Marksizm niepoprawny politycznie

MARKS NIEPOPRAWNY POLITYCZNIE

Portret subiektywny

Poniższy tekst nie pretenduje do roli wyczerpującej i wyważonej analizy poglądów Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Jego celem jest zwrócenie uwagi na te wątki ich światopoglądu, które zostały dziś – zwłaszcza przez marksistów – zapomniane. Kontynuatorzy dzieła Marksa przykrawają jego idee do dzisiejszych czasów i własnych przekonań. Przechodzą do porządku dziennego nad faktem, że ich mistrz zajmował w wielu sprawach diametralnie inne niż oni stanowisko. Współczesna lewica jest antyimperialistyczna (czy też raczej antyzachodnia), łączy kosmopolityzm z multikulturalizmem, broni – w imię etycznych standardów – praw mniejszości.

Jacy byli twórcy socjalizmu naukowego?

Nacjonalista

Stawiany Marksowi i Engelsowi zarzut nacjonalizmu może wydawać się absurdalny – wszak byli to ludzie, którzy na sztandarach swego ruchu wypisali, że „Robotnicy nie mają ojczyzny”. Mało kto pamięta, że po słowach: „Robotnicy nie mają ojczyzny. Nie można im odebrać tego, czego nie mają” następowało zdanie o diametralnie odmiennej wymowie: „Wobec tego, że proletariat musi przede wszystkim zdobyć sobie władzę polityczną, wznieść się do stanowiska klasy narodowej, ukonstytuować się jako naród – jest sam jeszcze narodowy, aczkolwiek bynajmniej nie w znaczeniu burżuazyjnym”.[1] Marks i Engels przewidują zatem unarodowienie proletariatu zanim różnice między narodami nie zatrą się w ogólnoludzkiej wspólnocie. Oznacza to, że interes narodowy może odegrać istotną rolę dla sprawy postępu. To bardzo ważne zastrzeżenie: Marks i Engels traktowali kwestię narodową instrumentalnie. Dopuszczają popieranie państwa narodowego ale tylko z punktu widzenia interesów proletariatu.[2]

W teorii. W praktyce ów interes proletariatu szczególnie często okazywał się pokrywać z niemieckim interesem narodowym. W 1861 r. Marks uważał, że niemiecki proletariat powinien przyjąć postawę patriotyczną, popierając Austrię przeciw Napoleonowi III i przeciwstawiając się zjednoczeniu Włoch. Dla odmiany zjednoczenie Niemiec – choć dokonane przez reakcjonistę Bismarcka –miało być „obiektywnie postępowe”. Nic więc dziwnego, że w czasie wojny prusko-francuskiej w 1870 r. Marks głosił, iż upadek Napoleona III leży w interesie międzynarodowego proletariatu i dlatego nie należy izolować się od ruchu narodowego (dopóki wojna ma charakter obronny). Charakterystyczny był też pogląd Engelsa na granicę polsko-niemiecką: „Czy należało oddać całe połacie kraju zamieszkałe przeważnie przez Niemców, wielkie i całkowicie niemieckie miasta, narodowi, który dotychczas nie dał żadnego dowodu, że jest zdolny do wyzwolenia się ze stosunków feudalnych opartych na pańszczyźnianym rolnictwie?”[3] W liście do Lassalle’a był bardziej dosadny: „Nie powinniśmy oddać ani cala z pruskiej Polski”.[4]

Swe proniemieckie stanowisko Marks i Engels uzasadniali na internacjonalistyczną modłę: dynamicznie rozwijające się Niemcy to kraj najważniejszy dla sprawy postępu w Europie. Nie ukrywali jednak zarazem (zwłaszcza Engels) swego zachwytu dla niemieckiej kultury i cywilizacji.[5] Engels pisał np., że Niemcy „skupili wszystkie te małe, niedołężne, bezsilne narodziki w ramach jednego wielkiego państwa, umożliwiając im w ten sposób uczestnictwo w rozwoju historycznym, w którym pozostawione same sobie nie brałyby żadnego udziału! Prawda, zdeptano przy tym niejedno delikatne narodowe kwiecie: inaczej takich rzeczy realizować nie można. Wszak bez przemocy i niezłomnej bezwzględności w historii nie osiąga się niczego”.[6] Nie wątpiąc w szczerość internacjonalistycznych przekonań Marksa i Engelsa można postawić hipotezę, że podświadomie ulegali oni niemieckiemu nacjonalizmowi.

Imperialista

Odmienne traktowanie interesów różnych narodów Marks i Engels uzasadniali na gruncie teorii „wielkiego narodu”. Tylko wielkie, „historyczne” narody są nosicielami postępu i jako takie mają prawo do życia. Takim narodem mieli być m.in. Polacy: „Do takich narodów niezbędnych należy w XIX stuleciu niewątpliwie naród polski”, mówił Engels. Dlatego przewidywał odbudowę państwa polskiego w granicach co najmniej z 1772 r., a więc obejmujących też tereny etnicznie niepolskie.[7] Oczywiście i tu uzasadnienie było pragmatyczne: Polacy to „jedyny dotychczas naród słowiański o rewolucyjnej postawie” a „Powstanie demokratycznej Polski jest pierwszym warunkiem powstania demokratycznych Niemiec”[8].

Inne narody nie zostały potraktowane tak łaskawie. Nie znajdziemy tu w żadnej mierze pochwały wielokulturowości, choćby w obrębie wielonarodowego państwa. Mniejszości etniczne miały zostać zasymilowane, wynarodowione. Charakterystyczne, że wśród zarzutów stawianych Polakom przez Engelsa jest i taki, że nie spolonizowali Niemców i Żydów, natomiast za skuteczną rusyfikację chwali on Rosjan.

Engels z pogardą wyrażał się o „narodzikach, które historia od stuleci wbrew ich woli wlokła za sobą”.[9]  Pisał: „nie ma w Europie takiego kraju, gdzie by nie przetrwały w jakimś zakątku szczątki jednego czy więcej ludów, resztki ludności dawniejszej, wypartej i podbitej przez naród, który z kolei stał się nosicielem rozwoju historycznego. Owe resztki bezlitośnie [...] biegiem historii zdeptanego narodu, owe szczątki ludów występują za każdym razem jako fanatyczni nosiciele kontrrewolucji i pozostają nimi aż do zupełnej swej zagłady bądź wynarodowienia”.[10] Zapowiadał więc: „Najbliższa wojna światowa zmiecie z powierzchni ziemi nie tylko reakcyjne klasy i dynastie, lecz również całe reakcyjne narody”.[11] Metafora? Chyba nie, skoro w innym miejscu czytamy, że Niemcy mogą „zabezpieczyć losy rewolucji tylko poprzez zastosowanie wobec tych słowiańskich ludów jak najbardziej zdecydowanego terroryzmu”.[12] To raczej mglista zapowiedź eksterminacji.

Wyjątek został uczyniony dla Irlandii ale uzasadnienie tego było specyficzne. Marks był przekonany, że panowanie Anglików w Irlandii negatywnie wpływa na stosunki klasowe w Anglii, gdyż pociąga za sobą znaczny napływ tam Irlandczyków, podejmujących pracę w przemyśle. Wywołuje to niechęć do nich ze strony robotników angielskich. W antagonizmie tym dopatrywał się Marks zasadniczej przyczyny nikłych rozmiarów walki proletariatu z burżuazją. Czy dziś Marks nie optowałby z tych samych powodów za ograniczeniem dopływu gastarbeiterów z III Świata?

Rasista

Szczególną pogardą darzył Engels Słowian. „Powtarzamy jeszcze raz:” – pisał – „poza Polakami, Rosjanami i co najwyżej Słowianami tureckimi żaden naród słowiański nie ma przyszłości z tej prostej przyczyny, że wszystkim pozostałym Słowianom brak elementarnych warunków historycznych, geograficznych, politycznych i przemysłowych do samodzielności i rozwoju. Ludy, które nigdy nie miały własnej historii i które od osiągnięcia pierwszego, najbardziej elementarnego szczebla cywilizacji dostają się już pod obce panowanie, bądź też dopiero obce jarzmo zmusza je, by na pierwszy szczebel cywilizacji wstąpiły – takie ludy są niezdolne do rozwoju, nie będą mogły nigdy osiągnąć żadnej samodzielności. A taki właśnie był los austriackich Słowian. Czesi [...] nie mieli nigdy własnej historii… I taki nie istniejący w ogóle w historii ‘naród’ zgłasza pretensje do niezawisłości? Podobnie przedstawia się sprawa tak zwanych Słowian południowych”.[13]

Engels uzasadniał swe stanowisko reakcyjnym charakterem ruchów słowiańskich ale podejrzewać można tu narodowoniemiecki, rasistowski wręcz podtekst. Jak zauważył niemiecki marksista Roman Rosdolski, „Nowa Gazeta Reńska” zajęła negatywne stanowisko wobec ruchu narodowego południowych Słowian zanim ten ruch określił swój stosunek do rewolucji oraz „zwalczała ten ruch za pomocą argumentów, które z rzeczywistą rolą południowych Słowian w rewolucji nie miały nic wspólnego”.[14]

W prywatnej korespondencji Marksa i Engelsa znajdziemy też wyraźnie rasistowskie akcenty. O swym konkurencie Lassalle’u pisał: „Jest teraz dla mnie całkowicie jasne, ze jak wskazuje kształt jego głowy i sposób w jaki rosną jego włosy, pochodzi on od Murzynów, którzy przyłączyli się do ucieczki Mojżesza z Egiptu (chyba że jego matka lub babka ze strony ojca skojarzyła się z czarnuchem). To połączenie Żyda z Niemcem na murzyńskiej bazie musiało wyprodukować nadzwyczajną hybrydę”.[15]

Antysemita

Zdecydowaną niechęcią darzył też Marks – sam „nieżydowski Żyd” – Żydów. Jak zwykle, i tu znajdziemy uzasadnienie ekonomiczne. Żydzi to kwintesencja kapitalizmu. „Jaka jest świecka podstawa żydostwa? Praktyczna potrzeba, własna korzyść. Jaki jest świecki kult Żyda? Handel. Jaki jest jego świecki Bóg? Pieniądz. [...] Pieniądz jest tym zazdrosnym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. [...] Bóg Żydów został zsekularyzowany i stał się bogiem tego świata. [...] Przez żydostwo rozumiemy więc pewien powszechny, współczesny element antyspołeczny, który osiągnął swą obecną skrajna postać przez rozwój historyczny, do którego Żydzi, w tym sensie ujemnym, gorliwie się przyczynili; w tej obecnej zaś skrajnej postaci element ten musi nieuchronnie ulec likwidacji. Emancypacja Żydów jest więc w swym ostatecznym znaczeniu emancypacją ludzkości od żydostwa [...]”.[16] Jako tacy – Żydzi są przeciwnikami postępu. „Tak więc za plecami każdego tyrana odnajdujemy Żyda, jak za papieżem jezuitę. Naprawdę marzenia uciskających byłyby bez nadziei, a praktyczna możliwość wojny poza kwestią, gdyby nie było armii jezuitów duszących myśl i garstki Żydów rabujących kieszenie”.[17]

Niechęć do niezasymilowanych pobratymców rzutowana jednak była też głęboko w przeszłość i wyrażała się w deprecjonowaniu żydowskiej historii. „Lepsius” – napisze Marks do Engelsa – „w swym wielkim dziele o Egipcie udowodnił, że wyjście Żydów z Egiptu to nic innego jak opowiedziana przez Manethona historia wyrzucenia z Egiptu ‘narodu trędowatych’. Na czele tych trędowatych stał egipski kapłan Mojżesz”.[18]

Kolonialista

Marks był po stronie postępu a to oznaczało w praktyce, że z premedytacją brał stronę silniejszego. Kolonializm uznał za narzędzie postępowych przemian społecznych. Nic więc dziwnego, że nie solidaryzuje się z krytyką brytyjskiej prasy lewicowej pod adresem polityki kolonialnej w latach 50. „Co prawda Anglia, wywołując w Hindustanie rewolucję społeczną, kierowała się wyłącznie swymi najbrudniejszymi interesami, a forsowała je w sposób kretyński. Ale nie to jest tu istotne. Najważniejsze jest, czy ludzkość może spełnić swe powołanie bez gruntownego przewrotu w stanie społecznym Azji. Jeżeli nie może, to Anglia, jakiekolwiek byłyby jej zbrodnie, doprowadzając do tego przewrotu stała się bezwiednym narzędziem historii”.[19] Pod tym względem był konsekwentny. Postępowym zjawiskiem była dla niego zarówno kolonizacja Algieru przez Francuzów jak i amerykańska wojna przeciw Meksykowi. Engels pisał: „Czyżby to było nieszczęściem, że wspaniałą Kalifornię odebrano leniwym Meksykańczykom, którzy nie wiedzieli w ogóle co z nią począć, że energiczni Jankesi [...] dopiero w gruncie rzeczy utorują cywilizacji drogę do Oceanu Spokojnego”.[20]  Nawet kolonializm rosyjski znalazł uznanie w jego oczach: „Panowanie rosyjskie, mimo całej swej podłości, mimo całego swego cywilizacyjnego bałaganu, odgrywa cywilizacyjną rolę dla obszarów nad Morzem Czarnym i Kaspijskim oraz centralnej Azji, dla Baszkirów i Tatarów”.[21]

Słabi nie mają nic do gadania w obliczu „prawa wyższej cywilizacji”: „W żadnym jednak wypadku nie przyzna się tym małym narodom [...] prawa stawiania przeszkód w rozbudowie europejskiej sieci kolejowej aż do Konstantynopola”.[22] Historiozofia Engelsa przepojona jest na wskroś socjaldarwinizmem. Twardo występuje on przeciw „sentymentalnym frazesom” – gdzie „chodzi o istnienie, o swobodny rozwój wszystkich zasobów wielkich narodów, tam przecież w żadnym wypadku nie będą decydować sentymenty”.[23]

Europocentrysta

Przyjmuje się na ogół, że marksizm był teorią z założenia uniwersalistyczną, wytyczającą drogę całej ludzkości. Nie jest to ścisłe. W „Kapitale”[24]  Marks zwrócił uwagę, że kapitalizm wyrósł w strefie umiarkowanej klimatycznie, ponieważ przyroda stref tropikalnych nie zmuszała ludzi do wysiłku rozwijania technologii. Okazuje się więc, że ekonomiczna teoria marksizmu jest ograniczona geograficznie. Inne znowuż cechy środowiska geograficznego sprawić miały, że w Azji rozwinął się „azjatycki sposób produkcji”. W ten sposób Marksowski schemat historii ludzkości okazuje się być zawężony de facto do Europy. Kraje pozaeuropejskie Marksa po prostu nie interesują – to przedmiot a nie podmiot historii, obiekt ekspansji Europejczyków. Przedmiotem zainteresowania Marksa i Engelsa była Europa, a dokładnie Europa Zachodnia. Ich horyzont zamykał się w zasadzie w ramach kontynentu europejskiego, Europa była główną areną działalności ruchu robotniczego.

Tej Europie przeciwstawiana była Azja uosabiana przez Rosję. W 1867 r. Marks mówił: „Jedna tylko alternatywa pozostała Europie. Albo azjatyckie barbarzyństwo pod moskiewskim przywództwem zaleje ją jak lawina, albo musi ona odbudować Polskę, tak aby między nią a Azją stanęło dwadzieścia milionów bohaterów i by dzięki temu zyskała ona czas na dokonanie swego społecznego odrodzenia”.[25] Państwo rosyjskie traktowane było konsekwentnie jako ostoja reakcji, co Engels potwierdził jeszcze pod koniec życia w pracy „Polityka zagraniczna caratu” (stwierdził w niej m.in. niemieccy robotnicy nie mogą przypatrywać się biernie ewentualnemu konfliktowi Niemiec z despotyczną Rosją). Musimy postawić sobie pytanie, czy aby tylko stricte polityczny charakter miała ta wrogość, czy nie występował tam przypadkiem też cywilizacyjny podtekst.

Globalista

Marks i Engels byli entuzjastami tego, co dziś nazywamy globalizacją. Dla nich postęp ludzkości dokonywał się po linii prostej, jego ostatecznym celem miało być totalne panowanie człowieka nad przyrodą spełnione dzięki rozwojowi techniki i centralizacji wysiłków. Rozwój gospodarki światowej spowodował wzrastającą wszechstronną współzależność narodów, produkcja i spożycie nabrały charakteru kosmopolitycznego, wraz z rozwojem kapitalizmu „odosobnienie i przeciwieństwa narodowe między ludźmi zanikają coraz bardziej”.[26]  Naturalną koleją rzeczy „[...] wskutek olbrzymiego rozwoju przemysłu, handlu i środków komunikacji centralizacja polityczna stała się potrzebą o wiele bardziej palącą niż wówczas, w wieku XV i XVI. Centralizuje się, co się jeszcze ma scentralizować”.[27] Postępowi społecznemu i ekonomicznemu sprzyjają duże organizmy gospodarcze.

W tym świecie nie ma miejsca dla małych, autonomicznych, kultywujących własne zwyczaje i żyjących w zgodzie z naturą społeczności. Opisując skutki XIX-wiecznej „globalizacji” na przykładzie Indii Marks pisał: „Aczkolwiek uczucie ludzkie wzdryga się na widok zniszczenia i rozkładu dziesiątków tysięcy pracowitych, patriarchalnych i pokojowych organizacji społecznych, rzuconych w morze nieszczęść, na widok ich członków pozbawionych jednocześnie swej starej formy cywilizacyjnej i dziedzicznych środków utrzymania –nie wolno nam zapominać, [...] że te małe wspólnoty [...] oddawały człowieka w jarzmo zewnętrznych okoliczności, zamiast go wynieść do roli władcy tych okoliczności, że przekształciły one rozwijający się samorzutnie ustrój społeczny w niewzruszone prawo natury i w ten sposób doszły do zwierzęco-prymitywnego kultu przyrody, którego upodlenie znalazło swój wyraz w tym, że człowiek, władca przyrody, padał pobożnie na kolana przed małpą Hanuman i krową Sabala…”[28]

Globalizacja oznacza postęp a postępowi nie można się przeciwstawiać.


[1] K. Marks i F. Engels: Manifest partii komunistycznej, w: Dzieła, t. 4, Warszawa 1962, s. 533

[2] Np. jeśli insurekcja Słowian „pogorszyłaby nam całą sytuację rewolucyjną, to trzeba te narody [...] poświęcić bez litości w imię interesów europejskiego proletariatu”. Engels od Edwarda Bernsteina, W: Dzieła, t. 35, s. 317

[3] F. Engels, Rewolucja i kontrrewolucja w Niemczech, w: Dzieła t.  8, Warszawa 1962, s. 56

[4] Engels do Lassalle’a z 18 V 1859 w: Dzieła t.  29, Warszawa 1972, s. 719

[5] Zauważa to np. H.-U. Wehler: Socialdemokratie und Nationalstaat, Göttingen 1971, s. 23. Niektórzy badacze, opierając się na agresywnej stylistyce listów, posuwają się wręcz do twierdzenia, że Engels był pangermanistą.

[6] F. Engels, Panslawizm demokratyczny, w: Dzieła, t. 6, Warszawa 1963, s. 320.  Brzmi to raczej jak tyrada Hitlera niż wyznanie współczesnego zwolennika wielokulturowości.

[7] F. Engels, Debata polska we Frankfurcie w: Dzieła t.  5 Warszawa 1962, s. 391-393. Później stanowisko Engelsa uległo przejściowej zmianie. Pisał do Marksa: „Im więcej rozmyślam nad historią, tym jaśniej widzę, że Polacy są une nation foutue, którym można tylko dopóty posługiwać się jako narzędziem, dopóki sama Rosja nie zostanie wciągnięta w wir rewolucji agrarnej. Od tej chwili Polska nie będzie już miała absolutnie żadnej raison d’etre”. Engels do Marksa 23 V 1851 w: Dzieła t.  27, Warszawa 1989, s. 421-424

[8] F. Engels, Walki na Węgrzech, w: Dzieła, t. 6, Warszawa 1963, s. 198; Debata, s. 391-393

[9] Panslawizm, s. 315

[10] Walki, s. 195. Paradoksem jest, że dziś właśnie mniejszości etniczne są najbardziej rewolucyjne – poczynając od Basków a kończąc na Afroamerykanach.

[11] Walki, s. 204

[12] Panslawizm, s. 316

[13] Panslawizm, s. 316

[14] Roman Rosdolski, Friedrich Engels und das Problem der ‘geschichtlosen Völker’”, Berlin 1979

[15] Marks do Engelsa 30 VII 1862, Marx-Engels-Werke XXX 259; cyt. za: P. Johnson, Historia Żydów, Kraków 1993, s. 373

[16] K. Marks, O kwestii żydowskiej, w: Dzieła, t. I, Warszawa 1962, s. 396-397

[17] Karl Marx The Russian Loan, New York Daily Tribune, 4 I 1856 cyt. za: P. Johnson, Historia Żydów, Kraków 1993, s. 378

[18] Marks do Engelsa 10 V 1861 w: Marx-Enegels-Werke XXX 165; cyt. za: P. Johnson, Historia Żydów, Kraków 1993, s. 373

[19] K. Marks: Rządy brytyjskie w Indiach w: Dzieła, t. 9, Warszawa 1965, s. 148. I tu Marks się pomylił, gdyż – jak wykazali brytyjscy badacze Alice i Daniel Thorner (Ziemia i praca w Indii, Warszawa 1966) – panowanie kolonialne  w rzeczywistości przyniosło dezindustrializację Indii.

[20] Panslawizm, s. 320

[21] Engels do Marksa, 23 V 1851 w: Dzieła, t. 27, Warszawa 1989, s. 421-424

[22] Engels do Karola Kautskiego w Zurychu, Londyn 27 II 1882, w: Dzieła t.  35, s. 307

[23] Panslawizm, s. 329

[24] t. I, r. 14

[25] K. Marks, Przemówienie wygłoszone na wiecu polskim w Londynie 22 I 1867 r. w: Dzieła t.  16, Warszawa 1968, s. 224. Por. z Himmlerem mówiącym w 1942 r., że „mamy do czynienia z konfliktem między Europą a Azją”. Zdaniem Himmlera Rosja to forpoczta Azji – za Rosją stoją hordy Azjatów, których bolszewicy szkolili i zbroili z zamiarem rzucenia ich na Europę.

[26] Manifest, s. 533

[27] Panslawizm, s. 313

[28] Rządy, s. 149

 

Fronda nr 21-22 (2000)

Ten wpis opublikowano w kategoriach: Narodowy komunizm i nacjonalbolszewizm, OPRACOWANIA z tagami: . Dodaj do zakładek ten link.

Komentowanie wyłączono.