Trocki: Niepodległość Ukrainy i sekciarska gmatwanina

 

W jednym z amerykańskich sekciarskich pisemek, które żywią się okruchami ze stołu Czwartej Międzynarodówki i odpłacają za to czarną niewdzięcznością , przypadkiem natknąłem się na artykuł poświęcony kwestii ukraińskiej. Cóż za gmatwanina! Autor-sekciarz jest oczywiście przeciwny hasłu niepodległości radzieckiej Ukrainy. Opowiada się za międzynarodową rewolucją i socjalizmem, lecz „w ogóle i w całości”. Oskarża nas, że zapominamy o interesach ZSRR i rezygnujemy z koncepcji permanentnej rewolucji. Ogłasza nas centrystami. Surowy to krytyk, niemal bezlitosny. Niestety, niczego nie rozumie (nazwa pisemka, „Marksista”, brzmi dość ironicznie). Jego niezrozumienie posiada jednak tak skończoną , niemal klasyczną formę, że może ono pomóc nam lepiej i pełniej wyjaśnić problem.

„Jeśli robotnicy radzieckiej Ukrainy obalą stalinizm i przywrócą prawdziwie robotniczy charakter państwa” tak brzmi założenie krytyka” to czy rzeczywiście powinni oni oddzielać się od ZSRR? Nie.” itd. „Jeśli robotnicy obalą stalinizm”… będzie bardziej wiadomo, co robić. Ale najpierw trzeba obalić stalinizm. A do tego nie trzeba przymykać oczu na wzrost separatystycznych tendencji na Ukrainie ale dać im właściwy wyraz polityczny.

„Nie odwracać się plecami do Związku Radzieckiego” kontynuuje autor” lecz odrodzić go i odbudować jako potężną twierdzę światowej rewolucji” oto droga marksizmu”. Realny tok rozwoju świadomości mas, w danym wypadku” w warunkach narodowego ucisku” nasz mędrzec zastępuje rozważaniami o najlepszych drogach rozwoju. Zgodnie z tą metodą , lecz z większą konsekwencją , można powiedzieć: „naszym zadaniem nie jest obrona zwyrodniałego Związku Radzieckiego, lecz zwycięstwo rewolucji światowej, która świat cały zmieni w Związek Radziecki” itd. Takie aforyzmy niezbyt drogo kosztują .

Nasz krytyk niejednokrotnie powtarza nasze słowa, że los niepodległej Ukrainy jest nierozerwalnie związany z międzynarodową proletariacką rewolucją . Wpadł on na pomysł, by z tej elementarnej dla marksisty perspektywy, zrobić receptę wyczekującej bierności i narodowego cynizmu. Zwycięstwo rewolucji proletariackiej w skali międzynarodowej to efekt wielu ruchów, kampanii i walk a nie gotowa przesłanka dla automatycznego rozwiązania wszystkich kwestii. Wówczas jasne i odważne postawienie kwestii ukraińskiej w danej konkretnej sytuacji ułatwi zjednoczenie drobnomieszczańskich i chłopskich mas wokół proletariatu. Tak właśnie było w Rosji w 1917 roku.

Nasz autor może co prawda zaoponować na to, że w Rosji przed Październikiem rozwijała się rewolucja burżuazyjna, a obecnie rewolucję socjalistyczną mamy już za sobą. Żądanie, które mogło być postępowe w roku 1917, jest obecnie reakcyjne. Twierdzenie takie, w pełni w duchu biurokratów i sekciarzy, jest od początku do końca fałszywe.

Prawo narodów do samookreślenia jest oczywiście zasadą demokratyczną, a nie socjalistyczną. Jednakże zasady autentycznej demokracji znajdują poparcie i są realizowane w naszej epoce jedynie przez rewolucyjny proletariat; właśnie dlatego splatają się one z zadaniami socjalistycznymi. Zdecydowana walka partii bolszewickiej o prawo uciskanych narodów Rosji do samookreślenia niezwykle ułatwiła proletariatowi zdobycie władzy. Proletariacki przewrót jakby pochłonął kwestie demokratyczne, przede wszystkim kwestię rolną i narodową , nadając rosyjskiej rewolucji kombinowany charakter. Proletariat stawiał sobie już socjalistyczne zadania; nie mógł on jednak od razu podnieść do tego poziomu chłopstwa i narodów uciskanych (w większości chłopskich), zajętych rozwiązywaniem swych zadań demokratycznych. Stąd historycznie nieuniknione były kompromisy zarówno w kwestii rolnej, jak i narodowej. Pomimo ekonomicznych korzyści płynących z wielkich gospodarstw, rząd radziecki był zmuszony zgodzić się na rozdrobnienie wielkich posiadłości. Dopiero po wielu latach przeszedł on do gospodarki kolektywnej, wybiegł przy tym od razu zbyt daleko naprzód i po kilku latach był zmuszony poczynić wobec chłopów ustępstwa w formie działek przyzagrodowych, które w wielu miejscach mają tendencję do pożerania kołchozów. Najbliższe etapy tego sprzecznego procesu nie są jeszcze przesądzone.

Konieczność kompromisu, czy też szeregu kompromisów, powstała także w kwestii narodowej, której drogi są równie mało prostolinijne, jak droga rewolucji agrarnej. Federacyjny ustrój radzieckiej republiki stanowi kompromis między centralistycznymi potrzebami gospodarki planowej i decentralistycznymi potrzebami rozwoju narodów w przeszłości uciskanych. Po zbudowaniu federacyjnego państwa opartego na kompromisowej zasadzie federacji, partia bolszewicka wprowadziła do konstytucji prawo narodów do całkowitego oddzielenia się, pokazując w ten sposób, że nie uważa bynajmniej kwestii narodowej za ostatecznie rozwiązaną . Autor krytycznego artykułu powołuje się na to, że przywódcy partii liczyli przy tym na „przekonanie różnych narodów, by nie występowały z federacji”. To prawda, o ile słowo „przekonanie” będzie rozumiane nie w sensie logicznych dowodów, a w sensie doświadczenia ekonomicznej, politycznej i kulturalnej współpracy. Abstrakcyjna agitacja na rzecz centralizmu sama w sobie nie posiada większej siły. Federacja, jak już powiedziano, była niezbędnym odstępstwem od centralizmu. Trzeba do tego dodać, że sama treść federacji bynajmniej nie została określona raz na zawsze. W zależności od obiektywnych uwarunkowań, federacja może rozwijać się w kierunku większego centralizmu i, przeciwnie, w kierunku większej samodzielności jej narodowych części. Problem polityczny nie polega na tym, czy korzystne jest „w ogóle” współistnienie różnych narodowości w jednym państwie, lecz na tym, czy dany naród uświadomił sobie, w oparciu o własne doświadczenie, korzyść płynącą z przynależności do danego państwa. Inaczej mówiąc, która z dwóch tendencji w danych warunkach dominuje w kompromisowym systemie federacji: dośrodkowa czy odśrodkowa? Albo jeszcze bardziej konkretnie: czy udało się Stalinowi i jego ukraińskim satrapom przekonać ukraińskie masy o wyższości moskiewskiego centralizmu nad ukraińską samodzielnością, czy też nie? Pytanie to ma decydujące znaczenie. Tymczasem nasz autor nie podejrzewa nawet jego istnienia.

Czy ukraińskie masy ludowe chcą się oddzielić od ZSRR? Odpowiedź na to pytanie jest, na pierwszy rzut oka, trudna, bowiem lud ukraiński, jak i wszystkie pozostałe ludy ZSRR, pozbawione są jakiejkolwiek możliwości wyrażania swej woli. Jednakże samo powstanie totalitarnego reżymu i jego wciąż narastające wściekłe napięcie, zwłaszcza na Ukrainie, dowodzi, że rzeczywista wola ukraińskich mas jest nieprzejednanie wroga radzieckiej biurokracji. Nie brak też dowodów na to, że jednym z ważniejszych źródeł wrogości jest zdławienie ukraińskiej samodzielności. Tendencje narodowe na Ukrainie w burzliwy sposób ujawniły się w latach 1917-1919. Wyrazem tych tendencji na lewym skrzydle była partia Borotba. Ważnym symptomem powodzenia leninowskiej polityki na Ukrainie było połączenie się ukraińskiej partii bolszewickiej z organizacją borotbistów. Jednakże w ciągu następnego dziesięciolecia doszło praktycznie do rozłamu z grupą Borotba, której przywódców zaczęto prześladować. Stary bolszewik Skrypnik, czystej krwi stalinowiec, został w 1933 r. doprowadzony do samobójstwa za jego domniemane nadmierne sprzyjanie narodowym tendencjom. Rzeczywistym „organizatorem” tego samobójstwa był posłaniec Stalina, Postyszew, który pozostał potem na Ukrainie, jako przedstawiciel polityki centrum. Wkrótce jednakże i sam Postyszew popadł w niełaskę. Fakty takie są głęboko symptomatyczne, wykazują bowiem siłę nacisku narodowej opozycji na biurokrację. Nigdzie czystki i represje nie miały tak masowego i zaciekłego charakteru, jak na Ukrainie.

Ogromne znaczenie polityczne ma gwałtowny odwrót demokratycznych środowisk ukraińskich z poza ZSRR od Związku Radzieckiego. W czasie zaostrzenia się kwestii ukraińskiej na początku tego roku w ogóle nie było słychać głosów komunistów, głośno za to brzmiały głosy ukraińskich klerykałów i narodowych socjalistów. Oznacza to, że ukraiński ruch narodowy wymknął się awangardzie proletariackiej z rąk i że daleko się posunął na drodze separatyzmu. Wreszcie, przykładowe znaczenie mają też nastroje emigracji ukraińskiej na kontynencie amerykańskim. I tak, na przykład, w Kanadzie, gdzie Ukraińcy stanowili większość partii komunistycznej, od 1933 r. zaczyna się” jak pisze do mnie wybitny uczestnik ruchu” gwałtowny odpływ Ukraińców, robotników i farmerów, od komunizmu do bierności czy też do różnych odcieni nacjonalizmu. Wszystkie te fakty i symptomy, razem wzięte, mówią bez wątpienia o narastającej w ukraińskich masach sile tendencji separatystycznych.

Jest to fakt podstawowy w całej kwestii. świadczy on o tym, że pomimo ogromnego postępu dokonanego poprzez październikowy przewrót w sferze stosunków między narodami, rewolucja proletariacka izolowana w kraju zacofanym okazało się nie w stanie rozwiązać kwestii narodowej, zwłaszcza kwestii ukraińskiej, która w swej istocie ma charakter międzynarodowy. Termidoriańska reakcja i wieńczą ca ją bonapartystyczna biurokracja odrzuciła masy pracują ce daleko w tył także w dziedzinie narodowościowej. Naród ukraiński w swej masie nie jest zadowolony ze swego narodowego losu i chce go radykalnie zmienić. Fakt ten winien być punktem wyjścia dla rewolucyjnego polityka w przeciwieństwie do biurokraty i sekciarza.

Gdyby nasz krytyk potrafił myśleć politycznie, bez trudu by sobie wyobraził racje stalinowców przeciwko hasłu niepodległej Ukrainy: „jest to przeciwko obronie ZSRR”; „godzi to w interesy jedności rewolucyjnych mas”; „jest to korzystne nie dla rewolucji, lecz dla imperializmu”. Innymi słowy, stalinowcy powtórzyliby wszystkie trzy argumenty naszego autora. Jutro niewątpliwie to zrobią .

Kremlowska biurokracja mówi radzieckiej kobiecie: jako że mamy socjalizm” musisz być szczęśliwa i zrezygnować z przerywania ciąży (pod groźbą kary). Ukraińcowi mówi: jako że socjalistyczna rewolucja rozwiązała problem narodowy, jesteś zobowiązany czuć się szczęśliwym w ZSRR i porzucić myśl o oddzieleniu się (pod groźbą rozstrzelania).

Co mówi kobiecie rewolucjonista? „Sama decydujesz, czy chcesz mieć dziecko, czy nie; bronię twego prawa do aborcji przeciwko kremlowskim żandarmom”. Ukraińskiemu narodowi mówi: „dla mnie ważny jest twój własny stosunek do twego narodowego losu, a nie «socjalistyczne» sofizmaty kremlowskich żandarmów; i ze wszystkich sił poprę twą walkę o niepodległość!”.

Sekciarz, jak to z nim często bywa, okazuje się po stronie żandarma, chroniąc status quo, tj. żandarmski gwałt, bezsensownymi rozważaniami o wyższości socjalistycznej jedności narodów nad ich odrębnością . Oddzielenie się Ukrainy to oczywiście minus w porównaniu do dobrowolnej i równoprawnej socjalistycznej federacji; jest to jednakże bez wątpienia plus w zestawieniu z biurokratycznym uciskiem ukraińskiego narodu. By ściślej i uczciwiej się połączyć, trzeba się niekiedy przedtem rozejść. Lenin niejednokrotnie powoływał się na fakt, iż stosunki między norweskimi i szwedzkimi robotnikami stały się lepsze i bliższe po zerwaniu przymusowej unii między Szwecją a Norwegią .

Punktem wyjścia winny być fakty, nie zaś idealne normy. Za termidoriańską reakcję w ZSRR, za klęskę szeregu rewolucji, za zwycięstwa faszyzmu, który zaczął na swój ład przemalowywać mapę Europy, trzeba teraz płacić brzęczącą monetą we wszystkich dziedzinach, w tym także w kwestii ukraińskiej. Jeśli będzie się ignorowało powstałą na skutek porażek nową sytuację, udając, że nic szczególnego się nie wydarzyło i przeciwstawiając niemiłym faktom zwykłe abstrakcje, można oddać reakcji ostatnie szanse na rewanż w mniej lub bardziej odległej przyszłości.

Hasło niepodległej Ukrainy nasz autor wyjaśnia w sposób następujący: „Najpierw radziecka Ukraina winna być uwolniona od pozostałego Związku Radzieckiego, następnie będziemy mieli rewolucję proletariacką i połączenie z pozostałą Ukrainą „. Jakże się jednak oddzielić bez dokonania przedtem rewolucji? Powstaje zaklęty krą g i hasło niepodległej Ukrainy, tak jak i „błędna logika” Trockiego okazują się beznadziejnie skompromitowane. A w gruncie rzeczy owa kuriozalna kolejność” „najpierw” i „potem”" jest jedynie wspaniałym przykładem scholastycznego myślenia. Biedny krytyk nie ma pojęcia o tym, że procesy historyczne mogą przebiegać nie „najpierw” i „potem”, a równolegle, oddziaływają na siebie wzajemnie, przyspieszając lub zwalniając się wzajemnie, i że zadanie rewolucyjnej polityki polega właśnie na tym, by przyspieszać działanie i współdziałanie postępowych procesów. Hasło niepodległej Ukrainy skierowane jest bezpośrednio przeciwko moskiewskiej biurokracji i daje awangardzie proletariackiej możność zgrupowania wokół siebie mas chłopskich. Z drugiej zaś strony to samo hasło daje proletariackiej partii możność odgrywania kierowniczej roli w narodowym ruchu ukraińskim w Polsce, Rumunii i na Węgrzech. Oba te polityczne procesy będą popychać ruch rewolucyjny naprzód i zwiększać w nim ciężar gatunkowy proletariackiej awangardy.

Moje powołanie się na to, że robotnicy i chłopi na Zachodniej Ukrainie (Polska) nie chcą przyłączyć się do obecnego Związku Radzieckiego, i że fakt ten jest również dowodem na rzecz niepodległości Ukrainy, nasz mędrzec paruje tym, że gdyby nawet chcieli, nie mogliby tego zrobić, albowiem przyłączyć się do Związku Radzieckiego mogliby dopiero „po proletariackiej rewolucji na Zachodniej Ukrainie” (najwidoczniej w Polsce). Innymi słowy” teraz oddzielenie się Ukrainy jest niemożliwe, a po zwycięstwie rewolucji byłoby to reakcyjne. Znajoma melodia! Luksemburg, Bucharin, Piatakow i wielu innych ten właśnie argument wysuwało przeciwko programowi narodowego samookreślenia się” przy kapitalizmie jest to utopia, przy socjalizmie” reakcja. Argument z gruntu fałszywy, ignoruje on bowiem epokę rewolucji społecznej i jej zadania. Prawdą jest, że pod panowaniem imperializmu prawdziwa, pewna i bezpieczna niepodległość małych i średnich narodów jest niemożliwa. Prawdą jest również, że przy rozwiniętym socjalizmie, tj. przy postępowym obumieraniu państwa, kwestia granic narodowych utraci swe znaczenie. Jednakże między tymi dwoma momentami” dniem dzisiejszym i doskonałym socjalizmem” rozpościerają się owe dziesięciolecia, w czasie których zamierzamy zrealizować nasz program. Dla mobilizacji mas i ich wychowania w epoce przejściowej hasło niepodległej radzieckiej Ukrainy zyskuje bardzo duże znaczenie.

Sekciarz po prostu ignoruje fakt, że walka narodowa, jako jedna z najbardziej nieklarownych i złożonych lecz niezwykle ważnych form walki klasowej nie może zostać powstrzymana samym tylko odwoływaniem się do przyszłej rewolucji międzynarodowej. Odwracając wzrok od ZSRR i nie mając poparcia i kierownictwa międzynarodowego proletariatu, drobnomieszczańskie a nawet robotnicze masy Zachodniej Ukrainy stają się ofiarami reakcyjnej demagogii. Takie same procesy zachodzą bez wątpienia także i na Ukrainie radzieckiej, tylko trudniej je wykryć. Hasło niepodległej Ukrainy, wysunięte swego czasu przez proletariacką awangardę, prowadzi do nieuchronnego rozwarstwienia się drobnomieszczaństwa, ułatwiając jego dołom sojusz z proletariatem. Zaś tylko tą drogą można przygotować rewolucję proletariacką .

„Jeśli robotnicy dokonają udanej rewolucji na Zachodniej Ukrainie” nie ustępuje nasz autor” to czy nasza strategia winna wówczas domagać się, by radziecka Ukraina oddzieliła się i połączyła z jej zachodnią częścią? Wręcz przeciwnie”. Zdanie to w sposób wyczerpujący ilustruje całą głębię „naszej strategii”. Znowu ten sam motyw: „jeśli robotnicy dokonają …” Sekciarz zadowala się logicznymi owocami już jakoby dokonanej zwycięskiej rewolucji, gdy tymczasem dla rewolucjonisty cały problem polega na tym, jak utorować drogę do rewolucji, jak ułatwić masom dojście do niej, jak przybliżyć rewolucję, jak zapewnić jej zwycięstwo. „Jeśli robotnicy dokonają ” zwycięskiej rewolucji, wszystko, rzecz jasna, będzie dobrze. Ale nie mamy teraz zwycięskiej rewolucji, mamy za to zwycięską reakcję. Znaleźć pomost od reakcji do rewolucji” na tym polega zadanie. Na tym właśnie, nawiasem mówiąc, polega sens całego naszego programu przejściowego („Agonia kapitalizmu a zadania Czwartej Międzynarodówki”). Nic dziwnego, że wszelkiej maści sekciarze nie rozumieją jego sensu. Operują oni abstrakcją imperializmu i abstrakcją socjalistycznej rewolucji. Problem przejścia od realnego imperializmu do realnej rewolucji, problem mobilizacji mas, na konkretnym historycznym gruncie, do zdobycia władzy” pozostaje dla bezpłodnych mędrców księgą zamkniętą na siedem pieczęci.

Nie przebierając w gromadzeniu groźnych oskarżeń, nasz krytyk oświadcza, że hasło niepodległej Ukrainy służy interesom imperialistów (!) i stalinowców (!), bowiem opiera się on na „całkowitym odrzuceniu zasady obrony Związku Radzieckiego”. Co tu mają do rzeczy „interesy stalinowców”, nie sposób zrozumieć. Ograniczmy się jednak do kwestii obrony ZSRR. Niepodległa Ukraina godziłaby w jego obronę jedynie w tym wypadku, gdyby była wroga nie tylko biurokracji, lecz również ZSRR. Czy jednak przy takim (całkowicie błędnym) założeniu może socjalista domagać się utrzymania wrogiej Ukrainy w składzie ZSRR? Czy też chodzi jedynie o okres narodowej rewolucji? Ale nieuchronność rewolucji politycznej przeciwko bonapartystycznej biurokracji nasz krytyk jakby uznaje. Tymczasem owa rewolucja, jak każda rewolucja, bez wątpienia stanowi pewne niebezpieczeństwo z punktu widzenia obronności. Co robić? Gdyby krytyk zastanowił się nad tą kwestią , odpowiedziałby, że niebezpieczeństwo to jest nieuchronnym historycznym ryzykiem, od którego nie sposób się uchylić, bowiem pod panowaniem bonapartystycznej biurokracji ZSRR jest nieuchronnie skazany na zagładę. Odnosi się to także w pełni do rewolucyjnego powstania narodowego, które stanowi jedynie swego rodzaju część rewolucji politycznej.

Rzecz znamienna, że najpoważniejszy argument przeciwko niepodległości w ogóle nie przychodzi naszemu krytykowi do głowy. Gospodarka ZSRR ma charakter planowy. Gospodarka radzieckiej Ukrainy jest częścią tego planu. Oddzielenie się Ukrainy grozi załamaniem się tego planu i spadkiem sił wytwórczych. Jednakże i ten argument nie jest jeszcze decydujący. Plan gospodarczy nie jest największą świętością . Jeśli narodowe części federacji, nie bacząc na jednolity plan, ciążą każda w inną stronę, znaczy to, że plan ten je nie zadowala. Plan jest dziełem rąk ludzkich: można go przebudować zgodnie z nowymi granicami. Jeśli plan będzie korzystny także i dla Ukrainy, sama ona zechce i zdoła doprowadzić do niezbędnego porozumienia gospodarczego ze Związkiem Radzieckim, jak też zdoła doprowadzić do zawarcia z nim niezbędnego wojskowego sojuszu.

Nie wolno też zapominać, że w obecnym planie gospodarczym grabieże i woluntaryzm biurokracji są jego ważną częścią składową i ciężkim haraczem Ukrainy. Plan wymaga radykalnej, przebudowy przede wszystkim z tego punktu widzenia. Kasta rządząca, która już przeżyła samą siebie, systematycznie rujnuje gospodarkę, wojsko, kulturę, niszczy wszystko co najlepsze w kraju, przygotowuje katastrofę. Uratować dziedzictwo rewolucji można jedynie poprzez przewrót. Czym odważniejsza i bardziej zdecydowana będzie polityka proletariackiej awangardy, w tym także i w kwestii narodowej, tym bardziej się powiedzie rewolucyjny przewrót, tym mniejsze będą jego koszta własne.

Hasło niepodległej Ukrainy nie oznacza, że pozostanie ona na zawsze izolowana, a jedynie to, że swe stosunki wzajemne z innymi częściami Związku Radzieckiego i z zachodnimi są siadami sama będzie na nowo określała, zgodnie z własną wolą . Weźmy najdogodniejszy dla naszego krytyka idealny przypadek. Rewolucja dokonuje się jednocześnie w całym Związku Radzieckim. Biurokratyczna hydra została zaduszona i obalona. Dochodzi do zjazdu założycielskiego rad. Ukraina chce na nowo określić swe stosunki z ZSRR. Nawet nasz krytyk przyzna jej – mamy nadzieję – do tego prawo. Ale żeby w sposób nieskrępowany określić swe stosunki z innymi radzieckimi republikami, by mieć prawo powiedzieć „tak” albo „nie”, Ukraina winna, choćby tylko na ten okres, przywrócić sobie całkowitą swobodę działania. To właśnie nazywa się niepodległością państwową . Teraz wyobraźmy sobie, że rewolucja ogarnia także Polskę, Rumunię i Węgry. Wszystkie części narodu ukraińskiego uzyskują wolność i przystępują do rokowań zjednoczeniowych z radziecką Ukrainą ; wszystkie one chcą jednocześnie wypowiedzieć się w kwestii stosunków wzajemnych zjednoczonej Ukrainy ze Związkiem Radzieckim, Polską rad i in. By rozwiązać te problemy, potrzebny będzie zapewne zjazd ustawodawczy rad zjednoczonej Ukrainy. Lecz „założycielski” zjazd oznacza właśnie zjazd niepodległego państwa, które zamierza na nowo określić zarówno swój system wewnętrzny, jak i swoje stosunki międzynarodowe.

W pełni uzasadnione będzie założenie, że w razie zwycięstwa międzynarodowej rewolucji, tendencje zjednoczeniowe od razu bardzo zyskają na sile, i wszystkie republiki rad znajdą niezbędne formy powiązań i współpracy. Cel ten jednakże będzie osiągnięty jedynie pod warunkiem całkowitego zburzenia starych przymusowych powiązań i, co za tym idzie, starych granic; tylko pod warunkiem pełnej niepodległości każdej z umawiających się stron. By przyspieszyć i ułatwić ten proces, by umożliwić w przyszłości prawdziwie braterski sojusz narodów, przodujący robotnicy wielkorosyjscy już teraz powinni zrozumieć źródła ukraińskiego separatyzmu, jego siłę, jego historyczną zasadność, i powinni bez żadnych wykrętów oświadczyć narodowi ukraińskiemu, że gotowi są ze wszystkich sił poprzeć hasło niepodległości Ukrainy Radzieckiej we wspólnej walce z absolutystyczną biurokracją i imperializmem.

Drobnomieszczańscy ukraińscy nacjonaliści uznają słuszność hasła niepodległości Ukrainy, sprzeciwiają się jednak łączeniu tego hasła z proletariacką rewolucją . Chcą oni Ukrainy niepodległej, demokratycznej, a nie radzieckiej. Niecelowe byłoby tu szczegółowe omawianie tej kwestii, jako że dotyczy ona nie tylko samej Ukrainy, a ogólnej oceny całej naszej epoki i wielokrotnie była przez nas omawiana. Odnotujmy tylko najważniejsze stwierdzenia. Demokracja wyrodnieje i ginie nawet w swych starych metropoliach. Jedynie najbogatsze kolonialne imperia, bądź szczególnie uprzywilejowane kraje burżuazyjne utrzymują jeszcze obecnie demokrację, lecz i tam, co widoczne, ma się ku schyłkowi. Nie ma najmniejszych podstaw, by żywić nadzieję na to, że stosunkowo biedna i zacofana Ukraina zdoła stworzyć i utrzymać system demokracji. A i sama niepodległość Ukrainy w imperialistycznym otoczeniu nie byłaby długotrwała: przykład Czechosłowacji jest wystarczająco wymowny. Dopóki panują prawa imperializmu, losy małych i średnich narodów pozostają chwiejne i niepewne. Obalić imperializm może tylko rewolucja proletariacka. Główną częścią składową narodu ukraińskiego jest obecna Ukraina radziecka. Rozwój przemysłu powołał tu do życia potężny czysto ukraiński proletariat. Dane mu będzie kierownictwo narodu ukraińskiego w całej jego dalszej walce. Ukraiński proletariat chce wyrwać się z kleszczy biurokracji. Nie chce on jednak cofać się do tyłu, do burżuazyjnej demokracji. Hasło demokratycznej Ukrainy jest historycznie spóźnione. Nadaje się ono jedynie do zabaw burżuazyjnych inteligentów. Nie jednoczy ono mas. A bez mas nie sposób wyzwolić i zjednoczyć Ukrainy.

Krytyk nasz na każdym kroku powtarza pod naszym adresem słowo „centryzm”; cały artykuł został napisany – zgodnie z jego słowami – by zdemaskować jaskrawy przykład naszego „centryzmu”. Ani razu jednak nie próbuje wykazać, na czym właściwie polega „centryzm” hasła niepodległej radzieckiej Ukrainy. A i nie byłoby to łatwe. Centryzm, to taka polityka, która będąc w istocie oportunistyczną , dąży do prezentowania się jako rewolucyjna w swej formie. Oportunizm polega na biernym przystosowywaniu się do klasy rządzącej, do jej systemu, do istniejącego stanu, w tym także oczywiście i do granic państwowych. Centryzm jest w pełni zgodny z ową podstawową cechą oportunizmu, lecz – przystosowując się do niezadowolonych robotników – przykrywa to radykalnymi komentarzami. Jeśli spojrzeć na to z punktu widzenia tej naukowej definicji, to okaże się, że w pełni centrystyczne jest stanowisko naszego nieszczęsnego krytyka. Dla niego punktem wyjścia, jako coś niezmiennego, są dane, przypadkowe (z punktu widzenia rozsądnej, rewolucyjnej polityki) granice, które rozczłonkowują narody na części. Międzynarodowa rewolucja, która jest dla niego zaklęciem fakira a nie żywą rzeczywistością , winna bezwzględnie przyjąć owe granice za punkt wyjścia. Dośrodkowe tendencje narodowe, które mogą trafić w łożysko reakcji, bądź w łożysko rewolucji, nie interesują go. Burzą one jego leniwy schemat administracyjny, zbudowany według zasady” „najpierw”" „potem”. Walkę z biurokratycznym uciskiem o niepodległość narodową kwituje on rozważaniami o wyższości socjalistycznej jedności. Innymi słowy: jego polityka (jeśli scholastyczne komentarze na temat cudzej polityki można nazwać polityką) nosi najgorsze cechy centryzmu.

Sekciarz jest oportunistą , bojącym się samego siebie. Oportunizm (centryzm) w sekciarstwie początkowo jest zwinięty, jak delikatny pączek. Z biegiem czasu pączek rozwija się na jedną trzecią , do połowy i więcej. Mamy wówczas do czynienia z kuriozalną kombinacją sekciarstwa i centryzmu (Wereeken), sekciarstwa i oportunizmu niskiej próby (Sneevliet). Niekiedy zaś pączek gnije nie rozwiną wszy się (Oler). Jeśli się nie mylimy, właśnie Oler jest właśnie redaktorem „Marksisty”.

30 lipca 1939 r.

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, ŹRÓDŁA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.