Polski. Uświadomienie sobie tego zagadnienia, zrozumienie istoty błędów popełnianych tak przez PPS jak i poprzedników naszej partii, zrozumienie zdradzieckiej polityki niepodległościowej uprawianej przez przywódców WRN-owskich i przez cały obóz polskiej reakcji pozwoli na wytworzenie jednolitego poglądu na przyszłość i teraźniejszość, na wytworzenie wspólnej postawy ideologicznej, które jest konieczne w momencie zjednoczenia obu partii. Zagadnienia ideologiczne stanowią bowiem podstawę ruchu robotniczego, są najważniejsze dla partii robotniczych w przebudowie stosunków społecznych . Problem ten stoi przed nami w skali wyższej i staje się bardziej palący, bowiem zjednoczenie w jedną partię tych nurtów ideologicznych, które płyną już dzisiaj jednym korytem, lecz jeszcze nie przestały być odrębne stały się bardzo żywotne. Jest rzeczą jasną, że problem ideologicznego scalenia obu partii wymaga wiele czasu i bynajmniej nie będzie zakończony przed zakończeniem wspólnej postawy ideologicznej, wobec różnorodnego zagadnienia wysuwać się będzie w szeregach zjednoczonej partii.

Nie ma różnicy między nami i PPS odnośnie tego, że zjednoczoną partię należy opierać na ideologicznych fundamentach marksizmu, uwzględniając jego rozwinięcie przez Lenina i Stalina. Jest to również nasz własny dorobek osiągnięty w okresie dotychczasowego budownictwa Polski Ludowej. Teorie marksizmu wówczas mogą być twórczą siłą, kiedy są dopełniane nową treścią opartą na podstawie poprzedniego doświadczenia życia. Obecny okres historyczny różni się nie tylko od okresu, w którym Marks i Engels tworzyli marksizm, ale różni się od okresu, kiedy Lenin po raz pierwszy w historii ludzkości zaczął teorie marksistowskie wcielać w życie. Marks i Engels żyją w okresie postępowego kapitalizmu, Lenin żyje w okresie niepodzielnego panowania imperializmu. Zrozumiałe więc jest, że teoria leninizmu i marksizmu nie może być nauką raz na zawsze zakończoną, ale należy ją nieustannie rozwijać i równocześnie przy jej pomocy zmienić rzeczywistość na nową i lepszą. Daremne byłoby wertowanie wszystkich dzieł klasyków marksizmu w poszukiwaniu opisów takich zmian ustrojowych i form sprawowania władzy na drodze do socjalizmu, jakie mają tak u nas jak i w innych krajach demokracji ludowej. Socjalizm jest ideą wspólną dla klasy robotniczej wszystkich krajów, lecz droga do socjalizmu nie jest i nie może być jednakowa dla każdego okresu historycznego. Klasa robotnicza Rosji doszła do władzy drogą rewolucji ustanawiając dyktaturę proletariatu jako formę władzy państwowej. Dwadzieścia siedem lat później klasa robotnicza Polski znalazła się również u steru władzy państwowej nie przechodząc przez rewolucję i dzieląc się władzą z innymi warstwami pracującymi przy zachowaniu dla siebie roli przodującej. Nie oznacza to wcale, że klasa robotnicza Rosji mogła zdobyć i utrzymać władzę bez rewolucji i dyktatury proletariatu. Klasa robotnicza Rosji dochodziła bowiem do władzy w różnych okresach historycznych przy różnym układzie sił klasowych, w okresie niepodzielnego panowania imperializmu, kiedy leninizm i marksizm znajdowały się jeszcze w stadium rozwoju. Rewolucja proletariatu była jedynym sposobem obalenia kapitalizmu do objęcia władzy przez partię robotniczą. Partie robotnicze, które w tym czasie negowały konieczność rewolucji i mówiły, że do władzy można iść drogą powszechnego głosowania, były w błędzie, przykłady te dawało życie. Do czasu II wojny światowej w żadnym kraju klasa robotnicza nie doszła do władzy w drodze parlamentarnej. Tylko klasa robotnicza dawnej Rosji zdobyła władzę państwową na drodze rewolucji i utrzymała na drodze dyktatury proletariatu.

Klasa robotnicza Polski i innych krajów demokracji ludowej mogła dojść do decydującego współudziału w sprawowaniu władzy bez rewolucji i bez dyktatury proletariatu tylko dlatego, że Zwią­zek Radziecki w stopniu decydującym przyczynił się do rozgromienia hitleryzmu. Sprawiedliwa wojna przeciw okupantowi i na skutek udziału w niej Związku Radzieckiego jako państwa socjalistycznego nie mogła nie mieć cech ideologicznych, nie mogła nie nosić charakteru społeczno-wyzwoleńczego. W drugiej wojnie światowej ścierały się ze sobą nie tylko państwa imperialistyczne, lecz również dwa światy ideologiczne – światy imperialistyczne walczyły między sobą o nowy podział rynków zbytu i podziału surowców, o zdobycie hegemonii i panowanie nad słabszym, podczas gdy świat socjaldemokracji walczył o wolność narodów, o zniszczenie faszyzmu, o demokrację i o oparcie stosunków między narodami świata na zasadach twórczego pokoju. Zwycięska wojna narodowo-wyzwoleńcza, wojna z hitleryzmem pozwoliła u nas i w innych krajach demokracji ludowej na dojście do władzy bez rewolucji po pierwsze dlatego, że brał w niej udział Związek Radziecki, którego armia wyzwoliła demokrację ludową.

Po drugie dlatego, że w wojnie tej wzięły najaktywniejszy udział siły rewolucyjne i postępowe krajów okupowanych przez Niemców i po trzecie dlatego, że poważna część reakcji tych krajów zblokowała się z hitleryzmem i łącznie z nim musiała być rozgromiona.

Do systemu demokracji ludowej doszło tylko w tych krajach, w których narodowe siły rewolucyjno-demokratyczne związały się bezpośrednio w jednych szeregach bojowych z Armią Radziecką i z nią walczyły o wyzwolenie swoich krajów spod okupacji niemieckiej. Kraje te znalazły się więc w sytuacji o wiele dogodniejszej, niż siły wsteczne i reakcyjne. Związek Radziecki nie mógł być oparciem sił rewolucyjno-demokratycznych we Francji i we Włoszech, które również wzięły przodujący udział w walce zbrojnej o wyzwolenie swoich krajów z hitlerowskiej okupacji. Nie zdołały złamać rodzimej reakcji dlatego, że znalazła ona pomoc i oparcie w jego rządzie i Ameryce. Wskutek tego wojna narodowo wyzwoleńcza nie mogła tam spełnić funkcji: rewolucji społecznej, chociaż w rezultacie tej wojny i w rezultacie ofiar i najaktywniejszej walki z okupantem, prowadzonej przez partie komunistyczne tych krajów, rewolucyjno-demokratyczny ruch społeczno-wyzwoleńczy, siły partii komunistycznych niezmiernie wzrosły w tych krajach. Dyktatura proletariatu rodzi się z okowów i kontrrewolucyjnych walk kapitalistycznych i obszarniczych warstw posiadających, które zostały wywłaszczone ekonomicznie i pozbawione władzy politycznej i opory reakcji przeciwko reformom społecznym w krajach demokracji ludowej były bez porównania słabsze od oporu reakcji rosyjskiej w latach rewolucji w Rosji, a siły klasy robotniczej tych krajów były znacznie większe, a warunki złamania oporu reakcji znacznie lepsze. Opór reakcji w krajach demokracji ludowej był nie tylko dlatego słabszy, że siły klasy robotniczej były większe w związku z tym, że kraje demokracji ludowej wyzwolone zostały przez Armię Radziecką, reakcja miała mniej siły oporu i dlatego, że w rezultacie związanie się z hitleryzmem i współdziałanie z okupantem oraz bierność wobec walki narodowo wyzwoleńczej, prowadzonej przez masy ludowe została podcięta, została odizolowana w pokaźnym stopniu od narodu. W tych warunkach w krajach demokracji ludowej nie zaistniała konieczność łamania oporu reakcji na drodze dyktatury proletariatu. Na przykładzie Rosji i krajów demokracji ludowej widzimy jak w różnych okresach historycznych zmieniają się drogi prowadzące klasę robotniczą do władzy, jak różna może być droga do socjalizmu, jak trzeba i należy rozwijać teorię marksistowską. Na przykładzie tym widzimy, jak śmieszne byłoby uważać, że siły polityczno-społeczne w krajach demokracji ludowej w rezultacie zmieszania teorii socjaldemokratycznych, partii reformistycznych z teoriami partii komunistycznych. Partie komunistyczne w różnych krajach mogły popełniać i popełniały błędy.

(Teoria marksizmu mogła być i jest niedoskonałą mimo całej swojej doskonałości). Lecz socjaldemokratyczny reformizm w każdym okresie historycznym zajmował z gruntu fałszywe stanowisko i głosił z gruntu fałszywe teorie. Nie może więc być mowy o jakimś połączeniu oportunizmu z rewolucjonizmem przy szukaniu źródeł oceny społeczno-politycznego systemu demokracji ludowych. System ten wypływa bowiem ze źródeł marksizmu-leninizmu i jego istotą jest rewolucja.

[…]

 

WYJAŚNIENIE SEKRETARZA GENERALNEGO KC PPRWŁADYSŁAWA GOMUŁKI W ZWIĄZKU Z JEGO REFERATEM I PROJEKTEM REZOLUCJI BIURA POLITYCZNEGO

 

Do przedłożonego mi na piśmie stanowiska, zajętego przez członków Biura wobec mojego referatu na Plenum KC Partii, ustosunkowuję się jak poniżej:

W referacie mówię, że:

” … z chwilą powołania jednej partii klasy robotniczej zostanie zamknięty historyczny okres rozbicia i podziału polskiego ruchu robotniczego na dwa nurty polityczne, podziału trwającego bez przerwy od paru dziesiątek lat. Jednoczące się partie nie mogą nie ustosunkować się do tego okresu. Muszą one zanalizować przyczyny poprzedniego rozbicia, ocenić własną przeszłość, poznać błędy i zasługi swoich poprzedników… W dotychczasowej kampanii zjednoczeniowej nie jeden raz padały stwierdzenia, że zjednoczoną partię oprzemy na najlepszych tradycjach polskiego ruchu robotniczego. Jest to stwierdzenie ogólne, które trzeba skonkretyzować, jakie tradycje uważamy za najlepsze i pragniemy je kontynuować, a jakie uważamy za szkodliwe i pragniemy z nimi zerwać”.

Wyrażona w tych zdaniach myśl nie powinna budzić najmniejszej wątpliwości odnośnie tego, że wskazuje na potrzebę zanalizowania całej przeszłości polskiego ruchu robotniczego, a nie tylko poszczególnych fragmentów. Nie oznacza to jednak, że postawiłem takie zadanie przed sobą, że mój referat miał wyczerpać to zagadnienie. Wprost przeciwnie, postawiłem przed sobą tylko określone zadanie zanalizowania niektórych fragmentów przeszłości ruchu robotniczego, a nie jego całości. Podkreśliłem to wyraźnie w swoim referacie następującymi słowami:

„Mówiąc o tradycjach polskiego ruchu robotniczego, pragnę poświęcić nieco uwagi zagadnieniu, które było przedmiotem licznych sporów między SDKPiL a PPS. Mam na myśli spór dotyczący zagadnienia niepodległości Polski”.

Stawianie mi zarzutu z tego powodu, że w referacie nie ująłem całości tradycji polskiego ruchu robotniczego wydaje mi się dosyć dziwne, gdyż – po pierwsze- jest to zagadnienie niezmiernie obszerne, a ja miałem niewiele czasu na przygotowanie referatu – a po drugie – w naszej dotychczasowej praktyce nigdy nie robiono zarzutów członkom Biura z tego powodu, że omawiając określony problem, czy to w prasie, czy na zebraniach, nie wyczerpali wszystkich fragmentów składających się na jego całość. Nie podzielam również poglądu towarzyszy, że niepostawienie w całej rozciągłości zagadnienia tradycji musiało prowadzić do zniekształcenia tradycji. Sprawa tradycji polskiego ruchu robotniczego była omawiana wielekroć przez naszych towarzyszy w sposób fragmentaryczny, a przecież nigdy nie twierdziliśmy, że powodowało to zniekształcenie tradycji.

Ad pkt 2.

Podtrzymuję twierdzenie zawarte w referacie, że „w sprawie niepodległości Polski PPS wykazała wiele realizmu politycznego, odczuwała o wiele lepiej rzeczywistość polityczną aniżeli SDKPiL”. Podtrzymuję to wszystko, co powiedziałem w referacie odnośnie stosunku SDKPiL do sprawy niepodległości Polski. Sformułowane w referacie twierdzenia można by tylko zaostrzyć wieloma cytatami z wydawnictw SDKPiL za cały czas jej działalności w rodzaju takich, jak „żakowskie fantazje na konto odbudowania Polski” oraz „utopii w rodzaju wskrzeszenia Polski”. SDKPiL kierując się fałszywymi założeniami Róży Luksemburg w ocenie imperializmu, nie znajdowała żadnych możliwości zaistnienia niepodległej Polski w warunkach kapitalizmu. Fakt odzyskania przez Polskę niepodległości państwowej dowiódł, że SDKPiL wykazała mniej realizmu politycznego od PPS, że gorzej od niej oceniała rzeczywistość polityczną. Nie zmienia tego ani na jotę twierdzenie towarzyszy, że „koncepcję PPS można określić jako realistyczną tylko w sensie jej zbieżności z koncepcją polityczną części burżuazji polskiej”. Z powyższego twierdzenia można wysnuć tylko dodatkowy wniosek, że SDKPiL w kwestii niepodległości Polski wykazała mniej realizmu od części burżuazji polskiej.

Nie zgadzam się również z tezą, że „koncepcja niepodległoś­ciowa PPS zbankrutowała”. Powstaje bowiem pytanie, czyja koncepcja zwyciężyła? Wobec faktu powstania niepodległego pań­stwa polskiego można powiedzieć, że zbankrutowała koncepcja SDKPiL, opierająca się na założeniu, że w epoce imperializmu niemożliwe jest zdobycie niepodległości Polski.

W koncepcji niepodległościowej PPS górowała ponad wszystko niepodległość, nie drogi, które miały ją zaprowadzić do niepodległości. W latach poprzedzających wybuch pierwszej wojny światowej i w okresie jej trwania koncepcja niepodległościowa PPS opierała się na współdziałaniu z imperializmem austriackoniemieckim przeciwko imperializmowi rosyjskiemu. Byłoby jednak błędem gdyby z tego faktu wyciągać wniosek, że współdziałanie PPS z imperializmem austriacko-niemieckim zajmowało naczelne miejsce w polityce PPS. Naczelne miejsce zajmowało bowiem hasło niepodległości. Koncepcja niepodległościowa PPS była koncepcją burżuazyjną, nacjonalistyczną, i jako taka nie zbankrutowała, lecz zwyciężyła w 1918 roku. Nie zmienia tego wcale fakt, że Polska odzyskała niepodległość na skutek rewolucji rosyjskiej i ruchów rewolucyjnych w Europie.

Burżuazyjno-nacjonalistyczny charakter koncepcji niepodległoś­ciowej PPS wypływał z liberalno-burżuazyjnej ideologii tej partii. PPS zakładała możliwość stopniowego zdobywania władzy politycznej przez klasę robotniczą w ramach ustroju kapitalistycznego i stopniowego przechodzenia do ustroju socjalistycznego. Naczelnym warunkiem rozwoju tego procesu zdobywania władzy, czyli pierwszym i głównym warunkiem wkroczenia na drogę prowadzącą do ustroju socjalistycznego, musiała być niepodległość państwowa. Przy takim podejściu do sprawy ustroju socjalistycznego PPS z góry zakładała burżuazyjną treść niepodległości Polski, jak również z góry podporządkowywała walkę klasową robotników o wyzwolenie społeczne walce o niepodległość narodową. Odrzucała ona dlatego hasło samostanowienia narodów, interpretując go w stosunku do Polski tylko w sensie niepodległości państwowej.

Zgadzam się z tym, że nieścisłe, a więc i niesłuszne jest sformułowanie użyte przeze mnie w referacie, iż „walka o niepodległość należy do pięknych tradycji PPS, które winniśmy złożyć u podstaw Zjednoczonej Partii”. Trzeba jednak posiadać dużo złej woli i stronniczości, aby, nie zważając na całość referatu, wyprowadzić z tego sformułowania wniosek, że pragnę złożyć u podstaw Zjednoczonej Partii „szowinistyczno-burżuazyjną koncepcję niepodległości PPS”. Mówiąc o pięknych tradycjach walki niepodległościowej PPS nie miałem na myśli żadnej określonej Polski, prowadzoną przez PPS-owców i przez określone PPS-owskie organizacje. Walka taka miała miejsce w latach 1905-6 i łączyła się z walką rewolucyjną klasy robotniczej w Rosji, podważała podstawy panowania caratu. Do pięknych tradycji walk niepodległościowych pepesowców zaliczyć należy i walkę w latach 1917-18 z okupantem austriacko-niemieckim. Za przykład podać można Mariana Buczka, jako członka Pogotowia Bojowego PPS.

Ad pkt 3.

Nie podzielam zdania Towarzyszy, że zawarta w moim referacie ocena SDKPiL jest błędna, na skutek jakoby „jaskrawego uproszczenia”. W referacie, podnosząc dodatnie strony SDKPiL mówię:

„SDKPiL była rewolucyjną partią robotniczą i przeciwstawiała się jak najostrzej wszelkiemu uciskowi, a więc i uciskowi narodowemu. SDKPiL była zdecydowanym wrogiem imperializmu, nienawidziła caratu i wszelkiej formy tyranii, dążyła do ustroju sprawiedliwości społecznej, do socjalizmu… Jej zasługą jest to, że reprezentowała w polskim ruchu robotniczym ideę głębokiego internacjonalizmu i międzynarodowej solidarności klasy robotniczej, że wszczepiła robotnikom nienawiść do imperializmu, do wszelkiego ucisku i gwałtu”.

Trzeba mieć całkowicie złą wolę, aby z zawartej w moim referacie oceny SDKPiL wyprowadzić wniosek, że ocena ta jest błędna i „jaskrawo uproszczona”. Można naturalnie szeroko rozbudować każde zawarte w referacie zdania o SDKPiL, charakteryzujące tak dodatnie jak i ujemne cechy tej partii. Na tle tego, co powiedziałem o SDKPiL i o PPS nie można jednak wyciągnąć wniosku, że zatarłem podstawowe przeciwieństwo między SDKPiL i PPS polegające na tym, że „SDKPiL reprezentowała rewolucyjny, klasowy nurt w polskiej klasie robotniczej w przeciwień­stwie do reformistycznego i nacjonalistycznego kierunku PPS”. W referacie stwierdzam bowiem wyraźnie, że „PPS wybrała burżuazyjną, szowinistyczną a nie proletariacką drogę do niepodległości”.

Ad pkt 4.

Stoję na stanowisku, że programowym hasłem partii robotniczych narodów ujarzmionych winno być hasło samookreślenia aż do oderwania. Uważam za niesłuszne, iż PPS zastąpiła to hasło w swoim programie hasłem niepodległości, chociaż uważam, że słuszny był jej pogląd, iż naród polski i polska klasa robotnicza, gdy znajdzie się w momencie dojrzałym do samookreślenia, wybierze niepodległość państwową. Uzasadniłem to w referacie. Twierdzenie Towarzyszy, że teza moja „zawiera faktyczną akceptację stanowiska pepesowskiego, zmierzającego do niepodległości państwowej, sprzęgniętej z imperializmem i przeciwstawnej Rosji, choćby rewolucyjnej” – jest niesłuszne. Krytykuję bowiem ostro pepesowską drogę do niepodległości, kiedy mówię, że „podstawowym błędem PPS było to, że dążenie swoje do niepodległości Polski oparła nie na solidarności i współdziałaniu z rewolucyjną klasą robotniczą innych krajów, a przede wszystkim z rosyjską klasą robotniczą… lecz nadzieje na niepodległość związała ona z wojną imperialistyczną między zaborcami Polski”. Jakże więc można wyprowadzać wniosek o akceptacji „stanowiska pepesowskiego, zmierzającego do niepodległości państwowej, sprzęgniętej
z imperializmem”.

Nigdy nie podchodzę do zagadnień społecznych w sposób abstrakcyjny, konkretnych spraw nie odrywam od konkretnej sytuacji i momentu historycznego. Nigdy też nie zapominam jednak o tym, że na konkretną sytuację i konkretny moment historyczny składa się również stanowisko narodu polskiego i polskiej klasy robotniczej. A o tym zdają się zapominać niektórzy towarzysze.

Tak w polskim jak i międzynarodowym ruchu robotniczym istniał przez wiele lat pogląd, że rewolucja socjalistyczna ogarnie całą Europę mniej więcej w jednym momencie. Jest rzeczą jasną, że gdyby w okresie I wojny światowej zwycięska rewolucja socjalistyczna ogarnęła całą Europę, a nawet tylko Rosję, Austrię i Niemcy, to wówczas nie mogłaby pominąć i Polski. W takiej konkretnej sytuacji samookreślenie narodu polskiego poszłoby po innej drodze niepodległościowej. Lecz zakres zwycięskiej rewolucji socjalistycznej sprowadził się wówczas tylko do Rosji. Wobec nastrojów istniejących w polskiej klasie robotniczej i w całym polskim narodzie hasło samookreślenia w zetknięciu z rzeczywistością europejską z okresu I wojny światowej, mogło być słusznie zastosowane tylko przez rzucenie hasła niepodległości Polski. Nie zrobiła tego SDKPiL nie tylko na skutek swych błędnych teorii, lecz i dlatego, gdyż uważała, że w momencie rewolucji socjalistycznej w Rosji hasło niepodległości Polski oznaczałoby zdradę rewolucji. Był to największy błąd SDPKiL, który w stopniu bardzo poważ­nym wpłynął na rozwój sytuacji w Polsce. Hasło niepodległości Polski mogło mieć głęboko rewolucyjny charakter, mogło pozwolić SDKPiL skupić wokół siebie nie tylko większość klasy robotniczej, lecz nawet większość narodu. W ówczesnej sytuacji, wobec głębokich dążeń niepodległościowych w narodzie polskim i wysokiej fali walk mas pracujących przeciwko kapitalistom i obszarnikom, stanięcie na gruncie niepodległości przez SDKPiL spowodowałoby wzrost sił rewolucyjnych w Polsce i przez to samo wzmocnienie rewolucji rosyjskiej. SDKPiL nie chciała się jednak liczyć z niepodległościowymi nastrojami mas pracujących, co przyniosło tylko szkodę w walce społeczno-wyzwoleńczej w Polsce.

Wobec spraw konkretnych należy zająć konkretne stanowisko. Trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, czy w okresie I wojny światowej w warunkach istniejących w Polsce i w Europie było słuszne wysuwanie hasła niepodległości Polski, czy też hasło takie należy uważać za błędne i za szkodliwe. Nie można uprawiać polityki chowania głowy w piasek.

Ad pkt 5.

Uważam, że stosunek KPP do zagadnienia niepodległości Polski najlepiej można przedstawić przez przytoczenie uchwał dotyczących niepodległości, lub bezpośrednio związanych z tym zagadnieniem podejmowanych przez najwyższe i kierownicze instancje partyjne KPP na całej przestrzeni jej działalności.

Platforma polityczna uchwalona w grudniu 1919 roku na I Zjeździe KPRP głosi:

„W okresie międzynarodowej rewolucji socjalnej burzącej podstawy kapitalizmu, proletariat polski odrzuca wszelkie hasła polityczne, jak autonomię, usamodzielnienie, samookreślenie oparte na rozwoju form politycznych okresu kapitalistycznego… Proletariat zwalczać będzie wszelkie próby stworzenia burżuazyjnej, kontrrewolucyjnej armii polskiej, wszelkie wojny o granice narodowe… Cała władza musi przejść w ręce proletariatu miast i wsi zorganizowanego w Radach Delegatów Robotniczych… Bezpośrednim zadaniem partii jest… współdziałać w połączeniu się Rad Delegatów Robotniczych miast i wsi całego kraju w jeden wielki scentralizowany organizm, zdolny do objęcia całej władzy w ścisłej łączności z rządami proletariackimi i Radami Robotniczymi innych krajów”.

Nie trzeba dowodzić że platforma polityczna I Zjazdu KPRP jest prostym przedłużeniem linii politycznej SDKPiL. Negatywny stosunek KPRP do niepodległości Polski stał się m.in. główną przyczyną rozbicia Rad Delegatów Robotniczych w Polsce, działających w 1918-19 roku.

II Zjazd KPRP odbyty w sierpniu 1923 roku przeprowadza zasadniczą rewizję uchwał I Zjazdu. W sprawie niepodległości Polski głosi on, że:

„nie ma fundamentu dla trwałej niepodległości narodu polskiego, jak zwycięstwo rewolucji proletariackiej w Europie i w imię haseł wypisanych na starych sztandarach niepodległościowych – ‚za waszą wolność i naszą’ – ‚wolni z wolnymi, równi z równymi’. Wysuwa on hasło: oparcia bytu Polski na bratnim sojuszu z rewolucją niemiecką i rosyjską, na utworzenie Federacji Wolnych Republik Robotniczo-Chłopskich Europy”.

Stanowisko II Zjazdu KPRP w kwestii narodowościowej:

„Zupełna wolność narodowa Ukraińców, Białorusinów, Litwinów, ich całkowite prawo do ziemi ich ojców, do połączenia z ich braćmi po drugiej stronie słupów granicznych”.

Stojący całkowicie na gruncie ówczesnej granicy polsko-nieniemieckiej II Zjazd KPRP wysuwa tylko żądanie „zupełnej swobody rozwoju narodowego ludności niemieckiej”. Nie podaje on w wątpliwość polskości Górnego Śląska ani też innych ziem polskich b. zaboru pruskiego.

Stosunek do innych stronnictw określa następujące sformułowanie:

„II Zjazd KPPR zwraca się do wszystkich stronnictw, w których szeregach zorganizowani są również robotnicy i biedni chłopi w pierwszym rzędzie do PPS i ‚Wyzwolenia’ z wezwaniem do tworzenia wspólnego frontu do walki o najbliższe cele mas ludowych Polski”.

II Zjazd nie wysuwa hasła dyktatury proletariatu, a tylko hasło „rządu robotniczo-chłopskiego opartego organizację robotników i chłopów”.

Do uchwał II Zjazdu KPRP nie można mieć żadnych zasadniczych zastrzeżeń. Niestety II Zjazd KPRP poddany został ostrej krytyce przez następne zjazdy KPP, które przekreśliły stanowisko II Zjazdu w podstawowych zagadnienia.

III Zjazd KPP, odbyty w marcu 1925 roku, stawia pierwszy zdecydowany krok podważający prawa Polski do Górnego Śląska i Pomorza, stwierdza on bowiem, że:

„Posiadanie przez Polskę ziem b. zaboru pruskiego jest źródłem stałego przeciwieństwa pomiędzy burżuazją Polską a burżuazyjnymi Niemcami… Sprawa zjednoczenia Górnego Śląska… nie może być rozwiązana pokojowo… W jeszcze większym stopniu dotyczy to przynależności Pomorza, które dla Polski jest sprawą dostępu do Bałtyku, dla Niemiec – połączenia lądowego z Prusami Wschodnimi. Gdy Niemcy dążą do rozwiązania kwestii przez odebranie z powrotem ‚korytarza’, Polska chciałaby rozwiązać ją drogą dalszych aneksji – wcielenia Gdańska i Prus Wschodnich. W sprawach tych każdy z dwóch rządów ma za sobą jednolity front partii burżuazyjnych i socjal-patriotycznych swego kraju. W Polsce haniebną rolę na tle walk imperialistycznych polsko-niemieckich odegrała PPS, która w okresie plebiscytowym na Górnym Śląsku ręka w rękę z Korfantym uprawiała wściekłe szczucie nacjonalistyczne i niosła zarazę nienawiści narodowej w szeregi robotnicze. Również obecnie PPS popiera hecę szowinistyczną burżuazji polskiej, zmierzającej do najazdu zbrojnego na Prusy Wschodnie. Nierozerwalny w ramach ustroju kapitalistycznego konflikt polsko-niemiecki przykuł Polskę do stóp Francji, która pomogła Polsce zdobyć ziemię b. zaboru pruskiego, a teraz gwarantuje jej zachowanie tych ziem i popiera dalszą ekspansję imperialistyczną Polski… KPP… domaga się zupełnego równouprawnienia języka niemieckiego w polskim szkolnictwie, administracji i sądownictwie, we wszystkich okręgach o mniejszości niemieckiej… KPP demaskuje imperializm obu zwalczających się rządów burżuazyjnych, dążących do wytworzenia stanu wiecznej wojny narodowej na obszarach pogranicznych Polski i Niemiec i wykazuje, że jedyną drogą do położenia kresu temu stanowi rzeczy jest obalenie władzy burżuazji w obu państwach i zdobycie władzy radzieckiej, która jedyna zdolna jest zapewnić obu narodom całkowitą wolność rozwoju narodowego i zgodne współżycie w ramach Związku Republik Radzieckich”.

Z uchwały tej wynika zupełnie niedwuznacznie, że Górny Śląsk i Pomorze zostały zaanektowane przez imperializm polski, a imperializm niemiecki pragnie je tylko odebrać z powrotem. Należy podkreślić, że już na III Zjeździe KPP były składane propozycje, aby na polskiej części Śląska wysunąć hasło samookreślenia. Wprawdzie III Zjazd propozycji tych nie przyjął, lecz tym niemniej w przyjętej rezolucji w sprawie niemieckiej poddał w wątpliwość prawa Polski do rdzennie polskich ziem.

III Zjazd również niedwuznacznie wyraził swój stosunek do zagadnienia niepodległości ówczesnej Polski na marginesie uchwały w sprawie niemieckiej przez stwierdzenie, że jedynie władza radziecka w Polsce i w Niemczech zdolna jest zapewnić obu narodom wolność, rozwój i współżycie w ramach Związku Republik Radzieckich.

II Zjazd zrewidował również stanowisko II Zjazdu w sprawie rządu robotniczo-chłopskiego, dając definicję, że „rządem robotniczo-chłopskim może być tylko rząd dyktatury proletariatu, powstały na gruncie rewolucji” (nie poruszam rewizji innych uchwał, gdyż nie dotyczą bezpośrednio omawianego przez mnie tematu).

W grudniu 1925 roku odbyła się IV Konferencja KPP, która pragnie wyjaśnić stosunek partii do niepodległości Polski. W uchwałach tej Konferencji czytamy:

„Partia musi zrobić jeszcze krok naprzód i stanąć wyraźnie i zdecydowanie na gruncie niepodległości Polski. Bez tego warunku Partia nie zdobędzie większości mas pracujących. Co różni w sprawie Polski robotnika pepesowca, enperowca, chadeka, bezpartyjnego. Od innych robotników różni robotnika komunistę stosunek do obecnego państwa polskiego. Robotnik komunista nie może stać na stanowisku obrony ojczyzny kapitalistycznej, nie może odłączyć sprawy niepodległości od sprawy rewolucji… Dla KPP nie może być obrony niepodległości Polski bez rewolucji proletariatu, jak nie może być rewolucji, która by nie zabezpieczyła i nie utrwaliła niepodległości państwowej narodu polskiego… Tylko takie postawienie sprawy niepodległości Polski przez KPP będzie szczere, mocne, niezłomne i zostanie zrozumiane przez tych robotników i chłopów, którzy dotąd widzieli w nas nie wrogów Polski szlachecko-burżuazyjnej, lecz wrogów niepodległości Polski w ogóle”.

Czy wyżej przytoczone stanowisko KPP do sprawy niepodległości Polski nie może budzić zastrzeżeń? Moim zdaniem winno budzić zastrzeżenie i to nawet zasadnicze.

Ze stanowiska tego i z innych uchwał IV Konferencji wynika, że KPP staje na gruncie niepodległości Polski, lecz tylko Polski Radzieckiej, natomiast nie stoi na gruncie niepodległości tej Polski jaka wówczas istniała. Twierdzenie, że „dla KPP nie może być obrony niepodległości Polski bez rewolucji proletariatu”, że „robotnik-komunista nie może stać na stanowisku obrony ojczyzny kapitalistycznej” wykluczało obronę niepodległości Polski przed imperialistycznym napastnikiem. Gdyby klasa robotnicza miała zastosować się do tez uchwalonych przez IV Konferencję KPP, to w momencie najazdu hitlerowskiego na Polskę powinna wystąpić do walki o dyktaturę proletariatu, a nie do walki z niemieckim agresorem, który likwidował niepodległość Polski niósł całemu narodowi niewolę. Jeśli założymy wariant wojny imperialistycznej, to również teza powyższa jest niesłuszna, gdyż w takim wypadku klasa robotnicza winna walczyć o obalenie kapitalizmu, lecz równocześnie winna stać twardo na gruncie niepodległości. „Porażeńczestwo” i niepodległość, to dwa różne zagadnienia.

Uchwały IV Konferencji KPP w sprawie niepodległości Polski dowodzą czegoś wręcz przeciwnego niż Towarzysze usiłowali dowieść. Wynika z nich bowiem jasno, że KPP stała tylko na gruncie niepodległości Polski Radzieckiej, a takiej Polski przecież nie było. Polska ówczesna była burżuazyjna i KPP nie kryła się z tym, że nie chce bronić niepodległości Polski burżuazyjnej. W stosunku do ówczesnej Polski zajmowała więc stanowisko antyniepodległościowe.

IV Zjazd KPP, odbyty w 1927 roku, przyjął już formalnie hasło samookreślenia aż do oderwania w stosunku do Górnego Śląska.

V Zjazd KPP, odbyty w 1931 roku, a więc w sytuacji, kiedy hitleryzm w Niemczech czynił coraz to większe postępy, stwierdza, że „hasło samookreślenia Górnego Śląska aż do oderwania jest podstawowym hasłem w mobilizacji mas do walki przeciwko faszyzmowi”.

V Zjazd KPP ostro krytykuje stanowisko zajęte przez II Zjazd KPRP w sprawie Górnego Śląska i wyprowadza wniosek, że stanowisko to dowodzi nacjonal-oportunizmu w szeregach partii. Mógłbym zacytować szereg wypowiedzi referenta, który referował zagadnienie „kwestia narodowościowa i zadania KPP”, świadczą­cych dobitnie o negatywnym ustosunkowaniu się do kwestii niepodległości Polski. Nie czynię tego tylko dlatego, że referentem tym był Bratkowski. Nie zmienia to jednak faktu, że V Zjazd przyjął te wypowiedzi za swoje.

VI Zjazd KPP, odbyty w listopadzie 1932 roku, a więc w przededniu objęcia władzy w Niemczech przez Hitlera, przyjął m.in. takie uchwały:

„Imperializm polski ustanowił swe panowanie na Górnym Śląsku na mocy imperialistycznego traktatu wersalskiego, przez zdławienie walki rewolucyjnej proletariatu górnośląskiego, przez oszustwo plebiscytowe, przez rozpętanie nacjonalistycznej, antyniemieckiej nagonki. KPP walczy o prawo każdego narodu ujarzmionego przez imperializm polski do całkowitego samookreślenia tj. aż do oderwania się od państwa polskiego. KPP mobilizuje masy pracujące na Górnym Śląsku jak również na Pomorzu do walki z uciskiem narodowym ludności niemieckiej pod hasłem praw do samookreślenia aż do oderwania od Polski… W stosunku do Gdańska KPP zwalcza narzucone mu jarzmo Polski i Ligi Narodów, zwalcza aneksjonistyczną politykę imperializmu polskiego i uznaje prawo ludności gdańskiej, siłą oderwanej od Niemiec, do ponownego złączenia się z Niemcami”.

W przyjętym przez VI Zjazd KPP projekcie programu partii nie wspomina się w ogóle o kwestii niepodległości Polski, natomiast w dziale „kwestia narodowa” znajduje się punkt następujący:

„Polska Republika Radziecka – zawrze braterski sojusz ze Związkiem Radzieckim i z każdym narodem, który uwolnił się od kapitalizmu na zasadzie dobrowolnego zjednoczenia i centralizacji sił wojskowych i gospodarczych do walki przeciw imperializmowi i do budownictwa gospodarki socjalistycznej, na którym opiera się rzeczywista niepodległość państwa proletariackiego wobec państw kapitalistycznych”.

Sprawa została postawiona jasno. Każdy kto czytał ten projekt programu KPP nie mógł mieć najmniejszej wątpliwości odnośnie tego, że KPP stała na gruncie integralnego wcielenia Polski w skład Związku Radzieckiego.

KPP zmienia swoją linię taktyczną dopiero w 1935 roku, tj. po VII Kongresie Kominternu. Wysuwa żądanie przywrócenia autonomii Górnego Śląska i podkreślając, że „stoi na stanowisku prawa narodów podbitych przez imperializm Polski do samookreślenia aż do oderwania”. Stwierdza, że „popiera hasło autonomii Ukrainy Zachodniej, wysunięte przez inne partie”. Trudno jest mi dociec na podstawie posiadanych materiałów, czy Górny Śląsk i Pomorze nadal są uważane przez KPP za tereny „podbite” przez polski imperializm. Uchwała KC KPP z listopada 1935 roku dyskretnie przemilcza to zagadnienie. W przeciwieństwie do uchwał VI Zjazdu, w wydawnictwach KPP z roku 1935 pojawia się hasło o „wolną i niepodległą Polską Republikę Radziecką”, które należy rozumieć jako hasło strategiczne.

IV Plenum KC KPP, odbyte w 1936 roku, wydaje Manifest w sprawie niepodległości Polski. VI Plenum KC KPP, odbyte w lutym 1937 roku, przemawia już takim językiem, jakim nie przemawiała KPP przez cały czas swej działalności. Tak np. VI Plenum stwierdza:

„Z pomocą Becka faszyzm niemiecki zagarnia Gdańsk, będący bramą wypadową przeciw Polsce, kluczem do rozbioru Rzeczypospolitej Polskiej… Walka, z polityką zdrady narodowej i z reżymem sanacyjnym, oddającym Polskę w pacht Hitlerowi, walka o pokój, o włączenie Polski do porozumienia państw pokojowych, stworzonego przez Francję, Czechosłowację i Związek Radziecki jest dziś najskuteczniejszym środkiem obrony niepodległości Polski przed jedynym jej wrogiem – hitlerowskimi Niemcami… Walcząc o obalenie reżymu sanacyjnego, KPP gotowa jest w odpowiedniej sytuacji poprzeć każ­dy rząd demokratyczny, a więc i rząd stworzony przez partie socjalistyczne i Stronnictwo Ludowe… KPP wzywa partie socjalistyczne i Stronnictwo Ludowe do rozpoczęcia kampanii… o całkowitą amnestię dla więźniów politycznych, o swobodny powrót Witosa, Liebermana i całej emigracji politycznej do kraju”.

Tak przedstawia się prawdziwa historia stosunku KPP do zagadnienia niepodległości Polski i jej stosunku do Śląska i Pomorza.

Biuro żąda ode mnie, abym uznał ocenę KPP, zawartą w moim referacie za błędną. Nie mogę, niestety, podzielić zdania Towarzyszy. Biuro stwierdza, że:

„ztekstu referatu i z ustnych komentarzy tow. Wiesława na posiedzeniu BP w dniu 4 czerwca wynika, że tow. Wiesław zarzuca KPP takie stosowanie hasła prawa do samostanowienia o swoim losie, które faktycznie oznaczało negację niepodległości Polski. Zarzut ten nie odpowiada prawdzie historycznej, nie da się utrzymać w świetle dokumentów i faktycznie akceptuje legendę rozsiewanych przez wrogów klasowych o KPP jako ‚agenturze Moskwy’”.

KPP działała przez 18 lat. Od czasu utworzenia KPRP aż do 1936 roku – przy wyłączeniu II Zjazdu – KPP tak formułowała swoje stanowisko do zagadnienia niepodległości Polski, że nie mogło ono budzić nawet wątpliwości. Stała ona bowiem bądź na gruncie organicznego wcielenia Polski jako republiki radzieckiej w skład Związku Republik Radzieckich, bądź też wysuwała hasło niepodległej Polski Radzieckiej, oświadczając równocześnie, że „dla KPP nie może być obrony niepodległości Polski burżuazyjnej”. Dopiero od 1936 roku a więc ,nie na długo przed rozwiązaniem KPP zmieniła ona swój stosunek do ówczesnej niepodległości Polski, stojąc na. gruncie jej obrony przed hitlerowskim napastnikiem. Począwszy od 1925 roku aż do 1935 czyli przez 10 lat swej działalności KPP bądź kwestionowała prawa Polski do Górnego Śląska i Pomorza, bądź głosiła hasło o ,prawie do oderwania tych terytoriów od Polski, jako anektowanych ‚przez polski imperializm. Oznaczało to niewątpliwie nadużywanie hasła o prawie narodów do samookreślenia aż do oderwania, gdyż hasło takie w ogóle nie mogło być wysuwane ani na Górnym Śląsku ani na Pomorzu. Wysuwanie tego hasła na tych terenach oznaczało niewątpliwie, takie stosowanie hasła prawa do samostanowienia o swoim losie, które faktycznie oznaczało negację niepodległości Polski. Dopiero po VII Kongresie Kominternu KPP zaniechała głoszenia hasła o prawie do samostanowienia aż do oderwania w stosunku do Górnego Śląska i Pomorza. Nie znam żadnych dokumentów, które by stwierdzały, że KPP po swoim VI Kongresie uznała kiedykolwiek później, że hasło o prawie do oderwania się od Polski Górnego Śląska i Pomorza było fałszywe.

Tak przedstawia się prawda historyczna w świetle dokumentów. Kategorycznie odrzucam twierdzenie Towarzyszy członków Biura, że „akceptuję legendę rozsiewanych przez wrogów klasowych KPP” i czuję się tym zarzutem obrażony. Prawdy historycznej nie zmienia twierdzenie Towarzyszy, że hasło samookreślenia Śląska i Pomorza „nosiło obiektywne cechy prowokacji politycznej”. Jeśli tak było, to na gruncie tej „prowokacji politycznej” kierownictwo KPP stało przez 10 lat, a niektórzy członkowie Biura nie przejawili na tyle czujności, aby przeciwstawić się tej prowokacji na zjazdach KPP, w których brali udział.

Nie podejmuję szerszej dyskusji na temat hasła Polskiej Republiki Rad i dyktatury proletariatu, które według zdania towarzyszy było „jedynie słuszne dla całego ówczesnego okresu historycznego”. (rozumiem, że pod pojęciem „ówczesnego okresu historycznego” mają Towarzysze na myśli okres od Rewolucji Listopadowej w Rosji do VII Kongresu Kominternu). Przyznaję, że mam co do tego poważne wątpliwości. Takie wątpliwości miało na pewno również kierownictwo KPP w 1923 roku, gdyż na II Zjeździe nie wysunęło hasła dyktatury proletariatu. Jestem zdania, że w Polsce należało wysunąć hasło rządu robotniczo-chłopskiego (nie utożsamiając tego hasła z dyktaturą proletariatu), co najmniej wówczas, kiedy sanacja zaczęła likwidować demokrację parlamentarną, tj. po przewrocie majowym. Pozwoliłoby to wzmocnić front walki z sanacyjno-faszystowską dyktaturą. Towarzysze twierdzą, że określenie w moim referacie hasła Polskiej Republiki Rad (dyktatury proletariatu) jako sekciarskiego błędu KPP oznacza – niezależnie od moich intencji – „akceptację ówczesnego stanowiska PPS, które sprowadzało się do walki z polskim i międzynarodowym ruchem rewolucyjnym o utrwalenie panowania burżuazji w Polsce”.

Teza ta przypomina mi kapepowską ocenę Brześcia, który miał być „taktycznym manewrem sanacji obliczonym na oszukanie mas”. Zapytuję, czy zmiana orientacji taktycznej KPP po VII Kongresie Kominternu, a zwłaszcza jej deklaracja, że „gotowa jest w odpowiedniej sytuacji poprzeć każdy rząd demokratyczny”, jak też cała linia polityczna KPP w ówczesnym okresie oznaczała „akceptację stanowiska PPS, które sprowadzało się do walki… o utrwalenie panowania burżuazji w Polsce”. Jestem zdania, że w taktyce partii komunistycznych nie może być szablonu. Jeżeli w Polsce wcześniej, aniżeli w innych krajach, doszła do władzy faszystowska reakcja, i zwęziła lub całkowicie zlikwidowała liberalno-burżuazyjne swobody demokratyczne – to partia komunistyczna w Polsce winna wcześniej od innych partii zmienić swoją taktykę i metodę walki z reakcją, winna przystosować swoją linię polityczną do konkretnej sytuacji istniejącej w kraju, uwzględniając naturalnie i międzynarodową sytuację.

Twierdzą Towarzysze, że „konieczność krytycznej oceny całego okresu działalności KPP… nie upoważnia do jej potępienia w czambuł”. Zgadzam się całkowicie z tym stanowiskiem i wyraziłem go w referacie. Niejednokrotnie też wskazywałem na słuszną, patriotyczną postawę zajętą przez kapepowców w okresie najazdu hitlerowskiego na Polskę. Tylko dla tej przyczyny, że kilkakrotnie już o tym mówiłem, opuściłem w swym referacie na Plenum ustęp, który poprzednio napisałem, o treści nastę­pującej:

„Jak zdrowy był duch klasowy członków KPP, jak od interesów Polski umieli oni odróżniać swoje krzywdy, doznane od rządów sanacyjnych, świadczy fakt, że znajdując się w liczbie kilku tysięcy w więzieniach w momencie, kiedy hitleryzm zagrażał Polsce, wyrazili oni gotowość walki z bronią w ręku w obronie niepodległości, deklarując chęć wstąpienia w szeregi Armii Polskiej. Jak wielką nienawiścią pałała do nich reakcja świadczy fakt, że propozycję tę odrzuciła”.

Zgadzam się też z tym, że mimo wszystkich swych błędów „KPP była jedyną rewolucyjną partią klasy robotniczej w okresie międzywojennym”. Ta sama myśl zawarta jest w moim referacie, w którym mówię o walce KPP z reżymem sanacyjnym, o wychowaniu kapepowców w duchu nieugiętej walki klasowej, o przejściu przez więzienie masy członków KPP, o jej walce z antysowietyzmem. Charakterystyka PPS w przeciwstawieniu do KPP wyrażona jest dobitnie w następującym zdaniu mego referatu: – Największą zasługą KPP jest jej nieugięta walka z antysowietyzmem, który stał się przewodnią linią polityczną nie tylko sanacji i reakcji polskiej, lecz również górował w Polskiej Partii Socjalistycznej przez cały okres II Rzeczypospolitej.

Ad pkt 6.

Uwzględniając wyjaśnienia zawarte na stronie 3 niniejszego pisma, dotyczące tradycji walk niepodległościowych PPS, jak również wyjaśnienia, zawarte na str. 4-ej dotyczące hasła niepodległości w programie PPS uważam, że ocena przeszłości PPS zawarta w moim referacie, wygłoszonym po plenarnym posiedzeniu KC PPR, jest słuszna. Nie zgadzam się dlatego ze stanowiskiem członków Biura, zawartym w zdaniu, że „ocena tradycji ruchu robotniczego w Polsce dana przez tow. Wiesława, stanowi poważne ustępstwo na rzecz nacjonalistyczno-burżuazyjnych i reformistycznych tradycji, reprezentowanych przez PPS”.

Zgadzam się z tym, że zjednoczenie PPR i PPS stwarza dla zjednoczonej partii niebezpieczeństwo prawicowe, wynikające z oportunistycznych i nacjonalistycznych tradycji PPS. Zgadzam się również z tym, że nasza partia jest jeszcze niedostatecznie ideologicznie zahartowana. Dlatego uważam, że partia nasza winna wytężyć maksymalnie swe siły na odcinku pracy ideologicznowychowawczej. Widzę jednak również poważne niebezpieczeń­stwo kapepowskiego sekciarstwa, które nie zostało jeszcze wytrzebione wśród wielu członków PPR, b. członków KPP i które przynieść może dotkliwe ·szkody, zwłaszcza w momencie jednoczenia PPR i PPS. Wszelki nawrót do złych kapepowskich tradycji, którego przejawy znajdują się w stanowisku, zajmowanym przez członków Biura, wyłuszczonym w piśmiennym ustosunkowaniu się do mego referatu i które też można było zaobserwować w wystąpieniach niektórych towarzyszy na plenum KC Partii, wszelkie upraszczanie sytuacji istniejącej w Polsce i niedocenianie nastrojów istniejących w szeregach klasy robotniczej i w narodzie, a zwłaszcza doszukiwanie się nacjonalizmu tam, gdzie go nie ma – może poderwać ten wielki kapitał zaufania, jaki zdobyła sobie nasza partia w klasie robotniczej i w narodzie dzięki swojej słusznej polityce i dzięki stosowaniu prawidłowej taktyki. Kto nie chce widzieć tego faktu, tak jak nie widziała go KPP, że rozwój historyczny narodu polskiego toczył się specyficznym szlakiem, nieznanym innemu narodowi Europy, kto zapomina, że na postawę narodu polskiego składa się suma jego historii – ten jest najbardziej predystynowany do popełnienia błędów politycznych, do odrywania się nie tylko od narodu, lecz i od klasy robotniczej. Od lat czterech tworzy się nowa historia narodu polskiego. Zmieniliśmy w tym czasie wiele w jego postawie, usunęliśmy wiele zabójczego czadu historycznego, który go dławił, wprowadziliśmy nasz naród na nową drogę. Byłoby jednak głę­boko niesłuszne i naiwne mniemanie, że wiekowe nawarstwienia złych tradycji można zlikwidować w przeciągu czterech lat. Sekciarstwo na pewno nie przyśpieszy rozwoju tego procesu.

Taki jest mój pogląd na zagadnienia wyłuszczone w piśmie Towarzyszy, określającym ich stanowisko wobec mego referatu, wygłoszonego na plenarnym posiedzeniu KC PPR w dniu 3 czerwca br.

15. VI. 1948 r.

 

Zeszyty Historyczne nr 34 (1975)

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.